Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 17 sierpnia 2026 11:21
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Idź wolniej. Miasto i tak zdąży przed tobą uciec

Najtrudniejszą rzeczą w XXI wieku nie jest dziś biec szybciej. Najtrudniej jest iść wolniej i nie przepraszać za to świata.

Święto tych, którzy nie chcą dojść pierwsi

Są takie dni, które wyglądają niepozornie. Nie mają defilad, fanfar, wielkich scen, sponsorów w jednakowych koszulkach ani prowadzącego, który przez mikrofon oznajmia, że „za chwilę zaczynamy”. Dzień Leniwych Spacerów jest właśnie jednym z nich. Przychodzi cicho, bez zadęcia, jak człowiek, który nie dzwoni domofonem, tylko macha spod okna i mówi: „Chodź, przejdziemy się”.

Nie: „chodź, zrobimy dziesięć tysięcy kroków”.
Nie: „chodź, spalimy kalorie”.
Nie: „chodź, bo aplikacja mówi, że za długo siedzisz”.

Po prostu: chodź.

To słowo — krótkie, miękkie, trochę staroświeckie — ma w sobie więcej rewolucji, niż mogłoby się wydawać. Bo przecież współczesny człowiek już prawie nie chodzi. On przemieszcza się, załatwia, zdąża, parkuje, podbiega, loguje trasę, sprawdza czas przejścia i pyta mapę, czy istnieje szybszy wariant. Nawet spacer potrafiliśmy przerobić na projekt. Z celem, planem, pomiarem, parametrem. Marsz jako tabela. Oddech jako wykres. Życie jako raport kwartalny.

A leniwy spacer? Leniwy spacer jest policzkiem wymierzonym temu wszystkiemu. Delikatnym, rzecz jasna. Takim w stylu Czechowa, nie Tarantino. Ale jednak policzkiem.

Flâneur znad Pilicy

Francuzi mieli swojego flâneura — miejskiego włóczęgę, obserwatora, człowieka od niespiesznego patrzenia. Kogoś, kto nie tyle szedł przez miasto, ile pozwalał, by miasto przeszło przez niego. Walter Benjamin zrobił z tej postaci niemal filozofa chodnika, poetę witryn sklepowych i zaułków. W Paryżu mógł to być elegancki pan w kapeluszu, sunący bulwarem jak przecinek w zdaniu Baudelaire’a.

U nas? U nas flâneur może mieć reklamówkę z piekarni, klucze w kieszeni, psa, który bardziej prowadzi człowieka niż człowiek psa, i buty kupione na promocji. Może iść Bulwarami nad Pilicą, zatrzymać się przy wodzie, spojrzeć na niebo, które w Tomaszowie bywa czasem wielkie jak ekran w starym kinie, a czasem niskie, szare i ciężkie jak powieść Hłaski po złym śnie.

Może skręcić w stronę Niebieskich Źródeł, gdzie woda ma kolor tak niewiarygodny, że wygląda jakby ktoś w dolinie Pilicy zostawił kawałek południowego morza. Może pójść między bloki, gdzie na balkonach schną ręczniki, z okien leci radio, a życie — to prawdziwe, niefolderowe — pachnie praniem, obiadem, rozgrzanym asfaltem i lipą.

Bo Tomaszów nie jest tylko miejscem, które da się obejrzeć z samochodu. Nie da się go naprawdę poznać przez szybę, tak jak nie da się zrozumieć człowieka, mijając go windą między drugim a trzecim piętrem. Miasto trzeba przejść nogami. Nie raz. Nie od święta. Trzeba dać mu czas, żeby przestało pozować.

Spacer bez celu, czyli herezja naszych czasów

Najbardziej podejrzane w leniwym spacerze jest to, że on niczego nie obiecuje. Nie gwarantuje awansu. Nie poprawia wyniku sprzedaży. Nie odpowiada na maila. Nie buduje marki osobistej. Nie da się go łatwo wrzucić w prezentację jako „działanie rozwojowe”. Nie wygląda dobrze w tabelce, bo w tabelkach najlepiej wyglądają rzeczy martwe.

Spacer leniwy jest bezczelny, bo nie musi się tłumaczyć. Można wyjść z domu i nie mieć żadnej trasy. Można dojść tylko do rogu ulicy i zawrócić. Można usiąść na ławce, chociaż przecież „dopiero co wyszliśmy”. Można patrzeć, jak dziecko kopie kamyk przed sobą z powagą godną inżyniera mostów. Można obserwować starszego pana z siatką, który porusza się powoli, ale z jakąś majestatyczną konsekwencją, jakby nie wracał ze sklepu, tylko niósł przez miasto cały XX wiek.

