Dyskusja o wykreśleniu z kodeksu karnego art. 212 lub choćby złagodzeniu sankcji za pomówienie trwa od lat. Organizacje pozarządowe i media wskazują, że przepis ten jest wykorzystywany jako knebel do tłumienia krytyki, rząd wypłaca odszkodowania w wyniku postępowań przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka (na skutek wyroku lub ugody), ale przepisy wciąż nie zostały zmienione.
Mimo że konieczność zmian wynika nie tylko z orzecznictwa strasburskiego trybunału, lecz również z zaleceń ONZ, która wskazywała na konieczność wyeliminowania kary pozbawienia wolności za zniesławienie, czy OBWE, która postulowała rezygnację z kryminalizacji tego czynu i całkowite uregulowanie tej kwestii na gruncie prawa cywilnego - podaje „Rz”.
Dziś art. 212 kodeksu karnego przewiduje karę do roku pozbawienia wolności za pomówienie w mediach czy internecie. Organizacje pozarządowe i środowiska dziennikarskie od lat domagają się wykreślenia tej regulacji. Wskazują na efekt mrożący, jaki ona wywołuje, przyczyniając się do tłumienia krytyki i wolności słowa - czytamy „Rz”.
Jednak 58 proc. pytanych przez „Rzeczpospolitą” ekspertów opowiada się za pozostawieniem możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności karnej za słowa. W praktyce obrona dobrego imienia w Polsce jest iluzoryczna. Ofiary hejtu są pozostawione same sobie, a procesy cywilne ciągną się po pięć–osiem lat – argumentuje w „Rz” adwokat Maciej Zaborowski.
Większość pytanych przez prawników jest natomiast za likwidacją kary więzienia i poprzestaniem na sankcji w postaci grzywny lub ograniczenia wolności. Są to sankcje odczuwalne, ale nienaruszające podstawowych praw jednostki w tak radykalny sposób. Penalizacja zniesławienia powinna działać jak policyjny mandat i upomnienie: widoczne, przypominające o granicach, ale nie jak zatrzymanie z kajdankami za wykroczenie drogowe po uprzednim użyciu paralizatora – mówi w „Rz” prof. Tomasz Safjański. (PAP)


























































Napisz komentarz
Komentarze