Pies w polskiej kulturze ma miejsce szczególne. Od Saby z „W pustyni i w puszczy”, przez Reksia, Szarika z „Czterech pancernych”, aż po zwykłego kundelka, który pilnuje kanapy, podwórka albo rodzinnych sekretów lepiej niż niejeden notariusz. Mówimy o nim „przyjaciel człowieka”, ale właśnie latem najczęściej okazuje się, czy to była prawdziwa przyjaźń, czy tylko wygodna dekoracja codzienności.
Według kalendarza świąt nietypowych Kalbi.pl Dzień Psa przypada co roku 1 lipca. W 2026 roku jest to środa. Data nie jest przypadkowa. Święto ustanowiono w Polsce 1 lipca 2007 roku z inicjatywy czasopisma „Przyjaciel Pies”, właśnie po to, aby zwrócić uwagę na problem porzucania zwierząt w okresie wakacyjnym. Jak przypomina Kalbi.pl, według danych Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w lipcu porzucanych jest o około 30 procent więcej psów niż w innych miesiącach roku.
Pies nie jest walizką, której nie zabraliśmy na urlop
Wakacje bywają brutalnym testem charakteru. Gdy trzeba zarezerwować hotel, sprawdzić transport, zaplanować opiekę nad dziećmi, podlewanie kwiatów i zamknięcie mieszkania, nagle pojawia się pytanie: co z psem?
Dla odpowiedzialnego właściciela odpowiedź jest oczywista: trzeba wcześniej znaleźć rozwiązanie. Dla kogoś, kto traktuje zwierzę jak kłopotliwy mebel, zaczyna się ciemna strona lata. Pies zostawiony przy drodze, przywiązany w lesie, wyrzucony pod bramą schroniska albo „zgubiony” w okolicach działek nie jest wakacyjną niedogodnością. Jest ofiarą ludzkiej wygody.
I tu kończy się sentymentalna opowieść o mokrym nosie i merdającym ogonie. Zaczyna się prawo.
Porzucenie zwierzęcia może być traktowane jako znęcanie się nad zwierzęciem. Ustawa o ochronie zwierząt przewiduje odpowiedzialność karną za znęcanie się, a art. 35 tej ustawy wskazuje karę pozbawienia wolności do 3 lat za znęcanie się nad zwierzęciem. W razie skazania sąd może orzec również nawiązkę na cel związany z ochroną zwierząt; przepisy przewidują kwoty od 1000 zł do 100 000 zł.
To ważne, bo wciąż zbyt wiele osób myśli kategoriami: „oddam”, „zostawię”, „jakoś sobie poradzi”. Nie. Pies domowy nie jest bohaterem survivalowego reality show. Nie ma obowiązku „poradzić sobie” w lesie, przy trasie szybkiego ruchu albo na obcym osiedlu.
Tomaszowskie schronisko: około 145 psów czeka na dom
W Tomaszowie Mazowieckim problem bezdomnych zwierząt ma bardzo konkretne miejsce i adres: Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt przy ul. Kępa 3. Na stronie Urzędu Miasta podano, że obiekt dysponuje 44 boksami, w tym boksami ogólnymi, kwarantannowymi i szpitalnymi, a obecnie przebywa tam około 145 psów różnych ras i wielkości.
To nie jest liczba abstrakcyjna. To 145 historii. 145 spojrzeń zza krat. 145 zwierząt, które nie rozumieją urzędowych procedur, wakacyjnych planów ani ludzkich wymówek. One wiedzą tylko jedno: człowiek kiedyś był, a potem zniknął.
Miasto informuje również, że zwierzęta są wydawane do adopcji bez pobierania opłat, a właściciel, który udokumentuje lub uprawdopodobni prawo własności, może odebrać swoje zwierzę bez żadnych opłat. Z kolei informacje wolontariuszy wskazują, że przed adopcją obowiązuje m.in. wizyta przedadopcyjna i minimum jeden spacer zapoznawczy; pies nie jest „wydawany z półki”, jak produkt w sklepie internetowym.
I dobrze. Bo adopcja to nie impuls po przeczytaniu wzruszającego posta. To decyzja na lata.
Dzień Psa to nie tylko zdjęcie na Facebooku
Oczywiście, 1 lipca można wrzucić zdjęcie swojego pupila. Można napisać, że jest najmądrzejszy, najwierniejszy i najpiękniejszy, nawet jeśli zjadł kapcia, szczeka na odkurzacz i uważa, że kanapa jest jego prywatnym księstwem. W tym też jest urok psiego świata.
Ale Dzień Psa powinien być czymś więcej niż cyfrowym albumem. To dobry moment, żeby zapytać samego siebie:
- czy mój pies ma zapewnioną opiekę na czas urlopu?
- czy jest zaczipowany?
- czy ma aktualne szczepienia?
- czy w razie upałów ma wodę, cień i bezpieczne miejsce?
- czy znam numer do weterynarza?
- czy nie mijam obojętnie psa błąkającego się po ulicy?
Bo odpowiedzialność nie zaczyna się wtedy, gdy pies patrzy nam w oczy. Ona zaczyna się wcześniej — przy decyzji o przyjęciu go do domu.
Co zrobić, gdy znajdziemy porzuconego psa?
Jeśli zauważymy psa błąkającego się po ulicy, przywiązanego w lesie, pozostawionego przy drodze albo wyglądającego na porzuconego, nie warto udawać, że „ktoś się tym zajmie”. Najrozsądniej powiadomić odpowiednie służby: schronisko, straż miejską lub policję. W przypadku Tomaszowa Mazowieckiego kontakt do schroniska podawany jest przy ul. Kępa 3; w materiałach adopcyjnych pojawia się numer 798 781 565.
Nie należy też pochopnie zabierać zwierzęcia bez ustalenia, czy nie jest poszukiwane przez właściciela. Pies mógł uciec, przestraszyć się burzy, fajerwerków, ruchu ulicznego albo zgubić podczas spaceru. Najpierw bezpieczeństwo, potem procedura, potem pomoc.
Najlepszy prezent? Dom, spacer, miska i człowiek, który nie znika
Dzień Psa nie wymaga wielkich ceremonii. Pies nie potrzebuje przemówień, akademii i przecinania wstęgi. Wystarczy mu pełna miska, chłodna woda, spacer, opieka weterynaryjna, cierpliwość i człowiek, który nie potraktuje go jak kłopotu przed urlopem.
Można tego dnia wesprzeć schronisko. Można udostępnić ogłoszenie adopcyjne. Można zapytać sąsiada seniora, czy nie potrzebuje pomocy z wyprowadzeniem psa w czasie upału. Można nauczyć dziecko, że zwierzę nie jest zabawką. Można wreszcie po prostu spojrzeć na własnego psa i przypomnieć sobie, że dla niego jesteśmy całym światem.
A jeśli ktoś tego świata nie chce już dźwigać, niech przynajmniej nie ucieka nocą jak bohater kiepskiego filmu. Niech szuka legalnej, bezpiecznej pomocy. Bo porzucenie psa to nie „trudna decyzja”. To krzywda. Czasem przestępstwo. Zawsze wstyd.
1 lipca pogłaszczmy więc psy. Ale przede wszystkim — nie zawodźmy ich.




Napisz komentarz
Komentarze