Badacze z Instytutu Nauk Politycznych UWM zbadali w ubiegłym roku, jaki jest wpływ rosyjskiej dezinformacji na kształtowanie opinii publicznej w krajach Europy Wschodniej.
Dr hab. Wojciech Kotowicz z Instytutu Nauk Politycznych na Wydziale Nauk Społecznych UWM, który kierował projektem, zwrócił uwagę, że we współczesnej doktrynie rosyjskiej informacja jest elementem strategii hybrydowej, która łączy naciski ekonomiczne, militarne i cybernetyczne z działaniami informacyjnymi mającymi wywołać paraliż decyzyjny. Celem takich działań jest „zmiękczenie” przeciwnika poprzez niszczenie zaufania społecznego do własnego państwa.
Podczas naszych wizyt studyjnych w Kiszyniowie i Tbilisi eksperci potwierdzili, że informacja jest używana do destabilizacji nastrojów przed kluczowymi głosowaniami. Wykorzystuje się ją także do maskowania realnych działań militarnych lub wywierania presji psychologicznej na ludność cywilną. Widzimy, że granica między czasem pokoju a czasem wojny w sferze informacyjnej praktycznie przestała istnieć - podkreślił badacz.
Jako przykład podał kampanię w Gruzji wokół ustawy o „zagranicznych agentach”. - Z jednej strony, rosyjskie media i prorosyjscy politycy gruzińscy prowadzili intensywną kampanię informacyjną przedstawiającą ustawę jako konieczny środek ochrony suwerenności przed zachodnim imperializmem. Wykorzystywano przy tym autentyczne przykłady zachodnich ingerencji w innych krajach, mieszając fakty z fikcją, aby stworzyć przekonującą narrację. Z drugiej strony, ta sama sieć dezinformacyjna systematycznie dyskredytowała masowe protesty przeciwko ustawie, używając deepfake'ów i sfabrykowanych dowodów, aby przedstawić demonstrantów jako płatnych agentów Zachodu - zrelacjonował.
Równocześnie trwały kampanie w portalach społecznościowych mające na celu zastraszenie potencjalnych uczestników protestów, rozpowszechniające fałszywe informacje o aresztowaniach i represjach. Rosja groziła ograniczeniami dostaw energii i sankcjami handlowymi wobec gruzińskich produktów, aby wzmocnić przekaz o kosztach orientacji prozachodniej. W tym samym czasie prowadzono operacje cybernetyczne przeciwko gruzińskim instytucjom rządowym i mediom niezależnym, które były następnie wykorzystywane w kampaniach dezinformacyjnych jako „dowód” niestabilności i słabości proeuropejskiego kursu.
Ten wielowymiarowy, skoordynowany atak pokazuje, jak informacja stała się integralną częścią szerszej strategii hybrydowej - zaznaczył ekspert.
Według badaczy zasadniczą rolę w uwiarygodnianiu kłamstw pełnili lokalni aktorzy polityczni i influencerzy, którzy stali się „pasami transmisyjnymi” dla propagandy Kremla.
Ustaliliśmy, że odporność społeczeństw na te działania jest alarmująco niska w regionach o słabym dostępie do niezależnych mediów. Konkluzja ta wskazuje, że samo prostowanie faktów (fact-checking) nie wystarczy, potrzebna jest głęboka reforma edukacji medialnej i wzmocnienie społeczeństwa obywatelskiego - podkreślił Wojciech Kotowicz.
Zwrócił przy tym uwagę, że rosyjska dezinformacja stała się znacznie bardziej wyrafinowana i dostosowana lokalnie, niż jeszcze kilka lat temu: - Czasy, gdy rosyjska propaganda była łatwa do rozpoznania ze względu na jej prymitywność i oczywistą stronniczość, minęły. Współczesne kampanie dezinformacyjne wykorzystują zaawansowaną analitykę danych, sztuczną inteligencję i głębokie zrozumienie lokalnych kontekstów kulturowych i społecznych.
W Mołdawii badacze zauważyli, że rosyjskie kampanie stosowały różne narracje dla różnych grup etnicznych i językowych, dostosowując przekaz do specyficznych obaw i wartości każdej grupy. W Gruzji - wykorzystywały lokalnych influencerów i liderów opinii, którzy często nie zdawali sobie sprawy, że są częścią szerszej rosyjskiej strategii, i nieświadomie rozpowszechniali narracje zgodne z rosyjskimi interesami.
Badania potwierdziły, że rosyjska dezinformacja jest częścią długoterminowej, strategicznej gry, a nie serią doraźnych kampanii. - W obu badanych krajach widzieliśmy dowody na wieloletnie, systematyczne wysiłki budowania prorosyjskich sieci wpływów, finansowania lokalnych mediów i organizacji, wspierania określonych polityków i partii politycznych. Dezinformacja jest tylko jednym elementem tej szerszej strategii, która obejmuje również wpływy ekonomiczne, polityczne i społeczne. To oznacza, że skuteczne przeciwdziałanie również musi być długoterminowe, strategiczne i wielowymiarowe - uznał ekspert. (PAP)




























































Napisz komentarz
Komentarze