Żurek przegrał walkę o trzecie miejsce z Chińczykiem Zhongyan Ningiem o 0,07 sekundy. Niedźwiedzki podkreślił, że szkoda mu nie tylko medalu, ale i spokoju, jaki dałby on Żurkowi przed sobotnim startem na 500 m.
- Można już byłoby spać spokojnie i cieszyć się „pięćsetką’ bez stresu. Natomiast czasem sukces rodzi się w bólach. Damian zrobił wszystko dobrze. Trafił jednak w parze na najwolniejszego zawodnika z czołówki, na to nie mamy wpływu. Jeśli gdzieś miałbym upatrywać tych siedmiu setnych sekundy, to właśnie w tym - analizował sekretarz generalny Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.
Podobnych emocji mógł doświadczać cztery lata wcześniej w Pekinie Piotr Michalski, który był piąty na 500 m, a od podium dzieliło go 0,03 s, oraz czwarty na 1000 m ze stratą 0,08 s do trzeciego zawodnika.
- Doskonale to pamiętam i jedna z pierwszych myśli była właśnie o tym. Ale mamy nadal drugą szansę i mam nadzieję, że Damian ją wykorzysta. Jest w dobrej dyspozycji, jest spokojny - zapewnił Niedźwiedzki.
Dzień przed sobotnimi zmaganiami sprinterów na olimpijskim podium może staną również Władimir Semirunnij na dystansie 10 000 m.
- Władimir też dobrze się czuje, jest w dobrej dyspozycji, pokazuje to na co dzień na treningach. Mentalnie też wszystko dobrze wygląda. Mam nadzieję, że zdejmie presję z Damiana, bo na pewno jest na to szansa - ocenił Niedźwiedzki.
Igrzyska Mediolan-Cortina d’Ampezzo potrwają do 22 lutego.
Z Mediolanu - Maciej Machnicki (PAP)






























































Napisz komentarz
Komentarze