W czwartek, 22 października, Arena Lodowa ponownie stała się stolicą polskiego łyżwiarstwa szybkiego. Do Tomaszowa Mazowieckiego przyjechali najlepsi panczeniści w kraju, rozpoczynając czterodniową walkę o medale mistrzostw Polski, ale także o miejsce w reprezentacji przed pierwszymi międzynarodowymi startami nowego sezonu. Zawody potrwają do niedzieli, 25 października.
Semirunnii pojechał właściwie w innej lidze
Najmocniejszym akcentem pierwszego dnia był bieg mężczyzn na 5000 metrów. I słowo „najmocniejszym” nie jest tutaj dziennikarską przesadą.
Vladimir Semirunnii zatrzymał zegar na 6:09,98.
Drugi na mecie Mateusz Śliwka z UKS 3 Milanówek uzyskał 6:31,34, a trzeci Szymon Palka z AZS AWF Katowice — 6:34,51.
Różnica pomiędzy Semirunniim i srebrnym medalistą wyniosła więc 21,36 sekundy.
Na dystansie, na którym o wyniku decyduje utrzymywanie wysokiego tempa przez długie minuty, nie jest to przewaga wypracowana jednym lepszym wejściem w łuk czy mocniejszym finiszem. To sportowa przepaść. Semirunnii odjechał krajowym rywalom tak, jak pociąg ekspresowy odjeżdża składowi, który zatrzymuje się na każdej stacji.
Co jeszcze ważniejsze, wynik zawodnika Pilicy oznacza nowy rekord toru Areny Lodowej na 5000 metrów. Semirunnii poprawił poprzednie najlepsze osiągnięcie o 1,15 sekundy. Co ciekawe, podczas rekordowego przejazdu także pierwsze 3000 metrów pokonał szybciej niż wynosi oficjalny rekord Areny na tym dystansie.
To szczególnie interesujące, ponieważ poprzedni rekord 5000 metrów należał również do Semirunniego. W styczniu, podczas mistrzostw Europy w Tomaszowie Mazowieckim, uzyskał 6:11,13. Teraz zszedł poniżej granicy 6 minut i 10 sekund.
Do rekordu Polski zabrakło zaledwie 2,27 sekundy
Paradoksalnie wicemistrz olimpijski po swoim biegu nie mówił przede wszystkim o rekordzie Areny. Myślami był jeszcze dalej.
Jego rekord Polski, ustanowiony w Inzell, wynosi 6:07,71. Oznacza to, że w czwartek na tomaszowskim lodzie do wyrównania najlepszego wyniku w historii polskiego łyżwiarstwa zabrakło mu zaledwie 2,27 sekundy.
– Nie zabrakło tak dużo. Gdyby noga była świeższa, byłoby to do zrobienia – mówił po starcie Semirunnii.
Zawodnik podkreślał też, że sezon dopiero się rozpoczyna i spodziewa się jeszcze szybszych przejazdów. Jego ambicje sięgają podium Pucharu Świata oraz medali mistrzostw Europy i świata.
Trudno o lepszą wiadomość na początek sezonu. Szczególnie że Semirunnii występuje w barwach KS Pilica Tomaszów Mazowiecki, a Arena Lodowa jest jego codziennym miejscem treningowym.
Karolina Bosiek z brązowym medalem
Tomaszowscy kibice mieli w czwartek jeszcze jeden powód do radości.
Karolina Bosiek zdobyła brązowy medal mistrzostw Polski na 500 metrów.
Zawodniczka Pilicy przejechała dystans w 39,05 sekundy. Do srebra zabrakło jej 0,39 sekundy, natomiast przewaga nad czwartą Andżeliką Wójcik wyniosła zaledwie jedną setną sekundy.
Złoto zdobyła Wiktoria Dąbrowska z Korony Wilanów, która wynikiem 38,24 ustanowiła rekord życiowy. Druga była Martyna Baran ze Stegien Warszawa — 38,66.
Dla Bosiek medal wywalczony właśnie w Tomaszowie ma dodatkowy wymiar. To tutaj dorastała sportowo, tutaj trenuje i tutaj przez lata budowała swoją pozycję w reprezentacji Polski. Zawodniczka Pilicy ma za sobą trzy igrzyska olimpijskie, medale mistrzostw świata i Europy oraz liczne sukcesy juniorskie.
Kania najszybszy wśród mężczyzn. Braun wygrała 3000 metrów
W rywalizacji mężczyzn na 500 metrów mistrzem Polski został Marek Kania z Legii Warszawa. Uzyskał czas 35,15 s. Drugie miejsce zajął Mateusz Mikołajuk — 35,75, a trzecie Szymon Hostyński — 36,01.
Na dystansie 3000 metrów kobiet triumfowała natomiast Zofia Braun z WTŁ Stegny Warszawa. Jej wynik to 4:12,27. Druga Magdalena Czyszczoń uzyskała 4:15,17, a trzecia Emilia Zawisza 4:18,33. Braun swoim występem wywalczyła również kwalifikację do zawodów Pucharu Świata.
Warto odnotować także kolejny dobry występ zawodnika Pilicy. Szymon Kwapisz był czwarty na 5000 metrów i jednocześnie wywalczył srebrny medal w rywalizacji młodzieżowców.
To dopiero początek
Pierwszy dzień mistrzostw pozostawił więc po sobie obraz dość jednoznaczny. Na tomaszowskim lodzie pojawiło się wielu znakomitych zawodników, ale światło reflektorów najmocniej padło na reprezentanta gospodarzy.
Semirunnii wygrał, obronił mistrzowski tytuł, pobił rekord Areny i był o krok od własnego rekordu Polski.
W sporcie czasami mówi się o zwycięstwach „o włos”, o setnych sekundy i fotofiniszu. W czwartek na 5000 metrów takiej dramaturgii nie było. Semirunnii nie czekał na ostatnią prostą, żeby rozstrzygnąć mistrzostwo. Po prostu odjechał reszcie Polski.
A jeśli wynik 6:09,98 rzeczywiście jest dopiero początkiem jego obecnej dyspozycji, najciekawsze w tym sezonie może być jeszcze przed nim.
Mistrzostwa Polski na Dystansach trwają do niedzieli. W piątek, 23 października, rywalizacja w Arenie Lodowej rozpocznie się o godz. 16.00. W programie są biegi na 1000 metrów kobiet i mężczyzn oraz biegi masowe. W sobotę i niedzielę początek zawodów zaplanowano na godz. 10.00. Wstęp na trybuny jest bezpłatny.



Napisz komentarz
Komentarze