Nasz artykuł w dużym skrócie
- Lechia Tomaszów Mazowiecki wygrała na wyjeździe z Mławianką Mława 3:2.
- To pierwsze zwycięstwo Lechii w historii na boisku w Mławie.
- Bramki dla tomaszowian zdobyli Krystian Kolasa, Kacper Popławski i Bartosz Bogus.
- Antoni Pawełkiewicz kilkukrotnie ratował Lechię przed utratą gola.
- Gospodarze zdobyli drugą bramkę w 79. minucie i do końca walczyli o remis.
- Zielono-czerwoni przetrwali nerwową końcówkę i wywieźli komplet punktów.
To był mecz, w którym nie brakowało niczego. Były momenty przewagi gospodarzy, świetne akcje Lechii, efektowne gole, poprzeczka, słupek i końcówka przypominająca raczej futbolowy thriller niż spokojne ligowe spotkanie.
Najważniejsze jednak, że po końcowym gwizdku to Lechia Tomaszów Mazowiecki mogła świętować. Podopieczni trenera Bartosza Grzelaka pokonali Mławiankę 3:2 i dokonali czegoś, czego wcześniej tomaszowskiemu zespołowi na tym boisku zrobić się nie udało.
Gospodarze ruszyli od pierwszej minuty
Początek spotkania zdecydowanie należał do Mławianki. Gospodarze nie zamierzali czekać na rozwój wydarzeń i natychmiast ruszyli na bramkę Lechii.
Już w 2. minucie Antoni Pawełkiewicz musiał ratować swój zespół, odbijając nogą piłkę po groźnym uderzeniu Michała Stryjewskiego. Kilka minut później po rzucie wolnym futbolówka przeleciała wzdłuż bramki tomaszowian.
Lechia miała w tym okresie problem przede wszystkim ze stratami w środkowej części boiska. Mławianka potrafiła je wykorzystać i szybko przenosiła ciężar gry pod pole karne gości.
Zielono-czerwoni przetrwali jednak najtrudniejszy moment. Im dłużej trwało spotkanie, tym częściej sami zaczynali przejmować inicjatywę.
Kolasa uciszył Mławę. A potem wyjątkowa „cieszynka”
Przełom nastąpił w 24. minucie.
Lechia przeprowadziła składną akcję, a piłka trafiła na skraj pola karnego do Krystiana Kolasy. Pomocnik tomaszowskiego zespołu wykonał zwód, zszedł do środka i precyzyjnie uderzył w długi róg bramki Antoniego Błockiego.
0:1.
Gol był efektowny, ale uwagę zwróciło także to, co wydarzyło się chwilę później.
Kolasa schował piłkę pod koszulkę i włożył kciuk do ust. Futbolowy gest nie pozostawiał większych wątpliwości – zawodnik w ten sposób podzielił się z kibicami wyjątkowo radosną nowiną.
Trafienie wyraźnie uspokoiło Lechię, a jednocześnie odebrało część impetu gospodarzom.
Jeszcze przed przerwą tomaszowianie mogli podwyższyć prowadzenie. W 39. minucie po zamieszaniu w polu karnym strzelał Filip Becht, jednak bramkarz Mławianki zdołał odbić piłkę.
W doliczonym czasie pierwszej połowy ponownie przypomniał o sobie Pawełkiewicz. Po bezpośrednim uderzeniu Mateusza Stryjewskiego z rzutu wolnego bramkarz Lechii popisał się efektowną paradą.
Do szatni goście schodzili przy prowadzeniu 1:0.
Popławski wykorzystał prezent
Drugą połowę mocniej rozpoczęła Mławianka. Już w 47. minucie Mateusz Stryjewski potężnie uderzył z dystansu, ale piłka przeleciała minimalnie nad poprzeczką.
Trzy minuty później to jednak Lechia zadała drugi cios.
Jakub Król zdecydował się na strzał zza pola karnego. Piłka odbiła się od jednego z obrońców, następnie od poprzeczki i spadła wprost pod nogi Kacpra Popławskiego.
Napastnik zachował zimną krew i z bliskiej odległości skierował futbolówkę do siatki.
0:2 i wydawało się, że Lechia zaczyna przejmować pełną kontrolę nad spotkaniem.
Mławianka odpowiedziała jednak niemal natychmiast. W 53. minucie Kacper Zielski zdobył kontaktową bramkę i na stadionie zrobiło się znacznie goręcej.
Bogus daje trzecią bramkę
Lechia nie zamierzała cofać się pod własne pole karne.
W 60. minucie Popławski wygrał pojedynek biegowy z obrońcą i uderzył na bramkę. Piłka otarła się o słupek i wyszła poza boisko.
Chwilę później znów konieczna była świetna interwencja Pawełkiewicza, który zatrzymał groźny strzał z ostrego kąta.
W 68. minucie Kolasa dośrodkował w pole karne, a Daniel Chwałowski próbował szczęścia głową. Piłka przeleciała jednak nad poprzeczką.
To, co nie udało się wtedy, udało się trzy minuty później.
Ponownie znakomicie dośrodkował Kolasa, a w polu karnym najwyżej wyskoczył Bartosz Bogus. Jego strzał głową znalazł drogę do siatki.
1:3.
W tym momencie wydawało się, że Lechia może już spokojniej myśleć o historycznym zwycięstwie.
Nic bardziej mylnego.
Ostatnie minuty jak z thrillera
Mławianka rzuciła się do ataku i w 79. minucie Damian Ślesicki zdobył drugą bramkę dla gospodarzy.
Zrobiło się 2:3, a końcówka zamieniła się w oblężenie.
Mławianie poczuli, że remis jest jeszcze w ich zasięgu. Atakowali coraz większą liczbą zawodników, wrzucali piłkę w pole karne i próbowali zmusić obronę Lechii do błędu.
Tomaszowianie musieli pokazać zupełnie inne oblicze niż wcześniej. Nie chodziło już o efektowną kombinacyjną grę, ale o koncentrację, walkę o każdy metr boiska i przetrwanie kolejnych ataków.
Zielono-czerwoni wytrzymali.
Gdy sędzia Błażej Głowacki z Reszla zakończył spotkanie, piłkarze Lechii mogli wreszcie odetchnąć.
Mławianka Mława – Lechia Tomaszów Mazowiecki 2:3. Mława po raz pierwszy zdobyta.
Historyczne trzy punkty
Dla Lechii nie było to zwykłe ligowe zwycięstwo.
Tomaszowianie po raz pierwszy w historii wywieźli komplet punktów z trudnego terenu w Mławie. Zrobili to po meczu, który wymagał zarówno jakości piłkarskiej, jak i charakteru.
Było dobre wykończenie Kolasy, instynkt Popławskiego, główka Bogusa, ważne interwencje Pawełkiewicza i – zwłaszcza w ostatnich minutach – ogrom pracy całego zespołu.
Takie spotkania potrafią budować drużynę bardziej niż spokojne zwycięstwa.
Bo czasami trzeba nie tylko strzelać gole.
Czasami trzeba jeszcze przetrwać ostatni szturm.
A w Mławie Lechia Tomaszów Mazowiecki zrobiła jedno i drugie.
Mławianka Mława – Lechia Tomaszów Mazowiecki 2:3 (0:1)
Bramki: Kacper Zielski 53', Damian Ślesicki 79' – Krystian Kolasa 24', Kacper Popławski 50', Bartosz Bogus 71'.
Lechia: Antoni Pawełkiewicz – Bartłomiej Chyb, Marcin Orzechowski, Jakub Król, Filip Becht – Krystian Kolasa (80. Maksym Rosiński), Eryk Kaproń (80. Artur Czupryński), Daniel Chwałowski (73. Filip Zawadzki), Miłosz Pawlusiński, Łukasz Racis (73. Marcin Pieńkowski) – Kacper Popławski (64. Bartosz Bogus).
Żółte kartki: Franciszek Saganowski, Damian Ślesicki, Kacper Zielski – Marcin Orzechowski, Miłosz Pawlusiński, Maksym Rosiński.
Sędzia: Błażej Głowacki (Reszel)




Napisz komentarz
Komentarze