Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 07:34
Reklama
Reklama

Z cyklu: "Okrakiem" - Zwiastun wilgoci (Letni Mikołaj z Kanady)

Niniejszy tekst pochodzi z ostatniej mojej książki: „Krótka historia spodni w Tomaszowie Mazowieckim”. Opowiadanie jest oparte na faktach. Polecam wszystkim zmarzniętym, na rozgrzewkę.

 

 

Najstarsi mieszkańcy Tomaszowa nie pamiętali gorętszego lata. Było to w  1961 roku, jeśli mnie pamięć nie zawodzi, a ma już do tego prawo. Połowa lipca, a nie padało od marca. Miasto zasnęło. Drzemało i w dzień, i w nocy. Tęskne wycie syren fabryk włókienniczych rozbudzało odrętwiałe od żaru mózgi ludzkie, jednak nie na długo. Robotnicy pchali swoje rowery bez przekonania po rozprażonych, obłożonych byle jak kocimi łbami uliczkach. Po pracy przemykali jak upiory, by znikać kolejno w rozgrzanych klatkach domostw. Nieliczne wtedy samochody, Warszawy i Syrenki, zwane jak leci taksówkami, stały w garażach. Należały do ludzi na stanowiskach. Tylko oni mogli się takimi cudami techniki poruszać. A nie poruszali się. Nie zamierzali wszak ugotować się w tych rozgrzanych jak patelnie puszkach z solidnej, polakierowanej blachy. Na postoju prawdziwych taksówek również było pustawo. Tylko jeden, najbardziej optymistycznie nastawiony, a zarazem wytrwały, młody taksówkarz, nudził się, przykucnięty w  podcieniach byłej końskiej jatki zamienionej na warzywniak. Dalej, pod czujnym okiem spiżowego Naczelnika Kościuszki, w okolicach solidnego budynku straży pożarnej z czerwonej cegły, przy ręcznej pompie, na składanym krzesełku, podsypiał sprzedawca benzyny. Nawet ruch na rynku podśmierdującym końskimi odchodami przerzedził się, zamarł. Sprzedawcy zbijali się w grupki, ćmili papierosy, a jeśli już nawet wymieniali zdawkowe komentarze, to dotyczyły one tylko i wyłącznie jednego tematu.

 

Deszcz. Słowo deszcz odmieniane było we wszystkich przypadkach, wraz  z towarzyszącymi obiegowymi określeniami: upragniony, cudowny, zbawczy, rzęsisty, ledwie mżący kapuśniaczek, ulewny, obfity, i wielu jeszcze im podobnymi. Co odważniejsi w zawziętej determinacji decydowali się nawet na oberwanie chmury, a ci najzuchwalsi przywoływali do powrotu jedyną na przestrzeni stuleci trąbę powietrzną, jaka przed niewielu laty nawiedziła położoną niedaleko Rawę Mazowiecką.  Byli tacy, co pod koniec każdego gnuśnego dnia zapowiadali cud odmiany już od jutra. Daremnie. Nawiedzeni sceptycy ogłaszali koniec świata, uważając suszę za dopust boży, słusznie zesłany na ziemię jako kara za grzechy ludzkie. Jakby sam fakt egzystencji na tym świecie, w tym ustroju, i w takim grajdołku, nie był wystarczającą, a na dodatek niezasłużoną karą. Za to kościoły były oblegane. Głównie przez kobiety z dziećmi. Dzieciarnia gromadziła się nad rzeczkami - Pilicą i Wolbórką. Tak, nad rzeczkami, bo tylko beztroski optymizm właściwy dzieciom, pozwalał nadal jeszcze nazywać rzekami te coraz mizerniejsze zasoby wody, leniwie pchane siłą, chyba tylko przyzwyczajenia, wzdłuż podeschłych koryt, od źródeł do ujść. Nad tymi rzeczkami w porach poprzedzających główne kościelnych nabożeństwa, odbywały się łapanki na małoletnich mieszkańców miasteczka. Często skuteczne. O wiele mniej, w przypadku wyspecjalizowanych w cwaniactwie podrostków. Każdy, kto dał się złapać, zabierany był bez pardonu, tarmoszony za uszy, ciągnięty siłą do świątyń każdego dnia, by w jak najliczniejszym gronie wznosić poprzez wysoko sklepione łuki prosto ku niebiosom, modlitwę o deszcz. Niewiele to pomagało, a właściwie - nic nie pomagało.

