Złoty medal olimpijski zdobył Sander Eitrem. Norweg triumfował z czasem 6.03,95, ustanawiając rekord olimpijski. Srebro wywalczył Czech Metoděj Jílek, który stracił do zwycięzcy 2,53 sekundy, a brąz przypadł Włochowi Riccardo Lorello (+5,27). Co warte podkreślenia, Holendrzy po raz kolejny nie stanęli na podium w tej konkurencji, a najlepiej z nich spisał się Chris Huizinga, kończąc zawody na siódmym miejscu.
Brak tomaszowskiego panczenisty
W rywalizacji zabrakło jednak mistrza Europy i rekordzisty Polski, Władimira Semirunnija, który na co dzień reprezentuje polskie barwy i jest silnie związany z Tomaszowem Mazowieckim. Brązowy medalista mistrzostw świata z ubiegłego roku nie znalazł się w olimpijskiej stawce wyłącznie z powodów formalnych – zabrakło mu punktów zdobytych w zawodach Pucharu Świata, przez co do samego końca pozostał pierwszym rezerwowym.
To szczególnie bolesne, bo tegoroczne wyniki Semirunnija jasno pokazywały, że mógł realnie włączyć się do walki o podium. Analizując przebieg rywalizacji w Mediolanie, trudno oprzeć się wrażeniu, że forma prezentowana przez tomaszowskiego panczenistę dawała szansę nawet na medal.
Wyścig na najwyższym poziomie
Sam bieg stał na bardzo wysokim poziomie. Eitrem, który niedawno ustanowił rekord świata (5.58,52) podczas finałowych zawodów Pucharu Świata w niemieckim Inzell, potwierdził dominację także na olimpijskim torze. Jechał w parze z jednym z głównych kandydatów do podium – Jílkiem – i od początku narzucił zabójcze tempo. Czech szybko stracił kontakt z Norwegiem, ale do końca utrzymał się w strefie medalowej.
Ciekawie układała się także walka o brąz. Riccardo Lorello, wicemistrz Europy z Tomaszowa Mazowieckiego, prowadził na półmetku rywalizacji, do przerwy na czyszczenie lodu. Tuż za nim plasował się doświadczony Davide Ghiotto, który ostatecznie przegrał z rodakiem o zaledwie pół sekundy.
Niedosyt w Tomaszowie
Dla Tomaszowa Mazowieckiego to olimpijski start, który mógł wyglądać zupełnie inaczej. Brak reprezentanta miasta na starcie jednego z kluczowych biegów długodystansowych pozostawia poczucie straconej szansy, tym bardziej że forma sportowa wskazywała na bardzo realne możliwości medalowe.
Pozostaje mieć nadzieję, że kolejne sezony przyniosą tomaszowskiemu panczeniście pełne wykorzystanie sportowego potencjału – już bez roli rezerwowego, a z miejscem, na jakie wskazują jego wyniki.





































































Napisz komentarz
Komentarze