Sztuczna inteligencja coraz wyraźniej wchodzi do przestrzeni, która jeszcze niedawno była zarezerwowana dla lekarza, farmaceuty albo — w mniej chlubnej wersji — internetowych forów i wyszukiwarki Google.
Z najnowszego raportu „Zdrowie z AI”, przygotowanego przez agencję On Board Think Kong we współpracy z SW Research, wynika, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy aż 58 proc. dorosłych Polaków korzystało ze sztucznej inteligencji w sprawach dotyczących zdrowia swojego lub bliskich. W przeliczeniu na populację oznacza to około 17 mln osób.
Co więcej, 27 proc. badanych robiło to wielokrotnie.
Badanie przeprowadzono w dniach 8–10 września 2026 roku na ogólnopolskiej próbie 1000 dorosłych Polaków. Próba była reprezentatywna pod względem płci, wieku oraz miejsca zamieszkania. Autorzy zastrzegają jednak, że przeliczenia procentów na miliony osób należy traktować jako wartości szacunkowe.
Najpierw objawy. Potem leki i wyniki badań
Najczęściej pytamy sztuczną inteligencję o objawy chorobowe. Tak robi 50,7 proc. korzystających z AI w sprawach zdrowotnych.
36 proc. pyta o leki i suplementy, ich działanie, interakcje oraz możliwe skutki uboczne, a jedna trzecia wykorzystuje AI do interpretowania wyników badań.
To właśnie tutaj zaczyna się obszar szczególnie interesujący z punktu widzenia lekarzy i pacjentów. Aż 27 proc. użytkowników wgrało do rozmowy z AI własne wyniki badań jeszcze zanim omówiło je z lekarzem.
Kobiety korzystają z takiej możliwości częściej niż mężczyźni — odpowiednio 40 i 26 proc. W grupie osób po 50. roku życia robi to aż 42 proc. badanych.
Cyfrowy asystent przestał więc być tylko elektroniczną encyklopedią. Dostaje wyniki morfologii, poziomy hormonów, opisy badań obrazowych i listy przyjmowanych leków. Pacjent może otrzymać wyjaśnienie w kilka sekund — bez kolejki, bez rejestracji i bez wychodzenia z domu.
Tyle że szybkość odpowiedzi nie jest tym samym co pewność diagnozy.
Co dwunasty zmienił dawkowanie albo odstawił lek
Najważniejsza część raportu dotyczy nie tego, o co pytamy AI, lecz tego, co później robimy z otrzymaną odpowiedzią.
Blisko 19 proc. użytkowników kupiło lek dostępny bez recepty lub suplement diety zgodnie z sugestią sztucznej inteligencji.
Jeszcze poważniejsze konsekwencje może mieć zachowanie 8,3 proc. badanych, którzy na podstawie wskazówek AI zmienili dawkowanie leku albo całkowicie go odstawili bez wcześniejszego skonsultowania decyzji z lekarzem.
Natomiast 14,9 proc. potraktowało odpowiedź wygenerowaną przez sztuczną inteligencję jak diagnozę.
Granica pomiędzy „chcę się czegoś dowiedzieć” a „sam podejmuję decyzję dotyczącą leczenia” okazuje się więc wyjątkowo cienka.
Młodzi pytają najczęściej
Najintensywniej ze sztucznej inteligencji w sprawach zdrowotnych korzystają najmłodsi.
W grupie osób do 24. roku życia robi to 74,5 proc. badanych, a wśród osób w wieku 25–34 lata — 72,3 proc.
W grupie 35–49 lat odsetek wynosi blisko 66 proc. To właśnie tutaj szczególnie dużo osób wraca do AI z kolejnymi pytaniami.
Wśród osób powyżej 50. roku życia ze sztucznej inteligencji w sprawach zdrowotnych korzysta 43,7 proc.
Co ciekawe, dochód, poziom wykształcenia czy wielkość miejscowości mają według autorów raportu stosunkowo niewielkie znaczenie. AI przekroczyła więc granice dużych miast i środowisk szczególnie zainteresowanych nowymi technologiami.
Jak zauważa Piotr Zimolzak z SW Research, konsultowanie zdrowia ze sztuczną inteligencją stało się zjawiskiem powszechnym i w coraz mniejszym stopniu zależy od miejsca zamieszkania czy poziomu wykształcenia.
AI może też wysłać do lekarza
Obraz nie jest jednak jednoznacznie negatywny.
13,6 proc. użytkowników — szacunkowo około 2 mln osób — po rozmowie z AI zdecydowało się umówić wizytę lekarską, na którą bez takiej konsultacji prawdopodobnie by się nie zgłosiło.
Wśród najmłodszych było to aż 27 proc.
Można więc powiedzieć, że w części przypadków sztuczna inteligencja pełni funkcję swoistego elektronicznego sygnału alarmowego: „tego nie ignoruj, idź do lekarza”.
Jest jednak również druga strona medalu.
7,4 proc. użytkowników po konsultacji z AI zrezygnowało z wcześniej planowanej wizyty lekarskiej. W najmłodszej grupie było to 8 proc.
Co dziewiąty badany pytał natomiast AI o wybór konkretnego lekarza, przychodni albo szpitala.
Największy problem? Brak weryfikacji
Raport pokazuje jeszcze jeden niepokojący mechanizm.
Około 70 proc. użytkowników sprawdza informacje uzyskane od AI przynajmniej czasami, ale regularnie robi to tylko 39 proc.
25,4 proc. nie weryfikuje ich wcale.
W grupie osób po 50. roku życia odsetek ten rośnie do 33,4 proc.
To właśnie tutaj może kryć się największe niebezpieczeństwo. Model sztucznej inteligencji potrafi przygotować odpowiedź brzmiącą niezwykle profesjonalnie, uporządkować wyniki badań, wyjaśnić niezrozumiałe pojęcia medyczne czy wskazać pytania, które warto zadać lekarzowi. Jednocześnie może się pomylić, nie znać całego obrazu klinicznego pacjenta albo niewłaściwie ocenić znaczenie pojedynczego wyniku.
A w medycynie jeden pominięty szczegół czasem zmienia wszystko.
Nowy pacjent przychodzi już z „diagnozą”
Raport pokazuje zmianę, której ochronie zdrowia raczej nie uda się już odwrócić.
Pacjent coraz częściej przychodzi do gabinetu nie tylko z objawami i wynikami badań. Przychodzi również z telefonem i gotową odpowiedzią otrzymaną od sztucznej inteligencji.
Dla lekarzy, farmaceutów i placówek medycznych oznacza to nowe wyzwanie. Ignorowanie tego zjawiska nie sprawi, że ono zniknie. Przeciwnie — skoro miliony Polaków zaczynają poszukiwanie informacji właśnie od rozmowy z AI, kluczowe staje się uczenie użytkowników, gdzie przebiega granica pomiędzy pomocą w zrozumieniu informacji medycznej a podejmowaniem decyzji o leczeniu.
Sztuczna inteligencja może pomóc przygotować pytania do lekarza, uporządkować informacje czy wyjaśnić znaczenie medycznych terminów. Nie powinna jednak samodzielnie decydować o rozpoczęciu, zmianie dawkowania czy odstawieniu przepisanych leków.
Bo choć ekran odpowiada natychmiast, organizm człowieka nadal nie działa według prostego promptu.



Napisz komentarz
Komentarze