Można minąć rower oparty o płot. Skrzypiącą furtkę. Kota z miną urzędnika, który widział już wszystkie podania i żadnego nie zamierza rozpatrzyć pozytywnie. Można wejść w ulicę, którą zwykle się omija, bo „tam nic nie ma”. I nagle okazuje się, że jest wszystko: cień drzewa na murze, stara fasada, krzywy chodnik, krzak róży przy bramie, cisza między jednym samochodem a drugim.

W tym sensie Dzień Leniwych Spacerów jest trochę jak scena z Kieślowskiego. Niby nic się nie dzieje. Ktoś idzie. Ktoś patrzy. Ktoś milczy. A jednak pod spodem przesuwa się cała tektonika życia.

Tomaszów oglądany w tempie człowieka

Są miasta, które najpiękniej wyglądają z wysoka. Są takie, które potrzebują panoramy, drona, zachodu słońca i dobrego filtra. Tomaszów Mazowiecki często najlepiej wypada z bliska. Z poziomu chodnika. Z odległości dłoni od balustrady, buta od kałuży, nosa od zapachu rzeki po deszczu.

Tu leniwy spacer może zacząć się banalnie: przy sklepie, na osiedlu, pod blokiem, na przystanku. I właśnie dobrze. Nie trzeba od razu wielkiej wyprawy, plecaka i miny odkrywcy. Wystarczy zejść z automatu. Nie iść po coś. Nie iść do kogoś. Nie iść „przy okazji”. Iść, bo nogi jeszcze pamiętają rytm starszy niż wszystkie nasze powiadomienia.

Można pójść ku Pilicy i pozwolić, by rzeka zrobiła to, co rzeki robią najlepiej: przypomniała, że świat płynie bez konsultowania z nami harmonogramu. Można ruszyć do Spały, choćby tylko w wyobraźni, tym traktem, którym okolica od dawna miesza historię, przyrodę i rekreację w jeden lokalny sen. Można pomyśleć o Inowłodzu — o kamieniu, rzece, dawnych opowieściach, o tym, że w promieniu krótkiej drogi od Tomaszowa kryje się więcej warstw, niż pokazuje szybka mapa w telefonie.

Można też przejść przez cmentarz. Nie po to, by popadać w mrok, ale by odzyskać proporcje. Tam każdy pośpiech brzmi głupio. Deadline’y tracą zęby. Aplikacje milkną. Człowiek idzie wolniej, bo nagle rozumie, że czas nie jest przeciwnikiem do pokonania, tylko przestrzenią do zamieszkania.

Przeciw tyranii „muszę”

Żyjemy w epoce, która ma do nas nieustannie jakieś żądania. Musisz być dostępny. Musisz odpisać. Musisz wiedzieć. Musisz się rozwijać. Musisz monitorować, aktualizować, optymalizować, reagować. Nawet odpoczynek bywa dziś zadaniem: trzeba odpocząć efektywnie, zregenerować się strategicznie, najlepiej tak, żeby w poniedziałek być jeszcze bardziej wydajnym.

Tymczasem leniwy spacer mówi: nie.

Nie musisz mieć celu.
Nie musisz zrobić zdjęcia.
Nie musisz wrzucać relacji.
Nie musisz nawet dojść tam, gdzie planowałeś, bo przecież planu nie było.

To nie jest pochwała bezczynności. To raczej pochwała bycia nieużytecznym przez chwilę. A to dla człowieka tresowanego przez kalendarz jest doświadczenie niemal dzikie. Jak ucieczka z biura w środku dnia w filmie, w którym nikt jeszcze nie wie, czy bohater ratuje swoje życie, czy właśnie je komplikuje.

Stachura napisałby pewnie, że wszystko jest poezją, jeśli człowiek potrafi iść wystarczająco uważnie. Niemen mógłby zaśpiewać gdzieś z uchylonego okna, że dziwny jest ten świat — i miałby rację, bo dziwny jest świat, w którym człowiek musi sobie ustanawiać święto, żeby przypomnieć sobie, że wolno mu spacerować bez powodu.

