Srebrny medalista zimowych igrzysk w łyżwiarskim wyścigu na 10000, oprócz zwiedzania stolicy Katalonii, w tym słynnej, tętniącej życiem alei Las Ramblas, dużo trenował, biegając lub spędzając czas na siłowni.
Od igrzysk w Mediolanie rozpoznawalność 23-latka w kraju, który obywatelstwo polskie ma od sierpnia ubiegłego roku, znacznie wzrosła. Łyżwiarz stwierdził jednak, że tak naprawdę niewiele w jego życiu się zmieniło.
- Kibice, gdy mnie rozpoznają, to robią zdjęcie, proszą o autograf. To jest fajne. Spokojnie chodzę do sklepów czy do kina. Nie mam z tym problemu. Nie mogę jednak ocenić jak to jest w przypadku piłkarzy - wyjaśnił.
Semirunnij jest rekordzistą Polski na 3000, 5000 i 10000 m. Rekordy świata na tych dystansach należą, odpowiednio, do Czecha Metodeja Jilka, Norwega Sandera Eitrema i Włocha Davida Ghiotto.
- Nie tak łatwo jest poprawić te rekordy. Zdecydowanie najbardziej chciałbym tego dokonać na 10000 m. Po prostu bardzo lubię ten dystans. Brakuje mi ok. dwie i pół sekundy - stwierdził.
Reprezentant Polski jako jeden z nielicznych łyżwiarzy światowej czołówki korzysta z aeorodynamicznego kasku, przypominającego wyposażenie kolarzy torowych. Korzysta też ze specjalnych dopasowanych rękawiczek. W czasie jazdy ważne jest także odpowiednie ułożenie rąk za plecami na zakrętach, aby zminimalizować opór powietrza.
- Rozmawiałem na ten temat z Holendrami. Wszystko razem może zapewnić zysk około 0,3 s na rundzie. Jazda bez użycia rąk to jednak gorsza koordynacja - wyjaśnił.
Semirunnij już rozpoczął przygotowania do nowego sezonu. Dużo jeździ na rowerze. Z trenerem Rolandem Cieślakiem będą starali się wprowadzić do zajęć coś nowego.
Wicemistrz olimpijski w trakcie Gali Olimpijskiej, oprócz nagród finansowych i rzeczowych otrzymał, od attache polskiej reprezentacji olimpijskiej Czesława Langa profesjonalny rower. Zapowiedział, że sprzęt wykorzysta podczas treningów. W Hiszpanii lubi trenować na kultowym podjeździe Coll de Rates w okolicach Walencji. W Polsce preferuje trasę dla superwidoków w Szklarskiej Porębie.
W okresie przygotowawczym trenuje także na wrotkach. Wśród panczenistów za mistrza rolkarzy uznawany jest Jilek, który niedawno wystapił w zawodach World Skate Marathon w Szanghaju.
- Dobrze technicznie jednak nie umiem na nich jeździć. Dlatego w czasie treningów bardziej stawiam na kolarstwo - wyjaśnił.
Semirunnij w przyszłym sezonie chciałby zdobyć medal mistrzostw świata, które odbędą się w Chinach. W dorobku brakuje mu jeszcze miejsca na podium w zawodach Pucharu Świata.
- Umiem już trzy zwrotki polskiego hymnu - zadeklarował na poczet przyszłych sukcesów.
Panczenista oprócz wicemistrzostwa olimpijskiego dla biało-czerwonych barw zdobył medale MŚ 2025 na dystansach (srebrny na 10000 m i brązowy na 5000 m), MŚ 2026 w wielobojach (brązowy) oraz ME 2026 na dystansach (złoty na 5000 m i srebrny na 1500 m).
Władek, jak został ochrzczony przez środowisko sportowe, bardzo chce spotkać się ze swoją mamą. Nie jest to takie proste, gdyż od listopada 2025 roku obywatele Rosji mają znacznie utrudniony wjazd do strefy Schengen. Unia Europejska zakazała wydawania wiz wielokrotnego wjazdu, co wymusza konieczność ubiegania się o nową, droższą wizę jednokrotną przy każdej podróży. Zaostrzono również kontrole graniczne, a proces aplikacyjny jest dłuższy i wymaga pełnej dokumentacji.
- Jak będę już miał plan treningowy na następny sezon, to wtedy wspólnie zaplanujemy jakiś termin. Bardzo chcę spotkać się z mamą - przyznał. (PAP)




























































Napisz komentarz
Komentarze