Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 6 września 2026 10:26
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama badanie bezdechu sennego

Małgorzata Szejnert: PRL to jest szary kolor (wywiad)

PRL kojarzy mi się z szarością. I z nienajlepszym zapachem. Pamiętam, jak dostawałam paczki z zagranicy, to one przyjemnie pachniały. A PRL nie pachniał świeżo - powiedziała PAP pisarka i dziennikarka Małgorzata Szejnert. Właśnie ukazał się zbiór jej reportaży z PRL-u i wywiad rzeka, którego jest bohaterką.

PAP: Ludzka pamięć często działa tak, że pamiętamy głównie dobre rzeczy z naszej przeszłości. Dla wielu osób okres Polski Ludowej przypadał na czas młodości, która w dojrzałym życiu bywa idealizowana. Czy zgadza się pani z twierdzeniem, że wiele osób darzy PRL nostalgią?

Małgorzata Szejnert: Ci, którzy nie doświadczyli w PRL-u wyraźnych krzywd i żyli względnie spokojnie, rzeczywiście mogą wspominać niektóre elementy tego systemu i tej rzeczywistości z rodzajem nostalgii.

PAP: Czy nostalgia jest uczuciem dominującym?

M.S.: Nie można tak powiedzieć. Podobnie jest, kiedy wracamy do naszego dzieciństwa. Pamiętamy jednak także rzeczy złe. Nawet jeśli wspominamy ten czas z sentymentem, to nie odcinamy wszystkiego, co było trudne, skomplikowane i przynosiło cierpienie. To w nas tkwi.

PAP: A czy odczuwa pani rodzaj tej nostalgii?

M.S.: Tak, odczuwam.

PAP: A co jeszcze czuje pani wobec PRL-u?

M.S.: Pamiętam przykrości stanu wojennego. Ten czas niewątpliwie był związany z systemem rządzącym PRL-em. Czuję również, że mogłabym inaczej realizować się w dziennikarstwie niż tylko poprzez tzw. mały realizm, jak ogólnie mówiło się na reportaż w PRL-u. Gdybym żyła w innym systemie i była w nim dziennikarką, może pisałabym z większym rozmachem.

PAP: Czy nostalgia nie utrudnia jednak rzeczywistej oceny tego ustroju?

M.S.: Myślę, że nie. PRL jest w tej chwili oceniany może nie tyle przez dziennikarzy, ile przez pisarzy i historyków bardzo wnikliwie. Książki Marcina Zaremby na przykład mówią o PRL-u bardzo dotkliwie.

PAP: W swoich reportażach, mimo cenzury i także zapewne autocenzury, udało się pani bardzo dużo o PRL-u powiedzieć.

M.S.: To była nasza – autorów, którzy zajmowali się tym typem reportażu – specjalność. Było to oszukiwanie PRL-u za jego pewną zgodą. Zdawaliśmy sobie sprawę, że musimy używać forteli, aby napisać to, co w jakiś sposób zbliży nas do prawdy o tym, w jakiej sytuacji żyjemy.

Jednocześnie ta grupa reporterów była traktowana przez władzę jak rodzaj bezpiecznika. W tym naszym baraku, który podobno był w obozie państw zależnych tym najweselszym, jednak władza pozwalała w imię własnej samoobrony na jakieś luzy. Jednym z nich był właśnie mały realizm.

PAP: Czy opowieść o PRL-u, którą poznajemy za pani pośrednictwem, jest poradnikiem, jak przetrwać w świecie, będąc osobą obdarzoną – a może właśnie obarczoną – samowiedzą?

M.S.: Tak. To bardzo piękne zdanie o tym obdarzeniu lub obarczeniu.

PAP: Czy pani reportaże z Polski, ale także ze Stanów Zjednoczonych opisujących tamtejszą Polonię, to kompendium wiedzy o PRL-u, historia tego okresu w pigułce?

M.S.: Aż tak to nie. Powiedziałabym, że jest to przyczynek do historii PRL-u.

PAP: A panorama ludzkich losów?

M.S.: Panorama ludzkich losów brzmi totalnie. Nie wydaje mi się, żeby to, co pisaliśmy, można było uznać za taką panoramę. Musielibyśmy jednak mieć więcej swobody.

W czasie PRL-u właściwie zupełnie nie mogliśmy pisać o wielu wydarzeniach, ponieważ na ogół wiązały się one z katastrofami. Nie mogliśmy napisać o wybuchu Rotundy, pożarze na Moście Łazienkowskim, o katastrofach w kopalniach. Ale przede wszystkim o protestach i nastrojach społecznych, o buntowniczych aktach twórczych, o manipulacjach politycznych… Skoro nie mogliśmy pisać o tak wielu rzeczach, nie można mówić o tym, że była to panorama ludzkich losów.

PAP: A stawiała pani sobie samej granice, że o czymś po prostu nie można napisać? Że ogrom cierpienia jest tak duży, że nie można tego oddać?

M.S.: Nas nie krępowało jakieś konkretne uczucie, wrażliwość na ludzkie cierpienie. To nie krępuje ani lekarza, ani reportera, choć może ich boleć. Reporterzy piszą niejednokrotnie o niezwykle tragicznych sytuacjach, także tych osobistych.

To, co nas krępowało, to niemożność pisania o sytuacjach, które władza uważała za podejrzane. Wspomniałam o wybuchu Rotundy. To wydarzenie od razu stawiało władzę w poczuciu zagrożenia, że coś się tu dzieje. Nie wiadomo, czy to był spisek, czy sytuacja, która ujawni niemożności i kłopoty, ale także konszachty i manipulacje systemu. Wobec tego z góry nie pozwalano nam na interesowanie się wydarzeniami nieprzewidzianymi, dramatycznymi.

Nie odchodząc od dziennikarstwa, wiedzieliśmy, że działamy w zamkniętej strefie, że ona ma swoje granice. Te granice przyjmowaliśmy. Tak jak przyjmowaliśmy to, że mieszkamy w tym kraju, nie uciekliśmy z niego. Dopiero stan wojenny sprawił, że zaczęliśmy myśleć o tym, że może trzeba się wyprowadzić. A wcześniej rok 1968 z antysemityzmem państwowym.

PAP: W pani reportażach uwagę zwraca styl. W zdaniach nie ma zbędnych słów. Czy ta surowość jest jedyną drogą, aby oddać czas PRL-u?

M.S.: O PRL-u powstają przecież także powieści, poezja, sztuki teatralne. Nie wydaje mi się, żeby akurat mały realizm był najtrafniejszą i jedyną formą rozprawienia się z PRL-em w literaturze czy w sztuce.

PAP: W „Małej książce kucharskiej reportera”, która stanowi postscriptum do wywiadu rzeki „Chłodnia, czyli grzejnia”, jaki przeprowadzili z panią Dorota Karaś i Marek Sterlingow, jest mowa o roli szczegółu. W reportażu o strajkach w szczecińskiej stoczni zauważa pani w torbie jednego z protestujących tom poezji Adama Mickiewicza. Czy szczegół może być metaforą systemu?

M.S.: Są różne systemy. Podam pewien przykład. Jest szczegół, który może być uznany za metaforę działania stacji emigracyjnej na Ellis Island (wyspa w porcie miasta Nowy Jork – PAP), kiedy przyjmowała ona ogromne rzesze imigrantów do Ameryki. Takim szczegółem był buttonhook.

To był haczyk do zapinania guzików, w czasach kiedy masowo nie używano jeszcze zamków błyskawicznych, a kobiece ubrania i buty zapinano na guziczki. Otóż na Ellis Island buttonhook był używany do tego, aby zbadać, czy przybysze nie mają jaglicy. To była wtedy poważna, nieuleczalna choroba oczu, która prowadziła do ślepoty. Władze amerykańskie nie wpuszczały uchodźców z jaglicą, a bardzo wielu ludzi z Europy Wschodniej na nią cierpiało, ponieważ to była choroba nędzy i brudu. Do tego bardzo zaraźliwa.

Żeby ją zbadać, trzeba było wywinąć powiekę. A przecież wywinięcie powieki palcami jest zabiegiem intymnym i brutalnym. Wymyślono więc, że ten łagodnie zakończony haczyk do guzików nadaje się także do wywijania powieki. To był malutki przedmiot, bardzo cywilny, a jednocześnie budził grozę wśród ludzi przybywających na Ellis Island. Buttonhooki trzeba było dezynfekować, w związku z tym zamawiano ogromne liczby tych haczyków. Obecnie w muzeum na Ellis Island buttonhook jest wystawiony do oglądania jako przykład przedmiotu przydatnego do segregacji emigrantów na tych, którzy powinni zostać w Ameryce, i tych, którzy będą stanowić „ciężar społeczny”.