Zdrowie przychodzi po cichu

Oczywiście, można by tu napisać, że spacer dobrze wpływa na serce, krążenie, nastrój, sen i głowę. Można by przywołać specjalistów, badania, wykresy, rekomendacje. I wszystko to byłoby prawdą. Tylko że Dzień Leniwych Spacerów zasługuje na coś lepszego niż ton ulotki z przychodni.

Bo w tym święcie zdrowie nie powinno maszerować na czele pochodu z transparentem. Niech idzie z tyłu, z rękami w kieszeniach. Niech będzie skutkiem ubocznym. Nagrodą, która nie została zamówiona. Człowiek wychodzi, żeby popatrzeć na rzekę, a przy okazji trochę lżej mu się oddycha. Wychodzi, żeby przewietrzyć myśli, a przy okazji ciało przypomina sobie, że nie jest tylko statywem dla głowy pochylonej nad ekranem.

Najlepszy spacer to czasem ten, po którym nie ma spektakularnej puenty. Wracasz do domu, nalewasz wody do szklanki, siadasz i orientujesz się, że przez godzinę nikt tobą nie zarządzał. Że nie byłeś trybikiem. Nie byłeś odbiorcą komunikatów. Nie byłeś numerem w kolejce. Byłeś człowiekiem, który szedł.

To mało? W naszych czasach to bardzo dużo.

Wyjść, zanim dzień zniknie

Dzień Leniwych Spacerów nie wymaga dekoracji. Wystarczy chodnik. Ścieżka. Kawałek rzeki. Park. Osiedlowa ulica. Droga w stronę Niebieskich Źródeł. Ławka, która pamięta więcej rozmów niż niejeden salon. Miasto, które nie zawsze jest piękne w oczywisty sposób, ale potrafi nagle odsłonić detal jak zdanie podkreślone ołówkiem w starej książce.

Można dziś wyjść samemu. Można z kimś. Można bez słów. Można z piosenką w głowie. Można iść tak wolno, żeby minął nas własny pośpiech — zdziwiony, lekko obrażony, nieprzyzwyczajony do tego, że nie dostał pierwszeństwa.

I może właśnie o to chodzi. Żeby raz na jakiś czas nie doganiać świata. Nie ścigać się z miastem, pracą, wiadomościami, cudzymi oczekiwaniami. Nie poprawiać życia na siłę. Tylko przejść się kawałek. Zobaczyć światło na fasadzie. Usłyszeć psa szczekającego za płotem. Poczuć zapach rzeki po deszczu. Spojrzeć na Pilicę i pozwolić jej płynąć bez naszego komentarza.

A potem wrócić — może tą samą drogą, może inną — z drobnym, prawie niewidocznym zyskiem: z poczuciem, że świat jeszcze nie został do końca zamieniony w zadanie do wykonania.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

17 sierpnia. Od Sobieskiego i Korfantego po Sierpień ’80. Dzień, w którym historia przyspieszała

17 sierpnia to jedna z tych dat, w których polska historia układa się w opowieść niemal filmową. Jest w niej średniowieczna wyprawa Bolesława Chrobrego, narodziny przyszłego pogromcy Turków spod Wiednia, dramat Wojciecha Korfantego, wojenne losy gwiazdy przedwojennego kina, drewniany krzyż ustawiony przez robotników Stoczni Gdańskiej i polityczne negocjacje, które w 1989 roku otworzyły drogę Tadeuszowi Mazowieckiemu do objęcia stanowiska premiera. Data dodania artykułu: 17.08.2026 05:32
17 sierpnia. Od Sobieskiego i Korfantego po Sierpień ’80. Dzień, w którym historia przyspieszała

Abp Zieliński w Piekarach: nie tylko trudne czasy są próbą. Trzeba umieć dobrze przeżyć także dobrobyt

Nie tylko bieda, kryzys czy życiowe dramaty wystawiają człowieka na próbę. Równie trudne może być dobre wykorzystanie wolności, bezpieczeństwa i materialnego dobrobytu – mówił w niedzielę, 16 sierpnia, w Piekarach Śląskich abp Zbigniew Zieliński. Metropolita poznański podczas Pielgrzymki Kobiet i Dziewcząt mówił również o zmęczeniu współczesnych kobiet, samotności, rodzinie i świecie, w którym coraz więcej czasu poświęcamy obserwowaniu życia innych, a coraz mniej ludziom stojącym tuż obok. Data dodania artykułu: 16.08.2026 20:22
Abp Zieliński w Piekarach: nie tylko trudne czasy są próbą. Trzeba umieć dobrze przeżyć także dobrobyt

