W nocy z 24 na 25 października 2026 roku Polska przejdzie z czasu letniego na zimowy. Dokładnie o godzinie 3.00 cofniemy zegarki na 2.00. Śpimy więc teoretycznie godzinę dłużej, ale od niedzieli wcześniej zapadać będzie również zmrok. Dla ludzi wychodzących rano do pracy i wracających późnym popołudniem oznacza to czasem całe dni przeżywane niemal bez kontaktu ze światłem słonecznym.
I właśnie światło jest jednym z najważniejszych dyrygentów naszej biologicznej orkiestry.
Człowiek ma zegar, którego nie da się przestawić pokrętłem
Prof. Marta Jackowska, psycholożka zdrowia z Wydziału Psychologii w Sopocie Uniwersytetu SWPS, zwraca uwagę, że nasz zegar biologiczny reguluje znacznie więcej niż tylko porę zasypiania.
Wpływa na rytm snu i czuwania, temperaturę ciała, trawienie czy nastrój. Jego funkcjonowanie jest mocno związane z naturalnym cyklem światła i ciemności. Dlatego ingerowanie w godziny naszej aktywności nie jest dla organizmu zupełnie obojętne.
Samo przestawienie zegarka trwa kilka sekund. Adaptacja organizmu może być zdecydowanie dłuższa. Według prof. Jackowskiej dostosowanie się do nowych godzin może zajmować około tygodnia, a u części osób nawet dwóch. Szczególnie podatne mogą być osoby o skrajnych chronotypach – zarówno „skowronki”, jak i „sowy”.
Jesienna zmiana jest przy tym zwykle łagodniejsza. Cofnięcie wskazówek daje nam dodatkową godzinę i oznacza powrót do czasu standardowego właściwego dla naszej strefy. Znacznie więcej problemów badacze obserwują po wiosennym przejściu na czas letni, kiedy jedna godzina zostaje niejako zabrana.
Zawały i wypadki. Tutaj potrzebna jest ostrożność
W dyskusji o zmianie czasu często pojawiają się informacje o wzroście liczby zawałów serca czy wypadków komunikacyjnych. Są ku temu podstawy naukowe, ale nie należy wrzucać wszystkich zmian czasu do jednego worka.
Opublikowany w 2026 roku przegląd obejmujący 157 badań z 36 państw wskazuje, że teza o jednoznacznie szkodliwym wpływie czasu letniego i każdej sezonowej zmiany nie znajduje potwierdzenia dla wszystkich analizowanych skutków zdrowotnych. Jednocześnie autorzy odnotowali związek wiosennego przejścia na czas letni ze zwiększeniem ryzyka ostrych zawałów mięśnia sercowego oraz śmiertelnych wypadków komunikacyjnych.
To ważne rozróżnienie. Jesienne cofnięcie zegarów nie jest biologicznie obojętne, ale nie oznacza automatycznie takiego samego zagrożenia jak utrata godziny snu na wiosnę.
Najczęstsze problemy są znacznie bardziej prozaiczne: senność, rozdrażnienie, trudności z koncentracją, pogorszenie nastroju czy poczucie „rozregulowania”. Dla kierowcy, pracownika obsługującego maszyny albo osoby wykonującej odpowiedzialną pracę nawet taki zestaw objawów może jednak mieć znaczenie.
Paradoks jesieni. Jasny poranek, ciemne popołudnie
Zmiana na czas zimowy przynosi wcześniejszy świt. Problem w tym, że życie społeczne od dawna nie jest podporządkowane wschodom i zachodom słońca.
Pracujemy w biurach, sklepach, halach, szkołach i zakładach. Dzieci spędzają dużą część dnia w klasach. Kiedy wychodzimy z pracy, jesienne słońce często znajduje się już za horyzontem.
W Tomaszowie Mazowieckim będzie tak samo jak w całym kraju: od niedzieli wieczór zacznie przychodzić według zegarka godzinę wcześniej. Dla wielu mieszkańców będzie to najbardziej odczuwalny skutek całej operacji.
Dlatego w pierwszych dniach po zmianie warto szczególnie pilnować stałych godzin snu, korzystać z naturalnego światła w ciągu dnia i nie próbować nadrabiać wieczornego zmęczenia kolejną kawą czy wielogodzinnym patrzeniem w ekran.
Mieliśmy już przestać przestawiać zegarki
Zmiana czasu od dawna znajduje się również na politycznej agendzie Unii Europejskiej. Komisja Europejska już w 2018 roku przedstawiła projekt zakończenia obowiązkowych, odbywających się dwa razy w roku zmian czasu.
Do dziś sprawa nie została jednak ostatecznie rozstrzygnięta. Rada Unii Europejskiej potwierdza, że nie zapadła końcowa decyzja i nie ustalono terminu zakończenia obecnego systemu. Dopóki państwa członkowskie nie osiągną porozumienia, zegarki nadal będziemy przestawiać.
W Polsce sezonowa zmiana czasu stosowana jest nieprzerwanie od 1977 roku, natomiast obecny rytm – ostatnia niedziela marca i ostatnia niedziela października – obowiązuje od 1996 roku.
Kiedy ją wprowadzano, jednym z najważniejszych argumentów były oszczędności energii wynikające z lepszego wykorzystania światła dziennego. Świat od tamtej pory zmienił się jednak niemal nie do poznania. Fabryki, biura, centra handlowe, serwerownie i nasze mieszkania funkcjonują niezależnie od zachodu słońca.
Pozostał za to człowiek ze swoim biologicznym zegarem – mechanizmem znacznie starszym niż elektryczne światło, kolej, komputery i rozporządzenia urzędników.
W nocy wystarczy więc przesunąć wskazówki z trzeciej na drugą. Organizmowi warto dać nieco więcej czasu.
Mogę z tego od razu przygotować także krótką, mocną zapowiedź na Facebooka albo grafikę 1200×630 px.



Napisz komentarz
Komentarze