Da się więc powiedzieć, że szczegół może być symbolem systemu.

PAP: Wrażliwość na szczegóły powinna zatem charakteryzować reportera?

M.S.: Myślę, że nie tylko reporter powinien być wrażliwy na szczegóły. Jest wiele zawodów, w których taka wrażliwość jest bardzo ważna. Proszę sobie wyobrazić lekarza, który nie ma wrażliwości na szczegół.

PAP: PRL można traktować jako rodzaj zewnętrznej rzeczywistości – z swoimi kolorami, zapachami, smakami, dźwiękami, fakturą tkanin etc. – ale także coś, co jest wewnątrz człowieka, jego pejzaż. Czy pani teksty można także odczytać w taki podwójny sposób?

M.S.: Nie wiem, czy one są tak odczytywane, ale tak bym chciała.

PAP: A ma pani jedno, konkretne wrażenie, które kojarzy się pani z PRL-em?

M.S.: PRL kojarzy mi się z szarością. To jest szary kolor.

PRL kojarzy mi się także z nienajlepszym zapachem. Pamiętam, jak w swoim czasie dostawałam paczki z zagranicy, a zwłaszcza z Ameryki, przyjemnie pachniały. I to mnie zdumiewało, że paczka, która przychodzi z daleka, przechodzi przez ileś urzędów pocztowych, ciągle zachowuje zapach świeżości. A PRL nie pachniał świeżo. Można by snuć jeszcze takie myśli, ale myślę, że te dwa wrażenia – kolor i zapach – są istotne.

PAP: Co pani czuje, kiedy dzisiaj sięga po swoje reportaże z PRL-u?

M.S.: Muszę powiedzieć coś, czego autor nigdy nie powinien mówić o swoich tekstach. Ja jestem z nich bardzo zadowolona. Znak wydał właśnie dwie moje książki i jedna z nich – „Chwila przed podróżą” – zawiera reportaże z PRL-u. Kiedy dostałam tę książkę jako egzemplarz autorski, zaczęłam ją czytać naprawdę z dużą ciekawością.

Pomyślałam sobie, że już bym teraz nie potrafiła tak pisać. Byłam młoda i strasznie zawzięta, aby zdobyć jakieś informacje, które uważałam za ważne. Byłam niezmordowana, jeśli chodzi o podróże, dopytywanie się, wręcz mordowanie pytaniami swoich rozmówców. Dzisiaj już bym tego nie potrafiła, z uznaniem myślę o tej pracy.

PAP: To dobra puenta naszej rozmowy. Przyznam, że miałam tremę przed rozmową z panią.

M.S.: Muszę pani powiedzieć, że ja też mam tremę przed każdym wywiadem, zawsze się boję, że się nie wywiążę. Przyznaję się do tego, bo już mogę sobie po prostu pozwolić na więcej szczerości.

Rozmawiała Anna Kruszyńska

Małgorzata Szejnert - pisarka i dziennikarka. Urodziła się w Warszawie w 1936 r. Ukończyła Żeńskie Liceum Ogólnokształcące im. Emilii Plater w Białej Podlaskiej. Studiowała na Wydziale Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Pracowała w tygodniku „Literatura”. Szejnert zadebiutowała w 1972 r. reporterską książką o amerykańskiej Polonii „Borowiki przy ternpajku”. Po powrocie ze Stanów Zjednoczonych wydała - „Sławę i infamię” (rozmowę z historykiem teatru Bohdanem Korzeniewskim o postawach środowiska aktorskiego podczas okupacji) oraz „Śród żywych duchów”.

W sierpniu 1980 r. pracowała przy redagowaniu biuletynu strajkowego Stoczni w Szczecinie. Jest współzałożycielką „Gazety Wyborczej”, gdzie była wieloletnią szefową działu reportażu (zastąpiła na stanowisku Hannę Krall). Z jej „szkoły” wyszli m.in. Magdalena Grzebałkowska, Magdalena Grochowska, Katarzyna Surmiak-Domańska, Lidia Ostałowska, Wojciech Tochman, Jacek Hugo-Bader, Mariusz Szczygieł i wielu innych ważnych autorek i autorów reportaży. Do pisania powróciła dopiero po przejściu na emeryturę. Wśród książek Szejnert są także m.in. „Czarny ogród”, „Wyspa klucz”, „Dom Żółwia. Zanzibar”, „Usypać góry. Historie z Polesia” i „Wyspa Węży”.

W 2014 r. została odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, m.in. za pielęgnowanie wartości, które legły u podstaw polskich przemian demokratycznych. Otrzymała Nagrodę Mediów Publicznych „Cogito” oraz Nagrody im. ks. Augustina Weltzla „Górnośląski Tacyt”.

Książki „Chwila przed podróżą. Reportaże z PRL” Małgorzaty Szejnert oraz „Chłodnia, czyli grzejnia. Małgorzata Szejnert w rozmowie z Dorotą Karaś i Markiem Sterlingowem” wydał Znak. (PAP)


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

6 września. Pancerne dywizje u bram Tomaszowa, świat zamknięty w okrąg. Waters, Hendrix i wielka walka Polek o medal

6 września jest jedną z tych dat, przy których historia nie potrzebuje retuszu. W 1522 roku „Victoria” wpłynęła do Sanlúcar de Barrameda i po raz pierwszy człowiek udowodnił podróżą to, co wcześniej można było narysować na globusie – że da się opłynąć świat. W 1939 roku zupełnie inny rodzaj podróży dobiegał końca pod Tomaszowem Mazowieckim: dwie niemieckie dywizje pancerne uderzyły na polską 13. Dywizję Piechoty, a na ulicach miasta poległ płk Stanisław Hojnowski. Pięć lat później dogasała obrona warszawskiego Powiśla. Muzycznie 6 września należy do Rogera Watersa, Dolores O’Riordan i Jimiego Hendrixa. Sportowo – do Polek walczących dziś o brąz mistrzostw Europy, Pierre’a Gasly’ego ruszającego z pierwszego pola na Monzy i kolarzy Vuelty, których tym razem zatrzymał nie podjazd, lecz upał. A w Tomaszowie od rana pobiegniemy dla Bronisława Malinowskiego. Data dodania artykułu: 06.09.2026 08:50
6 września. Pancerne dywizje u bram Tomaszowa, świat zamknięty w okrąg. Waters, Hendrix i wielka walka Polek o medal

Rozwój Plus zapowiada blisko 400 spotkań i prace nad programem dla Polski

Od 15 października Rozwój Plus planuje zorganizować w całym kraju blisko 400 spotkań, podczas których chce zebrać pomysły i oczekiwania Polaków, by następnie przełożyć je na program dla Polski na kolejne lata - zapowiedział lider formacji Mateusz Morawiecki. Data dodania artykułu: 06.09.2026 01:08
Rozwój Plus zapowiada blisko 400 spotkań i prace nad programem dla Polski

Cassandra Wilson - zjawiskowy głos i muzyka ponad podziałami

Jej głos był zjawiskowy... ton i głębia emocji jakie wyrażał - wspominał Elvis Costello amerykańską wokalistkę Cassandrę Wilson. „Potrafiła obdarzyć tym samym pięknem piosenki Sona House'a, Kurta Weilla, Cyndi Lauper czy Vana Morrisona” - podkreślił. Data dodania artykułu: 06.09.2026 00:54
Cassandra Wilson - zjawiskowy głos i muzyka ponad podziałami

KO wygrywa sondaż. PiS ponad 11 punktów z tyłu, ale układ sił jest znacznie bardziej skomplikowany

Koalicja Obywatelska zdecydowanie prowadzi w najnowszym sondażu Instytutu Badań Pollster dla „Super Expressu”. Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, na KO zagłosowałoby 33,34 proc. badanych. Prawo i Sprawiedliwość uzyskałoby 22,23 proc., a Konfederacja 13,54 proc. Samo pierwsze miejsce nie oznacza jednak, że obecny obóz rządzący miałby prostą drogę do utrzymania władzy. Data dodania artykułu: 04.09.2026 11:04
KO wygrywa sondaż. PiS ponad 11 punktów z tyłu, ale układ sił jest znacznie bardziej skomplikowany

4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego

4 września potrafi zmieścić w jednej kartce kalendarza półtora tysiąca lat historii. W 476 roku z tronu zniknął ostatni cesarz zachodniorzymski i podręczniki postawiły umowną kropkę po starożytności. W 1809 roku urodził się Juliusz Słowacki – poeta, którego za życia porównania z Mickiewiczem raczej nie uszczęśliwiały, a po śmierci Piłsudski kazał zanieść na Wawel „bo królom był równy”. We wrześniu 1939 roku ta data zapisała się krwią: Wehrmacht mordował cywilów w Częstochowie i Sieradzu, a kilkadziesiąt kilometrów od Tomaszowa Luftwaffe zamieniła Sulejów w morze gruzów. Muzycznie 4 września należy dziś do Beyoncé i Marka Ronsona. Sportowo – do Vuelty, Monzy i US Open. A w Tomaszowie Mazowieckim piątek będzie miał dwa bardzo różne oblicza: stare banery trafią pod maszyny do szycia, a po południu siatkarze wyjdą na parkiet, by uczcić Wiesława Gawłowskiego. Data dodania artykułu: 04.09.2026 10:00
4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego

3 września. Zachód wchodzi do wojny, Tomaszów znów pod bombami. Jastrzębie, Mars, Fogg i wielki sportowy czwartek

3 września jest datą, która zaczyna się od podpisu pod traktatem kończącym jedną wojnę, a potem prowadzi prosto w sam środek kolejnych. W 1783 roku Wielka Brytania uznała niepodległość Stanów Zjednoczonych. W 1939 roku Londyn i Paryż wypowiedziały wojnę III Rzeszy – w Warszawie ludzie wiwatowali, wierząc, że pomoc właśnie nadchodzi. Tego samego dnia niemieckie samoloty ponownie pojawiły się nad Tomaszowem Mazowieckim: o godz. 11.30 siedemnaście maszyn zrzuciło na miasto dziewiętnaście bomb, zabijając pięć osób. W 1944 roku dogorywała powstańcza Warszawa, w 1980 górnicy z Jastrzębia wywalczyli między innymi wolne soboty, a dokładnie pół wieku temu Viking 2 usiadł na powierzchni Marsa. Muzycznie wspominamy Mieczysława Fogga, świętujemy urodziny Stana Borysa i Bogdana Łyszkiewicza, a sportowo czekają nas dziś trzy duże polskie emocje: siatkarki grają o półfinał mistrzostw Europy, Iga Świątek wychodzi na kort US Open, a wieczorem Ekstraklasa nadrabia zaległości. W Tomaszowie dzień zakończy się jazzem. Data dodania artykułu: 03.09.2026 09:04
3 września. Zachód wchodzi do wojny, Tomaszów znów pod bombami. Jastrzębie, Mars, Fogg i wielki sportowy czwartek

Zondacrypto: kolejne zatrzymania. Sikorski o wojnie hybrydowej, Łódź w dymie i zmiany w Tomaszowie

Środa, 2 września, wygląda jak montaż równoległy z politycznego thrillera. W Katowicach prokuratura prowadzi kolejną dużą operację w sprawie Zondacrypto – zatrzymano trzy osoby, w tym znanego inwestora Rafała Zaorskiego, a funkcjonariusze zabezpieczają dokumentację w PKOl i UOKiK. Donald Tusk przed piątkowym głosowaniem nad wetem ustawy o kryptoaktywach mówi wprost o wykorzystywaniu kryptowalut przez Rosję do finansowania sabotażu. Radosław Sikorski ocenia, że Moskwa prowadzi przeciw Polsce i jej sojusznikom wojnę hybrydową. Kijów jest atakowany siódmy dzień z rzędu, USA i Iran wymieniają kolejne uderzenia, a baryłka ropy Brent kosztowała po południu blisko 95 dolarów. W Łodzi nad dawną Wifamą stanęła ściana czarnego dymu. Dla Tomaszowa najbliższe dni przyniosą natomiast znacznie spokojniejszy, ale bardzo praktyczny temat: Bieg Malinowskiego i duże zmiany w kursowaniu MZK. Data dodania artykułu: 02.09.2026 20:58
Zondacrypto: kolejne zatrzymania. Sikorski o wojnie hybrydowej, Łódź w dymie i zmiany w Tomaszowie

Nie tylko „wkuć i zapomnieć”. Szkoła ma uczyć myślenia, działania i korzystania z wiedzy

Komiks zamiast tradycyjnego omówienia lektury, budżet szkolnej wycieczki na matematyce, gry podczas nauki języka obcego, powrót przyrody i zajęć praktyczno-technicznych. Od tego roku szkolnego w polskiej edukacji rozpoczyna się jedna z największych od lat zmian programowych. Jej twórcy przekonują, że szkoła ma nie tylko przekazywać informacje, ale nauczyć młodych ludzi, jak je rozumieć, łączyć, oceniać i wykorzystywać w prawdziwym życiu. Data dodania artykułu: 02.09.2026 10:51
Nie tylko „wkuć i zapomnieć”. Szkoła ma uczyć myślenia, działania i korzystania z wiedzy
Kino Konesera: Nowa Fala

Kino Konesera: Nowa Fala

Filmowe spotkanie w cyklu Kino KoneseraNowa Fala to propozycja dla miłośników ambitnego kina prezentowana w ramach cyklu Kino Konesera. Na plakacie zapowiedziano seans filmu w reżyserii Richarda Linklatera, z udziałem Guillaume'a Marbecka, Zoey Deutch i Aubry Dullin.Produkcja Francja/USA z 2025 roku trwa 105 minut. Wydarzenie odbywa się we wrześniu 2026 roku w kinie Helios i stanowi okazję do obejrzenia interesującego filmu w kameralnej, kinowej atmosferze. Pokazywane w zeszłorocznym konkursie festiwalu w Cannes najnowsze dzieło Richarda Linklatera to energetyczna i błyskotliwa podróż do czasów narodzin francuskiej nowej fali. Reżyser, jeden z najważniejszych twórców amerykańskiego kina niezależnego, składa hołd Godardowi i całemu pokoleniu artystów, którzy odmienili oblicze światowego kina. „Nowa fala” to film o pasji, wolności twórczej i odwadze marzenia inaczej. Z niezwykłą lekkością i humorem pokazuje artystę w momencie, gdy rodzi się dzieło, a kino staje się przestrzenią buntu i młodzieńczej energii. Filmy prezentowane w ramach Kina Konesera to najczęściej niszowe dzieła z niebanalną fabułą i inteligentnym humorem. Wyświetlane historie mają na celu nie tylko uprzyjemnić widzowi spędzony czas w naszym kinie, ale również wzbogacić go o nowe wartości, przeżycia i walory wizualne! Filmy Kina Konesera to często dzieła uhonorowane licznymi nagrodami na festiwalach filmowych. Data rozpoczęcia wydarzenia: 07.09.2026

Polecane

6 września. Pancerne dywizje u bram Tomaszowa, świat zamknięty w okrąg. Waters, Hendrix i wielka walka Polek o medal

6 września. Pancerne dywizje u bram Tomaszowa, świat zamknięty w okrąg. Waters, Hendrix i wielka walka Polek o medal

6 września jest jedną z tych dat, przy których historia nie potrzebuje retuszu. W 1522 roku „Victoria” wpłynęła do Sanlúcar de Barrameda i po raz pierwszy człowiek udowodnił podróżą to, co wcześniej można było narysować na globusie – że da się opłynąć świat. W 1939 roku zupełnie inny rodzaj podróży dobiegał końca pod Tomaszowem Mazowieckim: dwie niemieckie dywizje pancerne uderzyły na polską 13. Dywizję Piechoty, a na ulicach miasta poległ płk Stanisław Hojnowski. Pięć lat później dogasała obrona warszawskiego Powiśla. Muzycznie 6 września należy do Rogera Watersa, Dolores O’Riordan i Jimiego Hendrixa. Sportowo – do Polek walczących dziś o brąz mistrzostw Europy, Pierre’a Gasly’ego ruszającego z pierwszego pola na Monzy i kolarzy Vuelty, których tym razem zatrzymał nie podjazd, lecz upał. A w Tomaszowie od rana pobiegniemy dla Bronisława Malinowskiego. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 08:50
6 września. Pancerne dywizje u bram Tomaszowa, świat zamknięty w okrąg. Waters, Hendrix i wielka walka Polek o medal MZ: kolejki do zabiegów szpitalnych będą monitorowane centralnie 5 września przypada Międzynarodowy Dzień Dobroczynności. To okazja, by spojrzeć na siłę lokalnej pomocy Ponad 3,2 kilometra nowej drogi dla pieszych przy DK12. Podpisano umowę Nowy wóz dla OSP w Lubochni. Inwestycja za ponad 1,55 mln zł zakończona Ponad milion złotych na magazyn obrony cywilnej w Kolonii Zawada Plica i Wolbórka jako zielony kręgosłup miasta. Stary pomysł wraca w nowej interpelacji Lechia podejmie KS CK Troszyn. Czeka ją trudny mecz z beniaminkiem III ligi, który przeszedł kadrową rewolucję Powiat zakończył rozbudowę drogi do Krzemienicy. Inwestycja za ponad 8,2 mln zł KO wygrywa sondaż. PiS ponad 11 punktów z tyłu, ale układ sił jest znacznie bardziej skomplikowany Polacy żyją w social mediach. Młodzi są tam najczęściej, ale to starsi chętniej wierzą temu, co widzą Silny wiatr uderzy w Tomaszów. IMGW ostrzega, porywy do 85 km/h
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Młoda Treść komentarza: Co Akvaparkiem bo o Termach kazano nam zapomnieć. Tomaszów to miasto nie tylko radosnej starości dla emerytów ale mieszkają tu również młodzi którzy chcą się odprężyć poza domem. Źródło komentarza: Plica i Wolbórka jako zielony kręgosłup miasta. Stary pomysł wraca w nowej interpelacji Autor komentarza: siniorita Treść komentarza: Izabela i Michał na sali trenuja i na parkiecie w polsacie sie zaprezentuja o krysztalawa kule walcza ale czy punkty jury wystarcza Źródło komentarza: Izabela Kuna: Codziennie ćwiczę w domu. Nie lubię się męczyć, ale uprawiam jogę i robię treningi rozciągające Autor komentarza: siniorita Treść komentarza: Iza i Barti w tancu z gwiazdami na sali trenuja a na parkiecie tanecznym sie juz jutro zaprezentuja Para nr 12 Kunawinio Bartikuna w walce o Krysztalowa Kule Michał do Finału poprowadzi Izullke Źródło komentarza: Izabela Kuna: Codziennie ćwiczę w domu. Nie lubię się męczyć, ale uprawiam jogę i robię treningi rozciągające Autor komentarza: chewez Treść komentarza: I pyk w ciągu 9 miesiecy 4 razy zmiana(podwyżka) czynszu !!!!! Źródło komentarza: Wymiana wodomierzy i ciepłomierzy w budynkach TTBS. Mieszkańcy muszą udostępnić lokale Autor komentarza: F Treść komentarza: Chyba Tobie najlepiej pasowałaby Muszla Klozetowa- co? Źródło komentarza: „Nikt nikogo o nic nie pytał”. Po decyzji radnych spór o nazwę parku przeniósł się do internetu Autor komentarza: Ella Treść komentarza: A jeszcze lepszy pomysl- dwie rzeki i staw przy rzece Czarnej , staw Starzycki. To by bylo cos. A tak na marginesie, bulwary, bulwary brzmi dobrze. Ale powoli bulwary sie deklasuja. Zarosnieta Wolborka, aleja przy galerii dusi sie od inwazyjnego chmielu, przy sciezkach spacerowych chwasty i potwornie rozrosniety chmiel. Czyzby zaczynal sie upadek? Ogromny teren wymagajacy pracy, pieniedzy na oplacenie ludzi i pomyslunku, co robic, zeby dzika przyroda nie zjadla bulwarow do szczetu. Drzewa, ktore dawaly cien przy fontannach wycieto, posadzono rosliny, ktore sobie nie radza. Zaczyna sie upadek bulwarow? Źródło komentarza: Plica i Wolbórka jako zielony kręgosłup miasta. Stary pomysł wraca w nowej interpelacji
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama