Nasz artykuł w skrócie
- Remis w debiucie Mateusza Stolarskiego – Widzew Łódź zremisował na wyjeździe z Legią Warszawa 1:1 w pierwszym spotkaniu pod wodzą nowego szkoleniowca [95320767].
- Błyskawiczna odpowiedź łodzian – Legia objęła prowadzenie po rzucie wolnym Rafała Augustyniaka i niefortunnej interwencji Bartłomieja Drągowskiego, jednak Widzew wyrównał już dwie minuty później po akcji duetu Fornalczyk-Świderski i samobójczym trafieniu Kamila Piątkowskiego.
- Sytuacja w tabeli po 8. kolejkach – bliski szczęścia był również Fran Alvarez, który uderzył w słupek. Po tym remisie Widzew ma na koncie osiem punktów i plasuje się na 11. pozycji w Ekstraklasie [95320767].
Legia Warszawa – Widzew Łódź 1:1 (1:1)
Bramki: 1:0 Rafał Augustyniak (19), 1:1 Kamil Piątkowski (21 – samobójcza)
Widzów: 27 098
Dla Widzewa był to początek nowego rozdziału. Po zwolnieniu Aleksandara Vukovicia drużynę po raz pierwszy poprowadził Mateusz Stolarski, znany wcześniej z pracy w Motorze Lublin.
Debiut przypadł od razu na jedno z najbardziej prestiżowych spotkań sezonu – wyjazd na Łazienkowską i starcie z Legią, która przed niedzielnym meczem nie zaznała jeszcze w lidze smaku porażki.
Historia też nie przemawiała za łodzianami. Ostatni raz Widzew wygrał ligowe spotkanie z Legią w Warszawie w 1997 roku.
Dwie minuty, dwa gole
Widzew od początku próbował grać odważnie. Już w 10. minucie Mariusz Fornalczyk przedarł się lewą stroną i dośrodkował w pole karne, jednak Otto Hindrich nie dał się zaskoczyć.
W 19. minucie prowadzenie objęła Legia.
Rafał Augustyniak uderzył bezpośrednio z rzutu wolnego. Bartłomiej Drągowski źle ocenił tor lotu piłki i gospodarze mogli rozpocząć świętowanie.
Tyle że trwało ono bardzo krótko.
Zaledwie dwie minuty później Widzew odpowiedział. Fornalczyk dośrodkował z prawego skrzydła, Karol Świderski uderzył bez przyjęcia, a piłka odbiła się od pleców Kamila Piątkowskiego i wpadła do siatki. Gol został zapisany jako samobójcze trafienie obrońcy Legii.
I nagle to Widzew mógł przejąć mecz.
Fran Alvarez trafił w słupek. Legia odpowiedziała poprzeczką Augustyniaka. Swoje okazje mieli również Emil Kornvig i Świderski.
Do przerwy na tablicy wyników pozostawało 1:1, ale spotkanie miało znacznie więcej temperatury, niż sugerował rezultat.
Widzew nie schował się za podwójną gardą
Po zmianie stron Legia próbowała mocniej nacisnąć. Drągowski i łódzka defensywa kilka razy musieli interweniować, jednak Widzew nie ograniczał się wyłącznie do obrony.
Fornalczyk ponownie próbował szczęścia, Alvarez oddał groźny strzał, który na linii bramkowej zatrzymał Augustyniak, a po jednej z kontr Stipe Biuk szukał podaniem zamykającego akcję Fornalczyka.
Gospodarze również mieli swoje momenty. Jan Kuchta uderzał głową, a po jednej ze stałych fragmentów gry Hindrich musiał ratować Legię, gdy piłka odbita od Pawła Wszołka zmierzała w stronę bramki.
Żadna ze stron nie znalazła jednak sposobu na decydujące trafienie.
Gorąco do ostatniego gwizdka
Emocji nie zabrakło nawet w doliczonym czasie gry. Po faulu Antoniego Klukowskiego na Rubenie Vinagre doszło do przepychanki z udziałem zawodników obu drużyn, także rezerwowych.
Sędzia Patryk Gryckiewicz ukarał żółtymi kartkami piłkarzy, od których rozpoczęło się zamieszanie.
Chwilę później spotkanie dobiegło końca.
Legia – Widzew 1:1.
Dla Mateusza Stolarskiego był to zatem debiut bez zwycięstwa, ale także bez porażki – i to na jednym z najtrudniejszych stadionów w lidze.
Widzew pokazał przy tym coś, czego jego kibice w kolejnych tygodniach będą oczekiwali najbardziej: odwagę.
Łodzianie nie przyjechali do Warszawy wyłącznie po to, by ustawić autobus przed własnym polem karnym i liczyć kolejne minuty. Były szybkie ataki, próby wysokiego pressingu i momenty, w których to Legia znajdowała się pod presją.
Widzew ma osiem punktów
Po ośmiu kolejkach Legia ma 16 punktów i zajmuje drugie miejsce w tabeli. Liderem pozostaje Górnik Zabrze z dorobkiem 18 punktów.
Widzew zgromadził osiem punktów i plasuje się na 11. miejscu.
W następnej kolejce łodzianie podejmą Wieczystą Kraków. Legię czeka natomiast wyjazdowe spotkanie z Jagiellonią Białystok.



Napisz komentarz
Komentarze