16 sierpnia. Enigma, Solidarność, Madonna i śmierć Elvisa. Dzień, w którym historia zmieniała rytm

Są takie daty, które wyglądają, jakby ktoś zbyt hojnie obdzielił je historią. 16 sierpnia jest właśnie jednym z takich dni. Średniowieczni najemnicy sprzedają krzyżackie zamki polskiemu królowi, rodzi się człowiek, który po latach złamie tajemnicę Enigmy, na Śląsku wybucha powstanie, w gdańskiej stoczni rodzi się solidarność większa niż pojedynczy zakład pracy. A na drugim końcu tej opowieści są Beatlesi, Madonna, Genesis, Elvis Presley i Aretha Franklin. Data dodania artykułu: 16.08.2026 07:18
16 sierpnia. Enigma, Solidarność, Madonna i śmierć Elvisa. Dzień, w którym historia zmieniała rytm

15 sierpnia: między niebem, ziołami i mundurem. Skąd wzięło się jedno z najważniejszych polskich świąt?

Pachnące miętą, dziurawcem i polnymi kwiatami bukiety niesione do kościołów, pielgrzymi zmierzający na Jasną Górę, wojskowe mundury i pamięć o sierpniu 1920 roku. Trudno znaleźć w polskim kalendarzu drugą datę, w której religia, historia, ludowa tradycja i państwowy ceremoniał splatałyby się ze sobą tak mocno. 15 sierpnia Kościół katolicki obchodzi uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w polskiej tradycji nazywaną świętem Matki Bożej Zielnej. Tego samego dnia obchodzimy Święto Wojska Polskiego. Data dodania artykułu: 15.08.2026 08:47
15 sierpnia: między niebem, ziołami i mundurem. Skąd wzięło się jedno z najważniejszych polskich świąt?

15 sierpnia: od Cudu nad Wisłą do Woodstock. Dzień wojska, Matki Boskiej Zielnej, Napoleona i wielkiej muzyki

Są dni, które w kalendarzu wyglądają jak zwyczajna data, dopóki nie zaczniemy odwracać kolejnych kart historii. 15 sierpnia zdecydowanie do nich nie należy. Tego dnia huk dział spod Warszawy miesza się z dźwiękiem kościelnych dzwonów, zapachem święconych ziół i gitarami Woodstock. To dzień Napoleona Bonaparte, Wita Stwosza, Romana Dmowskiego, polskich żołnierzy z 1920 roku, strajkujących stoczniowców z 1980 roku, Beatlesów na Shea Stadium i setek tysięcy młodych ludzi, którzy w 1969 roku przyjechali na farmę Maxa Yasgura, by słuchać muzyki i wierzyć, że świat można jeszcze zmienić. Data dodania artykułu: 15.08.2026 08:08
15 sierpnia: od Cudu nad Wisłą do Woodstock. Dzień wojska, Matki Boskiej Zielnej, Napoleona i wielkiej muzyki

KO odjeżdża PiS, prawica się dzieli. Sondaż OGB z mocnym tomaszowskim akcentem

Gdyby wybory parlamentarne odbyły się teraz, polska scena polityczna wyglądałaby zupełnie inaczej niż w październiku 2023 roku. Koalicja Obywatelska ma ponad 11 punktów procentowych przewagi nad Prawem i Sprawiedliwością, bardzo mocne wyniki osiągają dwa ugrupowania wyrosłe po prawej stronie sceny politycznej, a nad wyborczym progiem pojawia się Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego. Ten ostatni wynik ma szczególne znaczenie także dla Tomaszowa Mazowieckiego – kilka dni temu do stowarzyszenia dołączył prezydent miasta Marcin Witko. Data dodania artykułu: 14.08.2026 21:52
KO odjeżdża PiS, prawica się dzieli. Sondaż OGB z mocnym tomaszowskim akcentem

Zwrot w sprawie „Shreka”. Prokuratura wycofała akt oskarżenia przeciwko radnemu PSL