 

W lewej bocznej nawie kościoła świętego Antoniego, przyparty do pustego konfesjonału przez tłum rozwrzeszczanej gawiedzi, przycupnął niepozorny młodzieniec. Ubrany w niebieską koszulę w białe paski, zbyt dużą dla niego, i w wypchane na kolanach cajgowe spodnie, poruszał ustami, lecz nie wyśpiewywał wraz z innymi w sam raz pasującej do okoliczności pieśni „Boże coś Polskę”. Poruszał ustami, ale tylko po to, by śpiewanie markować. Jego duże, tak ciemnoniebieskie, że prawie granatowe oczy, wykonywały samodzielną akcję obserwacji otoczenia, co przy nieruchomej głowie i kamiennym wyrazie twarzy wyglądało co najmniej śmiesznie. Ale nikt przecież nie zwracał na niego uwagi.

 

Nagle tłum zafalował. Wierni usiłowali paść na kolana, co nie było sprawą łatwą do wykonania z powodu potwornego zagęszczenia. Młodzian nawet nie drgnął. Dalej stał oparty niedbale o drewniany konfesjonał, tylko że teraz miał dla siebie więcej miejsca, szczególnie od kolan w górę. Teraz jego szyja nabrała ruchów. Głowa obróciła się na niej zwinnie. Widać w końcu zogniskował obiekt poszukiwań, bowiem bezlitośnie depcząc i roztrącając rozmodlonych, rozpoczął czynność energicznego przebijania się w kierunku szeroko rozwartych wrót kościoła.

 

- Jesteś, nareszcie! – silnym klepnięciem przez tłustawe plecy przywitał osobnika niewiele starszego od siebie, za to o głowę niższego.

- Cześć Szczupak! – ryknął Pulpet. Wątpię. Wątpię w to, że nareszcie. To ciebie nie było tam, gdzie miałeś czekać. Wątpię, więc myślę, myślę – więc jestem. No właśnie, ty jesteś, ja jestem. No to co robimy? – zapytał,  przybliżając jajo swojej wielkiej głowy do wystrzyżonej przy samej skórze zgrabnej główki Szczupaka.

- Sytuacja jest taka – nadawał. - Pić się chce - wysapał,  wycierając spocone czoło wierzchem dłoni. Nie mamy ani jednej chwili do stracenia, chłopaki.

- Amerykę odkryłeś. Jakie chłopaki? Chłopaki to u szewca Pluty drewniane szpilki prostują, grubasie. Poza tym jesteśmy tu jak na razie tylko we dwóch.

- No i co z tego. Ale jesteśmy chłopakami, no nie?

- Jak tak dalej pójdzie, jak na razie nie idzie, to zestarzejemy się pod tym kościołem. I po chłopakach będzie.

- Nie jest źle, a będzie lepiej. Co robimy?

- Jak to, co robimy. Lecimy na piwo.

 

 

 

 

Leniwie spuszczali się w dół ulicy Warszawskiej. Piwo można było dostać w wielu miejscach po tej stronie szerokiej ulicy. Najbliżej, bo zaraz za pompą, był Okrąglak. Kilka kroków dalej, w dole, na lekkim łuku, panoszył się kompleks chyba najdziwniejszych rozrywkowych przybytków świata. Zaraz za krawężnikiem stały drewniane altanki, trochę w prawo wąski i długi, drewniany, skąpo oszklony budyneczek, zwany Tramwajem. W samym dole osiadła duża, typowa knajpa, nazwana przez bywalców Dołkiem. Dopiero dalej, już za mostem na rzece Wolbórce, w solidnej jednopiętrowej kamienicy, mieściła się porządna, prawdziwa restauracja, o wdzięcznej nazwie Jagódka. No tak, tylko że chłopakom chciało się pić już teraz oraz bardzo. Okrąglak był najbliżej. Była to opasła, zielona buda, w której sprzedawano piwo. Wielkie, stulitrowe, dębowe beki panoszyły się na jej tyłach. Od frontu oblężona była gęsto przez kilkunastu osobników płci męskiej w rozmaitym wieku. Dopchać się chłopakom do z lekka zadaszonego, srebrzystego szynkwasu było tak samo łatwo, jak przedtem do kościelnego konfesjonału. Spoceni koneserzy browara nie po to pilnowali prawidłowości działania kolejki, by dopuszczać intruzów do rogu obfitości.

 

- Idziemy do Jagódki – mruknął Szczupak. Przy tym wodopoju i do wieczora nas nie napoją.

- Poczkaj, poczkaj, coś się tutaj zaczyna dziać. Szykuje się jakaś jasełka – wysapał Pulpet, szarpiąc kolegę za rękaw koszuli.

 

Oczekiwanie na niemożliwe, czyli na fakt pojawienia się deszczowej chmury na rozpalonym tomaszowskim niebie, z pewnością graniczyłoby tego dnia z cudem wielkim. Nieważne, kto w cuda wierzył, kto nie, jednak prawdopodobieństwo ziszczenia się ludzkich pragnień dotyczących nawodnienia gleby, jakkolwiek kiepskie, jednak istniało. Ale tego, co zdarzył się przed tą budką z piwem,  nie spodziewał się nikt. Bowiem stał się cud objawiony, a  nieliczni żywi świadkowie tego zdarzenia, jeszcze po latach kilkudziesięciu opowiadają sobie o tym z rozrzewnieniem, godnym lepszej sprawy. Ale wtedy dla nich ta właśnie a nie inna sprawa była najznakomitszej wagi. Przykazanie: spragnionych napoić, w tym najgorętszym tego lata dniu – zostało wykonane.

 

Okrągły jak jabłuszko łysawy człowieczek w marynarce w niebieskobiałą kratę, żółtej koszuli i w przykrótkich spodniach koloru zielonego, energicznie przepychał się do lady. Nie zwracając uwagi na gwałtowne protesty, połączone z kpinami na temat swojego niezwykłego wyglądu, nie dawał za wygraną. Jednak na jeden metr przed celem musiał zatrzymać się przed murem rozkrzyżowanych ramion dwóch dryblasów, prawem kaduka pilnujących kolejki.

 

- Dalej dziadku nie pójdziesz – syknął ten wyższy.

- Wynocha, cyrkowa małpo – wrzasnął ten o cal niższy, i odepchnął barkiem intruza.

- A założymy się? – zapytał człowieczek, i wrzucił na twarz grymas, jaki z powodzeniem można by było nazwać wyrazem głęboko skrywanej tajemnicy.

- Nie ma co się zakładać, spadaj lebiego – poradził mu wyższy. Ale to już – krzyknął.

 

 

 

 

Człowiek odskoczył na mały kroczek, podniósł ku górze obie krótkie rączki i zawył głosem, o posiadanie jakiego nikt z obecnych nie próbowałby go posądzić:

 

- Stawiam po dużym piwie dla całej kolejki!

 

Gwar ucichł jak ucięty fińskim nożem. Cisza się stała, grobowa jakby. Rozkrzyżowane ręce cerberów opadły jak niepotrzebne i zawisły w beznadziejnym zwisie, kołysząc się siłą bezwładu. Wykorzystał to kraciasty dżentelmen, podbiegł do lady, i ryknął triumfalnym basem w kierunku zaskoczonej Mańki-sprzedawczyni:

 

- Po kuflu dla wszystkich, ino migiem!

 

Każdy kto znał choć trochę Mańkę, wiedział dobrze, że żartować z nią nie ma najmniejszego sensu, choćby dlatego, że na żartach się nie znała, jak mało kto. Była bowiem uosobieniem powagi, ba! – słynęła z zaciętości, obnoszonej niezmiennie na ponurej męskiej gębie, ozdobionej mchem czarniawego zarostu. Potrafiła z kamienną twarzą przylać każdemu chłopu, który sobie raczył z niej zażartować. Mało tego. Stali bywalcy budki z piwem nawet nie próbowali opowiadać przy niej dowcipów, jako że Mańka najczęściej nie rozumiejąc zawiłości mało wyrafinowanych point, zdarzało się, na wszelki wypadek lała na odlew w twarz. A dopiero później pytała: no i z czego tu się było śmiać? W opisywanym przypadku ten odruch warunkowy już-już miał się skonkretyzować, kiedy uniesiona do zadania ciosu dłoń wielkości średniego bochenka chleba zawisła w przysłowiowej próżni. Ujrzała Mańka bowiem coś takiego, co poraziło jej malutkie niby guziczki oczęta, prawie tak, jak niespodziewany grom z czyściutkiego, tomaszowskiego nieba by poraził, gdyby zaistniał. Nic takiego się jednak nie stało. To, co zobaczyła w tłuściutkich dłoniach pana w marynarce w białoniebieską kratkę, miało kto wie, czy nie większą od gromu siłę rażenia. Był to po prostu solidny zwitek zielonych banknotów, prezentujących obrazki kilku nieżyjących już prezydentów Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Tak, ten pan nie żartował. Tylko mina mu trochę jakby stężała. Widać nabrał jeszcze większej pewności siebie, kiedy swobodnym głosem wydawał polecenie:

