Dziury w jezdniach są coraz bardziej widoczne – i co gorsza, z każdym dniem pojawia się ich więcej. Winowajcą jest przede wszystkim zmienna pogoda: dodatnie temperatury w dzień, przymrozki w nocy, opady i woda wnikająca w pęknięcia nawierzchni. Efekt to klasyczna „wiosenna mapa ubytków”, która w tym roku może okazać się wyjątkowo dotkliwa. Samorządowcy nie mają złudzeń: pełny obraz degradacji dróg w całym powiecie poznamy dopiero późną wiosną, gdy śnieg zniknie całkowicie, a asfalt odsłoni to, co teraz jest jeszcze częściowo ukryte.
Temat dróg wrócił ostatnio podczas posiedzenia Komisji Bezpieczeństwa Rady Powiatu Tomaszowskiego. Radni rozmawiali o zimowym utrzymaniu powiatowych tras, ale z dyskusji wybrzmiewało jedno: doraźne łatanie nie wystarczy, a część ulic będzie wymagała poważniejszych napraw. Tym razem potrzeba będzie więcej niż „uklepywanie masy bitumicznej szpadlem i gumofilcem” – jak z przekąsem komentują kierowcy, którzy od tygodni slalomem omijają kolejne wyrwy.
Na razie zdecydowano o przeznaczeniu dodatkowych 400 tysięcy złotych na zimowe utrzymanie powiatowych dróg. To pieniądze, które w obecnych warunkach są w praktyce jedyną możliwością działania, bo zimą poważniejszych remontów wykonać się nie da. Do prac wymagających trwałości potrzebna jest odpowiednia technologia i – przede wszystkim – odpowiednia temperatura, a tej wciąż brakuje. W efekcie pozostaje doraźne zabezpieczanie najbardziej niebezpiecznych miejsc i czekanie na okno pogodowe.
Problem nie dotyczy wyłącznie dróg powiatowych. W podobnym stanie są też ulice miejskie i wojewódzkie. Wiosną wszystkie czekają przeglądy techniczne, ale istotne jest też to, że mieszkańcy mogą zgłaszać usterki oraz zagrożenia do zarządców poszczególnych dróg i ulic – w zależności od kategorii: miejskiej, powiatowej czy wojewódzkiej. Warto o tym pamiętać szczególnie teraz, gdy dziury potrafią pojawić się dosłownie z dnia na dzień, a uszkodzona nawierzchnia bywa nie tylko uciążliwa, ale i realnie groźna.
Jeśli dojdzie do uszkodzenia pojazdu, kierowcy powinni zgłosić taki fakt policji. Tylko w ten sposób można później skutecznie ubiegać się o pokrycie kosztów napraw z ubezpieczenia zarządcy drogi. Teoretycznie procedura jest znana, praktyka bywa trudniejsza – mieszkańcy przyznają, że z dochodzeniem roszczeń zdarzają się problemy, zwłaszcza gdy dokumentacja jest niepełna albo trudno jednoznacznie wykazać, gdzie i kiedy doszło do zdarzenia.
W Tomaszowie Mazowieckim i okolicach lista miejsc, gdzie ubytki są szczególnie dotkliwe, jest coraz dłuższa. Duża, stwarzająca zagrożenie wyrwa pojawiła się ostatnio na wjeździe w ulicę Tkacką z ulicy św. Antoniego. Powstała w wyniku awarii; na szczęście szybko została zasypana, jednak – jak podkreślają mieszkańcy – to naprawa doraźna. Z informacji Zakładu Gospodarki Wodno-Kanalizacyjnej wynika, że kompleksowe odtworzenie nawierzchni i doprowadzenie jej do stanu sprzed awarii zostanie wykonane, gdy tylko pozwolą na to warunki atmosferyczne. Do takich prac konieczna jest odpowiednia temperatura, a ta wciąż pozostaje zbyt niska.
Ubytki w nawierzchni widać także w innych fragmentach Tkackiej, podobnie jak na ulicy Farbiarskiej. Obie należą do infrastruktury miejskiej i już teraz kierowcy skarżą się, że jazda po nich wymaga stałej czujności. Dziury pojawiają się również na drogach wojewódzkich, między innymi na ulicy Ujezdzkiej – choć tam częściej problem dotyczy krawędzi jezdni. Swoje dokładają też powiatowe trasy, takie jak ulica Zawadzka, na której ruch znacząco wzrósł po zamknięciu mostu na ulicy Legionów. Objazd prowadzi obecnie przez ulice Hallera, Mostową i właśnie Zawadzką, a kierowcy mówią wprost: w niektórych miejscach jedzie się tam jak po wybojach. Sytuację komplikuje dodatkowo parkowanie na poboczach, które utrudnia płynny ruch i zmusza do manewrów blisko dziur.
Kiepska nawierzchnia daje się we znaki także na ulicy Nadrzecznej oraz na skrzyżowaniu ulic Lewej i Rolnej. Jednak – jak słyszymy od mieszkańców – nic nie przebija ulicy Biernackiego, która od lat jest „podziurawiona jak szwajcarski ser”. Wyrwy są blisko pawilonu przy ulicy Strzeleckiej, na dalszej długości jezdni oraz przy wyjeździe w ulicę Mazowiecką. I co najbardziej frustrujące, ten problem nie jest sezonowy.




























































Napisz komentarz
Komentarze