Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 5 września 2026 08:29
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Nie wstydzę się tego, że moje dziecko ma autyzm

Monika Zadora jest prezeską Stowarzyszenia "Iskierka". Jest jednak przede wszystkim mamą dziecka autystycznego. Rozmawialiśmy o problemach, z jakimi spotykają się rodzice dzieci niepełnospranych. Rozmowa nieco intymna, chyba jednak nie mogła być inna...

Jesteś mamą opiekującą się chorym i niepełnosprawnym dzieckiem. Z czym związana jest niepełnosprawność Twojego syna?

Leon ma 10 lat i ma autyzm wczesnodziecięcy. Zdiagnozowany został, kiedy miał trzy lata. Poza tym ma skoliozę, niedoczynność tarczycy i zespół nerczycowy.

 

To sporo tych schorzeń, w dodatku bardzo poważnych. Jak sobie z tym radzicie, jako rodzice?

Przede wszystkim jestem matką samotnie wychowującą dziecko. Mam tylko Leona. Rozeszłam się z mężem 6 lat temu. Utrzymujemy się z środków GOPS, który wypłaca nam zasiłek pielęgnacyjny plus inne dodatki, teraz dostaję 500+, no i Państwo wypłaca mi alimenty zamiast męża, który ich nie płaci i nie utrzymuje z nami kontaktów.

 

"Zaginiony w akcji"? Zniknął kiedy dowiedział się, że Wasze dziecko ma autyzm?

Wcześniej. Problemy zaczęły się, kiedy Leon zaczął chodzić. Lekarz stwierdził wtedy, że ma poważne skrzywienie kręgosłupa, wynikające ze skoliozy. Musieliśmy dojeżdżać z Inowłodza do Ośrodka Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych na Podleśnej w Tomaszowie na rehabilitację. Oczywiście wizyty lekarskie, ortopedzi, bo trzeba było zbadać od czego jest ta skolioza. W Tomaszowie nikt się nie chciał podjąć leczenia dziecka, więc musieliśmy jeździć do Łodzi. Trochę prywatnie, trochę do Centrum Zdrowia Matki Polki. Zaczęło się nam komplikować w związku. Ja nie mogłam iść do pracy, a leczenie dziecka wymagało dużo pieniędzy.

 

Zgodnie z konstytucyjną zasadą dostępu obywateli do usług medycznych.

Dokładnie. Poza pieniędzmi był też czas, który należało poświęcić. Na początku nie mieliśmy samochodu, więc dojeżdżaliśmy autobusem, czasem musieliśmy zatrzymywać się u znajomych w Łodzi. Było ciężko od samego początku.

 

Czyli najprostszym rozwiązaniem dla Twojego męża okazała się ucieczka. Nogi za pas i w las.

No chyba tak. Do skoliozy doszła tarczyca, a później autyzm. A jeszcze najlepsze jest to, że jak już się dowiedziałam, że Leon ma autyzm, zadzwoniłam do babci, czyli mamy mojego byłego męża. Powiedziałam, że dziecko jest autystyczne, że zaczną się teraz problemy i że jest mi ciężko, to ona powiedziała: ok, dziękuję, przekażę synowi. taki był cały komentarz.

 

Żadnego współczucia?

Nie dało się go odczuć.

 

 

W jaki sposób dowiedziałaś się, że Leon ma autyzm? Co zwróciło Twoją uwagę?

Ja od początku wiedziałam, że coś jest nie tak. Już w szpitalu było nieciekawie, bo ja kiepsko zniosłam znieczulenie przy porodzie. Dwa dni leżałam w łóżku, bo jak wstałam, to zemdlałam i się przewróciłam. Nie miałam od pierwszego dnia super kontaktu z małym, ponieważ pielęgniarki bały się mi  go dawać. Był tylko przywożony na karmienie. Jak już wróciliśmy do domu, to też było dla mnie dziwne, że jest lipiec, upał ponad 20 stopni, a on się nie budzi przez całą noc na żadne karmienie ani z jakiegokolwiek innego powodu.

 

Większość rodziców o przespanych nocach marzy....

Tak też mówili lekarze, że jest spokojnym dzieckiem, żebym się nie martwiła, że powinnam się cieszyć. Lekarz pierwszego kontaktu kazał mi go wybudzać, żeby go karmić w nocy. No i była tragedia, bo po obudzeniu on nie chciał zasypiać, jakby zostawał zakłócony jego wewnętrzny rytm biologiczny.

 

Ale wciąż nie wiedziałaś, że to ma związek z autyzmem?

Po pół roku moja siostra urodziła córkę, więc zaczęłam mieć porównanie, jak dzieci się rozwijają. Kiedy zaczynają siadać, chodzić. Kiedy wypowiadają pierwsze słowa. U Leona wszystkie te rzeczy były zaburzone. Późno zaczął siadać, chodzić. Uspokajano mnie, że to chłopiec i że chłopcy tak mają, że później zaczynają wykonywać te czynności.