 

- Dla każdego po kuflu, paniusiu, dali jazda. Tylko po jednym – zaznaczył głosem nie nawykłym do sprzeciwu. Po czym odwrócił się niedbałym ruchem frontem ku  gawiedzi i zakończył:

- Nawet nie próbować oszukiwać. Nie wolno podchodzić drugi raz. Pan Walter stawia wszystkim, taki ma gest, ale tylko po jednym kuflu. No!

 

Z rozchylonych ust Mańki popłynęła strużka przezroczystej śliny, oczka wbiły się w dolary jak oczy węża hipnotyzujące królika. Jęknęła krowim głosem, poprawiła brudny czepek, zawirowała w dziwnym pląsie niczym kulka rulety i wyszeptała:

 

- A chociaż prawdziwe uny sum?

- Najprawdziwsze, prosto z banka Pekało – zaśmiał się pan Walter zarozumiale. Na co pani jeszcze czeka? – zapytał zadziornie i począł mocować się z czarnym futerałem dyndającym na długim pasku, zwieszającym się z ramienia. Delikatnymi ruchami tłuściutkich dłoni wyłuskał zeń matową bryłę aparatu fotograficznego.

- Kamerował będzie, fiut jeden –  stwierdził ktoś donośnym szeptem, a zdanie to potoczyło się dalej, przenoszone z wysuszonych nie tylko z powodu upału ust: kamerował będzie.

- To tylko tak, tylko na pamiątkę. No, pokażę kolesiom z Toronto, jak piją piwko chłopaki z mojego Tomaszowa – pochwalił się patriotyzmem.

- Te, Amerykan! Wypad stąd, pókim dobry – krzyknął ktoś z tłumu niepewnym głosem. Ale zaraz został zakrzyczany:

- Kanadol, nie Amerykan - pochwalił się ktoś wiedzą i dodał: - Jak chce, niech stawia. – Jak mu to sprawia przyjemność, niech nawet kameruje. - Chyba nieszkodliwy wariat. – No niech ma radochę, nam się chce pić, jemu się chce postawić. – Co w tym złego, że sobie pokameruje trochę? – A niech tam, krzywdy nie mamy. – No dobra, gdzie to piwo?

 

Nikt nie wiedział, jakim sposobem wiadomość o wariacie, który przy Okrąglaku rozdaje piwo, poszła w wymarłe od upału miasto. Nie minęło pięć minut, jak wokół zrobiło się czarno od napływających zewsząd spragnionych. Tylko czubek zielonej budy mógł teraz świadczyć o tym, że mimo wszystko sterczy tam jakiś kiosk z piwem. Nie było widać, za to słychać było trzeszczenie jego marnych posad, ledwie wytrzymujących naciskający tłum chętnych do darmowej biesiady. Chyba tylko jakiemuś cudowi fundator zawdzięczał ocalenie życia. Albo bardziej Mańce, która siłą wciągnęła go do środka budy. Stał teraz zadyszany, spocony, lecz zadowolony. Już zasysał wianuszek ze skrzętnie podsuniętego przez bufetową wielkiego kufla.

 

- Dobre toto, paniusiu – wychlipał. - I zimne, i mokre – dodał.

- No i panie, coś pan najlepszego narobił! – jęknęła Mańka, nie nadążająca z nalewaniem piwa dla napierających ludzi. A co ja teraz zrobię! -  zawyła jak przekupa na targu. Beczka się kończy, a widzisz pan, co się tutaj dzieje?

- To zamów pani następną, na co pani jeszcze czekasz? Albo lepiej, od razu dwie – zaśmiał się człowieczek. Wytarł wierzchem dłoni mokre usta i zabrał się do fotografowania tłumu. Widać było, że jest z siebie zadowolony, a może więcej nawet – że jest z siebie dumny. Kobieta nie zastanawiała się długo.

- Kto na ochotnika? - Tylko się nie pchać! Polecita do Browaru zamówić dwie beki piwa. No, spokojnie – mówię! – krzyknęła gniewnie. - Możeta być wy – skinęła głową w kierunku przedzierających się do szynkwasu młodzieńców. Mata tu po kuflu, wypijta, i lećta. Wyróżnieni wcisnęli się do budy, a ona wręczyła im ociekające pianą gratisowe kufle. I swoim grubym głosem udzieliła instruktażu, w jaki sposób mają załatwić zamówienie w browarze.

- Świat jest piękny – rozmarzył się Pulpet i puścił oko do Szczupaka. Zawsze mówiłem, że w Tomaszowie da się żyć!

- Nie mówiłeś. Plułeś na grajdół. Zachód chwaliłeś. Ale to prawda. Susza – suszą, ale nasz Tomaszów jest cool.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

mieszkanka 19.01.2013 18:27
jaki piękny był Plac Kościuszki czy jeszcze zobaczę go ładnym wyglądzie. mieszkałam na nim pod numeren2/7.mam 62 lata tak tęsknie za pięknym widokiem Placu a tu ani widu ani słychu.brud i smród.

Powojenny 18.01.2013 22:56
Zgadzam się. Nawet z cokołem też by było fajnie, przecież mogli zdjąć gwiazdę, zawiesić cokolwiek innego, na przykład orła w koronie i zostawić resztę. Były czasy, kiedyś wysiadywało na schodkach. A teraz nie ma na czym, a jak się ociepli znowu gnijący pijacy zajmą połamane ławki. Jeśli oczywiście władza zmusi opieszałych robotników do zasypania dołów na placu. Pamiętacie, jak przez całe lato nic się tam nie działo? Jak można taki remoncik planować na 2 lata!

porażka 18.01.2013 16:28
Gdyby nie ten cokól to można by rzec ,że centrum w 1961 przedstawiało się bardzo estetycznie (16 lat po II w.ś ).Nie to co teraz 24 lata po transformacji,gdzie .......- co jest każdy widzi.

Opinie

Reklama

Fałszywe nagie zdjęcia dziecka i AI. UODO: przepisy są, problemem jest ich niestosowanie (wywiad)

Sprawa deepfake’ów z udziałem dziecka z Mazowsza ujawniła problemy ze stosowaniem prawa wobec nowych technologii. Prezes UODO Mirosław Wróblewski wskazuje, że obowiązujące przepisy pozwalały na ściganie sprawców, lecz nie zostały użyte.Data dodania artykułu: 27.01.2026 09:59
Fałszywe nagie zdjęcia dziecka i AI. UODO: przepisy są, problemem jest ich niestosowanie (wywiad)

Dziś w kraju i na świecie (wtorek, 27 stycznia)

Dziś jest wtorek, dwudziesty siódmy dzień roku. Wschód słońca o godz. 7.26, zachód o 16.11. Imieniny obchodzą m.in. Chryzostom, Dacjusz, Elwira, Henryk, Jan, Jerzy, Julian, Karolina, Leander, Leandra, Przemysław, Rozalia.Data dodania artykułu: 27.01.2026 00:00
Dziś w kraju i na świecie (wtorek, 27 stycznia)

Sondaż IBRiS dla Onetu: Nawrocki numerem jeden; rośnie zaufanie do Tuska i Sikorskiego

Prezydent Karol Nawrocki pomimo lekkiego spadku utrzymuje pozycję lidera sondażu zaufania przeprowadzonego dla Onetu przez IBRiS. Na podium znaleźli się też szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski oraz premier Donald Tusk; obaj zaliczyli wzrosty o odpowiednio 3 i 4,4 pkt proc.Data dodania artykułu: 26.01.2026 21:24
Sondaż IBRiS dla Onetu: Nawrocki numerem jeden; rośnie zaufanie do Tuska i Sikorskiego

Dziś w kraju i na świecie (poniedziałek, 26 stycznia)

26 stycznia w Warszawie prezydent Karol Nawrocki spotka się z ministrem Radosławem Sikorskim, by rozstrzygnąć spór o nominacje ambasadorskie i omówić ewentualne przystąpienie Polski do Rady Pokoju. Tego samego dnia Pałac przyjmie prezydent Mołdawii Maię Sandu, MSZ gościć będzie saudyjskiego ministra, a PKOl ogłosi skład na igrzyska w Mediolanie.Data dodania artykułu: 26.01.2026 00:00
Dziś w kraju i na świecie (poniedziałek, 26 stycznia)

34. Finał WOŚP/ W niedzielę zbiórka na diagnostykę i leczenie chorób przewodu pokarmowego

W niedzielę Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy będzie kwestować na rzecz diagnostyki i leczenia chorób przewodu pokarmowego u dzieci. Na ulicach w całej Polsce tysiące wolontariuszy będzie zbierać pieniądze do puszek, odbędzie się też szereg imprez i internetowych aukcji.Data dodania artykułu: 25.01.2026 09:10Liczba komentarzy artykułu: 1
34. Finał WOŚP/ W niedzielę zbiórka na diagnostykę i leczenie chorób przewodu pokarmowego

50 lat temu The Beatles odrzucili miliony dolarów za powrót na scenę

30 mln dolarów - taką kwotę w styczniu 1976 r. proponował muzykom The Beatles promotor koncertowy Bill Sargent za powrót na scenę na jeden jedyny koncert. Fantastyczna Czwórka z Liverpoolu, jeden z najsłynniejszych zespołów w historii, odrzuciła lukratywną ofertę.Data dodania artykułu: 25.01.2026 09:05
50 lat temu The Beatles odrzucili miliony dolarów za powrót na scenę

Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 25 stycznia)

Dziś jest niedziela, dwudziesty piąty dzień roku. Wschód słońca o godz. 7.28, zachód o 16.07. Imieniny obchodzą: Ananiasz, Apollon, Artemia, Emanuel, Emanuela, Juwentyn, Maksym, Miłobor, Miłosz i Paweł.Data dodania artykułu: 25.01.2026 00:00
Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 25 stycznia)

105 lat temu urodził się harcmistrz, ppor. AK Tadeusz Zawadzki „Zośka”

24 stycznia 1921 r., urodził się harcmistrz, ppor. AK Tadeusz Zawadzki „Zośka”, bohater „Kamieni na szaniec”, „Kotwicki” - zasłużony dla utrwalenia w przestrzeni okupowanej Warszawy symbolu Polski Walczącej; inicjator i uczestnik Akcji pod Arsenałem; patron powstańczego batalionu.Data dodania artykułu: 24.01.2026 11:57
105 lat temu urodził się harcmistrz, ppor. AK Tadeusz Zawadzki „Zośka”
Reklama
Styczniowe nowości w kinach Helios

Styczniowe nowości w kinach Helios

Styczeń to znakomity czas dla kina, a dowodzi tego kolejna dawka emocjonujących premier. W tym tygodniu na ekranach Heliosa pojawią się dwie gorące nowości: „Wielka Warszawska” oraz „Szybcy i sprytni”. Ponadto w repertuarze znajdą się seanse hitów, projekcje dla najmłodszych i maraton z kultową sagą „Władca Pierścieni”!Wyczekiwaną polską premierą jest „Wielka Warszawska”. Film w reżyserii Bartłomieja Ignaciuka przenosi widzów do pierwszych lat transformacji ustrojowej, kiedy świat wyścigów konnych stawał się areną nie zawsze czystych zagrywek. W takiej rzeczywistości główny bohater, Krzysiek – zdolny, ale naiwny nowicjusz – marzy o karierze dżokeja i wierzy, że ciężką pracą osiągnie sukces. Tymczasem w środowisku wyścigów konnych rządzi mafia, a często o wynikach decydują korupcja i oszustwo… W obsadzie znaleźli się między innymi Tomasz Ziętek, Marcin Bosak i Tomasz Kot. „Szybcy i sprytni” to natomiast pozytywna animacja o szopie, znanym jako „Sokół”. Bohater na gapę wsiada do superszybkiego pociągu, nie podejrzewając, że właśnie trafił w pułapkę. Tuż przed odjazdem z pociągu ewakuowani zostają wszyscy pasażerowie oprócz licznie zgromadzonych na pokładzie zwierzaków domowych. To właśnie one, z Sokołem na czele będą musiały stawić czoła żądnemu zemsty borsukowi, który przejął kontrolę nad pędzącym składem. Szop Sokół, razem z nowymi przyjaciółmi, muszą teraz powstrzymać tajemniczego porywacza…Na wielkich ekranach znajdą się również najchętniej oglądane filmy ostatnich tygodni. „Greenland 2” to kontynuacja widowiskowego thrillera katastroficznego, który przenosi widzów w świat zagrożony globalną zagładą. John Garrity wraz z żoną i synem próbują zacząć nowe życie, dlatego też wyruszają w poszukiwaniu terenów nadających się do zamieszkania. Największe zagrożenie czeka ich ze strony innych ocalałych, którzy dla przetrwania są gotowi na wszystko. Miłośnicy mocniejszych, psychologicznych historii mogą natomiast obejrzeć thriller „Pomoc domowa”. Film opowiada o młodej kobiecie, która podejmuje pracę w luksusowej willi. Z czasem odkrywa jednak, że za idealną fasadą domu kryją się mroczne tajemnice, a relacje między domownikami są pełne napięć i niedopowiedzeń. W obsadzie znalazły się gwiazdy kina: między innymi Sydney Sweeney i Amanda Seyfried. Nadal w kinach Helios można zobaczyć wielkie widowisko „Avatar: Ogień i popiół”. Trzecia odsłona sagi przenosi widzów do wulkanicznych obszarów Pandory, gdzie żyje tajemniczy klan Zaran. Helios ma także szeroką ofertę tytułów dla widzów w każdym wieku. „Miss Moxy. Kocia ekipa” to historia niesfornej kotki, która zgubiła się podczas wakacji. Bohaterka trafia w szpony Rity, przebiegłej właścicielki farmy, chcącej wykorzystać muzyczne zdolności Moxy… Kotka, pragnąc wrócić do prawdziwego domu, potrzebuje pomocy nowych przyjaciół – buldoga Brutusa i ptaka Ayo. Inną zabawną animacją jest „SpongeBob: Klątwa pirata”, w której kultowy bohater wraz z przyjaciółmi mierzy się z klątwą tajemniczego ducha pirata. SpongeBob wraz z Patrykiem zostają wciągnięci w niebezpieczną morską przygodę na pokładzie nawiedzonego statku, który zabiera ich w nieznane rejony oceanu. „Zwierzogród 2” to z kolei kontynuacja uwielbianego kinowego przeboju, w której Judy Hopps i Nick Bajer, tym razem jako pełnoprawny policyjny duet, prowadzą nowe śledztwo… Kolejną propozycją dla młodszych widzów jest polski tytuł „Psoty”. 13-letnia Frania ratuje potrąconego psa, po czym w tajemnicy przed mamą przygarnia czworonoga. Następnie zaczyna publikować w sieci filmiki z jego udziałem, które szybko zdobywają popularność. Ponadto w najbliższą niedzielę, 25 stycznia, we wszystkich kinach odbędą się Filmowe Poranki, w ramach których najmłodsi będą mogli zobaczyć bajkę „Strażak Sam”, a także wziąć udział w konkursach.W najbliższym tygodniu nie zabraknie także różnorodnych projektów specjalnych. W piątek, 23 stycznia, we wszystkich kinach sieci zaplanowano Maraton Władcy Pierścieni. Wydarzenie obejmuje nocne pokazy trzech części popularnej serii w rozszerzonych wersjach reżyserskich. Środa, 28 stycznia to czas dla maestro André Rieu i jego orkiestry, gdyż wówczas odbędzie się przedostatnia projekcja koncertu zatytułowanego „Wesołych Świąt”. W repertuarze Heliosa jak zwykle znalazł się także cykl Kino Konesera. W poniedziałek, 26 stycznia w wybranych kinach zostanie wyświetlona francuska komedia „Wysokie i niskie tony”. Znany dyrygent Thibaut odkrywa, że ma brata –skromnego puzonistę Jimmy'ego. Choć dzieli ich status materialny i styl życia, łączy miłość do muzyki.Szczegóły dotyczące aktualnego repertuaru oraz bilety dostępne są na stronie www.helios.pl, w aplikacji mobilnej oraz w kasach kinowych. Helios gra z WOŚP – w ramach aukcji charytatywnych można wylicytować wyjątkowe roczne karnety do kin naszej sieci! Więcej informacji znajduje się na stronie: www.helios.pl/aktualnosc/wosp.Data rozpoczęcia wydarzenia: 23.01.2026
Zawody Kontrolne w Arenie Lodowej

Zawody Kontrolne w Arenie Lodowej

Szybkość, setne sekundy i forma na półmetku sezonuSezon w Arenie Lodowej trwa w najlepsze – lód jest gotowy, a zawodnicy nie zwalniają tempa. Już 1 lutego 2026 roku obiekt zaprasza na Zawody Kontrolne w łyżwiarstwie szybkim. To nie jest impreza „na pokaz”, tylko konkretny, sportowy sprawdzian: pomiar aktualnej formy, test szybkości i ważny element przygotowań przed dalszą częścią sezonu.Kiedy i gdzie?📅 01.02.2026 (niedziela)🕙 10:00 – 12:00📍 Arena LodowaKto startuje i na jakich dystansach?W zawodach rywalizować będą kobiety i mężczyźni, a program obejmuje dwa klasyczne dystanse sprinterskie:500 m1000 mTo właśnie na tych odcinkach najlepiej widać, ile znaczy technika, rytm i praca nóg – a różnice na mecie potrafią zamknąć się w setnych i dziesiątych częściach sekundy.Dlaczego „kontrolne” są takie ważne?Zawody kontrolne są dla zawodników czymś w rodzaju sportowego „przeglądu technicznego”. Trenerzy dostają twarde dane:jak wygląda start,czy tempo jest stabilne,gdzie zawodnik traci czas na łukach,jak wypada praca na finiszu.A dla samych łyżwiarzy to szansa, by sprawdzić się w warunkach zbliżonych do tych najważniejszych – pod presją, z pomiarem czasu, w realnej rywalizacji.Informacje dla zawodników: zapisy📩 Zgłoszenia przyjmowane są mailowo: [email protected]🗓 do 30.01.2026 (piątek) do godz. 12:00Warto nie zostawiać tego na ostatnią chwilę – start w zawodach kontrolnych to często jeden z kluczowych punktów planu treningowego na ten etap sezonu.Zaproszenie dla kibiców: zobacz szybkość z bliskaDla kibiców to świetna okazja, by przekonać się, jak wygląda łyżwiarstwo szybkie „od środka”. Z trybun widać najlepiej, że tu nie wygrywa ten, kto jedzie „ładnie”, tylko ten, kto potrafi urwać ułamki sekund: na starcie, w dojeździe do łuku, na wyjściu i na ostatnich metrach.Jeśli lubisz sport, który jest równocześnie widowiskowy i bezlitośnie precyzyjny – 1 lutego Arena Lodowa będzie właściwym adresem.Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.02.2026

Polecane

Urodziny bliskiej osoby — jak wybrać prezent bez stresu?

Urodziny bliskiej osoby — jak wybrać prezent bez stresu?

Urodziny kogoś bliskiego zawsze wywołują podobne emocje. Chcemy sprawić radość, pokazać, że pamiętamy i że nam zależy. Jednocześnie pojawia się niepokój — czy na pewno mu się spodoba? A jeśli już to ma? I tak przy okazji — czy mój prezent nie wypadnie blado przy innych? Czas ucieka, a my wciąż stoimy przed pustką pomysłów. Większość z nas zna to uczucie. Wybór prezentu urodzinowego to nie tylko zakup rzeczy, ale gest ważny. Stajemy przed wyzwaniem: jak połączyć troskę z praktycznością? Jak sprawić radość, nie wpadając w pułapkę nietrafionego pomysłu? Dlatego warto pomyśleć o czymś, co da solenizantowi swobodę wyboru. Doskonałym przykładem jest voucher prezentowy — praktyczny, elegancki i pozbawiony ryzyka pomyłki. Pozwala solenizantowi samodzielnie wybrać to, czego naprawdę potrzebuje lub pragnie. To prezent, który łączy troskę z szacunkiem dla indywidualności. Daje komfort nam i radość osobie obdarowanej. Możemy być spokojni, że nasz wybór będzie doceniony.Data dodania artykułu: 26.01.2026 15:43
Policjanci uratowali 32-latka przed wychłodzeniem. Nocna interwencja przy ul. KoplinaUrodziny bliskiej osoby — jak wybrać prezent bez stresu?Biuro coworkingowe jako alternatywa dla home office„Cudowne” medaliki pod krzesłami radnych. Kto je przykleił i po co?Pierwszy sparing Lechii na plus. Pod „balonem” w Kręczkach padły trzy goleJuniorzy Lechii najlepsi w Łódzkiem. Trzy dni siatkarskich emocji i złoto zostaje w TomaszowieDzień Drugiej Połówki, czyli narodowe święto „co ja mam kupić, żeby było dobrze?”PŚ w łyżwiarstwie szybkim - triumf Żurka, Kania trzeci na 500 mSpołeczny asystent posła: „pomoc w terenie” wykonywana przez nastolatków?Dzień Gracza LOTTO, czyli narodowe święto „a może jednak tym razem?”Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 25 stycznia)W 25 Brygadzie Kawalerii Powietrznej powstało laboratorium, które ma skracać drogę od pomysłu do naprawy
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama