Grzegorz Haraśny nie kryje zadowolenia, że w czasie konferencji jednym z nielicznych zaprezentowanych przez Biuro Planowania Przestrzennego w Łodzi projektów obejmujących rewitalizację centrów miast w województwie łódzkim był właśnie Program Rewitalizacji Tomaszowa Mazowieckiego.
– Okazuje się, że my, stosując metodę „prób i błędów”, wpisujemy się w to, co dzisiaj jest oczekiwane od programów rewitalizacji.
Wiceprezydent podkreśla, że rewitalizacja zbyt często mylona jest z odnawianiem elewacji kamienic i odbudową zdegradowanych budynków w centrach miast.
– Urbanistyka i architektura są ważne, ale równie ważna, jeśli nie ważniejsza, jest kwestia społeczna, jaka na tym terenie występuje. Jest także kwestia ekonomiczna. Przykłady, jakie w czasie konferencji podawano, to były przeważnie pojedyncze obiekty, gdzie równie dobrze można by użyć innych określeń, jak chociażby odbudowa, remont czy restauracja. Natomiast słowo „rewitalizacja” stało się tak modne, że używane jest powszechnie do opisu zdarzeń, które z prawdziwą rewitalizacją nie mają nic wspólnego.
Haraśny twierdzi, że zarówno czynniki architektoniczno-urbanistyczne, jak i społeczno-ekonomiczne powinny być ze sobą skorelowane. Mając jednak na uwadze wieloletnie zaniedbania i stopień degradacji polskich miast, nie da się przeprowadzić skutecznych działań bez stworzenia mechanizmów interwencjonizmu państwowego – np. poprzez utworzenie Krajowego Funduszu Rewitalizacyjnego. Dotyczy to zarówno sfery materialnej, jak i niematerialnej. Konieczna jest zmiana sposobu myślenia nie tylko elit rządzących, ale również mieszkańców przywracanych do życia terenów. W ten sposób nakłady ponoszone na realizację programów rewitalizacji powinny się w krótkim czasie zwrócić.
– Jeśli ta inwestycja ma się zwracać, to dopiero wtedy, kiedy zacznie ona żyć, kiedy będą podstawy ekonomiczne i kiedy będą tu funkcjonowali ludzie, którzy będą przynosić dochód, płacąc podatki. Dlatego nasz program rewitalizacji dotyczy dużych obszarów – nie są to pojedyncze obiekty kubaturowe, które raczej będą generowały koszty. Natomiast my na tym terenie chcemy zmieniać też przyzwyczajenia. Wprowadzamy nowe zasady funkcjonowania Placu Kościuszki, ale z tym wiąże się cała gama innych zdarzeń – to kolejnych dziewięć projektów, które są z Placem Kościuszki związane. Na dzień dzisiejszy w sobotę o godzinie 14 Plac Kościuszki zamiera na dwa dni. To, co my proponujemy, pozwoli mu funkcjonować 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę. Przede wszystkim centrum miasta ma być dla ludzi, nie dla samochodów. Samochody nie przynoszą pieniędzy do budżetu miasta, a ludzie – owszem.




























































Napisz komentarz
Komentarze