Studio A24 przyzwyczaiło widzów do filmów, które nie idą na kompromisy – i „Kopnęłabym cię, gdybym mogła” jest dokładnie takie. To opowieść o kobiecie stojącej na krawędzi, o codzienności, która zamiast stabilności przynosi kolejne ciosy. Kiedy córka Lindy zapada na tajemniczą chorobę, a mąż coraz głębiej zanurza się w pracę, bohaterka zostaje sama z odpowiedzialnością, lękiem i rosnącą frustracją.
Rose Byrne – nagrodzona na Berlinale 2025 – tworzy tu rolę, o której mówi się już w kontekście najważniejszych nagród sezonu. Krytycy podkreślają, że to „kreacja bez filtrów”, „odważna i fizyczna”, momentami wręcz bolesna w swojej szczerości. W recenzjach pojawiają się określenia takie jak „hipnotyzująca” i „bezkompromisowa”, a branżowe portale zwracają uwagę, że Byrne balansuje między gniewem, rozpaczą a desperacką determinacją w sposób, który nie pozwala oderwać wzroku od ekranu.
Reżyserka Mary Bronstein – inspirując się własnymi doświadczeniami – rozbiera mit doskonałego macierzyństwa na czynniki pierwsze. Producent Josh Safdie, znany z „Nieoszlifowanych diamentów”, nadaje historii tempo i napięcie, które przypomina emocjonalny thriller. Widzowie po pokazach festiwalowych mówili o „dusznym realizmie”, „intensywnych zbliżeniach, które niemal fizycznie przytłaczają” i o tym, że to film, który „nie daje łatwego katharsis”.
Drugoplanowe role – Conan O’Brien jako terapeuta oraz A$AP Rocky jako dozorca motelu – dodają produkcji nieoczywistego kolorytu, wprowadzając momenty ironii i oddechu w historii pełnej napięcia.
Jednocześnie w ramach cyklu Kino Konesera prezentowany jest także drugi, zupełnie inny, ale równie mocny tytuł – opowieść osadzona w realiach 12 grudnia 1981 roku. Brytyjska profesor psychiatrii, Joan Andrews, przyjeżdża do Warszawy na konferencję naukową, by w jednej chwili znaleźć się w epicentrum wydarzeń związanych z wybuchem stanu wojennego. Czołgi za oknem, zerwany kontakt ze światem i atmosfera narastającego zagrożenia sprawiają, że jej wizyta zamienia się w surrealistyczną podróż przez miasto sparaliżowane politycznym napięciem. Krytycy zwracają uwagę na „klaustrofobiczny klimat” i „subtelną grę z konwencją kina szpiegowskiego”, a widzowie chwalą film za historyczną autentyczność i emocjonalną głębię.
Kino Konesera od lat stawia na produkcje, które nie są łatwe ani oczywiste. To filmy nagradzane na festiwalach, często niszowe, ale zawsze ambitne. Nie chodzi tu tylko o rozrywkę – chodzi o doświadczenie, które prowokuje do myślenia i zostaje w głowie na długo po seansie.
Jeśli szukasz kina, które wytrąca z komfortu, pokazuje ludzką kruchość bez upiększeń i daje przestrzeń do rozmowy po wyjściu z sali – ten repertuar zdecydowanie jest dla Ciebie.































































Napisz komentarz
Komentarze