 

Polecamy także: Czy to jest problem? Nie, to są dzieci

 

 

Czyli wszyscy Cię uspokajali i mówili: ciesz się, że Ci dziecko w nocy nie płacze?

Tak. Lekarz pierwszego kontaktu widział Leona bardzo często i w zasadzie do drugiego roku życia żadnego problemu nie zauważał. Słyszałam, że dziecko się wolniej rozwija, ma słabszy kontakt. Lekarz w ogóle nie zwrócił uwagi na to, że chłopiec, z którym ma do czynienia nie mówi, a później mówi samymi sylabami, że ma problemy z tak prostymi słowami jak mama. Kiedy mówiłam do Leona, to on po prostu bawił się i nie zwracał na to uwagi. Nie wydawała się lekarzom dziwna sytuacja, że dziecko budzi się ze snu i nie płacze, nic nie mówi, tylko spokojnie leży. Później naszą uwagę odwróciły inne schorzenia. Ortopedzi, endokrynolog, tabletki. Sprawy rozwojowe już wtedy zupełnie przestały niepokoić lekarzy.

 

Skupili się na objawach widocznych i łatwiejszych do zdiagnozowania. W końcu jednak to słowo: autyzm, usłyszałaś

Przyjechała do nas pani doktor z Tomaszowa na prywatną wizytę. Dopiero ona zaczęła niepokoić się objawami i stwierdziła, że zaburzenia mogą mieć związek z autyzmem. Poleciła nam Ośrodek dla dzieci autystycznych w Łodzi. Znowu więc trafiliśmy do lekarza pierwszego kontaktu, który tym razem stwierdził, że Leon być może po prostu nie słyszy. W ten sposób trafiliśmy do Kajetan koło Warszawy, gdzie dziecko przebadano i okazało się, że ze słuchem jest wszystko dobrze.

 

Trafiłaś w końcu do Łodzi?

Tak. Na wizytę zabrałam też ze sobą filmy, by pokazać, jak dziecko zachowuje się na co dzień w domu, w przedszkolu i innych miejscach. Leon został tam przebadany i diagnoza brzmiała: autyzm.

 

Co poczułaś, kiedy to usłyszałaś?

Cóż, już wcześniej zaczęłam szukać w Internecie wszelkich możliwych informacji na temat autyzmu. Szlaki dotyczące dziecięcych niepełnosprawności miałam już przetarte, po wykryciu u Leona skoliozy.

 

Ale nie zaprzeczysz, że człowiek do końca ma nadzieję, że jednak choroba, którą podejrzewa, nie dotknie osoby mu bliskiej.

Po przeczytaniu tych wszystkich informacji dostępnych w Internecie cieszyłam się, że nie jest gorzej, że jednak Leon chodzi, coś tam mówi, stara się jakoś rozwijać. Wiedziałam natomiast, że będzie ciężko. Pierwsze namiary dostałam na psychiatrę w Piotrkowie i informację, że w Tomaszowie nie można uzyskać pomocy medycznej dla autystycznych dzieci. Na szczęście miałam już samochód i mogłam liczyć sama na siebie. Pogodziłam się z tą sytuacją, że jestem sama i że sama muszę zrobić coś dla swojego dziecka. W Piotrkowie lekarz polecił mi Ośrodek "Szansa".  Jeździliśmy więc na zajęcia tam i do łódzkiej Naviculi.

 

Zastanawiałaś się nad przyczynami autyzmu?

Właśnie w Naviculi dowiedziałam się, że przyczyny autyzmu można zdiagnozować. Mój lekarz pierwszego kontaktu zmienił całkowicie swoje podejście i zaczął bezproblemowo wypisywać skierowania do różnych specjalistów.

 

Życie między poradniami? A co ze zwykłymi rzeczami, które robią dzieci w wieku 3-4 lat?

Leon zaczął chodzić do przedszkola. Kiedy doniosłam do przedszkola orzeczenie o niepełnosprawności, rozpoczęły się pytania. Czy dziecko nie zrobi krzywdy innym dzieciom? Czy nie jest agresywny? Cały zestaw stereotypów, jakimi posługuje się większość ludzi. Był też taki przypadek, że co prawda nie mówił ale starał się jakoś komunikować i ciągnął panią za rękę, żeby pokazać pani co chce, ale pani nauczycielka nie miała czasu, więc musiał radzić sobie sam. 

 

I co zrobił?

Wszedł na stolik, by sięgnąć sobie kredki, które były w szafce, stojącej obok niego. Chciał sobie po prostu pomalować. No więc się wtedy dowiedziałam, że Leon stwarza zagrożenie dla siebie i dla innych. Pani dyrektor chciała bym przychodziła z dzieckiem do przedszkola i go cały czas pilnowała.

 

 

Ale nawet zdrowe dzieci zachowują się podobnie...

Prosił o pomoc, nikt mu nie pomógł, więc poradził sobie sam. W przedszkolu uznano to za zagrożenie. Chcąc, nie chcąc, musiałam poszukać innego rozwiązania. Zapisałam Leona do "dwudziestki" w Tomaszowie i tam miał już o wiele lepszą opiekę i dodatkowe zajęcia, specjalnie dla grupy integracyjnej. Od razu zaczął się lepiej rozwijać i iść do przodu.

 

Czyli coś jednak pozytywnego

Tak. Jednak po drodze zdarzyła się kolejna nieprzewidywana rzecz. Kiedy robiliśmy badania przed wyjazdem do sanatorium, okazało się, że dziecko ma białko w moczu. Diagnoza to zespół nerczycowy, na który leczymy się do dzisiaj. Leczenie sterydami się nie powiodło, więc lekarze wprowadzili terapię immunosepresyjną. Mam nadzieję, że to już koniec pasma chorób. Jeszcze tylko operacja na kręgosłup, którą planujemy za dwa lata.

 

Znajdujesz w swoim życiu odrobinę czasu dla samej siebie?

No nie, chyba już tak się przyzwyczaiłam. Mój mąż odszedł i słuch po nim zaginął. Ani alimentów, ani też żadnego kontaktu. Do tego stopnia, że jak jeździmy do dziadków do Kalwarii Zebrzydowskiej, mój były mąż znika. Wychodzi do pracy i nie wraca. Całe moje życie spędzam z Leonem. Nawet, kiedy jest w szkole i nie ma go przy mnie, to i tak myślę o nim cały czas. Teraz zapisałam się do szkoły i uczę się rachunkowości. To czas, jaki mam dla siebie

 

 

 

A jak radzi sobie z dziećmi autystycznymi system? Macie, jako rodzice, zapewnione odpowiednie wsparcie? System się Wami interesuje? Czy o wszystko musicie walczyć?

No tak. Rodzina dziecka niepełnosprawnego, bo nie tylko ono same, ma zapewnioną pomoc psychologiczną, dziecko ma rehabilitację itd. Tylko, że to wszystko ładnie wygląda na papierze i w ustawie. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej, bo rodzic w żadnym urzędzie nie jest w stanie uzyskać kompleksowej informacji. Czy to jest uzyskanie orzeczenia o niepełnosprawności, czy cokolwiek innego. Urzędnicy bezradnie rozkładają ręce. Teraz szlaki są przetarte, ale jeszcze kilka lat temu, to my służyliśmy informacją urzędnikom a nie odwrotnie. Niby NFZ przewiduje określoną liczbę godzin terapii, ale co z tego, skoro np. są w województwie tylko dwa ośrodki, które ją prowadzą. Nie pozostaje nic innego, jak program rehabilitacji samodzielnie realizować w domu.

 

Mimo to, jakoś nie wyczuwam u Ciebie jakiejś formy skargi. Widzę, że bardziej walczysz niż rościsz pretensje

Chyba nie mam wyjścia. Na początku wszystkiego się bałam. Iść coś załatwić, w jakiejś sprawie głośniej się odezwać... Wiem, że musze walczyć.

 

Jak na niepełnosprawność Twojego dziecka reagowało środowisko, w jakim przebywasz? Znajomi, przyjaciele, sąsiedzi? Miałaś wrażenie wytykania palcem?

Ja akurat nie miałam jakiś nieprzyjemnych przejść. U Leona jest tak, że tej niepełnosprawności bardzo nie widać. Teraz może nieco bardziej. Nie dla każdego zwyczajnym widokiem jest dziesięciolatek idący ulicą i mówiący coś w niezrozumiałym języku. Rodzina mi współczuła, chociaż w 100 procentach nie wiedzą i nie czują tego samego, co ja. Wśród znajomych jest ok. Gorzej, jak ktoś nie zna dziecka, a ja nie wytłumaczę się z tego, że ma autyzm.

 

Miałaś jakieś takie dziwne reakcje ludzi?

Zdarzają się. Moje dziecko jest wrażliwe na płacz innych dzieci. Po prostu podchodzi i czasem robi, wyglądające dziwnie, minki. Kiedyś podszedł do takiej dziewczynki, która rozpłakała się, ponieważ mama na nią nakrzyczała. Leoś wpatrywał się z rączkami przyciśniętymi do buzi. Na co mama dziewczynki zareagowała oburzeniem wykrzykując: Jezu, co to jest! Zupełnie jakby Leon to był stwór z kosmosu.

 

To nie jest śmieszne... Musiało zaboleć...

Zabolało i dlatego nie potrafiłam powstrzymać się od komentarza. Powstała więc kłótnia między tamtymi rodzicami a mną i moimi znajomymi. Dzisiaj bym tak nie zareagowała. Po zajęciach z psychologiem starałabym się wyjaśnić, że to moje dziecko, a zachowuje się w sposób nietypowy, ponieważ ma autyzm.  Nie wstydzę się tego, że moje dziecko ma autyzm, ale trudno jest każdemu to tłumaczyć.

 

Korzystasz ze wsparcia psychologa. Niczym rodzina alkoholików (chociaż to może nie właściwe porównanie). Tamci są współuzależnieni.  Ty jesteś współuczestniczką autyzmu swojego dziecka.

To tak trochę jest rzeczywiście. Jestem z tą chorobą 24 godziny na dobę.

 

Rodzice w pełni sprawnych dzieci nie zdają sobie sprawy z tego, jak wiele pracy wymaga opieka na dzieckiem autystycznym.

W tej chwili podchodzę do tego nieco spokojniej. Tak kiedyś myślałam, że najlepiej aby 24 godziny na dobę trwała terapia i żeby cały czas się uczył. Teraz staram się zostawiać Leonowi więcej swobody. Bawi się jakimiś rzeczami, które sobie zbiera. Ja w tym  czasie robię inne rzeczy. Warto by sam cokolwiek porobił bez udziału mamy.

 

Dostrzegasz u Leona postępy?

Ale w terapii, czy ogólnie rozwoju? Oczywiście, że widzę postępy. To już jest zupełnie inne dziecko. Powiedziałabym, że on teraz wszystko już rozumie. Potrafi sam sobie wypełnić czas. Ma różne swoje zainteresowania. Zbiera różne rzeczy. Uwielbia samochody.  Zauważyłam natomiast, że im więcej wie, tym częściej pojawiają się inne rzeczy, będące formą odreagowania.

 

Jakie na przykład?

Na przykład chodzą mu ręce, nogi, lub cały czas coś mówi.

 

Widać nie jest pozbawiony emocji, które w ten sposób znajdują ujście.

My wyrażamy je w bezpośredni, werbalny sposób, płaczemy, krzyczymy. Tu jest inaczej

 

Swoje dziecko, po skończeniu przedszkola, wysłałaś do klasy integracyjnej w zwyczajnej szkole.

To prawda. Była to póki co zerówka, bo nauczyciele i wychowawcy mówili, że będzie lepiej w ten sposób wprowadzać Leona w szkolne obowiązki. Mniejszy stres i łatwiejsze wejście w nowe miejsce i środowisko. Moim zdaniem to był błąd.

 

Dlaczego?

Bo Leon sporo pracował i ze mną i w czasie tych specjalistycznych zajęć opiekuńczych. Należało chyba go rzucić jednak na tę głębsza wodę. W zerówce poczuł się bardziej jak w przedszkolu niż w szkole. Panie nie mogły sobie z nim dać rady, bo na przykład chodził po klasie, kiedy inne dzieci siedziały przy stoliku.

 

Oj, tak samo robiło moje dziecko, będąc zdrowym.

Tyle, że zdrowe dziecko z takich zachowań wyrasta. Nasze dzieci trzeba wszystkiego wyuczyć, bo nie do końca wiedzą, że niektórych rzeczy po prostu nie można robić. 

 

 

Więc podjęłaś trudną decyzję, by dziecko do pierwszej klasy posłać do Specjalnego Ośrodka Szkolno Wychowawczego.

Zrobiłam to po konsultacjach z rodziną, bo wszyscy mówili: Majowa, Majowa... Stwierdziłam, że jest tam klasa dla dzieci z autyzmem.  Miało być od 2 do 5 osób. Był też chłopiec, których chodził z Leonem do "ósemki". Znaliśmy się z mamą z Ośrodka "Szansa". Miałyśmy podobne doświadczenia. Klasa dla dzieci z autyzmem wydawała nam się najlepszym rozwiązaniem. Dzieci miały uczyć się według podstawy programowej, dostosowanej do umiejętności dziecka. W Ośrodku Leon chodzi też na zajęcia dodatkowe, zgodnie z posiadanym orzeczeniem m.in. integracji sensorycznej, logopedy, pedagoga, psychologa itd. W szkołach masowych nie ma takiego zaplecza, jakie jest w SOSW. Logopedów jest w Ośrodku trzech.

 

Nie miałaś blokady? Nie mówiłaś sobie: moje dziecko, dzieckiem z Majowej?

Miałam, ale ta blokada to nie jest tylko wina rodziców. Często te stereotypy utwierdzają osoby wykształcone, bywa, że dyrektorzy szkół.  

 

Jedni mówią, że integracja sprawdza się w przypadku niepełnosprawności ruchowej, ale niekoniecznie intelektualnej. Inni z kolei twierdzą, że dzieci w klasach integracyjnych szybciej się rozwijają.

Nie wszystkie dzieci z autyzmem mają zaburzenia intelektualne. Bardziej społeczne. Dla mojego dziecka na pewno lepiej jest, że ma małą klasę. W klasie jest trójka uczniów, którymi zajmuje się nauczyciel i pomoc nauczyciela. Może to być jednak problemem. Dziecko przyzwyczajamy do pracy "jeden na jeden" i później nie może odnaleźć się w grupie 20 osób. Dodatkowo jest kwestia nauki norm społecznych. Z drugiej strony specjaliści twierdzą, że nadmiar bodźców utrudnia skupienie w czasie zajęć, szczególnie na tym pierwszym poziomie kształcenia. Rodzice mają różne motywacje. 

 

Dziękuję za rozmowę


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

justyna 24.05.2016 12:21
Tak trzymai! Ja tez jestem mama dziecka z autyzmem i zgadzam sie ze my musimy nauczyc nasze dzieci praktycznie wszystkiego chociazby wskazywaniem palcem .ja mieszkam we wloszech i dostep do terapi jest duzo szybszy i latwiejszy .moj syn ma dzisiaj 8lat i za soba 5 lat terapi ktora zakonczyl rok temu , swoja niepelnosprawnosc jest praktycznie niewidoczna....goraco pozdrawiam

on.a 24.05.2016 11:11
Znam Monikę i wiem jak bardzo walczy o zdrowie swojego syna. To wspaniała kobieta, która mimo kłód jakie jej życie rzuca pod nogi potrafi się uśmiechać i być aktywna. Monia jesteś super!!!!!!!Buzia dla Leona:)

<> 24.05.2016 10:42
Moniko, a czego masz się wstydzić? Nieszczęście może dotknąć każdego i w każdej chwili. Nie zwracaj uwagi na otoczenie. Ktoś, kogo nie spotkał w życiu żadem problem zdrowotny nie jest uczulony na czyjeś nieszczęście. Olej takich ludzi i trwaj w walce o zdrowie swego Synka. Serdeczne wyrazy podziwu dla Twego poświęcenia.

fan_NT 24.05.2016 09:56
Świetny wywiad, jeśli z Prezydentem był równie ciekawy, to szkoda, że się nie ukazał. Szkoda dla portalu, dla mieszkańców, czytelników, prezydenta i przeprowadzającego

K. 24.05.2016 09:36
Podziwiam Cie za wytrwałość..My rodzice dzieci zdrowych możemy tylko wyobrazić sobie ile czasu i nakladu cierpliwosci musisz włożyć...Ale jesteś mama i dasz rade ! Trzymajcie się ciepło.

Anka P. 24.05.2016 08:43
Monisiu jesteś Wielka !! Podziwiam Twoją silę ale cóż matka jak musi zrobi wszystko i Ty jesteś tego najlepszym przykładem . Życzę Ci dużo zdrowia i obyś spotykała na swojej drodze samych życzliwych ludzi Tobie i oczywiście Leosiowi . Pozdrawiam Was kochani .

23.05.2016 23:55
Monisiu, ja również Cię podziwiam. Głowa do góry i do przodu. Wszystko będzie ok i to będzie dla Ciebie i Twojego Leonka największy sukces.

ABC 23.05.2016 23:38
Pozdrawiam i sukcesów Leonowi!

Em 23.05.2016 21:40
Podziwiam cię Mona za to wszystko co robisz. Szkoda, ze o wszystko trzeba sie szarpać i tracić czas i energię, które nieznany było spędzić z dzieckiem.

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

KO wygrywa sondaż. PiS ponad 11 punktów z tyłu, ale układ sił jest znacznie bardziej skomplikowany

Koalicja Obywatelska zdecydowanie prowadzi w najnowszym sondażu Instytutu Badań Pollster dla „Super Expressu”. Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, na KO zagłosowałoby 33,34 proc. badanych. Prawo i Sprawiedliwość uzyskałoby 22,23 proc., a Konfederacja 13,54 proc. Samo pierwsze miejsce nie oznacza jednak, że obecny obóz rządzący miałby prostą drogę do utrzymania władzy. Data dodania artykułu: 04.09.2026 11:04
KO wygrywa sondaż. PiS ponad 11 punktów z tyłu, ale układ sił jest znacznie bardziej skomplikowany

4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego

4 września potrafi zmieścić w jednej kartce kalendarza półtora tysiąca lat historii. W 476 roku z tronu zniknął ostatni cesarz zachodniorzymski i podręczniki postawiły umowną kropkę po starożytności. W 1809 roku urodził się Juliusz Słowacki – poeta, którego za życia porównania z Mickiewiczem raczej nie uszczęśliwiały, a po śmierci Piłsudski kazał zanieść na Wawel „bo królom był równy”. We wrześniu 1939 roku ta data zapisała się krwią: Wehrmacht mordował cywilów w Częstochowie i Sieradzu, a kilkadziesiąt kilometrów od Tomaszowa Luftwaffe zamieniła Sulejów w morze gruzów. Muzycznie 4 września należy dziś do Beyoncé i Marka Ronsona. Sportowo – do Vuelty, Monzy i US Open. A w Tomaszowie Mazowieckim piątek będzie miał dwa bardzo różne oblicza: stare banery trafią pod maszyny do szycia, a po południu siatkarze wyjdą na parkiet, by uczcić Wiesława Gawłowskiego. Data dodania artykułu: 04.09.2026 10:00
4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego

3 września. Zachód wchodzi do wojny, Tomaszów znów pod bombami. Jastrzębie, Mars, Fogg i wielki sportowy czwartek

3 września jest datą, która zaczyna się od podpisu pod traktatem kończącym jedną wojnę, a potem prowadzi prosto w sam środek kolejnych. W 1783 roku Wielka Brytania uznała niepodległość Stanów Zjednoczonych. W 1939 roku Londyn i Paryż wypowiedziały wojnę III Rzeszy – w Warszawie ludzie wiwatowali, wierząc, że pomoc właśnie nadchodzi. Tego samego dnia niemieckie samoloty ponownie pojawiły się nad Tomaszowem Mazowieckim: o godz. 11.30 siedemnaście maszyn zrzuciło na miasto dziewiętnaście bomb, zabijając pięć osób. W 1944 roku dogorywała powstańcza Warszawa, w 1980 górnicy z Jastrzębia wywalczyli między innymi wolne soboty, a dokładnie pół wieku temu Viking 2 usiadł na powierzchni Marsa. Muzycznie wspominamy Mieczysława Fogga, świętujemy urodziny Stana Borysa i Bogdana Łyszkiewicza, a sportowo czekają nas dziś trzy duże polskie emocje: siatkarki grają o półfinał mistrzostw Europy, Iga Świątek wychodzi na kort US Open, a wieczorem Ekstraklasa nadrabia zaległości. W Tomaszowie dzień zakończy się jazzem. Data dodania artykułu: 03.09.2026 09:04
3 września. Zachód wchodzi do wojny, Tomaszów znów pod bombami. Jastrzębie, Mars, Fogg i wielki sportowy czwartek

Zondacrypto: kolejne zatrzymania. Sikorski o wojnie hybrydowej, Łódź w dymie i zmiany w Tomaszowie

Środa, 2 września, wygląda jak montaż równoległy z politycznego thrillera. W Katowicach prokuratura prowadzi kolejną dużą operację w sprawie Zondacrypto – zatrzymano trzy osoby, w tym znanego inwestora Rafała Zaorskiego, a funkcjonariusze zabezpieczają dokumentację w PKOl i UOKiK. Donald Tusk przed piątkowym głosowaniem nad wetem ustawy o kryptoaktywach mówi wprost o wykorzystywaniu kryptowalut przez Rosję do finansowania sabotażu. Radosław Sikorski ocenia, że Moskwa prowadzi przeciw Polsce i jej sojusznikom wojnę hybrydową. Kijów jest atakowany siódmy dzień z rzędu, USA i Iran wymieniają kolejne uderzenia, a baryłka ropy Brent kosztowała po południu blisko 95 dolarów. W Łodzi nad dawną Wifamą stanęła ściana czarnego dymu. Dla Tomaszowa najbliższe dni przyniosą natomiast znacznie spokojniejszy, ale bardzo praktyczny temat: Bieg Malinowskiego i duże zmiany w kursowaniu MZK. Data dodania artykułu: 02.09.2026 20:58
Zondacrypto: kolejne zatrzymania. Sikorski o wojnie hybrydowej, Łódź w dymie i zmiany w Tomaszowie

Nie tylko „wkuć i zapomnieć”. Szkoła ma uczyć myślenia, działania i korzystania z wiedzy

Komiks zamiast tradycyjnego omówienia lektury, budżet szkolnej wycieczki na matematyce, gry podczas nauki języka obcego, powrót przyrody i zajęć praktyczno-technicznych. Od tego roku szkolnego w polskiej edukacji rozpoczyna się jedna z największych od lat zmian programowych. Jej twórcy przekonują, że szkoła ma nie tylko przekazywać informacje, ale nauczyć młodych ludzi, jak je rozumieć, łączyć, oceniać i wykorzystywać w prawdziwym życiu. Data dodania artykułu: 02.09.2026 10:51
Nie tylko „wkuć i zapomnieć”. Szkoła ma uczyć myślenia, działania i korzystania z wiedzy

2 września: Chocim, londyński pożar, kapitulacja Japonii i narodziny WiN. Tolkien, sanah i noc Świątek w kalendarzu dnia

2 września jest jedną z tych dat, w których historia lubi stawiać obok siebie rzeczy pozornie niemożliwe. Dokładnie 405 lat temu pod Chocimiem zaczynała się jedna z największych bitew XVII-wiecznej Europy. W 1666 roku płonął Londyn. W 1944 roku dogorywała powstańcza Starówka, a niemieckie oddziały mordowały rannych i cywilów. Rok później na pokładzie USS „Missouri” Japonia podpisywała kapitulację – II wojna światowa formalnie się kończyła. Tego samego dnia w Warszawie byli oficerowie AK powoływali konspiracyjne Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”. Muzyczny kalendarz otwierają dziś Billy Preston, Steve Porcaro, Tatiana Okupnik i sanah, sportowy – Henryk Gruth, nocny mecz Igi Świątek i kolejny etap Vuelta a España. A w Tomaszowie Mazowieckim można dziś pójść na „Drugie życie” albo jeszcze zdążyć zgłosić drużynę do siatkarskiej walki o Puchar Wójta. Data dodania artykułu: 02.09.2026 09:04
2 września: Chocim, londyński pożar, kapitulacja Japonii i narodziny WiN. Tolkien, sanah i noc Świątek w kalendarzu dnia

87 lat po pierwszych bombach: syreny w Tomaszowie, ataki USA na Iran i rosyjski ostrzał Kijowa

Pierwszy dzień września miał być przede wszystkim dniem pamięci i pierwszego szkolnego dzwonka. Historia dopisała jednak własny, niepokojący komentarz. Gdy na Westerplatte i w Tomaszowie Mazowieckim wspominano ofiary niemieckiej napaści z 1939 roku, Rosja szósty dzień z rzędu atakowała Kijów, Niemcy oskarżyły Moskwę o próbę ataku dronem na lotnisko Lipsk/Halle, a Stany Zjednoczone rozpoczęły kolejną falę uderzeń na cele w Iranie. Ropa poszła ostro w górę. W Polsce prezydent Karol Nawrocki ponownie wezwał Niemcy do wypłaty reparacji, a prawie pięć milionów uczniów wróciło do szkół, w których od dziś obowiązują nowe zasady. W Tomaszowie dzień rozpoczął się syrenami o piątej rano, a kończy koncertem pamięci przy ul. Browarnej. Stan informacji: wieczór, 1 września 2026 roku. Data dodania artykułu: 01.09.2026 21:25
87 lat po pierwszych bombach: syreny w Tomaszowie, ataki USA na Iran i rosyjski ostrzał Kijowa

1 września. Dzień, w którym skończył się pokój. Westerplatte, bomby nad Tomaszowem, Deyna, Bee Gees i US Open

1 września ma w polskim kalendarzu ciężar, którego nie da się pomylić z żadną inną datą. O świcie 1939 roku huk dział „Schleswig-Holsteina” i bomb spadających na polskie miasta przerwał świat, który jeszcze poprzedniego wieczoru udawał, że wojny można uniknąć. Kilkadziesiąt minut później wojna dotarła również do Tomaszowa Mazowieckiego. Dzisiaj, dokładnie 87 lat później, na tomaszowskich ulicach znów zabrzmiały syreny – tym razem jako znak pamięci. Ale 1 września to nie tylko wojna: to także początek roku szkolnego, rocznica śmierci Kazimierza Deyny i Henryka Warsa, 80. urodziny Barry’ego Gibba, urodziny Glorii Estefan oraz sportowy dzień z awansem Igi Świątek w US Open i kolejnym etapem Vuelta a España. Data dodania artykułu: 01.09.2026 08:43
1 września. Dzień, w którym skończył się pokój. Westerplatte, bomby nad Tomaszowem, Deyna, Bee Gees i US Open
Kino Konesera: Nowa Fala

Kino Konesera: Nowa Fala

Filmowe spotkanie w cyklu Kino KoneseraNowa Fala to propozycja dla miłośników ambitnego kina prezentowana w ramach cyklu Kino Konesera. Na plakacie zapowiedziano seans filmu w reżyserii Richarda Linklatera, z udziałem Guillaume'a Marbecka, Zoey Deutch i Aubry Dullin.Produkcja Francja/USA z 2025 roku trwa 105 minut. Wydarzenie odbywa się we wrześniu 2026 roku w kinie Helios i stanowi okazję do obejrzenia interesującego filmu w kameralnej, kinowej atmosferze. Pokazywane w zeszłorocznym konkursie festiwalu w Cannes najnowsze dzieło Richarda Linklatera to energetyczna i błyskotliwa podróż do czasów narodzin francuskiej nowej fali. Reżyser, jeden z najważniejszych twórców amerykańskiego kina niezależnego, składa hołd Godardowi i całemu pokoleniu artystów, którzy odmienili oblicze światowego kina. „Nowa fala” to film o pasji, wolności twórczej i odwadze marzenia inaczej. Z niezwykłą lekkością i humorem pokazuje artystę w momencie, gdy rodzi się dzieło, a kino staje się przestrzenią buntu i młodzieńczej energii. Filmy prezentowane w ramach Kina Konesera to najczęściej niszowe dzieła z niebanalną fabułą i inteligentnym humorem. Wyświetlane historie mają na celu nie tylko uprzyjemnić widzowi spędzony czas w naszym kinie, ale również wzbogacić go o nowe wartości, przeżycia i walory wizualne! Filmy Kina Konesera to często dzieła uhonorowane licznymi nagrodami na festiwalach filmowych. Data rozpoczęcia wydarzenia: 07.09.2026

Polecane

4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego

4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego

4 września potrafi zmieścić w jednej kartce kalendarza półtora tysiąca lat historii. W 476 roku z tronu zniknął ostatni cesarz zachodniorzymski i podręczniki postawiły umowną kropkę po starożytności. W 1809 roku urodził się Juliusz Słowacki – poeta, którego za życia porównania z Mickiewiczem raczej nie uszczęśliwiały, a po śmierci Piłsudski kazał zanieść na Wawel „bo królom był równy”. We wrześniu 1939 roku ta data zapisała się krwią: Wehrmacht mordował cywilów w Częstochowie i Sieradzu, a kilkadziesiąt kilometrów od Tomaszowa Luftwaffe zamieniła Sulejów w morze gruzów. Muzycznie 4 września należy dziś do Beyoncé i Marka Ronsona. Sportowo – do Vuelty, Monzy i US Open. A w Tomaszowie Mazowieckim piątek będzie miał dwa bardzo różne oblicza: stare banery trafią pod maszyny do szycia, a po południu siatkarze wyjdą na parkiet, by uczcić Wiesława Gawłowskiego. Data dodania artykułu: Wczoraj, 10:00
5 września przypada Międzynarodowy Dzień Dobroczynności. To okazja, by spojrzeć na siłę lokalnej pomocy Ponad 3,2 kilometra nowej drogi dla pieszych przy DK12. Podpisano umowę Nowy wóz dla OSP w Lubochni. Inwestycja za ponad 1,55 mln zł zakończona Ponad milion złotych na magazyn obrony cywilnej w Kolonii Zawada Plica i Wolbórka jako zielony kręgosłup miasta. Stary pomysł wraca w nowej interpelacji Lechia podejmie KS CK Troszyn. Czeka ją trudny mecz z beniaminkiem III ligi, który przeszedł kadrową rewolucję Powiat zakończył rozbudowę drogi do Krzemienicy. Inwestycja za ponad 8,2 mln zł KO wygrywa sondaż. PiS ponad 11 punktów z tyłu, ale układ sił jest znacznie bardziej skomplikowany Polacy żyją w social mediach. Młodzi są tam najczęściej, ale to starsi chętniej wierzą temu, co widzą Silny wiatr uderzy w Tomaszów. IMGW ostrzega, porywy do 85 km/h 4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego Ogólnopolskie Święto Dożynkowe w Spale. 25 tysięcy mieszkańców wsi z całego kraju u Prezydenta Rzeczypospolitej
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ella Treść komentarza: Park wyremontowano, uporzadkowano i otwarto w 20 rocznice istnienia PRL. W pracach porzadkiwych udzial brali tomaszowianie, po pracy, w wolnych chwilach, uczniowie po lekcjacj. Otwarcie parku bylo wielkom swietem. Fontanna, muszla, male zoo, staw z labedziami, park jordanowski dla najmlodszych, uporzdkowane alejki, Schmidt. To bylo cos. Duma tomaszowiakow, radosc dzieciakow. To bylo cos. Ale solidarnie uporzadkowany park XX lecia noszacy obecnie nazwe Park Solidarnosci chyba powinien otrzymac trzecia nazwe. Ale co ja tam wiem. Źródło komentarza: „Nikt nikogo o nic nie pytał”. Po decyzji radnych spór o nazwę parku przeniósł się do internetu Autor komentarza: Ella Treść komentarza: Co ma Solidarnosc do parku? Nic. Co ma park do Solidarnosci? Nic. I co mi zrobicie ? Nic. Źródło komentarza: „Nikt nikogo o nic nie pytał”. Po decyzji radnych spór o nazwę parku przeniósł się do internetu Autor komentarza: Klozetowa Treść komentarza: A może po prostu "Muszla"? Źródło komentarza: „Nikt nikogo o nic nie pytał”. Po decyzji radnych spór o nazwę parku przeniósł się do internetu Autor komentarza: m Treść komentarza: Taka też była nazwa parku "NASZ CZYN DLA DZIECI XX LAT PRL" Źródło komentarza: „Nikt nikogo o nic nie pytał”. Po decyzji radnych spór o nazwę parku przeniósł się do internetu Autor komentarza: Gość Treść komentarza: Te psy ciągle uciekają i biegają po lesie gdzie przebywają dzieci , niektórzy nie powinni mieć zwierząt Źródło komentarza: „Nożownika nie było”? Prokuratura stawia zarzuty. Pijany i agresywny kryminalista jednak na wolności Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: I jeden i drugi, to mniej więcej ta sama liga "noblistów" prymitywu. Źródło komentarza: 21 kłamstw w 15 minut. Piotr Kucharski rzuca nimi bez najmniejszych skrupułów
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama