Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 23 czerwca 2026 09:48
Reklama
Reklama

Wianki na Wolbórce, polityczna szpilka i rzeka, która naprawdę woła o pomoc

Letni wieczór. Woda pod mostem odbija balustrady, beton, zieleń i resztki światła, które powoli schodzi z miasta. Na powierzchni rzeki unoszą się wianki — trochę kwiatów, trochę gałązek, ślad dawnego obrzędu, który przez wieki łączył wodę, ogień, młodość i nadzieję. Scena mogłaby być kadrem z lokalnego filmu o pamięci miejsca. Mogłaby być spokojną rozmową o tradycji, rzece i odpowiedzialności. Ale w Tomaszowie Mazowieckim nawet kilka kwiatów na wodzie potrafi stać się początkiem kolejnej politycznej awantury.

Radny Piotr Kucharski opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie pozostałości po uroczystości puszczania wianków na Wolbórce. Do fotografii dołączył komentarz: „Zachęcam nasze tomaszowskie ‘panny’ do posprzątania po sobie…”.

Wpis szybko wywołał lawinę reakcji. Część mieszkańców uznała, że radny zwrócił uwagę na porządek po wydarzeniu. Wielu innych odebrało jego słowa jako niepotrzebną zaczepkę wobec uczestników i organizatorów lokalnej inicjatywy. W komentarzach pojawiły się głosy, że wianki były wykonane z naturalnych, biodegradowalnych materiałów, że część z nich była odławiana już podczas wydarzenia, a pozostałe miały zostać uprzątnięte później. Ale przede wszystkim mieszkańcy zaczęli pytać o coś znacznie ważniejszego: czy naprawdę największym problemem Wolbórki są kwiaty i gałązki po jednej uroczystości?

Bo Wolbórka ma dziś problemy dużo poważniejsze. Zarastanie, zamulanie, ograniczony przepływ, pytania o wpływ elektrowni wodnej, brak skutecznej reakcji instytucji odpowiedzialnych za gospodarkę wodną oraz sygnały o zanieczyszczeniach spływających z terenów położonych w dolinie rzeki — to nie są sprawy do jednego złośliwego wpisu. To jest temat na poważną publiczną rozmowę.

Od słowiańskiego obrzędu do facebookowej awantury

Puszczanie wianków nie jest wymysłem festynowej dekoracji. To zwyczaj wyrastający z dawnych obrzędów słowiańskich związanych z Nocą Kupały, letnim przesileniem, wodą, ogniem, płodnością, miłością i przejściem z jednego etapu życia w drugi. W kulturze ludowej wianek był czymś więcej niż ozdobą. Był znakiem młodości, wróżby, nadziei, czasem niewypowiedzianego pytania rzuconego wodzie.

Rzeka w takim obrzędzie nie była kanałem technicznym. Była sceną. Lustrem. Granicą między tym, co codzienne, a tym, co symboliczne. W dawnych pieśniach sobótkowych, w opowieściach etnografów, w polskiej wyobraźni ludowej powraca obraz ognia, wody, śpiewu, kwiatów i wspólnoty. Wianek płynący rzeką nie miał zaśmiecać świata. Miał nieść znak, pytanie, czasem marzenie.

Oczywiście, współczesna tradycja nie zwalnia nikogo z odpowiedzialności za środowisko. To nie są czasy, w których można beztrosko wrzucać do rzeki wszystko, co nazwie się obrzędem. Organizatorzy wydarzeń nad wodą powinni dbać o to, by używane materiały były naturalne, nietoksyczne i możliwe do uprzątnięcia. Powinni też przewidywać, gdzie wianki zatrzymają się na przeszkodach i jak zostaną odłowione. Tylko że w tej sprawie wielu mieszkańców zwróciło uwagę, że właśnie o naturalnych materiałach była mowa, a same pozostałości nie są tym samym, co plastikowe butelki, śmieci budowlane czy ścieki spływające do rzeki.

I tu zaczyna się sedno sprawy.

