W powiecie tomaszowskim przygotowania idą dwutorowo: z jednej strony – duży, doświadczony sztab w Tomaszowie, z drugiej – debiutujący szkolny sztab w Żelechlinku. Zaskoczeniem jest natomiast brak finału w Ujeździe, gdzie przez lata WOŚP miała mocną pozycję.
Ujazd: pierwszy taki rok bez grania
W Ujeździe finały bywały robione „z rozmachem”, a ubiegłoroczny sztab – pod kierownictwem Aleksandry Wójcińskiej – zebrał ponad 190 tys. zł. W tym roku Wójcińska miała zrezygnować z roli liderki, a chętnych do przejęcia organizacji nie znalazło się. Sam fakt, że finału nie będzie, potwierdziła Kamila Kochelska z Biura Burmistrza Ujazdu. To lokalny przykład szerszego problemu, o którym organizatorzy mówią od lat: WOŚP opiera się na energii społeczników – kiedy jej brakuje, nawet sprawdzony format może się zatrzymać.
Tomaszów: chętnych więcej niż miejsc
W Tomaszowie przygotowania trwają, choć – jak przyznaje szef sztabu Bogdan Smolarek – nie ma jeszcze domkniętych wszystkich ustaleń, w tym miejsca finału. „Jak podpiszemy umowę, wtedy wszystko będzie pewne” – mówi. Najbardziej wymowna jest jednak skala zgłoszeń wolontariuszy. Do sztabu wpłynęło 470 zgłoszeń, a miejsc jest 350. Smolarek tłumaczy, że pierwszeństwo zwykle dostają grupy zorganizowane, zwłaszcza szkolne. Równolegle ruszają formy wsparcia, które nie wymagają czekania na finał: eSkarbonki, puszki stacjonarne i aukcje. W samym Tomaszowie – jak informuje szef sztabu – ma być 23 stacjonarnych puszek, a część darów lepiej wystawić online, bo „jest szansa na uzyskanie wyższej kwoty”.
Żelechlinek: nowy sztab, szkolny rytm
Po raz pierwszy sztab WOŚP powstał też przy Publicznej Szkole Podstawowej w Żelechlinku. Koordynuje go nauczycielka Małgorzata Tołżewska, która – jak mówi – przeniosła swoje doświadczenie z Budziszewic: „Kocham pracę z dziećmi… jak można pomóc” Sztab zaczyna skromniej: ma 20 wolontariuszy, planuje zbiórkę w szkole i kwestę przy kościele w dniu finału. Na razie bez dużych imprez towarzyszących, ale z myślą, że to dopiero początek.
Orkiestra, która łączy – i dzieli
WOŚP pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek społecznego pomagania w Polsce. Jerzy Owsiak mówił niedawno w TVN24: „Po raz 34. gramy i to jest… największy sukces”. Jednocześnie wokół Orkiestry co roku wraca spór o emocje i politykę. Premier Donald Tusk pisał w serwisie X, że są tacy, którzy „chcą zniszczyć Jerzego Owsiaka i Orkiestrę”. Z drugiej strony, europoseł PiS Arkadiusz Mularczyk odpowiadał: „Owsiak i WOŚP nie są świętymi krowami… Transparentność to obowiązek”. Wśród krytyków są też duchowni. Cytowany przez Interię ks. Daniel Wachowiak pisał: „Moje sumienie… nie pozwala mi przeznaczyć pieniędzy na WOŚP”, nazywając akcję m.in. „szantażującą”. Być może kontrowersji byłoby mniej, gdyby sam Jerzy Owsiak ich nie prowokował swoimi aroganckimi i często cyniczny mi wypowiedziami medialnymi. Osobnym tematem są wysokie koszty, jakie ponoszą w związku z organizacją zbiórki także lokalne samorządy.
Co to znaczy dla powiatu tomaszowskiego?
W praktyce spór ogólnopolski nie unieważnia tego, co dzieje się lokalnie: w Tomaszowie chętnych do wolontariatu jest więcej niż miejsc, w Żelechlinku pojawiła się nowa energia, a Ujazd – przynajmniej w tym roku – wypada z mapy finałowych wydarzeń. Obecne "pisowskie" władze powiatu nie wydają się być zbyt przychylne Fundacji Owsiaka. Dużo przyjaźniej podchodzi do tematu, jakby nie było także członek PiS, Marcin Witko.



Komentarze