W salach Powiatowego Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie Mazowieckim znów było słychać charakterystyczne „klik” zegarów szachowych – dźwięk, który dla jednych brzmi jak odliczanie, dla innych jak początek intelektualnej przygody. IV Turniej Szachowy o Puchar Starosty Tomaszowskiego przyciągnął tłumy – aż 77 zawodników, od dzieci, które dopiero uczą się pierwszych gambitów, po nestorów pamiętających czasy, gdy szachy rozgrywano przy ciężkich, drewnianych stołach, w cieniu dymu papierosowego i wielkich nazwisk polskiej szkoły szachowej.
Szachy jak maraton – cichy, ale bezlitosny
Nie było tu krzyku stadionów, nie było fauli ani spalonych. Była za to cisza – gęsta jak w scenach z „Gambitu królowej”, gdzie każdy ruch może być początkiem triumfu albo końcem partii. Turniej szachowy w Tomaszowie Mazowieckim pokazał, że sport to nie tylko mięśnie, ale i umysł, koncentracja i odporność psychiczna.
Rywalizacja toczyła się w trzech kategoriach: junior młodszy, junior starszy oraz OPEN, co stworzyło niezwykłą mozaikę pokoleń. Najmłodszy uczestnik miał zaledwie 7 lat, najstarszy – imponujące 94. Różniło ich wszystko: doświadczenie, tempo gry, może nawet ulubione debiuty. Łączyło jedno – pasja.
Jak podkreślała Dorota Ignasiak, dyrektor PCAS-u, turniej ma znaczenie większe niż tylko sportowe trofea:
– Puchar starosty to symbol nie tylko zwycięstwa, ale również zaangażowania, pasji i przestrzegania zasad fair play.
Tomaszów gra w szachy – i robi to coraz lepiej
To już czwarta edycja wydarzenia, które na stałe wpisało się w kalendarz lokalnych imprez sportowych. Co ważne, nie jest to inicjatywa jednorazowa, lecz element szerszego trendu – powrotu do szachów jako dyscypliny rozwijającej młodzież.
Nieprzypadkowo w Polsce mówi się dziś coraz więcej o edukacyjnej roli tej gry. W wielu szkołach – także w regionie łódzkim – szachy wracają do łask jako narzędzie wspierające koncentrację, logiczne myślenie i cierpliwość. Tomaszów Mazowiecki wpisuje się w ten nurt bardzo wyraźnie.
Turniej oficjalnie otworzyli Grzegorz Glimasiński, członek Zarządu Powiatu Tomaszowskiego, oraz Dorota Ignasiak. Nad prawidłowym przebiegiem rozgrywek czuwał doświadczony sędzia Grzegorz Dmuchowski, który – jak podkreślali uczestnicy – dbał nie tylko o regulamin, ale i atmosferę.
Mistrzowie planszy – kto rozdawał karty?
W szachach nie ma przypadku. Każde zwycięstwo to suma decyzji, przewidywania i odporności na presję. W Tomaszowie najlepsi okazali się:
Junior młodszy:
- Piotr Redlicki
- Jakub Fałek
- Bartłomiej Walaszczyk
Junior starszy:
- Alex Nowak
- Szymon Rybak
- Jakub Kwiatkowski
OPEN:
- Dariusz Sejdak
- Mateusz Bedyniak
- Natan Kagankiewicz
- Andrzej Czech
- Michał Dmuchowski
- Paweł Gabryszewski
Każde z tych nazwisk to osobna historia – godziny treningów, analiz partii, nauki na błędach. W kategorii OPEN widać było szczególnie wysoki poziom, gdzie doświadczenie spotykało się z młodzieńczą odwagą.
Więcej niż turniej – społeczność i emocje
Choć nagrody i klasyfikacje są ważne, to jednak turniej szachowy w PCAS Tomaszów Mazowiecki miał jeszcze jeden wymiar – społeczny. Dla wielu uczestników była to okazja do spotkania znajomych z innych turniejów, wymiany doświadczeń, a czasem po prostu rozmowy przy planszy.
Każdy zawodnik otrzymał pamiątkowy kubek – drobny, ale znaczący symbol uczestnictwa. Bo w szachach, jak w życiu, nie zawsze chodzi o to, by wygrać. Czasem chodzi o to, by usiąść naprzeciw drugiego człowieka i spróbować go zrozumieć – ruch po ruchu.
Tomaszów na szachowej mapie regionu
Patrząc na frekwencję i poziom organizacyjny, trudno nie odnieść wrażenia, że Tomaszów Mazowiecki coraz mocniej zaznacza swoją obecność na szachowej mapie województwa łódzkiego. Takie wydarzenia budują nie tylko sport, ale i lokalną tożsamość.
I choć po ostatnim ruchu króla zapada cisza, to jedno jest pewne – za rok zegary znów ruszą. A wraz z nimi kolejne historie zapisane na 64 polach.



























































Napisz komentarz
Komentarze