Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 21 lipca 2026 14:21
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Nie jestem typem samotnego bohatera

Etos przodownika pracy socjalistycznej czy komunistyczna propaganda? Czy znani tomaszowianie zostaną ambasadorami miasta. Hipisowskie sympatie czy walka z imperializmem. Czy "samotni rewolwerowcy" mogą zmieniać świat? O tym wszystkim w rozmowie z miłośnikiem filmów Tomaszem Kumkiem

Tomasz Kumek (ur. 7 czerwca 1950 w Wieniawie, woj. mazowieckie) - samorządowiec polski, były prezydent miasta Tomaszowa Mazowieckiego, obecny wiceprzewodniczący Rady Miasta Tomaszowa Mazowieckiego, członek SLD. W wyborach samorządowych w 2002 ubiegał się o wybór na kolejną kadencję prezydencką, przegrał w II turze z Mirosławem Kuklińskim. Kandydował jednocześnie - z powodzeniem - na radnego i objął w 2002 funkcję przewodniczącego Rady Miasta Tomaszowa Mazowieckiego, ponownie uzyskał mandat radnego w 2006.

Powyższa,  krótka notka biograficzna pochodzi z internetowej Wikipedii. Informacja nad wyraz skromna, zważywszy fakt, że dotyczy ona byłego prezydenta miasta, radnego kilku kadencji, doradcy politycznego wiceministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Zbigniewa Sobotki, zastępcy dyrektora COS-u w Spale itd. Tomasz Kumek znany jest w naszym mieście przede wszystkim jako polityk, radny czy działacz sportowy. Ile osób jednak wie, że największą pasją radnego są filmy? Zapewne wąski krąg wtajemniczonych  i ci Tomaszowianie, którzy pamiętają go sprzed blisko 30 lat, gdy w kinie Włókniarz prowadził Dyskusyjny Klub Filmowy. 

Na początku tygodnia poprosiliśmy Tomasza Kumka o tytuły 10 ulubionych filmów. Miały one stanowić punkt wyjścia do rozmowy, którą prezentujemy poniżej.


- Przejrzałem listę filmów, jaką od Pana otrzymaliśmy. Szczerze powiem, że w pierwszej chwili byłem nieco zaskoczony. Znam te tytuły właściwie wszystkie. Większość z nich oglądałem kilka razy. Zastanawiałem się natomiast, od którego z nich rozpocząć naszą rozmowę. Długo nie mogłem się zdecydować i doszedłem do wniosku, że akcja jednego z nich toczy się w latach 50-tych…

- Czyli wtedy, kiedy się urodziłem….

- Właśnie o to mi chodzi. Zapewne już wie Pan, o którym z filmów mówię..

- Myślę, że chodzi Panu o „Człowieka z marmuru” Andrzeja Wajdy, chociaż lata 50-te są to w zasadzie czasy mnie nie znane. 

- Film powstał w połowie lat 70-tych, w czasach, jeśli można tak określić gierkowskiej odwilży… Jest on interesujący z kilku względów. Po pierwsze pokazuje lata 50-te odarte z powłoki socrealistycznej propagandy sukcesu, po drugie jest to debiut Krystyny Jandy. 

- Debiut i to od razu doskonały. W jednym  z najważniejszych polskich filmów lat 70-tych.

- Ja oglądając niedawno po raz kolejny „Człowieka z marmuru” zacząłem zastanawiać się, jak to jest, że można było w ciągu 5 lat wybudować całe miasto, mówię oczywiście o Nowej Hucie, dzisiaj z trudem w Tomaszowie jeden blok z 20 mieszkaniami rocznie się buduje. 

- Po wojnie, co by nie mówić o tamtym okresie, bo wiadomo, że dzisiaj te czasy są w inny sposób przedstawiane, było całkowicie inaczej. Mówi się czasami, że wszystko było robione pod przymusem, że wszystko związane było z propagandą, ideologią itd. Jednak pamiętać należy, że wielu ludzi, takich właśnie jak Mateusz Birkut po II Wojnie poczuło się „wyzwolonymi”. Ci ludzie, najczęściej z biednych wsi, zobaczyli swoją szansę. Szli do miasta, zostawali tymi „przodownikami pracy”. Dla nich to była przygoda życia, która dawała im nieograniczone w praktyce możliwości awansu społecznego. Powiedzmy sobie wprost, że Polska przedwojenna nie była jakąś szczególną oazą szczęśliwości. Może dla niektórych rzeczywiście była, jednak polska wieś była raczej zabiedzona. Oczywiście to „wyzwolenie społeczne” miało straszne wady, chociażby ze względu na gwałt na prywatnej własności, który się wtedy dokonał. Z drugiej strony Birkut jest przykładem niszczenia jednostki przez system. Przodownik pracy w końcu zaczął przeszkadzać, stąd ta podrzucona cegła. 

- Ja myślę, że ta cegła, to efekt tego, że ci tzw. „przodownicy pracy” byli wykorzystywani propagandowo. Przez ich działalność ciągle podnoszono robotnikom tzw. normy a człowiek to jednak nie jest maszyna. 

- Co ciekawe w filmie nie wyjaśniono do końca, kto tą cegłę podłożył. Rzeczywiście wiele osób mogło się z tego powodu buntować. Tym bardziej, że efekty musiały być raczej natury propagandowej niż materialnej. Wracając jednak do poprzedniego pytania. Dzisiaj są całkowicie inne uwarunkowania, nie ma już takich ludzi, którzy za pomocą swojej pracy chcieliby się wybić. Może tu leży problem. Teraz trudno jest nawet bezrobotnego namówić do pracy. Do tego dodać należy cała otoczkę i dodatkowe koszty pracy z nią związane. Co do samego filmu to warto zwrócić uwagę, w jaki sposób pod koniec Wajda przeniósł, jego akcję do Gdańska. Tak, jakby przewidywał, że w roku 80 w stoczni gdańskiej narodzi się ruch, który doprowadzi do przeobrażenia nie tylko Polski ale i połowy  Europy. 

- Być może już wtedy planował nakręcenie kolejnej części filmu, której tematem byłyby wydarzenia w Gdańsku w roku 1970.

- To możliwe. Te wątki przewijają się również w „Człowieku z żelaza”. 

- Mnie się nasunęło jeszcze inne, może dla wielu osób zaskakujące skojarzenie. Człowiek z marmuru przypomina film Forrest Gump. Chodzi mi o wplatanie zdjęć archiwalnych. Jest tu pewna analogia między Tomem Hanksem a Jerzym Radziwiłłowiczem. 

- Nigdy nie przyszło mi takie porównanie do głowy. Faktycznie filozofia Forresta Gump’a jest podobna, chociaż osadzona w innych realiach. – „Życie jest jak pudełko czekoladek”. Ja bym przywołał raczej „Przygodę na Mariensztacie” z Korsakówną i Schmidtem. 

- Tyle, że Człowiek z marmuru, jest filmem obnażającym propagandę socrealizmu a „Przygoda na Mariensztacie” to film propagandowy. 

- No jeden był robiony w latach 50-tych a drugi w połowie lat 70-tych, więc to się samo przez się rozumie. Wydarzenia pokazywane przez Wajdę obejmują również rok 56, bo wtedy Birkut wychodzi z więzienia, więc to były już całkowicie inne czasy i całkowicie inne doświadczenia. Błędy i wypaczenia najlepiej jest oceniać z perspektywy czasu.  

- Ten film pokazuje, że lata 50-te nie były dla ludzi, którzy chcieliby i potrafili myśleć samodzielnie. 

- Lata powojenne były trudne z dwóch powodów. W czasie wojny straciliśmy kwiat narodu, wymordowano nam cała inteligencję. Musieliśmy czekać, aż wyrośnie nam jej nowe pokolenie. 

- Bardzo podobną do Birkuta postacią był z pochodzenia tomaszowianin Lechosław Goździk.

- To prawda. Z tego, co wiem to ten człowiek niedawno zmarł. Ja go nie znałem. Do Tomaszowa przyjechałem dopiero w latach 70-tych. Są ludzie, którzy go pamiętają (o L. Goździku czytaj tutaj). 

- No właśnie, jak to się stało?

- Przyjechałem tu za dziewczyną. Studiowałem w Łodzi a pochodzę z okolic Radomia. Mój ojciec był kolejarzem. Miałem 4-kę rodzeństwa. Również jesteśmy przykładem takiej drogi. Wszyscy skończyliśmy studia. Chyba dzisiaj nie byłoby to możliwe. Tamta Polska dawała takie szanse.

Przodownik pracy - tytuł przyznawany w okresie PRL pracownikom znacznie przekraczającym normy przewidziane do wykonania. Początkowo pojęcie to przede wszystkim dotyczyło pracowników fizycznych, później je znacznie rozszerzono i taki tytuł mógł otrzymać inżynier często zgłaszający wnioski racjonalizatorskie (przodownik racjonalizacji), rolnik wprowadzający jako pierwszy w okolicy mechanizację i stawiający na produkcję wielkotowarową (przodownik mechanizacji). Indywidualne współzawodnictwo pracy szybko rozciągnięto na poszczególne brygady i zmiany w jednym zakładzie, w obrębie jednostek terytorialnych a nawet całego kraju. Aby można było porównywać osiągnięcia operowano procentami normy. Po październiku 1956 r. przodownictwo pracy przestano nadmiernie eksponować, chociaż w poszczególnych zakładach zawsze odgrywało ważną rolę chociażby jako wskaźnik wydajności i zaangażowania. Wprowadzając współzawodnictwo pracy oraz tytuły przodowników wzorowano się na radzieckich doświadczeniach. Tam odpowiednikiem naszego przodownika pracy był Stachanowiec i tym terminem początkowo posługiwano się także w Polsce.


