To będzie mecz dwóch drużyn, które z różnych powodów bardzo potrzebują punktów. Mazovia po znakomitym początku sezonu wyraźnie zwolniła, Lechia natomiast wciąż próbuje wydostać się z dolnej części tabeli. Można więc spodziewać się spotkania dalekiego od piłkarskich szachów. W sobotnie popołudnie przy Sportowej w Mińsku Mazowieckim remis może nie satysfakcjonować nikogo.
Oficjalny kalendarz Lechii potwierdza, że spotkanie 14. kolejki rozpocznie się 24 października o godz. 13.00. Gospodarze również wskazują tę samą datę i godzinę, a mecz rozegrany zostanie na Stadionie Miejskim przy ul. Sportowej 1.
Beniaminek, który nie zamierza się nikogo bać
Mazovia nie zachowuje się w III lidze jak drużyna, która dopiero uczy się nowych realiów. Po trzynastu spotkaniach ma 21 punktów i zajmuje piąte miejsce. Bilans 30 zdobytych i 25 straconych bramek mówi o niej chyba więcej niż długie analizy: ten zespół chce grać ofensywnie, potrafi atakować, ale pozostawia też rywalom sporo miejsca.
Lechia przystępuje do spotkania z 14. pozycji i dorobkiem 14 punktów. W ostatniej kolejce tomaszowianie zremisowali u siebie 1:1 z rezerwami Widzewa Łódź, przerywając serię dwóch porażek. Na wyjazdach podopieczni Bartosza Grzelaka wygrywali w tym sezonie w Mławie i Elblągu.
To właśnie wyniki poza Tomaszowem mogą być przed sobotą źródłem umiarkowanego optymizmu. Lechia pokazała już, że potrafi wracać z trudnych terenów z kompletem punktów.
Mazovia z kolei znalazła się w pierwszym poważniejszym dołku sezonu. Nie wygrała czterech ostatnich spotkań. Po porażce 0:2 z Wigrami Suwałki przyszedł remis 1:1 z Wartą Sieradz, następnie przegrana 1:4 z Pelikanem Łowicz i ostatnio 2:3 z KTS Weszło Warszawa. W Warszawie beniaminek przegrywał już 0:2, próbował wrócić do meczu, ale ostatecznie znów został bez punktów.
To czyni sobotnie spotkanie jeszcze ciekawszym. Mazovia będzie grała pod presją przerwania złej serii. Lechia – pod presją tabeli.
Cezary Sauczek – człowiek, którego trzeba zatrzymać
Jeśli przed meczem trener Bartosz Grzelak miałby czerwonym flamastrem zakreślić jedno nazwisko w notesie, zapewne byłoby nim Cezary Sauczek.
Napastnik Mazovii zdobył już dziewięć bramek i jest najskuteczniejszym zawodnikiem zespołu. W klasyfikacji kanadyjskiej ma 12 punktów. Ogromne znaczenie dla ofensywy gospodarzy mają również Michał Janota, który zanotował osiem asyst, oraz Mateusz Augustyniak z sześcioma ostatnimi podaniami.
Po stronie Lechii najskuteczniejszy jest Kacper Popławski, autor sześciu ligowych trafień. Tomaszowianie będą więc potrzebowali nie tylko dobrej organizacji w defensywie, ale również zdecydowanie większej skuteczności pod bramką przeciwnika.
Mazovia jest bowiem zespołem, którego nie wolno dopuścić do wymiany ciosów. Trzydzieści bramek zdobytych w trzynastu kolejkach to wynik, który musi budzić respekt. Jednocześnie 25 straconych goli pokazuje, że defensywa beniaminka bywa daleka od szczelności.
Dla Lechii właśnie tam może znajdować się droga do punktów.
Na III ligę czekali latami
Historia sobotniego przeciwnika Lechii jest długa, ale awans do III ligi przyszedł dopiero po wielu niespełnionych próbach.
Mazovia powstała w 1925 roku i przez dziesięciolecia była jednym z ważnych elementów sportowego życia Mińska Mazowieckiego. Klub przechodził wojenną przerwę, powojenną odbudowę, fuzję z wojskową Iskrą i kolejne zmiany organizacyjne. W różnych okresach prowadził nie tylko sekcję piłkarską, ale także m.in. rugby, piłki ręcznej, kolarstwa, lekkiej atletyki czy siatkówki.
