Nasz artykuł w dużym skrócie
Duże zmiany w przetargu na „elektryki” – Urzędnicy podjęli decyzję o wydłużeniu czasu na przygotowanie ofert w kluczowym postępowaniu na zakup ekologicznego taboru autobusowego dla regionu.
- Dwutygodniowe opóźnienie procedury – pierwotny termin otwarcia ofert wyznaczony na 26 października został unieważniony. Nowe otwarcie nastąpi 9 listopada o godzinie 10:00.
- Lakoniczne uzasadnienie urzędników – oficjalna dokumentacja przetargowa jako bezpośrednią przyczynę przesunięcia terminów wskazuje jedynie „aktualizację informacji”. W specyfikacji nie doprecyzowano jednak, jakie konkretnie powody techniczne lub formalne wymusiły tę korektę.
26 października już nieaktualny. Teraz 9 listopada
Jeszcze miesiąc temu kalendarz był jasny. Wielki przetarg taborowy Tomaszowa i Lubochni miał wejść w decydującą fazę 26 października. Do godziny 9.30 producenci mieli składać swoje oferty, a o godz. 10.00 zamawiający planował ich otwarcie.
Takiego scenariusza już nie będzie.
W opublikowanej 22 października zmianie ogłoszenia wyznaczono nowy termin: 9 listopada 2026 roku, godz. 9.30. Otwarcie ofert ma nastąpić tego samego dnia o godz. 10.00. Tym samym potencjalni dostawcy autobusów otrzymali dodatkowych 14 dni.
Zmienił się również termin związania ofertą. W pierwotnej dokumentacji wykonawcy mieli pozostawać związani złożonymi ofertami do 23 stycznia 2027 roku. Po zmianie termin ten przesunięto na 6 lutego 2027 roku. To również dokładnie dwa tygodnie.
Samo przesunięcie terminu nie jest w zamówieniach publicznych wydarzeniem nadzwyczajnym. Przy inwestycji tej skali znacznie ciekawsze jest pytanie: co spowodowało zmianę?
I tu oficjalny komunikat pozostawia niedosyt. W części dotyczącej przyczyn korekty znajduje się jedynie lakoniczne określenie: „Aktualizacja informacji”.
Prawo pozwala wydłużyć termin. Ale powód powinien być widoczny w dokumentacji
Prawo zamówień publicznych przewiduje sytuacje, w których zamawiający powinien dać wykonawcom dodatkowy czas.
Zgodnie z art. 137 ust. 6 ustawy Prawo zamówień publicznych, jeżeli zmiany Specyfikacji Warunków Zamówienia są istotne dla przygotowania oferty albo wymagają od wykonawców dodatkowego czasu na zapoznanie się z nimi, zamawiający przedłuża termin składania ofert.
Inny mechanizm opisuje art. 135 Pzp. Wykonawcy mogą zwracać się o wyjaśnienia treści SWZ, a jeżeli zamawiający nie zdąży udzielić wymaganych wyjaśnień w ustawowym terminie, termin składania ofert również może zostać wydłużony. Co istotne, samo przedłużenie terminu składania ofert nie powoduje automatycznie ponownego otwarcia wcześniejszego ustawowego terminu na zadawanie pytań.
Możliwości prawnych jest więc kilka. Nie oznacza to jednak, że którakolwiek z nich była przyczyną zmiany właśnie w tomaszowskim postępowaniu.
Dopóki nie zostaną przeanalizowane wszystkie opublikowane modyfikacje SWZ, odpowiedzi na pytania wykonawców i ewentualne korekty załączników technicznych, nie należy dopisywać przetargowi historii, której dokumenty jeszcze nie potwierdzają.
41,45 mln zł. Ale to nie jest jeszcze cena autobusów
To jeden z najważniejszych przetargów miasta w 2026 roku.
Szacunkowa wartość zamówienia wynosi 41 450 000 zł netto. To jednak kwota szacunkowa ustalona na potrzeby postępowania, a nie cena, którą Tomaszów już zgodził się zapłacić.
Ostateczny rachunek poznamy dopiero po otwarciu ofert, a później po wyborze wykonawcy i podpisaniu umowy.
Nie można również podzielić 41,45 mln zł przez 13 i uznać otrzymanego wyniku za cenę jednego autobusu.
Przetarg obejmuje bowiem znacznie więcej.
Dwanaście autobusów elektrycznych i siedem stacji ładowania otrzyma Tomaszów Mazowiecki. Jeden autobus przeznaczony jest dla Gminy Lubochnia. W zakres kontraktu wchodzą ponadto m.in. szkolenia pracowników, specjalistyczne narzędzia i urządzenia, elektronika, oprogramowanie, systemy potrzebne do obsługi pojazdów oraz dokumentacja techniczna. Użytkownikiem tomaszowskich pojazdów będzie Miejski Zakład Komunikacyjny. Okres realizacji zamówienia określono na 17 miesięcy, a wadium wynosi 350 tys. zł.
48,44 mln zł za cały projekt. Ponad 28 mln z Unii
Jest jeszcze drugi rachunek i właśnie on czyni całe postępowanie szczególnie interesującym.
Oficjalna strona Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego podaje, że wartość całego projektu „Transport niskoemisyjny/bezemisyjny” wynosi 48 437 290,98 zł, natomiast wkład Funduszy Europejskich to 28 073 935,96 zł. Projekt obejmuje 13 autobusów elektrycznych, siedem mobilnych ładowarek dwustanowiskowych oraz dwa elementy Systemu Informacji Pasażerskiej.
