To nie była „pokazówka” pod zdjęcia. Warunki nad Kępiną świetnie uświadamiają, jak zdradliwe potrafią być zamarznięte akweny – szczególnie podczas odwilży. Prezes łódzkiego WOPR Patryk Sokal zwracał uwagę, że ten zbiornik jest specyficzny, bo występują tam miejsca z napowietrzaczami, gdzie woda nie zamarza, a lód jest kruchy i potrafi łamać się na krawędzi. I właśnie w takich punktach najłatwiej o dramat, kiedy ktoś podejdzie „tylko na chwilę”, „tylko sprawdzić”.
Szkolenie miało bardzo praktyczny charakter. Uczestnicy ćwiczyli nie tylko ocenę bezpieczeństwa i zachowanie w sytuacji zagrożenia, ale też konkretne scenariusze ratownicze – od działań z wykorzystaniem najprostszych rzeczy, które może mieć pod ręką przypadkowy świadek (np. sanki czy lina), aż po procedury typowo ratownicze. W tych zaawansowanych wariantach ratownik wchodzi do akcji w odpowiednim wyposażeniu: w suchym skafandrze, kasku i kolcach do poruszania się po lodzie, a poszkodowanego zabezpiecza się m.in. pasem ratowniczym i ewakuuje na brzeg przy wsparciu kolejnych osób. Ćwiczono też dojście do poszkodowanego z użyciem deski, która zmniejsza nacisk punktowy na lód.
Ważnym elementem warsztatów była wymiana doświadczeń między służbami – bo na lodzie nie ma przestrzeni na nieporozumienia. Policjanci, którzy często jako pierwsi docierają na miejsce zdarzenia, mogli przećwiczyć techniki razem z ratownikami i usłyszeć, na co zwracać uwagę, by nie zwiększać ryzyka ani dla poszkodowanego, ani dla siebie.
To szkolenie miało też wymiar edukacyjny – ćwiczeniom przyglądały się dzieci i młodzież uczestnicząca w zajęciach feryjnych. Policjanci wykorzystali okazję, by przypomnieć zasady bezpieczeństwa zimą, a mł. asp. Katarzyna Biniaszczyk, oficer prasowy KPP w Zduńskiej Woli, podkreślała, jak ważne jest, żeby najmłodsi zobaczyli, jak wygląda akcja ratunkowa, gdy pod kimś załamie się lód – i jak dużym „przedsięwzięciem” jest samo wyciągnięcie człowieka z wody.
Ratownicy przy okazji przypomnieli też to, co w takich sytuacjach bywa najtrudniejsze: nie działać odruchowo. Najpierw trzeba wezwać pomoc pod numer 112, a dopiero potem próbować pomóc – najlepiej z brzegu, podając coś długiego i nie zbliżając się do kruchej krawędzi. Jeśli ktoś już znalazł się w wodzie, liczy się szybkie ogrzanie i zabezpieczenie przed wychłodzeniem.
WOPR i policja mówią jednym głosem: lód może wyglądać solidnie, ale jego struktura potrafi zmienić się w kilka godzin. Dlatego takie warsztaty – nawet jeśli odbywają się „tylko” szkoleniowo – są realną inwestycją w bezpieczeństwo. Bo kiedy przychodzi prawdziwe zgłoszenie, nie ma czasu na naukę.



















































































Napisz komentarz
Komentarze