W ostatnich latach jedno marzenie wracało jednak z wyjątkową regularnością: III liga.
Mazovia była blisko już w sezonie 2014/2015, ale w barażach lepszy okazał się Oskar Przysucha. Kilka lat później drogę zamknęła jej Broń Radom. W sezonie 2022/2023 klub z Mińska zakończył rozgrywki z taką samą liczbą punktów jak Victoria Sulejówek, ale przegrał walkę o pierwsze miejsce bilansem bezpośrednich spotkań.
Dopiero poprzedni sezon przyniósł upragniony awans. Mazovia najpierw w barażu rozbiła na wyjeździe Sokół Aleksandrów Łódzki 4:0, a następnie pokonała u siebie Stomil Olsztyn 1:0.
Po latach pukania do drzwi III ligi wreszcie je wyważono.
I jak pokazuje obecny sezon – nie po to, żeby po kilku miesiącach grzecznie wracać na niższy poziom.
Lechia ma doświadczenie. Mazovia – impet beniaminka
Jest w tym spotkaniu interesujący kontrast.
Mazovia dopiero poznaje III ligę. Lechia zna ją niemal na pamięć.
Tomaszowianie nieprzerwanie występują na tym poziomie od sezonu 2012/2013. Najbliżej awansu byli w rozgrywkach 2017/2018, kiedy zakończyli sezon na drugim miejscu z taką samą liczbą punktów jak Widzew Łódź. O awansie łodzian przesądził bilans bezpośrednich spotkań.
Dziś cele i realia są inne. Lechia walczy przede wszystkim o poprawienie swojej sytuacji w tabeli i złapanie stabilności. Młody zespół Bartosza Grzelaka potrzebuje punktów, ale być może jeszcze bardziej potrzebuje meczu, który da mu przekonanie, że potrafi regularnie wygrywać również z drużynami z górnej części tabeli.
Sobota byłaby do tego znakomitą okazją.
Mazovia jest piąta, ale nie wygrała od czterech kolejek. Lechia jest czternasta, ale ostatnio zatrzymała rezerwy Widzewa.
Jedni chcą zakończyć kryzys. Drudzy – rozpocząć marsz w górę tabeli.
Pierwszy raz przeciwko sobie
Dodatkowego smaku spotkaniu dodaje fakt, że będzie to pierwszy ligowy mecz Mazovii i Lechii w historii.
Nie ma więc statystyk bezpośrednich spotkań, serii zwycięstw czy rachunków krzywd sprzed lat. Piłkarska karta jest czysta.
Można ją zapisać tylko raz po raz pierwszy.
Dla Lechii zwycięstwo miałoby znaczenie znacznie większe niż zwykłe trzy punkty. Przy tak ciasnej lidze jeden dobry weekend potrafi zmienić perspektywę całej jesieni. Porażka oznaczałaby natomiast dalsze oglądanie się za siebie.
Mazovia również nie może pozwolić sobie na kolejne potknięcie, jeśli chce pozostać w grupie drużyn znajdujących się tuż za ligową czołówką.
Dlatego sobotni mecz zapowiada się trochę jak pojedynek dwóch bokserów, którzy weszli do ringu z zupełnie różnych narożników, ale dokładnie z tym samym zamiarem: wreszcie zadać skuteczny cios.
Informacje dla kibiców
Mecz Mazovia Mińsk Mazowiecki – Lechia Tomaszów Mazowiecki rozpocznie się w sobotę, 24 października o godz. 13.00 na Stadionie Miejskim przy ul. Sportowej 1.
Gospodarze poinformowali, że bramy stadionu zostaną otwarte już o godz. 12.00. Kibicom przyjeżdżającym samochodami klub zaleca korzystanie z parkingów przy ul. Mirosza oraz w rejonie dworca PKP. W sobotę oba mają być bezpłatne.
Spotkanie poprowadzi Michał Chmarycz z Jonkowa, a na liniach pomagać mu będą Krystian Mucha i Marcin Chyl.
Mazovia Mińsk Mazowiecki – Lechia Tomaszów Mazowiecki
Sobota, 24 października 2026 r., godz. 13.00
Stadion Miejski, ul. Sportowa 1, Mińsk Mazowiecki



Napisz komentarz
Komentarze