Maraton ułożono tak, żeby najpierw przypomnieć „nowe otwarcie” serii, potem dołożyć mocniejsze tempo, a na końcu dorzucić świeżutką premierę:
1) „Krzyk” (część 5, napisy) – wracamy do Woodsboro 25 lat po oryginalnych morderstwach i bardzo szybko okazuje się, że legenda Ghostface’a wcale nie przeszła do historii.
2) „Krzyk VI” (napisy) – ocalała czwórka próbuje zacząć od nowa w Nowym Jorku, ale Ghostface ma własny plan na „nowy rozdział”.
3) „Krzyk 7” (napisy, PREMIERA) – finał nocy i wisienka na torcie: Sidney Prescott znów staje twarzą w twarz z maską, gdy zagrożona jest jej rodzina.
Ciekawostki, które podkręcają klimat
- „Krzyk” (część 5) to tzw. requel – jednocześnie kontynuacja i nowe wejście w serię. Film bawi się zasadami slashera i wprost mówi o tym, jak dziś „robi się” sequele kultowych horrorów (i jak publika je ocenia).
- „Krzyk VI” przenosi grę w chowanego do wielkiego miasta – i to czuć: więcej pościgów, więcej ludzi do „zgubienia się w tłumie”… a jednak Ghostface i tak potrafi podejść zbyt blisko.
- „Krzyk 7” ma być szczególny dla fanów: za kamerą stoi Kevin Williamson, scenarzysta oryginalnego „Krzyku”. To taki powrót do źródeł – tylko że w realiach 2026 roku.
Bilety i dobra rada na tę noc
Bilety kupicie standardowo na stronie Heliosa, w kasach oraz w aplikacji mobilnej. Warto zgarnąć je wcześniej także z praktycznego powodu: w Heliosie działa oferta „Wcześniej kupujesz, więcej zyskujesz”, czyli realnie niższa cena przy wcześniejszym zakupie.
Jeśli planujecie maraton „na serio”, to protip: weźcie coś do picia, zostawcie sobie dzień na odespanie i nie wierzcie, że „to tylko film”. W końcu to noc z Ghostface’em – a on najbardziej lubi, gdy widz myśli, że już jest bezpiecznie.






























































Napisz komentarz
Komentarze