Już we wrześniu zwracaliśmy na NaszTomaszow.pl uwagę na ciekawą relację pomiędzy tymi liczbami.
Szacunkowe 41,45 mln zł netto, po czysto arytmetycznym doliczeniu 23 proc. VAT, daje około 50,98 mln zł brutto. Tymczasem publikowana wartość całego projektu to około 48,44 mln zł.
Nie oznacza to automatycznie, że projekt jest niedoszacowany albo że miastu brakuje pieniędzy. W grę mogą wchodzić zasady kwalifikowalności VAT, różne zakresy kosztów, aktualizacja budżetu projektu czy sposób rozliczenia poszczególnych partnerów. Nadal jednak jest to różnica wymagająca wyjaśnienia. Pisaliśmy o niej już przy ogłoszeniu przetargu 21 września.
Dofinansowanie europejskie przekracza 28 mln zł. Pozostała część wartości projektu musi mieć inne źródła finansowania, ale bez szczegółowego aktualnego montażu finansowego nie należy automatycznie przedstawiać całej różnicy jako wydatku z budżetu Tomaszowa. W przedsięwzięciu uczestniczy również Lubochnia.
Cena to tylko 60 procent punktów
Przetarg nie jest prostą aukcją pod hasłem „kto taniej”.
Cena stanowi 60 proc. oceny oferty. Pozostałe 40 punktów zależy od parametrów autobusów i warunków gwarancyjnych.
Punktowane są m.in. długość gwarancji całopojazdowej, gwarancja na elektryczny układ napędowy, pojemność magazynów energii, zużycie prądu w teście SORT-2, rozwiązania aerodynamiczne oraz okres gwarancji na ładowarki. Pierwotne ogłoszenie przewidywało nawet 10 punktów za autobusy dysponujące pojemnością magazynu energii od 600 do 630 kWh.
Z porównania opublikowanych wersji ogłoszeń nie wynika, aby sama podstawowa konstrukcja systemu punktowego została wraz z przesunięciem terminu zasadniczo przebudowana. Wciąż jednak kluczowe znaczenie mają załączniki techniczne i kolejne modyfikacje SWZ.
To właśnie tam może kryć się odpowiedź na pytanie o dodatkowe 14 dni.
Elektryczna rewolucja w MZK będzie znacznie większa niż dotychczas
Tomaszów nie zaczyna przygody z autobusami elektrycznymi od zera.
MZK ma już dwa Solarisy Urbino 12 electric, kupione wraz z mobilną ładowarką za 7,995 mln zł brutto. Autobusy wyposażono w baterie o pojemności 420 kWh, a wymagany zasięg wynosił co najmniej 300 kilometrów. Pojazdy pojawiły się na tomaszowskich ulicach latem 2026 roku.
Nowe zamówienie oznacza jednak zupełnie inną skalę. Do miasta ma trafić kolejnych 12 elektryków.
Jeżeli obecne dwa pojazdy pozostaną w eksploatacji, Tomaszów będzie dysponował co najmniej 14 autobusami elektrycznymi. To już nie eksperyment ani pojedynczy zakup. To zasadnicza zmiana struktury miejskiego taboru, która będzie miała konsekwencje dla energetyki zajezdni, organizacji serwisu, zapotrzebowania na moc, kosztów energii oraz przyszłych wydatków związanych z bateriami.
Dlatego w tym postępowaniu równie ważne jak cena zakupu będą koszty następnych dziesięciu lat.
Dlaczego dodatkowe dwa tygodnie?
Na razie odpowiedź brzmi: nie wiemy.
Wiemy, że termin zmieniono. Wiemy, że zmianę przesłano do publikacji 21 października, a dzień później ukazała się w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Wiemy również, że nowy termin składania ofert wyznaczono na 9 listopada, a związania ofertą – na 6 lutego 2027 roku.
Nie ma natomiast podstaw do stwierdzenia, że postępowanie znalazło się w kłopotach. Dwa tygodnie przy siedemnastomiesięcznym kontrakcie nie muszą oznaczać poważnego opóźnienia.
Przy zamówieniu wartym dziesiątki milionów złotych warto jednak wiedzieć, czy termin przesunięto wskutek pytań producentów, zmiany parametrów technicznych autobusów lub ładowarek, korekty warunków przetargu czy z zupełnie innego powodu.
Istotne jest także, czy przesunięcie otwarcia ofert będzie miało jakikolwiek wpływ na datę zakończenia projektu i terminy wynikające z umowy o unijne dofinansowanie.
To pytania, które warto skierować do Urzędu Miasta.
9 listopada poznamy pierwszy prawdziwy test rynku
Wielkie publiczne inwestycje przez wiele miesięcy istnieją przede wszystkim w prezentacjach, uchwałach, tabelach i komunikatach prasowych. Ich prawdziwy test przychodzi dopiero wtedy, gdy rynek mówi: „za tyle jesteśmy gotowi to zrobić”.
Dla tomaszowskich autobusów takim dniem miał być 26 października.
Teraz będzie nim 9 listopada 2026 roku.
Dopiero po otwarciu ofert dowiemy się, ilu producentów chce walczyć o kontrakt, czy szacunek 41,45 mln zł okaże się realistyczny i czy największy od lat program wymiany tomaszowskiego taboru zmieści się w finansowych ramach przygotowanych przez samorządy.
A wcześniej pozostaje jeszcze jedno, pozornie proste pytanie: co wydarzyło się pomiędzy 21 września a 22 października, że przetarg potrzebował dodatkowych dwóch tygodni?



Napisz komentarz
Komentarze