Spała ma to do siebie, że zwykle „gra” w zupełnie innym repertuarze. Cisza lasu, weekendowe spacery, sportowe zgrupowania, historia carskiej rezydencji – ten klimat zna każdy, kto choć raz skręcił z trasy na Tomaszów Mazowiecki w stronę spalskich alejek. I nagle, jakby ktoś w środku zimy odpalił race na deptaku, Spała znalazła się w ogólnopolskim sporze o „wschodnie kontakty” Włodzimierza Czarzastego i o współwłasność Hotelu Mościcki. Tutejszy adres stał się elementem politycznej układanki, w której padają ciężkie słowa: bezpieczeństwo, służby, sankcje, a nawet – w medialno-politycznych sugestiach – nazwisko Władimira Putina.
W samym centrum tej historii pojawia się Swietłana Czestnych – opisywana w publikacjach jako obywatelka Rosji (w części doniesień: Rosjanka z polskim paszportem) – która weszła w układ właścicielski spółek związanych z obiektem w Spale. W tle przewija się wydawnictwo Muza oraz osoby z otoczenia marszałka Sejmu. O sprawie piszą ogólnopolskie redakcje, a polityczny ciężar tematu rośnie na tyle, że – jak informuje RMF – sprawą mają zająć się również sejmowa komisja ds. służb specjalnych, a wątek przewija się także w debatach o charakterze bezpieczeństwa państwa.
Dla ludzi stąd to nie jest abstrakcja z Warszawy. To jest konkretna nazwa: Hotel Mościcki, konkretna miejscowość: Spała, i bardzo lokalne pytanie: czy ogólnopolska awantura zostawi po sobie ślad na wizerunku miejsca, które żyje z turystyki i spokoju?
Z perspektywy Tomaszowa Mazowieckiego i okolic problem zaczyna się tam, gdzie kończy się zwykłe „kto z kim robi interesy”, a zaczyna wątpliwość, czy w ogóle da się dziś oddzielić biznes od geopolityki. Bo o ile spółki i udziały dla większości mieszkańców brzmią jak język z innej planety, o tyle jedna rzecz jest bardzo zrozumiała: w kraju, który od trzech lat żyje w cieniu rosyjskiej agresji na Ukrainę, każdy wątek z Rosją – zwłaszcza dotykający osób publicznych – automatycznie uruchamia alarm.
Wersja przedstawiana przez ludzi z Kancelarii Sejmu i samego Włodzimierza Czarzastego akcentuje, że znajomość z Czestnych miała mieć przede wszystkim charakter zawodowy i dotyczyć działalności wydawniczej. W mediach pojawia się też wątek książek związanych tematycznie z carskimi rezydencjami – w tym publikacji o Spale – co ma tłumaczyć, dlaczego te ścieżki w ogóle mogły się przeciąć.
Z drugiej strony „Rzeczpospolita”, Business Insider i kolejne redakcje dorzucają do tej opowieści element, który brzmi już dużo poważniej niż spór o wizerunek czy o gust polityczny. Chodzi o to, czym zawodowo zajmuje się Czestnych w Rosji i jakie instytucje pojawiają się w jej tle. W publikacjach przewija się informacja, że pracuje dla Rosyjskiego Domu Aukcyjnego w Petersburgu (RAD), a to – według doniesień – podmiot zajmujący się sprzedażą rozmaitego majątku; przywoływany jest m.in. wątek dawnych powiązań udziałowych ze Sbierbankiem (kontrolowanym przez Kreml, objętym sankcjami po inwazji na Ukrainę). To właśnie te informacje napędzają apele o sprawdzenie, czy ewentualne powiązania mają charakter wyłącznie biznesowy, czy też mogą mieć wymiar bardziej niepokojący.
I tu dochodzimy do najbardziej „nośnej” – ale też najbardziej śliskiej – części całej historii: sugestii o relacjach Czestnych z Władimirem Putinem. W przestrzeni publicznej takie hasła padają, bo w polityce działa prosta zasada: jeśli w tle jest Rosja, część komentatorów od razu szuka najkrótszej drogi do Kremla. Problem w tym, że pomiędzy sugestią a dowodem jest przepaść. W dostępnych publicznie materiałach, na które powołują się główne redakcje, dominuje język „wątpliwości”, „podejrzeń” i „konieczności wyjaśnienia”, a nie twarde, udokumentowane potwierdzenia osobistej relacji z Putinem. Innymi słowy: to wątek, który politycznie grzeje, ale dziennikarsko wymaga bardzo ostrożnego stawiania znaków interpunkcyjnych – i przede wszystkim weryfikacji przez instytucje, które mają do tego narzędzia.
Dlaczego więc Spała znalazła się w oku cyklonu? Bo – jak wynika z opisów mediów – cała konstrukcja biznesowa i towarzyska, o którą trwa spór, w pewnym momencie dotknęła właśnie tutejszego obiektu i spółek z nim powiązanych. Dla jednych to „zwykła” historia o tym, jak świat polityki miesza się z prywatnymi interesami. Dla innych – opowieść o tym, że w czasach wojny informacyjnej i realnych działań rosyjskich służb, nawet pozornie odległe biznesy w małych miejscowościach mogą stać się elementem większej gry.
A gdzie w tym wszystkim jest Tomaszów Mazowiecki? W bardzo prostym miejscu: w cieniu konsekwencji. Bo jeśli ogólnopolskie media przypinają Spale łatkę „afery”, to nie cierpią na tym politycy w Warszawie, tylko realnie cierpi marka miejsca, do którego przyjeżdżają ludzie na odpoczynek. Tu działa psychologia nagłówka: turyści nie czytają dokumentów KRS ani wyjaśnień kancelarii. Widzą jedno zdanie w internecie i odkładają plan wyjazdu na później.
Właśnie dlatego ta historia – jakkolwiek wielka w polityce – potrzebuje w wersji tomaszowsko-spalskiej jednego, podstawowego filtra: oddzielić emocje od faktów i doprowadzić do sytuacji, w której albo sprawa zostanie klarownie wyjaśniona, albo – jeśli są ku temu podstawy – instytucje państwa podejmą odpowiednie kroki. Bez krzyku, bez insynuacji, ale też bez zamiatania czegokolwiek pod dywan.
Na dziś, na podstawie publicznych publikacji, wiemy przede wszystkim tyle: sprawa jest opisywana jako splot relacji biznesowo-wydawniczych, w którym pojawia się Hotel Mościcki w Spale, a nazwisko Swietłany Czestnych uruchomiło pytania o ewentualne powiązania z rosyjskim reżimem i potrzebę weryfikacji przez służby.
I wiemy też coś jeszcze – już bardziej po ludzku niż politycznie. Że kiedy duża polityka wchodzi w małe miejscowości, to one rzadko mają wpływ na scenariusz, ale zawsze muszą żyć z recenzjami. Spała nie prosiła się o tę rolę. Ale skoro już stała się planem zdjęciowym ogólnopolskiej afery, to mieszkańcy regionu mają pełne prawo oczekiwać jednego: jasności. Bo tu, nad Pilicą, nikt nie chce być jedynie tłem.



























































Napisz komentarz
Komentarze