Święto bez urzędowej pieczęci
Nie znajdziemy go w kalendarzu świąt państwowych ani kościelnych. Nie stoi za nim wielowiekowy rytuał. Dzień Wyznawania Miłości obchodzony jest 20 sierpnia i ma przede wszystkim zachęcać do szczerego mówienia o uczuciach – nie tylko partnerowi, ale również rodzicom, dzieciom, rodzeństwu czy przyjaciołom. Samo święto nie ma oficjalnego rodowodu ani długiej tradycji.
I może właśnie dlatego to jedno z tych nietypowych świąt, które ma więcej sensu niż niejeden marketingowy „dzień czegoś”. Nie wymaga bukietu za kilkaset złotych, stolika w restauracji ani zdjęcia na Instagramie. Wystarczą słowa.
Choć – paradoksalnie – właśnie one bywają najtrudniejsze.
Zakochanie włącza światła. Miłość zaczyna się później
Kultura popularna nauczyła nas miłości podanej w trzy minuty i trzydzieści sekund: spojrzenie, muzyka, pocałunek, napisy końcowe. Od „Casablanki” po setki współczesnych komedii romantycznych wiemy, jak wygląda chwila zakochania. Znacznie rzadziej kino pokazuje to, co dzieje się później.
A nauka podpowiada, że początek rzeczywiście jest szczególny. Badania dotyczące intensywnej, wczesnej fazy romantycznej miłości wskazują na silną aktywność części mózgowego układu nagrody i motywacji. Innymi słowy: zakochanie naprawdę potrafi zachowywać się jak potężny wewnętrzny napęd. (APA)
Tyle że chemia pierwszych miesięcy nie odpowiada jeszcze na pytanie, czy dwoje ludzi potrafi być razem wtedy, gdy znikają fajerwerki. Miłość dojrzalsza zaczyna się często tam, gdzie romantyczna komedia zwykle się kończy: przy rachunkach, chorobie, zmęczeniu, różnicy zdań, obowiązkach i świadomości wad drugiej osoby.
Erich Fromm już w wydanej w 1956 roku książce O sztuce miłości przekonywał, że kochanie nie jest jedynie uczuciem, które nam się „przydarza”, lecz czymś, czego człowiek musi się uczyć i co wymaga praktyki.
„Przecież wie” – jedno z najbardziej ryzykownych zdań w związku
W wieloletnich relacjach słowo „kocham” bywa zastępowane przekonaniem, że wszystko zostało już kiedyś powiedziane.
„Przecież wie” – mówimy o partnerze.
„Przecież wiedzą” – o rodzicach.
„Przecież dziecko czuje” – o synu czy córce.
Tymczasem badania nad relacjami pokazują, że okazywanie czułości i komunikowanie bliskości ma znaczenie. W wieloletnim badaniu starszych par częstszy czuły dotyk wiązał się z późniejszym wzrostem satysfakcji z relacji, życia i lepszym dobrostanem psychicznym. Z kolei eksperyment dotyczący czułej komunikacji wskazywał, że może ona przyspieszać fizjologiczne wychodzenie organizmu ze stresu.
Badania dotyczące czasu spędzanego przez pary razem przynoszą równie prosty wniosek: osoby, które większą część wspólnego czasu przeznaczały na rozmowę, deklarowały większą bliskość oraz satysfakcję z relacji.
Oczywiście „kocham cię” nie jest zaklęciem naprawiającym wszystko. Słowa bez szacunku, troski i odpowiedzialności szybko zmieniają się w pustą dekorację. Ale również czyny nie zawsze zastępują słowa.
Człowiek nie czyta przecież w cudzych myślach.
Nie tylko dla zakochanych
Najciekawsze w Dniu Wyznawania Miłości jest właśnie to, że nie musi należeć do par. Miłość rodzica do dziecka, dorosłego dziecka do starzejących się rodziców, rodzeństwa czy wieloletnich przyjaciół nie potrzebuje romantycznej scenografii. Taką szeroką interpretację święta podkreślają również jego popularyzatorzy.
Czasem większą wagę niż bukiet róż ma telefon do matki. Krótka wiadomość do ojca. Zdanie skierowane do dorosłego syna: „Jestem z ciebie dumny”. Albo wysłane bez żadnej okazji do przyjaciela: „Dobrze, że jesteś”.
W świecie, w którym bez oporu wysyłamy setki emotikonów, samo nazwanie uczucia bywa zaskakująco trudne. Technologia skróciła drogę między ludźmi do jednego kliknięcia, ale niekoniecznie skróciła dystans emocjonalny.
Tomaszów nie potrzebuje Paryża
Do wyznania miłości nie potrzeba Sekwany, gondoli ani zachodu słońca nad Santorini. Może wystarczyć spacer nad Pilicą, ławka w parku, okolice Niebieskich Źródeł albo zwykła kuchnia w tomaszowskim mieszkaniu, kiedy po całym dniu wreszcie odkładamy telefon.
Wielkie uczucia bardzo często mieszkają pod zwyczajnymi adresami.
I właśnie na tym polega sens 20 sierpnia. Nie chodzi o to, żeby pod presją kalendarza mówić komuś coś, czego się nie czuje. Wyznanie miłości nie powinno być obowiązkiem ani emocjonalnym rachunkiem wystawionym drugiej osobie. Nie zawsze też musi spotkać się z odpowiedzią, na którą czekamy.
Ale jeśli naprawdę kogoś kochamy i od miesięcy albo lat chowamy się za wygodnym „przecież wie”, może warto dziś zrobić coś bardzo staromodnego.
Powiedzieć to głośno.




Napisz komentarz
Komentarze