- Drugim z filmów jest "Ewa chce spać". Mimo niezłych dialogów Jeremiego Przybory, dosyć naiwna komedyjka.  

- I to właśnie chyba jest najmocniejszą stroną tego filmu. Taki, surrealizm polski. 

- Faktycznie. Sceneria niezwykle przypominająca nasze miasto. Obdrapane ściany, sypiące się tynki. Obszar rewitalizacji. Smutno i ponuro.

- Może dlatego, że reżyser wychował się w Tomaszowie, chociaż film był kręcony w Łodzi. Ale nie należy zapominać o znakomitych rolach i to nie tylko Kwiatkowskiej i Mikulskiego ale choćby Romana Kłosowskiego. 

- Tadeusz Chmielewski, to jedna z wielu wybitnych osób, które pochodzą z naszego miasta. W 2005 roku został honorowym obywatelem Tomaszowa. Czy nie ma pan wrażenia, że zbyt mało wykorzystujemy naszych sławnych „ziomków” do promocji miasta

- To prawda wspólnie z prezydentem Kuklińskim wręczaliśmy szablę panu Tadeuszowi Chmielewskiemu. Filmowców związanych z miastem i jego okolicami mamy więcej. Jan Jakub Kolski, Czesław Petelski czy bracia Pazurowie. Poza aktorami i filmowcami, z Tomaszowa pochodzi wielu wybitnych sportowców, Wanda Panfil czy Edward Skorek. 

- Niedawno wydaliście, jako Urząd Miasta film o „Fabrycznym Tomaszowie”. Pomysł uważamy, że był bardzo dobry, tyle że narracja pozostawia wiele do życzenia. Czy nie lepiej było wydać kilka tysięcy więcej i zatrudnić np. Cezarego Pazurę, który ma charakterystyczny i rozpoznawalny w całej Polsce głos?

- Nie wiem dokładnie, kto i w jaki sposób realizował ten film (czyt. Spacer po fabrycznym tomaszowie)  ale mogły tutaj odgrywać istotną rolę względy finansowe. Chociaż, gdyby z nim porozmawiać, to kto wie.

- Tych znanych i wybitnych Tomaszowian trudno znaleźć nawet na oficjalnej stronie internetowej Urzędu Miasta. 

- Promocja miasta, honorowanie zasłużonych i wiele innych przedsięwzięć  jest mało usystematyzowanych. Są one raczej spontaniczne i przypadkowe. Wynika to z faktu, że nasze miasto jest szczególnie niestabilne pod względem zarządzania. Nie zdarzyło się, by jakaś ekipa, czy prezydent rządzili w mieście dwie kadencje. Przychodzi prezydent, coś rozpoczyna i odchodzi, wiele jego pomysłów jest do końca nie zrealizowanych.

Nagrody dla filmu Ewa chce spać:
• 1959 - Mar del Plata (MFF) nagroda dla najlepszego filmu 
• 1958 - San Sebastian (MFF) Złota Muszla 
• 1958 - San Sebastian (MFF) nagroda Związku Scenarzystów Hiszpańskich za scenariusz

- Zaskoczył mnie wybór filmu Milosa Formana. Dlaczego właśnie Hair? Spodziewałbym się czegoś innego, chociażby  Lotu nad kukułczym gniazdem. 

- Musical Hair powstał w czasach, kiedy ja dorastałem. Słuchaliśmy Radia Luxemburg, więc muzyka i zjawisko „dzieci kwiatów” były nam znane. Zresztą nie tylko z radia ale również z płyt, które przemycane były z  zagranicy.

-  Tomasz Kumek nosił długie włosy?

- Bardzo długie, no i broda, którą mam od ‘74 roku.

- Hair to film, który zmienił również moje życie. Był on zresztą dosyć specyficzny i nie bez powodu prl-owska cenzura dopuściła go na ekrany kin. 

- To oczywiste, że nie z powodu zjawiska społecznego, jakim była kontrkultura i ruch hippisowski. 

- Tak, miał to być obraz amerykańskiego imperializmu.

- Otóż to. Antywojenna wymowa filmu była tutaj niezwykle istotna. Wątek, głównego bohatera, który leci zamiast swojego przyjaciela do Wietnamu jest bardzo piękny ale miał drugorzędne znaczenie. 

- Do tego wszystkiego wątek „zepsutego zachodu”, gdzie młodzież zażywa i gloryfikuje narkotyki. Jakaś ulubiona scena?

- Końcowa scena z lotniska, z doskonałą zresztą muzyką w tle, która kończy się przed Białym Domem. Zawsze polecałem ten film młodzieży. Prowadząc DKF puszczałem go chyba ze trzy razy. Do dzisiaj często zdarza mi się słuchać muzyki ze ścieżki dźwiękowej. Muszę się pochwalić, że kilka lat temu pojechałem do Teatru Muzycznego w Gdyni, na sceniczną wersję musicalu. Zrobiła na mnie również bardzo dobre wrażenie. Co ciekawe publiczność, jakby współuczestniczyła w spektaklu. Naprawdę było to wyjątkowe…

- Hipisowski spektakl.

Pierwsi hippisi w Polsce pojawili się już w 1967 roku, zaraz po przedrukach artykułów o nowym ruchu z zachodniej prasy w tygodniku "Forum". Początkowo władze komunistyczne widziały rewoltę młodzieży na Zachodzie jako przejaw upadku kapitalizmu. Podczas gdy na Zachodzie hippisi występowali przeciwko władzy konsumpcji i pieniądza, w Polsce sprzeciw skierowany był przeciwko tyranii ideologicznej. Po 1968 hippisami zaczęła interesować się Milicja Obywatelska, a w prasie zaczęły się ataki propagandowe. Ówczesne gazety ("Radar", "Sztandar Młodych") przedstawiały w artykułach hippisów jako wyrzutków społeczeństwa, leni wpatrzonych w amerykańską modę
- Przejdźmy teraz do fascynacji westernem. "W samo południe" to klasyka gatunku ale równocześnie film o nieco szerszej wymowie. 

- Lubię westerny. Przede wszystkim te klasyczne, gdzie jest w sposób jasny wytyczona granica między dobrem a złem. W samo południe, to film o bardzo politycznej wymowie. Powstał on w Stanach w okresie tzw. mccartyzmu. Słynne „polowania na czarownice”, szczególnie w środowiskach artystycznych i filmowych.  Ścigano tych, którzy niby bratali się z komunistami. Okres zimnej wojny.  To dlatego ten film jest szczególny. Np. słynne Rio Bravo mimo, że zrealizowane o wiele sprawniej nie niesie ze sobą takiego ładunku emocjonalnego. 

- Will Cane ma od samego początku możliwość ucieczki, do której wszyscy, łącznie ze świeżo poślubioną żoną, go namawiają. Jednak coś każe mu wrócić. Głupota, odwaga, poczucie obowiązku czy godność?

- To zależy z czyjej perspektywy. Podobnie jak dzisiaj. Czyż nie słyszymy wiele razy: zostaw to, nie ruszaj tego tematu, po co ci to? 

- Czyli mamy do czynienia z poczuciem obowiązku?

- Z poczuciem godności i obowiązku. 

- Jak, w takim razie,  Tomasz Kumek postrzega własne poczucie obowiązku, za co czuje się odpowiedzialny?

- Jestem wierny swoim zasadom. Uważam, że kręgosłup mam w miarę jednolity. Czasami to przeszkadza a czasami pomaga. To również odpowiedzialność za to co się robi i odpowiedzialność za słowa. Staram się również nie szkodzić innym. Może czasami przez to tracę ale tak zostałem wychowany. Mim życiowym mottem jest, że prezydentem czy kimkolwiek innym się bywa, czlowiekiem się pozostaje.

- Dzisiaj jest pan wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej, poprzednio była to funkcja przewodniczącego. Przyznam, że nie zauważyłem przewodniczącego, jako szeryfa z dwoma rewolwerami. 

- Wiele osób miało do mnie o to pretensje. Ale czy dla miasta byłoby lepiej, gdybym jeszcze ja, jako przewodniczący rady był skonfliktowany z prezydentem. Myślę, że było jeszcze gorzej. Starałem się łagodzić. Należy szukać kompromisu. 

- Jak rozumiem nie jest pan typem samotnego bohatera walczącego z systemem.

- Myślę, ze nie. Mam swoje zasady ale aż tak daleko bym chyba nie poszedł. Staram się być człowiekiem kompromisu a nie typem samotnego bohatera. Wolałbym chyba posłuchać życzliwych rad. 

- W grupie można więcej?

- Jednostka niewiele znaczy. Może mieć najszczytniejsze cele, projekty, pomysły ale jeśli nie przekona do swoich pomysłów szerszej grupy, to sama niewiele może zrobić.