Internetowy żart, który urósł do rangi sprawy o majestat Rzeczypospolitej, może zakończyć się bez procesu. Prokuratura Rejonowa w Radomsku wycofała akt oskarżenia przeciwko Wojciechowi Ślusarczykowi – radnemu powiatu radomszczańskiego i działaczowi PSL. Chodzi o opublikowany na Facebooku mem z Martą Nawrocką i krótkim pytaniem: „A Shrek gdzie?”. Teraz ruch należy do Karola i Marty Nawrockich. Data dodania artykułu: 13.08.2026 12:59
Zwrot w sprawie „Shreka”. Prokuratura wycofała akt oskarżenia przeciwko radnemu PSL

12 sierpnia: Wicher wraca na Bałtyk, a Słońce zgaśnie nad Tomaszowem. Dzień pełen historii i symboli

Są takie dni, kiedy kalendarz przypomina dobrze zmontowany film: jedno cięcie prowadzi spod armat siedemnastowiecznej Rzeczypospolitej do Puław roku 1920, kolejne z placu w Tbilisi wprost do gdyńskiej stoczni, a finał rozgrywa się już nie na ziemi, lecz na niebie. 12 sierpnia 2026 roku jest właśnie takim dniem. Data dodania artykułu: 12.08.2026 06:32
12 sierpnia: Wicher wraca na Bałtyk, a Słońce zgaśnie nad Tomaszowem. Dzień pełen historii i symboli

Polecane

Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa

Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa

Najpierw było czerwone światło, słowo „śledztwo”, zawiadomienie do prokuratury, wielostronicowa interpelacja i publiczne pytania o możliwość wyrządzenia miastu znacznej szkody. Kilka tygodni później emocje zderzyły się z dużo mniej widowiskowym językiem prawa. Wojewoda Łódzki zakończył postępowanie dotyczące uchwały w sprawie nieruchomości przy ul. św. Antoniego 2. Nie stwierdził naruszenia prawa i nie wydał rozstrzygnięcia nadzorczego, które unieważniłoby uchwałę. Dla radnego Piotra Kucharskiego, który wokół sprawy zbudował publiczny alarm, jest to co najmniej kolejna poważna polityczna wpadka. Czy można jeszcze poważnie traktować takiego radnego? Prawo, w przeciwieństwie do Facebooka, nie operuje wykrzyknikami. Potrzebuje dokumentów, podstawy prawnej i faktów. I właśnie dokumenty okazują się tutaj najciekawsze. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 06:58 Liczba komentarzy: 1 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 1
Niewiadów inwestuje 7 mln zł. NPGM wchodzi w hutnictwo i buduje polski łańcuch produkcji dla wojska Gaz znów drożeje w Europie. Ormuz i wojna podbijają ceny przed zimą. Co z rachunkami w Polsce? IMGW ostrzega Tomaszów. Nadciągają ulewy i burze. Możliwe 60 mm deszczu AI w firmie? Najpierw RODO, potem zakup. UODO publikuje checklistę dla małych i średnich przedsiębiorstw „Dlaczego on może, a ja nie?”. Dzieci wolą karę niż nierówne traktowanie Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa Bezpłatne zajęcia Szkoły Rodzenia w Tomaszowie Mazowieckim już 17 sierpnia 17 sierpnia. Od Sobieskiego i Korfantego po Sierpień ’80. Dzień, w którym historia przyspieszała Dzień Lumpeksu. Kiedyś wstyd, dziś moda, biznes i ratunek dla domowego budżetu Abp Zieliński w Piekarach: nie tylko trudne czasy są próbą. Trzeba umieć dobrze przeżyć także dobrobyt „Najważniejsza kariera kobiet”? Mocne słowa abp. Przybylskiego w Piekarach o rodzinie, emancypacji i aborcji Ponad 5,3 mln zł na turystyczny projekt w Poświętnem. Powstanie szlak i filmowa przestrzeń
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama
Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa

Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa

Najpierw było czerwone światło, słowo „śledztwo”, zawiadomienie do prokuratury, wielostronicowa interpelacja i publiczne pytania o możliwość wyrządzenia miastu znacznej szkody. Kilka tygodni później emocje zderzyły się z dużo mniej widowiskowym językiem prawa. Wojewoda Łódzki zakończył postępowanie dotyczące uchwały w sprawie nieruchomości przy ul. św. Antoniego 2. Nie stwierdził naruszenia prawa i nie wydał rozstrzygnięcia nadzorczego, które unieważniłoby uchwałę. Dla radnego Piotra Kucharskiego, który wokół sprawy zbudował publiczny alarm, jest to co najmniej kolejna poważna polityczna wpadka. Czy można jeszcze poważnie traktować takiego radnego? Prawo, w przeciwieństwie do Facebooka, nie operuje wykrzyknikami. Potrzebuje dokumentów, podstawy prawnej i faktów. I właśnie dokumenty okazują się tutaj najciekawsze.
Orzeczenie było ważne, gdy składał wniosek. Pieniędzy nie dostanie, bo wygasło podczas oczekiwania?

Orzeczenie było ważne, gdy składał wniosek. Pieniędzy nie dostanie, bo wygasło podczas oczekiwania?

Wszystko wskazuje na to, że chora nienawiść radnych Koalicji Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości, której twarzą stał się w okresie ostatnich dwóch lat radny Szczepan Goska, katecheta z Olszowca, uderzy nie tyle w rodzinę radnego, którego stara się zwalczać, co w osoby niepełnosprawne i potrzebujące codziennego wsparcia. Mariusz Strzępek, będący redaktorem naczelnym naszego portalu a równocześnie radnym powiatowy9m, ostrzegał przez wiele miesięcy przed konsekwencjami działań. Koalicja Witczak - Węgrzynowski i radni, którzy ją reprezentują już wcześniej głosowała przeciwko budżetowi, w którym wprowadzano środki PFRON. Ostatnio do tej ekipy dołączył też Marek Olkiewicz.
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jedyny, krótki komentarz do tej informacji: głupków nie sieją. Sami się rodzą. Źródło komentarza: Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jeszcze mój dopisek. Szefostwo PiS-u w Warszawie nie panuje nad takimi, lokalnymi, debilowatymi deal-ami, jak np. to spółkowanie takiego debilowatego samorządowca Węgrzynowskiego z innym, równie debilowatym , parlamentarnym Witczakiem. Kaczor i Macierewicz: chcecie rozpier...ić PiS w naszym regionie? Źródło komentarza: Orzeczenie było ważne, gdy składał wniosek. Pieniędzy nie dostanie, bo wygasło podczas oczekiwania? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Szanowna Redakcjo: z taką, lokalną, samorządową mafią, w której znajdują się te w/w samorządowe i społeczne, męty, nie wygramy. Przecież te męty społeczne dostały (niestety) społeczne poparcie od (niestety) swoich wyborców. Właśnie dlatego ten społeczny i samorządowy gnój, to jest lokalne, samorządowe odbicie tego, co dzieje się w : Kłodzku (pedofilia, zoofilia), w Karkonoszach (kasiorka 4,5 mln na "zalane" tereny na wzgórzach), Szpital Południowy w Warszawie i inne szpitale, itp., itd. Źródło komentarza: Orzeczenie było ważne, gdy składał wniosek. Pieniędzy nie dostanie, bo wygasło podczas oczekiwania? Autor komentarza: kierowca Treść komentarza: Należy wybudować parking wielopoziomowy Źródło komentarza: Parking przy Wandy Panfil. Kilkadziesiąt miejsc nie rozwiąże problemu wokół szpitala Autor komentarza: kierowca Treść komentarza: Co roku taka sama śpiewka oznakowanie nie zgodne albo jego brak przy szkole podstawowej 12 ZDP wymyślił sobie parking na samym skrzyżowaniu i wejściu do szkoły przy szkole podstawowej 9 pojazdy parkują przed samym przejściem po drugiej strony szkoły tego jest więcej ale jakoś to nikomu nie przeszkadza i oby nie doszło do tragedii bo kto będzie wtedy odpowiadał Źródło komentarza: Policja sprawdza drogi przy szkołach w powiecie tomaszowskim przed 1 września Autor komentarza: Adam N. Treść komentarza: Autora tego felietonu ponosi wyobraźnia podstrefa występuje w centrum miasta a nie na uboczu. ZDP najpierw niech zrobi porządny parking dla pracowników Policji gdzie jest są wielkie nierówności a po deszczu są wielki kałuże że nie można tam parkować. Co do mieszkańców pobliskich bloków to tam jest strefa zamieszkania i wolno parkować tylko w wyznaczonych miejscach więc nie zarządca drogi czyli Spółdzielnia nie najpierw wyznaczy takie miejsca znakami pionowymi jak i poziomymi. Źródło komentarza: Parking przy Wandy Panfil. Kilkadziesiąt miejsc nie rozwiąże problemu wokół szpitala
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama