Według danych Urzędu Statystycznego w Łodzi w czerwcu 2026 roku w województwie łódzkim zarejestrowanych było 298,9 tys. podmiotów gospodarki narodowej. To ogromna grupa, w której dominują niewielkie podmioty. Dla firmy zatrudniającej pięć czy dziesięć osób absencja jednej z nich nie jest pozycją w arkuszu Excela. Czasem oznacza nieodebrany telefon, niedokończone zamówienie, opóźnienie produkcji albo konieczność odwołania usługi.
290 milionów dni nieobecności
Skala zjawiska jest ogromna. ZUS podaje, że w 2025 roku wystawiono 27,5 mln zaświadczeń lekarskich, obejmujących łącznie 290,5 mln dni absencji chorobowej. Zdecydowana większość tych zwolnień jest oczywiście skutkiem realnej choroby i nikogo nie powinna stawiać automatycznie pod pręgierzem podejrzeń.
Istnieje jednak również druga strona medalu. Firma Conperio, zajmująca się kontrolowaniem absencji, poinformowała, że spośród ponad 33,3 tys. przeprowadzonych przez nią w 2025 roku kontroli 33 proc. wykazało nieprawidłowości. Trzeba przy tym wyraźnie zaznaczyć, że nie jest to statystyka wszystkich zwolnień lekarskich w Polsce, lecz wyniki kontroli prowadzonych w określonej grupie przedsiębiorstw i przypadków kierowanych do sprawdzenia.
Mała firma może kontrolować, ale przepisy mają ważne „ale”
Od 13 kwietnia 2026 roku obowiązują nowe, bardziej precyzyjne przepisy dotyczące wykorzystywania zwolnień lekarskich. Zdefiniowano między innymi pojęcie pracy zarobkowej oraz aktywności niezgodnej z celem zwolnienia. Nie oznacza to, że chory ma zostać zamknięty w mieszkaniu jak bohater „Procesu” Kafki czekający na kontrolera. Może zrobić zakupy, pójść do apteki czy wykonać zwykłe czynności dnia codziennego, jeżeli nie utrudniają leczenia.
W przypadku najmniejszych pracodawców trzeba jednak uważać na często powtarzane uproszczenie, że „od kwietnia każdy może zlecić kontrolę dowolnego L4”.
ZUS wyjaśnia sprawę precyzyjnie. Każdy pracodawca może kontrolować prawidłowość wykorzystywania zwolnienia w okresie, za który sam wypłaca pracownikowi wynagrodzenie chorobowe na podstawie art. 92 Kodeksu pracy. Jeżeli jednak pracodawca zgłasza do ubezpieczenia chorobowego nie więcej niż 20 osób, a świadczenie wypłaca już ZUS, powinien zwrócić się o przeprowadzenie kontroli do Zakładu. Pracodawcy uprawnieni do samodzielnej kontroli mogą ją także powierzyć odpowiednio upoważnionej osobie lub podmiotowi zewnętrznemu.
Kontrola nie jest przy tym prywatnym śledztwem. Musi być proporcjonalna, respektować prywatność i nie może zakłócać leczenia. Kontrolujący nie ma prawa domagać się informacji o diagnozie czy szczegółach stanu zdrowia. Jeśli pojawiają się wątpliwości dotyczące prawa do zasiłku, ostatecznie rozstrzyga je ZUS, a od jego decyzji można odwołać się do sądu.
Samorząd też jest pracodawcą
Problem absencji chorobowej nie zatrzymuje się przed drzwiami urzędu. Samorządy, jednostki pomocy społecznej, szkoły, spółki komunalne czy szpitale również muszą radzić sobie z nieobecnościami pracowników. A im bardziej kluczowe stanowisko, tym mocniej nieobecność jednej osoby potrafi skomplikować funkcjonowanie instytucji.
W Tomaszowie Mazowieckim temat nabrał wiosną dodatkowego, politycznego znaczenia.
NaszTomaszow.pl opisywał w marcu serię zwolnień lekarskich wśród osób związanych z poprzednim układem władz powiatu. W publikacji wskazywaliśmy między innymi byłego starostę Mariusza Węgrzynowskiego oraz radną powiatową Paulinę Sochę. Portal zwracał wówczas uwagę, że osoby pozostające na L4 uczestniczyły jednocześnie w sesjach i aktywności samorządowej.
Paulina Socha była nie tylko radną PiS. Oficjalne materiały Powiatu Tomaszowskiego przedstawiały ją również jako dyrektor ds. finansowych Tomaszowskiego Centrum Zdrowia.
Kilka tygodni później pojawiła się kolejna sprawa. W kwietniu informowaliśmy, że na zwolnieniu lekarskim znalazła się Marzanna Popławska, dyrektor Środowiskowego Domu Samopomocy i radna miejska PiS, wobec której Zarząd Powiatu prowadził wówczas procedurę zmierzającą do rozwiązania stosunku pracy. Samo skorzystanie z L4 nie dowodzi oczywiście żadnego nadużycia i nie wolno takiego wniosku wyciągać bez kontroli oraz odpowiedniego rozstrzygnięcia. Zbieżność zwolnienia z ostrym konfliktem kadrowym wywołała jednak wtedy publiczne pytania.
Jeszcze mocniejszy rezonans wywołała później obecność grupy tomaszowskich radnych PiS pozostających na zwolnieniach lekarskich podczas partyjnego spotkania z Przemysławem Czarnkiem w Piotrkowie Trybunalskim. NaszTomaszow.pl opisywał tę sytuację 26 kwietnia. Wśród uczestników znajdował się m.in. Mariusz Węgrzynowski.
I tutaj potrzebne jest ważne zastrzeżenie: obecność na sesji rady, spacer, spotkanie z ludźmi czy nawet udział w wydarzeniu politycznym nie oznaczają automatycznie nieprawidłowego wykorzystywania L4. Wszystko zależy od charakteru choroby, zaleceń medycznych oraz tego, czy dana aktywność utrudnia albo wydłuża proces leczenia. Nowe przepisy właśnie dlatego próbują odejść od absurdalnego przekonania, że osoba na zwolnieniu musi bezwzględnie siedzieć w domu.
Jednocześnie pozostaje pytanie o standard życia publicznego. Jeżeli osoba zatrudniona w instytucji samorządowej jest niezdolna do wykonywania pracy, ale zachowuje intensywną aktywność polityczną, mieszkańcy mają prawo pytać o tę sytuację. Odpowiedzi jednak nie powinien udzielać internetowy tłum ani polityczny przeciwnik, lecz procedura kontrolna i – gdy jest to konieczne – ZUS.
Kontrola nie jest polowaniem na chorych
To chyba najważniejsza granica tej dyskusji. Pracodawca nie powinien traktować każdego L4 jak podejrzanego alibi. Choroba jest elementem życia, a system ubezpieczeń istnieje właśnie po to, aby człowiek nie musiał wybierać między leczeniem a wypłatą.
Ale równie szkodliwa jest druga skrajność: przekonanie, że zwolnienie lekarskie tworzy wokół pracownika strefę całkowitej nietykalności.
Zwłaszcza w małej firmie albo instytucji publicznej skutki nieuzasadnionej absencji płacą inni — współpracownicy przejmujący obowiązki, przedsiębiorca tracący zlecenia, pacjenci, interesanci i podatnicy.
Dlatego kontrola L4 nie powinna być narzędziem represji. Powinna być bezpiecznikiem. Używanym wtedy, gdy pojawiają się konkretne i uzasadnione wątpliwości. Bez polowania na ludzi naprawdę chorych, ale również bez udawania, że nadużywanie systemu nie istnieje.




Napisz komentarz
Komentarze