Mieszkańcy odpowiedzieli radnemu. I nie była to odpowiedź grzecznościowa

Pod wpisem radnego pojawiło się wiele komentarzy. Niektóre ostre, inne ironiczne, jeszcze inne rzeczowe. Wspólny mianownik był jednak wyraźny: wielu komentujących uznało, że sprawa została rozdęta, a forma wpisu bardziej przypomina polityczną szpilkę niż troskę o Wolbórkę.

Jeden z komentujących pytał, czy naprawdę trzeba robić problem z roślin i elementów biodegradowalnych. Inni zwracali uwagę, że tradycja puszczania wianków polega właśnie na tym, że trafiają one na wodę, a nie na tym, że po trzech minutach zostają pokazowo wyjęte i wyrzucone do kosza. Padły też komentarze, że wianki były wykonywane z naturalnych materiałów i nie stanowią zagrożenia dla środowiska.

W dyskusji pojawił się także głos informujący, że wianki były odławiane w trakcie trwania wydarzenia, a pozostałe miały zostać uprzątnięte następnego dnia. To istotne, bo zmienia proporcje całej sprawy. Jeśli rzeczywiście organizatorzy prowadzili odławianie, a problem dotyczył kilku pozostałości zatrzymanych przy konstrukcji pod mostem, to trudno mówić o ekologicznej katastrofie.

Nie zabrakło jednak i głosów rozsądnie przypominających, że po wydarzeniach publicznych należy sprzątać. To oczywiste. Porządek po imprezie, nawet tradycyjnej i symbolicznej, nie jest fanaberią. Jest standardem. Tyle że standard można egzekwować spokojnie, rzeczowo i skutecznie. Można zapytać organizatorów, można zgłosić problem służbom, można zaproponować system odławiania wianków przy kolejnych edycjach. Można też zrobić to, co zrobił radny — wrzucić zdjęcie z komentarzem, który wielu mieszkańców odebrało jako drwinę.

I dlatego wpis nie trafił w próżnię. Trafił w dobrze znany lokalny kontekst.

Piotr Kucharski ma w przestrzeni publicznej opinię polityka używającego ostrego języka, chętnie punktującego inicjatywy, z którymi mu nie po drodze, i często wchodzącego w spory z osobami myślącymi inaczej. To oczywiście ocena części mieszkańców i obserwatorów jego aktywności, nie diagnoza intencji. Ale reakcje pod wpisem pokazują, że wielu tomaszowian nie odczytało tej publikacji jako neutralnej troski o rzekę. Odczytało ją jako kolejną zaczepkę.

Radny miał prawo zapytać o porządek po wydarzeniu. Problem w tym, że zrobił to w sposób, który bardziej przypominał polityczną szpilkę niż troskę o rzekę. A Wolbórka naprawdę potrzebuje troski — tylko nie tej facebookowej, mierzonej liczbą reakcji pod postem.

Czy naprawdę problemem są wianki?

W tej historii najbardziej uderza dysproporcja. Kilka wianków z naturalnych roślin stało się pretekstem do publicznego połajania uczestników wydarzenia, podczas gdy od lat znacznie większe problemy Wolbórki pozostają nierozwiązane albo rozmywają się między instytucjami.

Mieszkańcy w komentarzach zaczęli pisać o tym, co widzą na co dzień: o wodzie, która nie płynie tak, jak powinna; o zarastaniu koryta; o zastoiskach; o problemie spiętrzenia; o braku realnych działań utrzymaniowych. Kto zna tę rzekę nie z folderu promocyjnego, ale ze spaceru, z mostu, z brzegu, z zapachu po deszczu i widoku zamulonych odcinków, ten wie, że Wolbórka nie jest dziś rzeką w dobrej kondycji.

I dlatego sprowadzenie sprawy do wianków jest wygodne, ale fałszywe. Bo kwiaty w wodzie widać na zdjęciu. Łatwo je pokazać, opatrzyć komentarzem, wzbudzić emocje. Dużo trudniej rozmawia się o decyzjach administracyjnych, odpowiedzialności instytucji, zaniedbaniach utrzymaniowych, spływach zanieczyszczeń i mechanizmach, które przez lata doprowadzały rzekę do obecnego stanu.

A właśnie o tym trzeba mówić.

Elektrownia, spiętrzenie i rzeka, która przestaje oddychać

Jednym z tematów powracających w rozmowach o Wolbórce jest funkcjonowanie elektrowni wodnej. To sprawa wymagająca rzetelnej, technicznej i hydrologicznej oceny, ale nie można jej zamiatać pod dywan. Według krytyków obecnej sytuacji oraz części mieszkańców spiętrzenie wody i ograniczony przepływ mogą wpływać na odkładanie osadów, zamulanie koryta i zarastanie rzeki.

Nie przesądzamy w tym miejscu jednoznacznej odpowiedzialności technicznej. Od tego są dokumenty, kontrole, pomiary i opinie specjalistów. Ale trudno udawać, że temat nie istnieje. Jeżeli mieszkańcy od lat widzą, że rzeka zmienia charakter, że woda miejscami stoi, że roślinność przejmuje koryto, a osady narastają, to obowiązkiem instytucji publicznych jest sprawdzić, jakie są przyczyny tego stanu.

Ważny jest również kontekst decyzji administracyjnych. Zgoda na funkcjonowanie elektrowni została wydana w czasie poprzednich władz miasta. To nie znaczy automatycznie, że każda konsekwencja obecnego stanu Wolbórki wynika właśnie z tej decyzji. Ale oznacza, że samorząd powinien mieć odwagę wrócić do dokumentów, pozwoleń, warunków eksploatacji i realnego wpływu urządzeń wodnych na rzekę.

Rzeka nie jest dekoracją do kampanii wyborczej. Jest żywym organizmem hydrologicznym. Jeśli zatrzymuje się jej oddech, wcześniej czy później zaczyna chorować cały układ: woda, brzegi, roślinność, zwierzęta, a w końcu także mieszkańcy.

Wody Polskie i pytania bez odpowiedzi

Drugim zasadniczym problemem jest odpowiedzialność instytucjonalna. W Polsce gospodarka wodna została scentralizowana, a ważną rolę w zarządzaniu wodami pełnią Wody Polskie. Dlatego pytanie o Wolbórkę nie może kończyć się na poziomie lokalnej przepychanki pod postem radnego.

Według informacji wymagających potwierdzenia w Urzędzie Miasta, tomaszowski samorząd miał wielokrotnie monitować Wody Polskie w sprawie zarastania Wolbórki i potrzeby podjęcia działań utrzymaniowych. Jeżeli tak było, trzeba zapytać wprost: co z tych monitów wyniknęło?

Ile razy miasto informowało Wody Polskie o problemie zarastania Wolbórki? Jakie odpowiedzi otrzymano? Czy przeprowadzono kontrole terenowe? Czy wskazano terminy prac utrzymaniowych? Czy ktokolwiek przedstawił mieszkańcom harmonogram działań? Czy rzeka w granicach miasta jest objęta rzeczywistym nadzorem, czy tylko krąży między pismami, znakami spraw i odpowiedziami, z których niewiele wynika w terenie?

To są pytania ważniejsze niż to, czy kilka wianków zatrzymało się przy moście. Bo jeżeli państwowa instytucja odpowiada za wodę, a samorząd sygnalizuje problem, mieszkańcy mają prawo oczekiwać nie urzędniczej mgły, lecz konkretu. Rzeka nie może być niczyja akurat wtedy, gdy trzeba wziąć za nią odpowiedzialność.

Nieczystości w dolinie rzeki. To temat znacznie poważniejszy niż kilka kwiatów

Najpoważniejszy wątek dotyczy jednak zanieczyszczeń. Według lokalnych sygnałów i obserwacji na pola położone w dolinie Wolbórki mają być wylewane nieczystości, a część z nich może spływać bezpośrednio lub pośrednio do rzeki. Jeśli te informacje się potwierdzą, nie mówimy już o estetyce, obyczaju ani o tym, czy ktoś po wydarzeniu odłowił wszystkie wianki. Mówimy o sprawie środowiskowej i sanitarnej.

Spływ substancji organicznych, ścieków, odchodów lub innych zanieczyszczeń może przyczyniać się do zamulania, eutrofizacji, zarastania koryta i pogorszenia jakości wody. To proces cichy, mało widowiskowy, ale niszczący. Nie wygląda tak efektownie jak zdjęcie wianków pod mostem. Nie daje się łatwo zamknąć w ironicznym poście. Ale to właśnie takie zjawiska potrafią zabić rzekę dużo skuteczniej niż kilka kwiatów.

Jeżeli na tereny w dolinie rzeki trafiają nieczystości, które następnie wraz z wodami opadowymi spływają do Wolbórki, nie jest to problem estetyczny, lecz środowiskowy i sanitarny. W takim układzie kilka wianków z naturalnych roślin staje się wygodnym rekwizytem w politycznym teatrzyku, podczas gdy prawdziwy spektakl degradacji odbywa się po cichu — w rowach, na polach i w zamulonym korycie rzeki.

Sprawą powinny zainteresować się właściwe służby: Wody Polskie, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, samorząd, a w razie podejrzenia naruszenia prawa również sanepid i organy ścigania. Potrzebne są kontrole terenowe, ustalenie źródeł zanieczyszczeń, badania jakości wody oraz sprawdzenie, czy na terenach przyległych do rzeki nie dochodzi do nielegalnego pozbywania się substancji, które nigdy nie powinny trafiać do środowiska.

Bo jeżeli będziemy widzieć tylko wianki, a nie zobaczymy ścieków, mułu i bezczynności, to za chwilę nie będzie już czego bronić.

Co mówi prawo? Krótko i bez prawniczego dymu

Ochrona wód nie jest kwestią gustu. Nie zależy od tego, czy ktoś lubi tradycję, czy jej nie lubi; czy należy do tej czy innej politycznej drużyny. Wynika z przepisów.

Prawo wodne zakazuje m.in. wprowadzania do wód odpadów oraz ciekłych odchodów zwierzęcych. Reguluje także zasady korzystania z wód i ochrony ich jakości. To oznacza, że potencjalne zanieczyszczanie rzeki nie może być traktowane jak lokalna plotka albo sąsiedzki spór.

Prawo ochrony środowiska wskazuje, że ochrona środowiska wymaga działań prowadzonych w sposób systemowy, również poprzez programy i działania samorządów. Z kolei ustawa o odpadach może mieć znaczenie tam, gdzie dochodzi do nielegalnego pozbywania się substancji lub materiałów mogących szkodzić środowisku.

W skrajnych przypadkach w grę mogą wchodzić także przepisy Kodeksu karnego, dotyczące zanieczyszczania wody, powietrza lub powierzchni ziemi w takich rozmiarach, że może to zagrażać zdrowiu ludzi albo powodować istotne obniżenie jakości środowiska.

To nie znaczy, że każdy sygnał automatycznie oznacza przestępstwo. Ale oznacza, że sprawa wymaga sprawdzenia, a nie wzruszenia ramionami.

Porządek po wydarzeniach jest ważny. Ale nie zastąpi polityki ochrony rzeki

W tym miejscu trzeba powiedzieć jasno: organizatorzy wydarzeń nad rzeką powinni sprzątać po uroczystościach. Powinni robić to szybko, skutecznie i tak, by nie zostawiać miejsca na wątpliwości. Nawet naturalne wianki nie powinny tygodniami zalegać przy konstrukcjach wodnych. Współczesna tradycja musi iść razem z odpowiedzialnością.

Ale ta zasada nie usprawiedliwia robienia z kilku roślin tematu zastępczego. Jeśli ktoś naprawdę troszczy się o Wolbórkę, powinien pytać nie tylko o wianki, ale też o przepływ, osady, urządzenia wodne, decyzje administracyjne, monity do Wód Polskich, badania jakości wody i zanieczyszczenia spływające z doliny rzeki.

Tymczasem lokalna polityka zbyt często zachowuje się jak kamera ustawiona na najłatwiejszy kadr. Wianek widać. Ściek trzeba udowodnić. Kwiaty można sfotografować. Zamulanie trzeba badać. Uczestników wydarzenia można publicznie zawstydzić jednym zdaniem. Od instytucji trzeba wymagać dokumentów, odpowiedzi i działań.

I właśnie dlatego sprawa wpisu radnego Piotra Kucharskiego jest większa niż sam wpis. Pokazuje, jak łatwo w lokalnej debacie zgubić proporcje. Jak szybko symboliczna tradycja może stać się narzędziem politycznej zaczepki. I jak trudno przebić się z rozmową o realnych problemach, które nie mieszczą się w jednym złośliwym komentarzu.

Komentarz redakcyjny

Wolbórka nie potrzebuje kolejnej wojny pod postem. Potrzebuje oczyszczenia, kontroli, decyzji administracyjnych, odpowiedzialności i ludzi, którzy potrafią odróżnić kwiat rzucony na wodę w ramach tradycji od realnego zanieczyszczenia rzeki.

Radny miał prawo zapytać o porządek. Mieszkańcy mieli prawo odpowiedzieć, że forma pytania była niefortunna, a skala problemu została ustawiona na głowie. Bo jeżeli lokalna polityka dalej będzie widziała tylko wianki, a nie ścieki, muł i bezczynność instytucji, to za chwilę z tej rzeki zostanie już tylko temat do kolejnej kłótni.

A Wolbórka zasługuje na coś więcej niż rolę tła w facebookowym teatrze.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

23 czerwca w historii. Od Jazdowa i Kościuszki po K2, Brexit i muzykę wolności

Dziś jest wtorek, 23 czerwca 2026 roku, sto siedemdziesiąty czwarty dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.14, zajdzie o godz. 21.01. Imieniny obchodzą m.in. Anna, Jan, Józef, Maria, Wanda i Zenon. Data dodania artykułu: 23.06.2026 07:46
23 czerwca w historii. Od Jazdowa i Kościuszki po K2, Brexit i muzykę wolności

22 czerwca w historii. Virtuti Militari, Hubal, Konwicki, Barbarossa i głos Cyndi Lauper

22 czerwca to jedna z tych dat, w których historia nie idzie spokojnym krokiem przez kartki kalendarza, ale wchodzi na scenę jak orkiestra po pierwszym uderzeniu werbla. Jest tu królewski dokument i narodziny miasta, jest order za męstwo, który do dziś ma w polskiej pamięci ciężar większy niż metal, jest wojna, literatura, zimna wojna i muzyka, która raz brzmi jak country Krisa Kristoffersona, raz jak kolorowy manifest Cyndi Lauper z epoki MTV. Data dodania artykułu: 22.06.2026 08:27
22 czerwca w historii. Virtuti Militari, Hubal, Konwicki, Barbarossa i głos Cyndi Lauper

Fałszywa nadzieja sprzedaje się lepiej niż medycyna. Ekspertki ostrzegają przed medyczną dezinformacją

Najgroźniejsze kłamstwa nie przychodzą dziś w stroju szaleńca z aluminiową czapką. Przychodzą w estetycznym filmiku, w miękkim świetle, z uśmiechniętą twarzą influencera, wykresem wyrwanym z kontekstu i obietnicą, że „lekarze o tym nie mówią”. Od picia boraksu po porzucanie terapii onkologicznych – medyczna dezinformacja dawno przestała być tylko internetową ciekawostką. Stała się realnym zagrożeniem dla zdrowia i życia pacjentów. Data dodania artykułu: 21.06.2026 10:54
Fałszywa nadzieja sprzedaje się lepiej niż medycyna. Ekspertki ostrzegają przed medyczną dezinformacją

John Lee Hooker. Bluesman, który jednym riffem potrafił uleczyć samotność

Są artyści, których muzyka brzmi jak zapis nutowy. I są tacy, których muzyka brzmi jak życie: kurz drogi, stukot pociągu, zmęczenie po pracy, nocne światło w oknie i głos człowieka, który więcej przeżył, niż chciałby opowiedzieć. John Lee Hooker należał do tej drugiej kategorii. Nie potrzebował orkiestry, popisów technicznych ani długich solówek. Wystarczały gitara, tupot stopy i głos głęboki jak stara studnia. Data dodania artykułu: 21.06.2026 10:35
John Lee Hooker. Bluesman, który jednym riffem potrafił uleczyć samotność

21 czerwca w historii. Machiavelli, Sartre, Proces Szesnastu, socrealizm i rockowy oddech przesilenia

Dziś jest niedziela, 21 czerwca, 172. dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.14, zajdzie o godz. 21.00. Imieniny obchodzą: Alicja, Alojzy, Marta, Rajmund, Rudolf, Alban, Marcja, Terencjusz oraz Demetria. Data dodania artykułu: 21.06.2026 10:19
21 czerwca w historii. Machiavelli, Sartre, Proces Szesnastu, socrealizm i rockowy oddech przesilenia

Konfederacja przygląda się Ruchowi Biało-Czerwonych. Jedni widzą konkurencję, inni „miejsce do służby Polsce”

W Konfederacji znów słychać skrzypienie wewnętrznych zawiasów. Tym razem nie chodzi o program, głosowanie w Sejmie czy kampanię wyborczą, lecz o nowe stowarzyszenie europosłanki Ewy Zajączkowskiej-Hernik. Ruch Biało-Czerwoni, zarejestrowany 3 czerwca, miał być — według deklaracji założycielki — przestrzenią działania dla ludzi, którym zależy na Polsce i na pomocy obywatelom pozostawionym samym sobie w sporach z urzędami, instytucjami i państwem. W praktyce inicjatywa stała się kolejnym testem dla delikatnej konstrukcji Konfederacji. Data dodania artykułu: 20.06.2026 12:17
Konfederacja przygląda się Ruchowi Biało-Czerwonych. Jedni widzą konkurencję, inni „miejsce do służby Polsce”

20 czerwca: dzień królów, komediopisarzy, śląskiej pamięci i muzyki, która wraca jak refren

Są takie daty, które wyglądają jak stary, wielowątkowy film. W jednej scenie rodzi się przyszły król Polski, w drugiej na Kremlu rozgrywa się krwawy dramat Dymitriad, dalej Aleksander Fredro ostrzy pióro, Górny Śląsk wraca do Polski, a z gramofonu płyną Beach Boys, Lionel Richie, Lady Pank i Kombi. 20 czerwca to dzień, w którym historia nie idzie równym marszem. Raczej tańczy — czasem poloneza, czasem żałobny marsz, czasem rockowy numer z lat 80. Data dodania artykułu: 20.06.2026 10:17
20 czerwca: dzień królów, komediopisarzy, śląskiej pamięci i muzyki, która wraca jak refren

19 czerwca: od „Daru Pomorza” i Pawiaka po Opole, Faras i sejmowe głosowania. Co mówi nam historia?

Dziś jest piątek, 19 czerwca, sto siedemdziesiąty dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.13, zajdzie o godz. 21.00. Imieniny obchodzą: Bonifacy, Gerwazy, Julianna, Michalina i Romuald. Data dodania artykułu: 19.06.2026 07:47
19 czerwca: od „Daru Pomorza” i Pawiaka po Opole, Faras i sejmowe głosowania. Co mówi nam historia?
Maraton Horrorów

Maraton Horrorów

Noc pełna grozy w kinie HeliosZapraszamy na Maraton Horrorów organizowany przez sieć kin Helios w ramach cyklu Nocne Maratony Filmowe. W programie znalazły się mroczne i pełne napięcia seanse, które zapewnią widzom intensywne emocje aż do późnych godzin nocnych.Co w programie?Na plakacie zapowiedziano filmy: Rytuał Lily, Lalka (przedpremiera), Krwawe Polowanie oraz Poświęceni. To propozycja dla fanów kina grozy, którzy chcą przeżyć wyjątkową noc z premierami i przedpremierami na dużym ekranie.MARATON HORRORÓWNocne Maratony Filmowe zapraszają na noc, która dostarczy Wam ekstremalnych emocji i wspomnień na całe wakacje. W zestawie aż trzy premiery!Już 26 czerwca, zaraz po rozdaniu szkolnych świadectw, na dobry początek wakacji Nocne Maratony Filmowe zapraszają na Maraton Horrorów! Ten przygotowany z myślą o Was zestaw filmów, to idealny sposób na odreagowanie całego roku szkolnego! Na początek pierwsza przerażająca premiera tego wieczoru, “RYTUAŁ LILY”! Po krótkiej przerwie, trzymający w obezwładniającym napięciu, przedpremierowy pokaz filmu „LALKA”. Dalej będzie jeszcze mocniej, bo kolejną premierą tej nocy będzie „KRWAWE POLOWANIE” i na koniec „POŚWIĘCENI”.Będzie to wyjątkowa, pełna grozy uczta filmowa i jesteśmy przekonani, że jeszcze długo po powrocie do domu nie będziecie mogli zasnąć. Czy jesteście na to gotowi?RYTUAŁ LILY (napisy)Cztery przyjaciółki udają się do odosobnionego domu położonego głęboko w lesie, aby odprawić rytuał inicjacji nowej czarownicy i dopełnić krąg czterech żywiołów. Lily, blada i introwertyczna dwudziestolatka, która właśnie dołączyła do grupy, została wybrana na reprezentantkę żywiołu powietrza. Nie zdaje sobie sprawy, że prawdziwy cel rytuału jest zupełnie inny – Lily ma zostać złożona w ofierze, a jej koleżanki pragną za jej pomocą przywołać uśpionego demona.LALKA (napisy)Macy udaje się na leśną wędrówkę ze swoim chłopakiem. W środku lasu para odkrywa upiorną kolekcję lalek i ich równie dziwaczną właścicielkę – ubraną w porcelanową maskę kobietę uzbrojoną w łopatę. Macy zostaje porwana i budzi się w drewnianym domu na odludziu. Od tej pory będzie musiała walczyć o życie z psychopatką, która traktuje ją jak swoją lalkę.Nakręcony na taśmie analogowej horror „Lalka” to przerażający, ultrabrutalny i krwawy hołd dla amerykańskiego horroru lat siedemdziesiątych – z „Teksańską masakrą piłą mechaniczną” na czele.KRWAWE POLOWANIE (napisy)Jest rok 1986. Świat pędzi ku krawędzi. W Czarnobylu dochodzi do najgorszej katastrofy nuklearnej w historii, a 20-letni Mike Tyson brutalnie nokautuje rywali, zostając najmłodszym mistrzem świata wagi ciężkiej. Ameryka żyje popkulturą i wielkimi akcjami charytatywnymi, zupełnie nieświadoma tego, co czai się w jej mrocznym sercu. Tymczasem w Michigan sześciu twardych kumpli z Detroit zostawia za sobą fabryczny dym i rusza na głęboką północ. Cel: coroczny, święty rytuał męskiego braterstwa – alkohol, pot i polowanie na jelenie w odciętym od świata obozie.Jednak w tych starożytnych lasach krew wsiąka w ziemię głębiej, niż mogłoby się wydawać. Przez przypadek myśliwi budzą coś, co nigdy nie powinno zostać dotknięte. Ze snu powstaje potężny, krwawy duch rdzennych Amerykanów – prastara siła, która przybyła, by dokonać ostatecznej wendety za bezkarne morderstwa i zaginięcia indiańskich dziewcząt. W tym lesie reguły gry właśnie uległy zmianie. W ironicznym, brutalnym odwróceniu ról – ci, którzy przybyli tu zabijać, stają się zwierzyną.POŚWIĘCENI (napisy)Napięta relacja matki z córką zostaje wystawiona na przerażającą próbę, gdy umiera ojciec rodziny, a pogrążona w żałobie matka zatrudnia tajemniczego nieznajomego, by przywrócił jej męża do życia. Kiedy brutalne wskrzeszenie wymyka się spod kontroli, obie kobiety muszą zmierzyć się ze swoimi różnicami, walcząc o życie – i o siebie nawzajem.Uwaga! Kina nie prowadzą rezerwacji telefonicznej i internetowej.  Data rozpoczęcia wydarzenia: 26.06.2026

Polecane

Wianki na Wolbórce, polityczna szpilka i rzeka, która naprawdę woła o pomoc 23 czerwca w historii. Od Jazdowa i Kościuszki po K2, Brexit i muzykę wolności Zieleń zamiast betonu przy starostwie. Powiat Tomaszowski dostał pieniądze z programu „Łódzkie dla klimatu” Dni Tomaszowa: zmiana tras autobusów MZK na czas przemarszu mieszkańców Tomaszowski bieg pamięci. Co warto wiedzieć o historii imprezy imienia Bronisława Malinowskiego Lekarz rodzinny jak centrum dowodzenia. Opieka koordynowana obejmuje już 70 proc. pacjentów w Łódzkiem Freelancer w CEIDG — czy rejestracja pod wirtualnym adresem to dobry pomysł? MCK zaprasza na zajęcia w roku szkolnym 2026/2027. Muzyka, teatr, taniec, plastyka i sport 22 czerwca w historii. Virtuti Militari, Hubal, Konwicki, Barbarossa i głos Cyndi Lauper Wianki niesione falą Pilicy. Świętojańska tradycja wróciła nad rzekę Uczniowie ZSP nr 2 z Tomaszowa w projekcie UŁ. Technik reklamy najliczniejszą grupą i z sukcesem na akademickiej scenie Mapa, kompas i charakter. 25 BKPow na podium Mistrzostw 12 DZ w Biegach na Orientację
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Do Redakcji: mój wpis w tym temacie nie spodobał się redakcyjnej, jewropiejskoj cenzurze-inkwizycji ?! Przecież komuna (PODOBNO) już minęła - co?! Źródło komentarza: Kolejni radni pod lupą wojewody? Pytania o miejskie spółki, szpital i prawo do mandatu Autor komentarza: wermen Treść komentarza: Nie Źródło komentarza: Prawomocny wyrok za tragedię na Mostowej. 16,5 roku więzienia dla kierowcy, który zabił dwie siostry Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Końcowe pytanie w tym materiale powyżej, to jest pytanie retoryczne, czyli bez odpowiedzi. Dlaczego bez odpowiedzi? Bo w tej sprawie nie zajmie stanowiska nikt: samorządowi krętacze-bonzowie, sąd i wszyscy inni samorządowi i rządowi oszuści, którzy tzw. elektorat wyborczy, czyli zwykłych ludzi, idących do wyborczych urynałów, traktują jak przygłupiastych baranów. Źródło komentarza: Ponad 202 tysiące ze szpitala i dieta radnej. Ile pieniędzy powinna zwrócić Paulina Socha? Autor komentarza: sb Treść komentarza: Szkoda, że Wojewoda nie może przyjrzeć się niektórym pracownikom szpitala co do ich stawek stawek godzinowych i ich godzin pracy. Źródło komentarza: Kolejni radni pod lupą wojewody? Pytania o miejskie spółki, szpital i prawo do mandatu Autor komentarza: kierowca Treść komentarza: Piszecie wyrok niski bo zgineły dwie osoby a co powiedzie na wypadek Majchszaka na A1 gdzie spaliły się 3 osoby i grozi mu 8 lat. To jest nie sprawiedliwe. Źródło komentarza: Prawomocny wyrok za tragedię na Mostowej. 16,5 roku więzienia dla kierowcy, który zabił dwie siostry Autor komentarza: zyga Treść komentarza: Co to za wyrok!!! Śmiech przez łzy! To jakaś kpina! Żadna sprawiedliwość! Polskie prawo jest śmieszne i sprzyja przestępcom... Źródło komentarza: Prawomocny wyrok za tragedię na Mostowej. 16,5 roku więzienia dla kierowcy, który zabił dwie siostry
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama