Poradnia Podstawowej Opieki Zdrowotnej przy ul. Wilczej 29/31 w Tomaszowie Mazowieckim przestała działać. Dla części miasta oznacza to jedno: brak lekarza rodzinnego „pod ręką”, konieczność dojazdów i przenoszenia się do innych placówek. Dla władz powiatu to kolejna sprawa, w której pytanie nie brzmi już „czy można było inaczej”, lecz dlaczego nie zrobiono nic w porę, mimo że na stole leżała konkretna propozycja ratunkowa.
Ostrzeżenie było wcześniej
Historia nie zaczęła się nagle. Już ponad rok przed końcem 2025 r. prowadzący poradnię przy Wilczej dr Bogdan Żegota sygnalizował gotowość rezygnacji z działalności. Powodem miał być drastycznie podniesiony przez powiat czynsz za użytkowanie pomieszczeń. Był to pierwszy sygnał ostrzegawczy – jasna informacja, że obecny model funkcjonowania POZ w tym miejscu jest niestabilny.
Sprawa zakończyła się porozumieniem. Pod koniec 2024 r. podpisano umowę, a starostwo komunikowało, że poradnia zostaje. Problem został jednak odłożony, nie rozwiązany. Umowa nie była planem ciągłości świadczeń, a jedynie chwilowym uspokojeniem sytuacji.
Październik 2025: na stole leży gotowa oferta
Kluczowy moment tej historii ma konkretną datę.
29 października 2025 roku do starosty trafiło oficjalne pismo Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej „Centrum Zdrowia” Rusinek & Najder Sp. z o.o.
Treść dokumentu nie pozostawia wątpliwości:
- podmiot deklaruje natychmiastową gotowość zorganizowania POZ,
- wprost wskazuje mieszkańców dzielnic Białobrzegi, Ludwików i Wąwał,
- posiada kadrę i zaplecze,
- warunek jest jeden: wydzierżawienie pomieszczeń w budynku powiatu przy ul. Wilczej 29/31,
- autor pisma deklaruje gotowość do rozmów organizacyjnych i finansowych.
To nie była luźna deklaracja ani pomysł rzucony w korytarzu. To był formalny wniosek, złożony na piśmie, z jasną intencją zapewnienia ciągłości opieki dla pacjentów.
- Biorąc pod uwagę potrzeby i oczekiwania pacjentów oraz ich przywiązanie do konkretnego miejsca udzielania świadczeń zdrowotnych gotowi jesteśmy zapewnić organizację opieki POZ dla mieszkańców, szczególnie dzielnic Białobrzegi, Ludwików i Wąwał. Posiadamy wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu poradni POZ oraz dysponujemy zasobami kadrowymi i sprzętowymi, które pozwolą nam na zorganizowanie poradni w trybie natychmiastowym, co z pewnością spotka się z pozytywnym odbiorem pacjentów - czytamy w piśmie z 29 października ur.
Emerytura lekarza i brak decyzji
Pod koniec 2025 r. dr Żegota zdecydował się przejść na emeryturę. Była to decyzja przewidywalna – sygnalizowana wcześniej, znana władzom powiatu. W tym momencie odpowiedzialność za utrzymanie POZ w budynku przy Wilczej przechodziła w całości na właściciela obiektu, czyli powiat.
I właśnie wtedy zabrakło tego, co w ochronie zdrowia jest kluczowe: szybkiej decyzji. Nie doszło do płynnego przejęcia poradni przez nowy podmiot. Efekt był przewidywalny i natychmiastowy – poradnia przestała działać, a pacjenci zaczęli przenosić się do innych placówek.
„Pomysły” zamiast lekarza
W tle zaczęły pojawiać się koncepcje zagospodarowania budynku: psychiatria, inne formy działalności, filia POZ powiązana z Tomaszowskim Centrum Zdrowia, które – co nie jest tajemnicą – generuje obecnie istotne straty finansowe. Tyle że wszystkie te pomysły pojawiły się po fakcie.
Problemem nie jest to, że powiat szuka rozwiązań. Problemem jest to, że w momencie krytycznym ich nie wdrożono, choć istniała realna możliwość utrzymania POZ w tej lokalizacji bez przerwy dla pacjentów.
Skutek społeczny, za który ktoś powinien odpowiedzieć
Najbardziej dotkliwe konsekwencje ponoszą mieszkańcy peryferyjnej części miasta. Osoby starsze, przewlekle chore, rodziny bez samochodu – wszyscy ci, dla których lekarz pierwszego kontaktu „na miejscu” był realnym ułatwieniem życia. Dziś muszą dojeżdżać dalej, szukać nowych deklaracji, ustawiać się w kolejkach.
Władza może mówić o procedurach i rozmowach, ale pacjent nie leczy się procedurą. Leczy się u lekarza. - Nie możemy zostawiać mieszkańców dzielnicy bez poradni. Tym bardziej, że korzystali z niej także pacjenci z Ludwikowa. Dlaczego poprzedni Zarząd nie zabezpieczył opieki? Próbujemy to wyjaśniać - mówi obecny członek Zarządu Powiatu, Krzysztof Biskup.
Pytania, które wciąż pozostają bez odpowiedzi
Skoro pismo z 29 października 2025 r. istniało, a poradnia mimo to została zamknięta, mieszkańcy mają prawo zapytać:
- Kiedy starostwo otrzymało informację o planowanej rezygnacji dotychczasowego świadczeniodawcy?
- Jakie konkretne działania podjęto między 29 października a końcem 2025 r., by zapewnić ciągłość POZ przy Wilczej?
- Czy i kiedy udzielono odpowiedzi na ofertę NZOZ „Centrum Zdrowia” Rusinek & Najder?
- Jakie warunki zaproponował powiat i dlaczego nie doszło do porozumienia przed zamknięciem poradni?
- Kto bierze odpowiedzialność za to, że Białobrzegi zostały bez lekarza rodzinnego?
Dziś słyszymy, że zarząd powiatu jest „o krok” od porozumienia z nowym podmiotem. To bardzo dobrze, bo po miesiącach szkodliwej opieszałości, która bardziej przypominała złośliwe działanie na szkodę mieszkańców Białobrzegów niż na ich korzyść, przyszła razem z nowym Zarządem pora na racjonalne i szybkie działania.
Warto przy tym pamiętać, że w ochronie zdrowia spóźnienie zawsze ma swoją cenę. Płacą ją pacjenci.




































































Napisz komentarz
Komentarze