Maccartyzm - ogólna nazwa na zespół działań politycznych zainicjowanych przez specjalną komisję Senatu USA, Senate Internal Security Subcommittee (Senacki Podkomitet Bezpieczeństwa Wewnętrznego) powstałą 21 grudnia 1950 roku, której przewodniczącym i inicjatorem był senator Patrick McCarran, wspierany bezpośrednio przez prezydenta Harry'ego Trumana, natomiast sekretarzem Joseph Raymond McCarthy, od którego nazwiska pochodzi nazwa tego ruchu. Termin ten został po raz pierwszy użyty przez satyryka Herberta Blocka z Washington Post, 29 marca 1950 r. Innymi ważnymi organizacjami maccartyzmu były: House Un-American Activities Committee (Komisja Izby Reprezentantów do Badania Działalności Antyamerykańskiej) oraz Senate Permanent Subcommittee on Investigations (Stała Senacka Podkomisja Śledcza).
Pierwotnie, celem powołania komisji było przeciwstawienie się infiltracji instytucji rządowych przez członków Komunistycznej Partii Stanów Zjednoczonych oraz agentów NKWD. Działania te jednak szybko wymknęły się spod kontroli i zostały rozszerzone przez grupę senatorów skupionych wokół McCarthy'ego na inwigilację wszelkich środowisk opiniotwórczych - aktorów, reżyserów, dziennikarzy, naukowców.

- Na koniec zostawiłem najcięższy z filmów, "Czyż nie dobija się koni" Sydneya Pollacka. Smutni ludzie, smutna historia i smutne czasy o jakich opowiada.  Momentami brutalny ale i wyrazisty w wymowie. 

- Ten film wymieniłem ze względu na Jane Fondę. Jest w nim znakomita. 

- Najlepiej i najwięcej zarabia się na nieszczęściu ludzkim, taka jest wymowa filmu.

- To jest film, który gloryfikuje wyzysk, brutalny. Ja porównałbym go do dzisiejszych programów typu reality show. Bardzo plastyczny obraz dramatu ludzkiego. 

- Mnie najbardziej poruszyły obydwie sceny „wyścigów”. Szczególnie ta druga, gdy Jane Fonda niesie na plecach już martwego partnera a obok biegnie dziewczyna w zaawansowanej ciąży. Do tego wszystkiego wciąż widoczny, błyszczący napis 1500, określający kwotę głównej nagrody.

-   To przypomina coś, co dzisiaj często nazywa się „wyścigiem szczurów”, gdzie wielu młodych ludzi, nierzadko na różnego rodzaju „dopalaczach” za wszelką cenę stara się odnieść sukces. Kosztem ogromnego poświęcenia dąży do celu, który ostatecznie okazuje się nie wart wysiłku w niego włożonego. Następuje wypalenie. Nawet nie potrafią cieszyć się z tego, co osiągnęli.

- I chocholi taniec. Czyż nie dobija się koni musi przywoływać skojarzenia z dzisiejszym kryzysem finansowym. 

- Nie zagłębiam się za bardzo w te sprawy ekonomiczne. Niestety kapitalizm jest ustrojem, który nie umie sobie poradzić z powracającymi co jakiś czas kryzysami. Z drugiej jednak strony chyba nie ma systemu, który by to potrafił. 

- Dziękuję za rozmowę
 

Z wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej Tomaszem Kumkiem rozmawiał Mariusz Strzępek. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

kiki 14.11.2008 17:40
Taaaa...taka cwaniara z ciebie?.... To dlaczego na polskich filmach pokazują losy obrońców Ojczyzny z września 39 roku i ich powojenną udrękę i poniżenie przez czerwoną bandę,tylko za to,że walczyli na zachodzie,byli w AK,NSZ,WIN,BCH. Nawet rent i emerytur nie mają,bo banda czerwonych złodzieji okradła Ich ze wszystkiego co ludzkie,a nawet i z prawa do pracy niby w "wolnej demokratycznej Polsce". Do szkoły towarzyszko po wiedzę i nauki.!!!

tomaszowianka 14.11.2008 15:44
Kiki,cóż za bełkot!!Trzeba czytać to,co się napisało a nie pisać dla samego pisania.Do szkoły było chyba pod górkę.Więcej szacunku do kobiet,nawet bezrobotnych!

kiki 13.11.2008 17:55
ale ciemna baba ta bezrobotna... a ileż to chciało pracować rzetelnych,wykształconych,odda nych Polsce synów i cór patriotycznie wzorcem. A ta cholerna zaraza i jej szpicle czerwoni co dla Nich uczynili?....- pozbawili wszystkiego...nawet pracy.!!! Kumkać to sobie możecie towarzyszko do kumkowej czerwonej braci,chociaz ponoć kumkają te zielone do biało-czarnej bocianiej braci.

antykum 13.11.2008 17:36
@ 43 Proszę pójść do p. Kumka jest wice -przew.Rady Miasta, też odpowiada za zatrudnienie i miejsca pracy.

bezrobotna 13.11.2008 15:49
Za prezydentury T.Kumka miałam pracę,teraz zakłady polikwidowane,miasto staje się coraz uboższe.

bezrobotna 13.11.2008 15:02
Za prezydentury T.Kumka miałam pracę,teraz zakłady polikwidowane,miasto staje się coraz uboższe.

Gabriel 13.11.2008 13:01
Artykuł przeczytałem uważnie oraz dotychczasowe komentarze. Stwierdzam, że nie rozumiecie tego co czytacie!!! P.S dla osób spod dzisiejszej demokracji "CHCIELIŚCIE AMERYKI MACIE KANADĘ"

kinoman 09.11.2008 14:08
@ 40 A ty obrońco "bochatera przez ch", dlaczego nie piszesz o filmach, ni widziałeś ich?

dziecię Neo 09.11.2008 12:36
Ale trujecie gościowi. Artykuł jest spoza polityki, a może i szkoda, niemniej wartałoby pisać o yreści, o filmach, chyba, że nikt z Was ich nie widział?

kubal 09.11.2008 08:48
I niech tak zostanie sam dał sie sprowokować- bohater tak ma.

miau 05.11.2008 16:30
Czy ten pan nie działał na WUML - Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu- Leninizmu (kuźnia lewych kadr)?

kiki 05.11.2008 05:12
@ al...tak,charakterystyczny typ homosovietikus.! Na fotce aparycja ten typ uwidacznia.

al 04.11.2008 22:15
Ten pan nie jest bohaterem, a typem.

212 04.11.2008 16:07
Oj bardzo żałosne sam pracował na wizerunek latami, nie tylko tow..........................?

ot tak 03.11.2008 08:12
Przez taki typ człowieka SLD się jeszcze długo nie podniesie z politycznych kolan. No i właściwie bardzo dobrze.

Opinie

Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Mateusz Morawiecki zapewnia, że nie zamierza odchodzić z Prawa i Sprawiedliwości. Deklaruje lojalność wobec partii, Jarosława Kaczyńskiego i całego „obozu patriotycznego”. Jednocześnie nie chce rezygnować ze stowarzyszenia „Rozwój Plus”, które kierownictwo PiS najwyraźniej uznało za potencjalne centrum niezależnej działalności politycznej. Data dodania artykułu: 21.07.2026 13:02
Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie

Dziś jest wtorek, 21 lipca, dwieście drugi dzień 2026 roku. Do końca roku pozostały 163 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.38, a zajdzie o godz. 20.45. Imieniny obchodzą Andrzej, Benedykt, Daniel, Ignacy, Jan, Julia i Wiktor. Data dodania artykułu: 21.07.2026 09:18
Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie

CBOS: Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania; spadki Tuska i Trzaskowskiego

Prezydent Karol Nawrocki pozostaje w lipcu liderem rankingu zaufania do polityków, ufa mu 55 proc. badanych - wynika z sondażu CBOS. Najwięcej - po 6 pkt proc. - stracili w tym miesiącu premier Donald Tusk i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Premierowi ufa 32 proc., prezydentowi stolicy - 34 proc. Data dodania artykułu: 20.07.2026 14:06
CBOS: Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania; spadki Tuska i Trzaskowskiego

Dziś w kraju i na świecie. Od „Mazurka Dąbrowskiego” po lądowanie człowieka na Księżycu

Dziś jest poniedziałek, 201. dzień roku. Do jego końca pozostały 164 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.37, a zajdzie o godz. 20.46. Imieniny obchodzą: Czesław, Czesława, Hieronim, Małgorzata, Leon, Leona, Ludwika i Remigiusz. Data dodania artykułu: 20.07.2026 08:13
Dziś w kraju i na świecie. Od „Mazurka Dąbrowskiego” po lądowanie człowieka na Księżycu

Dziś w kraju i na świecie. Niedziela, 19 lipca

Dziś jest niedziela, 19 lipca – dwusetny dzień 2026 roku. Do jego końca pozostało 165 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.35, a zajdzie o godz. 20.47. Imieniny obchodzą dziś Wincenty, Marcin, Teodor i Ambroży. Data dodania artykułu: 19.07.2026 14:15
Dziś w kraju i na świecie. Niedziela, 19 lipca

17 lipca w historii. Od Brunona Jasieńskiego i Wojciecha Kilara po GPS, „Misia” i „Żółtą łódź podwodną”

Piątek, 17 lipca, jest 198. dniem 2026 roku. Do jego końca pozostaje 167 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.33, a zajdzie o godz. 20.49. Imieniny obchodzą dziś: Aneta, Konstancja, Marcelina, Jadwiga, Andrzej, Bogdan, Feliks oraz Leon. Data dodania artykułu: 17.07.2026 11:22
17 lipca w historii. Od Brunona Jasieńskiego i Wojciecha Kilara po GPS, „Misia” i „Żółtą łódź podwodną”

16 lipca w historii. Od Henryka Sławika i Grzegorza Przemyka po Coldplay, Cream i wielkie pytania o polski wymiar sprawiedliwości

Dziś jest czwartek, 16 lipca, sto dziewięćdziesiąty siódmy dzień 2026 roku. Słońce wzeszło o godz. 4.32, a zajdzie o 20.50. Imieniny obchodzą dziś między innymi Maria, Marika, Bartłomiej, Andrzej, Stefan, Benedykt, Walenty i Walentyn. Data dodania artykułu: 16.07.2026 08:22
16 lipca w historii. Od Henryka Sławika i Grzegorza Przemyka po Coldplay, Cream i wielkie pytania o polski wymiar sprawiedliwości

15 lipca w kraju i na świecie. Grunwald, „Rota”, epidemia ospy i muzyka, która zmieniała epoki

Dziś jest środa, 15 lipca – sto dziewięćdziesiąty szósty dzień 2026 roku. Do jego końca pozostało 169 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.30, a zajdzie o 20.51. Imieniny obchodzą dziś: Henryk, Włodzimierz, Dawid, Roksana, Anna, Daniel, Ignacy oraz Włodzimir. Data dodania artykułu: 15.07.2026 07:53
15 lipca w kraju i na świecie. Grunwald, „Rota”, epidemia ospy i muzyka, która zmieniała epoki

Polecane

70 milionów za oddanie szpitala? Konsolidacyjna marchewka już wisi. Tomaszów musi uważać, by nie zostać z samym kijem

70 milionów za oddanie szpitala? Konsolidacyjna marchewka już wisi. Tomaszów musi uważać, by nie zostać z samym kijem

Od 1 lipca szpitale mogą składać wnioski o pieniądze na inwestycje związane z konsolidacją. Do podziału jest ponad 1,1 miliarda złotych, a pojedynczy projekt obejmujący połączenie kilku podmiotów może otrzymać nawet 70 milionów (nie znaczy to jednak, że je otrzyma lub otrzyma w takiej wysokości). W Tomaszowie Mazowieckim natychmiast pojawia się jednak pytanie zasadnicze: czy konkurs Ministerstwa Zdrowia ma służyć rozwojowi Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, czy stanie się finansową przynętą ułatwiającą sprzedaż szpitala i oddanie nad nim kontroli łódzkiemu ośrodkowi akademickiemu? Data dodania artykułu: Wczoraj, 21:00 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 2
„Wejście smoka” wraca na wielki ekran. Bruce Lee ponownie w kinie Helios Koniec lekarskiej „akordówki”? Tusk zapowiada zmiany. W tomaszowskim szpitalu taki system już działa Jakie parapety wewnętrzne wybrać w Warszawie do nowoczesnego domu Planowane wyłączenia prądu w Tomaszowie i regionie. Sprawdź daty i miejscowości 1 sierpnia w Tomaszowie Mazowieckim. Obchody 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie Poseł obiecuje leczenie. Szpital odsyła pacjentkę. NFZ potwierdza: pieniądze się skończyły Radny zamówił dwanaście lat papierów. Za urzędniczy maraton zapłacą mieszkańcy 21 lipca w Tomaszowie Mazowieckim odbędą się próby systemu alarmowego CKD wstrzymuje przyjęcia pacjentów onkologicznych. Czy to ten szpital ma gwarantować Tomaszowowi „większą dostępność” leczenia? 70 milionów za oddanie szpitala? Konsolidacyjna marchewka już wisi. Tomaszów musi uważać, by nie zostać z samym kijem Chłodniej, wietrznie i z przelotnym deszczem. Prognoza pogody na 21 i 22 lipca
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Patryk słowik z Kanału Zero, oprócz tego, co napisał, powinien jeszcze doradzić temu posłowi pilną wizytę (lub wg zeszytu KO) i intensywne leczenie u dobrego specjalisty w zakresie psychiatrii. PS. Takich przypadków w KO do takiego leczenia jest w tej KO znacznie więcej. Źródło komentarza: Poseł obiecuje leczenie. Szpital odsyła pacjentkę. NFZ potwierdza: pieniądze się skończyły Autor komentarza: jackTM Treść komentarza: Zacznę od tego że owszem popieram każdą działalność promującą sport wśród dzieci, ale dlaczego nazwa klubu ma być dzieciom wpajana na piknikach ( uczą się "fair play" czy wpajane jest im kibicowanie jednej drużynie?). Z tego co od lat widzę, to kibicowanie w Polsce ma coraz mniej ze sportem, a więcej z bandytką i obawiam się że najmłodsi już tym mogą "nasiąkać" właśnie w czasie takich imprez. Nie można nazwać takiej imprezy nie wiem, np. "Wszyscy kopiemy piłkę"?. P.S Czy kibice innych drużyn z dziećmi będą mile widziani? Źródło komentarza: Spółdzielnia ostrzega, a Widzew odpowiada: dzieci zostawcie w spokoju Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Mój dodatkowy wpis do wpisu poprzedniego. Najpierw cytat z materiału powyżej. "Koncepcję przejęcia lub konsolidacji TCZ z łódzką placówką forsują przede wszystkim parlamentarzysta Koalicji Obywatelskiej oraz radni KO w Radzie Powiatu Tomaszowskiego. Wsparcie dla rozpoczęcia tego procesu płynie również ze strony części radnych Prawa i Sprawiedliwości." Dla przygłupów, którzy szykują zacytowany powyżej numer, proponuję reklamę pewnego leku, zamieszczoną na tym portalu powyżej: łatwa ulga na zaparcia. Źródło komentarza: CKD wstrzymuje przyjęcia pacjentów onkologicznych. Czy to ten szpital ma gwarantować Tomaszowowi „większą dostępność” leczenia? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Uniwersyteckie CKD w Łodzi, które przestaje przyjmować chorych, bo nie ma kasy i TCZ w Tomaszowie, to (w przenośni) takich dwóch braci, z których każdy nie ma jednej nogi i obydwaj chodzą o kulach. W takiej sytuacji ktoś debilowaty (w tym wypadku ryży donek i tomaszowski, parlamentarny głupek poseł) mówi im: trzymajcie się razem i wtedy razem będziecie chodzili bez kul. Źródło komentarza: CKD wstrzymuje przyjęcia pacjentów onkologicznych. Czy to ten szpital ma gwarantować Tomaszowowi „większą dostępność” leczenia? Autor komentarza: prresident Treść komentarza: presydent przekazał dane mieszkańców w pandemi na pocztę na pendrive to i tu wszystko jest możłiwe Źródło komentarza: Spółdzielnia ostrzega, a Widzew odpowiada: dzieci zostawcie w spokoju Autor komentarza: Daria Treść komentarza: Wyciąć te zagrażające drzewa, zdrowie jest najważniejsze. Źródło komentarza: Silny wiatr nad Nagórzycami. Niebezpieczny konar zawisł nad ścieżką rowerową
Reklama
Reklama
Profilowana poduszka do siedzenia SEAT COMFORT

Profilowana poduszka do siedzenia SEAT COMFORT

Cena: Do negocjacji Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientówWygodna pozycja siedzącaOchrona przed napięciami mięśniowymiOdciążenie kręgosłupaSeat Comfort to idealne rozwiązanie dla osób szukających komfortu i prawidłowego ułożenia ciała podczas siedzenia. Dostosowująca się do ciężaru użytkownika pianka z pamięcią kształtu umożliwia właściwą pozycję i równomierne rozłożenie ciężaru ciała. Dzięki temu odciążony jest kręgosłup, co niweluje odczucie zmęczenia podczas czynności wykonywanych na siedząco. W zajęciu prawidłowej pozycji pomagają dodatkowe wyprofilowania pod uda.Poduszka uniwersalna ze względu na swoją elastyczność i możliwość dopasowania do miejsca, w którym jest stosowana. Idealna do wykorzystania w domu, pracy, samochodzie lub na wózku inwalidzkim. Spód wykonany jest z materiału antypoślizgowego, dzięki czemu poduszka nie przesuwa się i w przeciwieństwie do innych tego typu wyrobów, doskonale działa ze śliskimi powierzchniami (np. metal, tworzywo sztuczne).Wskazania: Profilaktyka w powstawaniu odleżyn, przeciążenie odcinka lędźwiowego kręgosłupa, choroba zwyrodnieniowa kręgosłupa, wymuszona długotrwała pozycja siedząca.Przeciwwskazania: Nie stwierdzonoKonserwacja: Pianka z pamięcią kształtu nie nadaje się do prania. Pokrowiec zewnętrzny jest zdejmowalny i może być prany w temperaturze do 30°C/ 86°F. Ze względu na sposób transportu, poduszka po wyjęciu z opakowania może mieć "zapach fabryczny". Aby zniknął, przed pierwszym użyciem, wystarczy przewietrzyć poduszkę.Skład:Poduszka: 100% PUPoszewka (góra i boki): 93% poliester, 7% spandex, z uchwytem z bokuPoszewka (spód): 100% poliester z kropkami antypoślizgowymiWymiary: 45X 37X9cmGęstość: 45kg/m3

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama