Od kilku lat istnieje w naszym mieście noclegownia dla bezdomnych. Prowadzona jest przez Towarzystwo im. Św. Brata Alberta. Fundację do Tomaszowa sprowadził poprzedni prezydent, którego brat zasiadał nawet w zarządzie jej tomaszowskiego oddziału. Już w chwili powołania do życia noclegownia była krytykowana. Zdaniem wielu osób zapewnianie doraźnego noclegu dla kilku bezdomnych było jedynie zasłoną dymną, a nie realnym rozwiązaniem problemu.
Niedawno władze miasta podjęły decyzję, że w miejsce dotychczasowej noclegowni powstanie w Tomaszowie całodobowe schronisko dla bezdomnych. Oznacza to, że jego podopieczni nie będą już „wypędzani” z pierwszymi promieniami słońca, lecz zyskają prawo do całodobowego pobytu. Ogłoszono konkurs dla organizacji pozarządowych, które chciałyby podjąć się prowadzenia schroniska. Wpłynęła tylko jedna oferta – złożona, jak można się było spodziewać, przez Towarzystwo im. Św. Brata Alberta.
Na działalność organizacji przeznaczono tym razem 140 tysięcy złotych, czyli o 45 tysięcy więcej niż dotychczas. Już samo zestawienie tych dwóch kwot pokazuje, że po raz kolejny łatamy dziurę „dziurawą łatą”. Widać bardzo wyraźnie, że znowu komuś zabrakło pomysłu i mimo jak najlepszych intencji oraz dodatkowych pieniędzy nadal drepczemy w tej samej kałuży, robiąc tylko nieco więcej błota.
Każdy z nas, wydając własne pieniądze, w pierwszej kolejności waży potrzeby i cele, jakie chciałby osiągnąć. Przy ograniczoności zasobów i teoretycznej nieograniczoności potrzeb, sztuką jest jak najefektywniejsze wydatkowanie posiadanych funduszy. Warto więc na początek zadać sobie pytanie: co chcemy osiągnąć? I drugie: jakimi środkami dysponujemy (nie chodzi tylko o pieniądze) lub jakie chcemy na dany cel przeznaczyć? Dopiero odpowiedź na te pytania powinna stanowić podstawę do stworzenia strategii postępowania, a potem planu wydatków i harmonogramu działań.
Co tak naprawdę możemy zrobić za dodatkowe 45 tysięcy złotych? Gdy się bliżej przyjrzeć, okazuje się, że niewiele. Roczne koszty wynagrodzenia jednej osoby, przy zastosowaniu najniższej krajowej, to wydatek przekraczający 50% zwiększonych środków. Biorąc pod uwagę konieczność zapewnienia ciągłości pracy i limity godzin nadliczbowych, może okazać się niezbędne zatrudnienie dwóch osób. Tu już zaczyna się problem, bo 45 tysięcy nie wystarczy. A przecież to dopiero początek. Całodobowy pobyt oznacza dodatkowe koszty związane z utrzymaniem obiektu: energią elektryczną, zużyciem wody, odprowadzaniem ścieków itd. Wyliczać można długo.
Nawet jeśli koszty wyżywienia i odzienia rezydentów schroniska pokryje MOPS, darczyńcy czy inne instytucje, to i tak zabraknie pieniędzy na to, co najważniejsze. W tym przypadku chodzi oczywiście o resocjalizację, bo to ona powinna być głównym wyznacznikiem działań podejmowanych wobec osób bezdomnych.
Bez jasno określonego celu, realnej strategii i odpowiednich środków finansowych, Tomaszów Mazowiecki ryzykuje, że zamiast programu wychodzenia z bezdomności, będzie jedynie finansował jej łagodniejszą formę – z dachem nad głową, ale bez realnej szansy na zmianę życia.



























































Napisz komentarz
Komentarze