Nie trzeba było zamykać całkowicie?
Z informacji przekazanych radnym wynika, że most – mimo złego stanu technicznego – nie musiał być całkowicie wyłączony z ruchu. Według przedstawionych danych wystarczające byłoby ograniczenie przejazdu dla pojazdów o dopuszczalnej masie powyżej 3,5 tony.
Co istotne, powiat – jak wskazywano podczas komisji – nie dysponował profesjonalną, niezależną ekspertyzą techniczną jednoznacznie potwierdzającą konieczność całkowitego zamknięcia obiektu. Decyzja miała wynikać z okresowych przeglądów technicznych.
Dla wielu mieszkańców to informacja trudna do przyjęcia.
„Od miesięcy stoimy w korkach, nadrabiamy kilometry objazdami, a teraz okazuje się, że można było ograniczyć ruch tylko dla ciężarówek?” – komentują internauci.
Emocje w mieście i fala krytyki
Ulica Legionów to jedna z kluczowych arterii komunikacyjnych Tomaszowa. Jej zamknięcie odcięło część miasta od naturalnych ciągów komunikacyjnych, zwiększyło ruch w innych rejonach i – jak podkreślają mieszkańcy – wpłynęło negatywnie na lokalnych przedsiębiorców.
W mediach społecznościowych dominują komentarze o „nieprzemyślanej decyzji” oraz o „braku dialogu z mieszkańcami”. Krytyczne wpisy pojawiają się regularnie, a temat powraca przy każdej sesji rady powiatu.
Szczególnie mocno wybrzmiewają głosy, że decyzja została podjęta zbyt pochopnie, bez pełnej analizy alternatywnych rozwiązań.
Paradoks: otwarcie może być trudniejsze niż zamknięcie
Jeszcze większe zaskoczenie wywołały informacje dotyczące ewentualnego przywrócenia ruchu do czasu rozstrzygnięcia przetargu na budowę nowego mostu.
Jak wynika z ustaleń przedstawionych radnym, ponowne czasowe otwarcie obiektu wymagałoby:
- opracowania i zatwierdzenia nowej organizacji ruchu,
- uzgodnień z wieloma instytucjami,
- przeprowadzenia przetargu na zakup i montaż tzw. bramownicy, która fizycznie ograniczyłaby przejazd pojazdom ciężarowym.
To oznacza kolejne procedury, czas oraz dodatkowe koszty.
Tymczasem już teraz trwa procedura przetargowa na budowę nowego mostu. Niewykluczone, że jej rozstrzygnięcie nastąpi szybciej, niż powiat byłby w stanie przeprowadzić przetarg i zamontować bramownicę.
W praktyce oznaczałoby to ponoszenie kosztów rozwiązania tymczasowego, które mogłoby funkcjonować bardzo krótko.
Decyzja pod lupą
Część radnych podczas komisji wskazywała, że zabrakło wcześniejszej, pogłębionej analizy scenariuszy alternatywnych. Padały pytania o to, czy nie można było zastosować rozwiązań etapowych, które pozwoliłyby utrzymać choćby częściową przejezdność.
W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się również głosy krytyczne wobec starosty Mariusza Węgrzynowskiego, który odpowiada za decyzje zarządu powiatu. Krytycy podnoszą, że decyzja o całkowitym zamknięciu mostu była zbyt daleko idąca i w praktyce znacząco utrudniła życie mieszkańcom miasta oraz powiatu.
Z drugiej strony władze powiatu argumentują, że bezpieczeństwo użytkowników drogi było priorytetem, a stan techniczny obiektu wymagał stanowczej reakcji.
Co dalej z mostem na Legionów?
Na dziś kluczowe pozostają dwa pytania:
- Czy możliwe będzie czasowe przywrócenie ruchu do 3,5 tony?
- Kiedy zakończy się procedura przetargowa i ruszy budowa nowego mostu?
Jedno jest pewne – sprawa mostu na Wolbórce przestała być wyłącznie techniczną kwestią infrastrukturalną. Stała się tematem politycznym i społecznym, który mocno polaryzuje mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego.
A emocje – jak pokazują kolejne komentarze i wystąpienia podczas komisji – wcale nie opadają.



























































Napisz komentarz
Komentarze