Cukrzycowa choroba stóp to nie jest medyczny margines ani problem zamknięty w szpitalnych statystykach. To dramat tysięcy pacjentów, który zaczyna się często od niewielkiej rany, otarcia, pęknięcia skóry, a kończy — jeśli system zadziała zbyt późno — amputacją. Eksperci Polskiego Towarzystwa Leczenia Ran alarmują, że Polska nadal pozostaje w ogonie Europy w leczeniu tego powikłania cukrzycy.
Według specjalistów co czwarty chory na cukrzycę w ciągu życia doświadczy owrzodzenia stopy. W Polsce liczba osób chorujących na cukrzycę może sięgać nawet 4 milionów, a około 200–250 tysięcy pacjentów zmaga się obecnie z raną w przebiegu cukrzycowej choroby stóp. To liczby, za którymi nie stoją suche tabele, ale ludzie: seniorzy, pracownicy, rodzice, mieszkańcy małych miast i wsi, którzy często zbyt późno trafiają do właściwego specjalisty.
Rana, która nie czeka. System często tak
Eksperci podkreślają, że cukrzycowa choroba stóp nie może być leczona przypadkowo, w rozproszeniu, od gabinetu do gabinetu. Wymaga szybkiej diagnostyki, zespołu specjalistów i jasno wyznaczonej ścieżki pacjenta. Inaczej chory krąży po systemie niczym bohater kafkowskiego procesu — każdy coś widzi, każdy coś dopisuje, ale nikt nie prowadzi sprawy od początku do końca.
„Cukrzycowa choroba stóp nie może być leczona przypadkowo ani w sposób rozproszony. Wymaga wyspecjalizowanej, zorganizowanej opieki. Doświadczenia krajów europejskich pokazują, że to możliwe – teraz potrzebne są decyzje systemowe” – wskazuje dr Adam Węgrzynowski z Polskiego Towarzystwa Leczenia Ran.
Problem jest tym poważniejszy, że śmiertelność w tej grupie pacjentów jest bardzo wysoka. Jak podają eksperci, sięga około 30 procent w okresie pięciu lat, a wśród pacjentów po amputacji w tym samym czasie wzrasta nawet do 60 procent. To pokazuje, że amputacja nie jest końcem leczenia, ale często początkiem kolejnego, bardzo trudnego etapu walki o życie i samodzielność.
Hiszpański model pokazuje, że można inaczej
W wielu krajach europejskich działają wyspecjalizowane jednostki leczenia cukrzycowej choroby stóp, tzw. Diabetic Foot Units. Funkcjonują one między innymi w Hiszpanii, gdzie stanowią element publicznego systemu ochrony zdrowia. Ich siłą jest interdyscyplinarny zespół: diabetolog, chirurg, chirurg naczyniowy, pielęgniarka specjalistyczna oraz inni eksperci, którzy wspólnie prowadzą pacjenta.
„Doświadczenie pokazuje, że właściwa organizacja opieki ma kluczowe znaczenie dla ograniczenia liczby amputacji. Szybka diagnostyka, interdyscyplinarny zespół oraz jasno określona ścieżka pacjenta przekładają się bezpośrednio na poprawę wyników leczenia” – podkreśla prof. Jose Luis Lazaro-Martínez, założyciel i dyrektor Diabetic Foot Unit przy Complutense University of Madrid.
W Polsce takich rozwiązań nadal brakuje w skali całego kraju. Są specjaliści, są doświadczenia kliniczne, są wyniki pilotażu, ale nie ma powszechnego modelu, który sprawiłby, że pacjent z raną cukrzycową trafi szybko do odpowiedniego zespołu, a nie dopiero wtedy, gdy kończyny nie da się już uratować.
Pilotaż pokazał, że amputacja nie musi być wyrokiem
Najmocniejszy argument? Dane z polskiego pilotażowego programu leczenia cukrzycowej choroby stóp. Objęto nim 430 pacjentów zagrożonych amputacją. Według ekspertów przy właściwej organizacji opieki aż 97 procent chorych mogło uniknąć utraty kończyny.
„Polska posiada ekspertów i doświadczenie kliniczne. Wyniki pilotażu jednoznacznie pokazały, że większości amputacji można uniknąć. Dziś problemem nie jest brak wiedzy medycznej, lecz brak spójnego modelu organizacyjnego. Pacjenci z raną przewlekłą trafiają do systemu zbyt późno albo krążą pomiędzy placówkami bez koordynacji leczenia” – ocenia dr Przemysław Lipiński, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Ran.
To zdanie powinno wybrzmieć szczególnie mocno: problemem nie jest brak wiedzy, ale brak organizacji. W ochronie zdrowia to różnica zasadnicza. Bo jeśli medycyna wie, jak pomóc, a pacjent mimo to traci nogę, pytanie nie brzmi już tylko „co zrobił lekarz?”, ale „jak działa państwo?”.
Co trzeba zmienić?
Polskie Towarzystwo Leczenia Ran rekomenduje tworzenie wyspecjalizowanych ośrodków leczenia cukrzycowej choroby stóp w każdym województwie. Eksperci wskazują też na konieczność uporządkowania ścieżki pacjenta, koordynacji opieki, finansowania leczenia ratującego kończynę jako procesu interdyscyplinarnego oraz systemowego kształcenia lekarzy i pielęgniarek zajmujących się ranami trudno gojącymi się.
Towarzystwo uruchomiło również Program Certyfikacji umiejętności lekarzy i pielęgniarek w zakresie leczenia ran trudno gojących się. Ma on potwierdzać realne kompetencje kliniczne i przygotowywać personel do pracy w modelu zespołowym.
To ważne, bo nawet najlepszy budynek, najnowocześniejszy sprzęt i najładniejsza nazwa programu nie wystarczą, jeśli pacjent nie trafi do ludzi, którzy wiedzą, jak działać szybko, wspólnie i według sprawdzonego standardu.
Ważne dla pacjentów z Tomaszowa Mazowieckiego i regionu
Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego, powiatu tomaszowskiego i okolic ten temat nie jest odległą debatą ekspertów z konferencyjnych sal. Cukrzyca dotyka rodzin w każdym mieście i każdej gminie. W przypadku osób chorujących na cukrzycę szczególne znaczenie ma codzienna kontrola stóp, szybkie reagowanie na każdą ranę, otarcie, pęcherz, zaczerwienienie czy zmianę koloru skóry.
Niepokojących objawów nie wolno „przeczekać”. Przy cukrzycy nawet niewielka rana może stać się początkiem poważnego powikłania. W razie problemów należy skontaktować się z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej, diabetologiem, chirurgiem lub poradnią leczenia ran.
W tej sprawie czas działa jak w dobrym thrillerze medycznym — tylko że tutaj nie chodzi o napięcie scenariusza, ale o nogę, sprawność i życie pacjenta.



Komentarze