Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 5 września 2026 09:57
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Historia Konkursu Chopinowskiego

Jak grać muzykę Chopina? Perfekcyjnie, bezbłędnie, w stylu chopinowskim, a do tego proponując własną interpretację? Te pytania były podstawą 18 Międzynarodowych Konkursów Pianistycznych im. Fryderyka Chopina. Przypominamy historię tych zmagań, na początek - pierwsze cztery konkursy.

Tuż przed rozpoczęciem XIX Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego przypominamy historię tych zmagań. Kolejne konkursy odbyły się w latach: 1955-1970, a werdykty jury wzbudzały ogromne emocje. W 1965 r. w konkursie zwycięża, uwielbiana przez publiczność Martha Argerich, której kariera zaczęła się w Warszawie.

V Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina odbył się w dniach: 21 lutego – 20 marca 1955 r.

Był rok 1955. Tym razem dotrzymanie pięcioletniego odstępu pomiędzy poprzednim - pierwszym po wojnie IV Konkursie Chopinowskim, który się odbył w 1949 r., i kolejnym piątym nie było możliwe, ponieważ odbudowa gmachu warszawskiej Filharmonii Narodowej jeszcze trwała.

Od poprzedniego konkursu minęło sześć lat, później wszystkie turnieje chopinowskie odbywały się już regularnie co pięć lat.

W 1955 r. zanim uwaga się miała skupić na Chopinie, pianistach, jurorach i laureatach, zainteresowanie budził przede wszystkim nowy gmach Filharmonii. Architektura gmachu i urządzenie wnętrz jednych zachwycało, innym dawało powód do krytyki.

„Miasto otrzymało gmach wedle recept na przepych ludowy, w stylu, który można nazwać »neoklasycystyczno-socrealistycznym«” - pisał Jerzy Waldorff w książce „Wielka Gra. Rzecz o konkursach Chopinowskich”. Krytyk jednak zaznaczał, że korzystne było to, że obecna filharmonia, na sutym budżecie państwa, mogła wnętrze gmachu poświęcić wyłącznie na własne cele, nie myśląc o wynajmowaniu pomieszczeń na restauracje, kino lub sklepy. Nowa filharmonia była mniejsza od przedwojennego gmachu; tamta miała ponad 1600 miejsc, obecna około tysiąca. Balkony były teraz krótsze i podziała się gdzieś – zdaniem Waldorffa – doskonała przedtem akustyka.

Ale mimo tych niedociągnięć „do tak monumentalnie pomyślanej rezydencji – zaznaczał Waldorff - wprowadziła się w lutym 1955 roku falanga młodych muzyków kontynuujących tradycje artystyczne dawnej Filharmonii Narodowej.

I tak wieczorem 21 lutego 1955 r. orkiestra Witolda Rowickiego rozpoczęła koncert, w którego programie znalazły się „Bajka” Stanisława Moniuszki, i Koncert skrzypcowy Karola Szymanowskiego w wykonaniu Wandy Wiłkomirskiej oraz Koncert na orkiestrę Witolda Lutosławskiego. Publiczność już we frakach, które zdobywano od elegantów dawnej Warszawy poprzez ogłoszenia w prasie, miała powody do wzruszeń.

Filharmonia Warszawska, przy okazji przenosin z gmachu „Romy” do nowej siedziby przemianowana na Filharmonię Narodową swoim pierwszym koncertem na nowej scenie zainaugurowała rozgrywki V Konkursu Chopinowskiego.

Organizacją konkursu zajął się Komitet wykonawczy, na którego czele stanął prezes Towarzystwa Fryderyka Chopina w Warszawie – pisarz blisko związany z muzyką Jarosław Iwaszkiewicz. Powołane zostało 30-osobowe jury z szesnastu krajów, któremu przewodził Zbigniew Drzewiecki, a w którego składzie był m.in. inicjator powołania konkursu Jerzy Żurawlew i wielki kompozytor Witold Lutosławski.

Pianistów zgłosiło się 138 z 25 krajów całego świata, m.in. z Ekwadoru, Iranu, Chile, Chin, Afryki Południowej, Meksyku, Cejlonu. Ostatecznie do rozgrywek dopuszczono 77, po wstępnych „odsiewach” w krajach pochodzenia młodych muzyków.

V Konkurs dowiódł w praktyce, że może być tyle wartościowych, pięknych i nowych propozycji grania utworów Fryderyka Chopina, ile jest odrębnych kultur i temperamentów.

„Francuzi z estrady warszawskiej prezentowali Chopina po parysku salonowego, eleganckiego. Rosjanie sentymentalnego, podczas gdy Polacy chcieli w tych dziełach doszukać się równowagi między emocją a formą” – charakteryzował Waldorff. Według krytyka, młodzi pianiści z USA skupiali się na polifonii, kandydatki japońskie przywodziły na myśl płatki kwiatów jabłoni, a nagrodę za najbardziej polskie wykonanie mazurków zdobył Chińczyk Fou T’Sung.

W loży honorowej rozgrywkom finałowym przysłuchiwała się Królowa Elżbieta Belgijska. Królową długoletnia i głęboka przyjaźń łączyła z Ignacym Janem Paderewskim; jej obecność przydała blasku konkursowi i przywołała pamięć o wielkim pianiście.

Konkurs z 1955 r. był trzyetapowy i wypełniony był trudnymi zadaniami. Pianiści zobowiązani byli wykonać trzynaście punktów programu; były to dotychczasowe nokturny, etiudy, mazurki polonezy, sonata, ale też doszły nowe pozycje, takie jak Berceuse lub Tarantela, ewentualnie walc lub impromptu. Wszystkich obowiązywała interpretacja Preludium cis-moll z opusu 45. Podczas trzeciego etapu należało zagrać jeden z dwóch koncertów z orkiestrą. Pianiści występowali według porządku alfabetycznego; zrezygnowano z losowania kolejności występów.

I nagroda V Konkursu Chopinowskiego przypadła polskiemu pianiście Adamowi Harasiewiczowi (rocznik 1932). Po konkursie kariera młodego pianisty nabrała blasku i tempa. Zwycięzca i wielokrotny juror Konkursu Chopinowskiego od lat 50. mieszka w Salzburgu.

Adam Harasiewicz podczas konkursu i późniejszych występów na estradach świata, np. inaugurując Rok Chopinowski w roku 1960 w Sali ONZ – gdzie wykonał koncerty fortepianowe Chopina z towarzyszeniem New York Philharmonic Orchestra pod dyrekcją Stanisława Skrowaczewskiego, ujmował wrażliwością i finezją interpretacji.

Sam pianista tak podczas jednej z edycji konkursu charakteryzował utwory Chopina: „Muzykę Chopina trzeba grać tak, by dźwięk był miękki i delikatny, łagodny nawet w dynamice fortissimo. Brzmienie musi być naturalne(…). Słuchacz powinien odnieść wrażenie, że pianista tworzy wykonywaną muzykę. Wszystko musi być przemyślane i zaplanowane, ale potem trzeba o tym zapomnieć i grać od serca. I oczywiście trzeba śpiewać na fortepianie” (culture.pl).

II nagrodę zdobył Władimir Aszkenazi z ZSRR, laureatem III nagrody został Chińczyk Fou T’Sung. IV nagroda przypadła pianiście z Francji – Bernardowi Ringeissenowi. Właśnie tego pianistę pokochała warszawska publiczność. Rozżaleni werdyktem jury melomani zgotowali Ringeissenowi osobliwe pożegnanie – kiedy smutny wsiadł wraz z matką do samochodu opuszczając filharmonię, auto entuzjastycznie nastawiony tłum zaczął podrzucać do góry.

Wśród wyróżnionych znalazły się dwie pianistki: Polka Lidia Grychtołówna, laureatka VII nagrody oraz Japonka Kiyoko Tanaka, uhonorowana X nagrodą.

VI Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina odbywał się w Warszawie od 22 lutego do 13 marca 1960 r. z okazji 150. rocznicy urodzin kompozytora. Konkurs został objęty patronatem UNESCO.

Organizatorem Konkursu była Towarzystwo im. Fryderyka Chopina.

„Liczne i wspaniałe” jury miało oceniać pianistów w tej edycji konkursu; honorowym przewodniczącym grona jurorów był Artur Rubinstein. Wielki pianista z tej okazji wydał w Grand Hotelu przyjęcie na dwieście osób. Przewodniczył jednak temu gronu Zbigniew Drzewiecki, któremu pomagał Witold Małcużyński.

Wiceprzewodniczącą była Nadia Boulanger – znakomita pedagog, mająca wychowanków w Europie i Ameryce. Nadia Boulanger przysłużyła się muzyce polskiej, kształcąc kilka pokoleń polskich kompozytorów.

VI Konkurs Chopinowski poprzedził odbywający się w Warszawie Międzynarodowy Kongres Muzykologiczny, w którym uczestniczyło 116 osób - autorytetów naukowych z 23 krajów. Kongres wypełniły zażarte dyskusje, ogromne napięcia a nawet intrygi, inicjowane przez anty-Towarzystwo Chopinowskie.

„Chopin nie jest tylko nasz, lecz i Wasz… Tworzycie grono spośród miłośników Chopina wyróżnione. Jesteście bowiem nadto badaczami uderzającego zjawiska, jakim jest Chopin w dziejach doskonałości” – zauważył w swoim skierowanym do uczestników Kongresu spokojnym przemówieniu filozof Tadeusz Kotarbiński, prezes Polskiej Akademii Nauk.

Do VI Konkursu Chopinowskiego zgłosiło się 144 pianistów; ostatecznie do rywalizacji na estradzie Filharmonii Narodowej przystąpiło 77 muzyków z 30 krajów pięciu kontynentów.

Aby osłodzić jurorom nocne obrady cztery firmy cukiernicze Blikle, Wróbel, Gajewski i Pomianowski dostarczały słodycze; szczególnym powodzeniem cieszyły się pączki. Podobno rekordy bił Artur Rubinstein zjadając po kilkanaście pączków. Rubinstein zaproponował nawet ustanowienie jeszcze jednej nagrody dla pana Bliklego, co odnotował Zygmunt Mycielski w „Migawkach konkursowych” publikowanych na łamach „Ruchu Muzycznego”.

Program muzyczny, jaki mieli wykonać pianiści był równie trudny, jak w poprzedniej edycji konkursu z roku 1955. Podczas I etapu obowiązywało wykonanie nokturnu, trzech etiud i do wyboru impromptu, walca, Berceuse lub Bollera oraz jednego z trzech polonezów: fis-moll, As-dur, ewentualnie Poloneza-Fantazji. W drugim etapie należało zagrać jeszcze dwie etiudy, trzy preludia i mazurki oraz Sonatę b lub h-moll albo balladę, fantazję f-moll lub barkarole z dowolnie wybranym scherzem.

Trzeci etap obejmował jeden z dwóch Koncertów e-moll lub f-moll z orkiestrą.

Zmaganiom pianistów przysłuchiwała się rekordowa liczba publiczności; fotele zajęte były do ostatniego, a wzdłuż ścian sali koncertowej w potrójnym szeregu stali melomani. Zwłaszcza młodzi entuzjaści muzyki Chopina przypuszczali szturm na Filharmonię. To wtedy narodził się pomysł oddzielenia foyer bardzo ozdobną, ale mocną metalową kratą. Służy ona po dziś, na ogół jednak gościnnie otwarta.

I nagrodę w VI Konkursie Chopinowskim zdobył 19-letni pianista z Włoch Maurizio Pollini, II nagrodą uhonorowana została Irina Zarickaja z ZSRR, laureatką III nagrody została Tania Achot z Iranu. Pianistka ta podczas poprzedniej edycji konkursu dotarła do finału i w 1960 przyjechała ponownie, aby tym razem zdobyć trofeum.

IV nagrodę otrzymał chiński pianista LiMing Qiang. V i VI nagroda przypadła pianistom z Moskwy: Zinaidzie Ignatjewej i Waleremu Kastielskiemu.

Tym razem publiczność była usatysfakcjonowana werdyktem jury, jeśli chodzi o I nagrodę dla Polliniego, natomiast rozżalenie wzbudziło wyróżnienie dopiero dziesiątym miejscem efektownej gry Meksykanina Michela Blocka.

Sytuację załagodził Artur Rubinstein, który przyznał Blockowi nadzwyczajną premię hors concours. Ponieważ młody pianista z Meksyku miał rudą czuprynę, podobnie jak w młodości Rubinstein, natychmiast wybuchły plotki i ploteczki.

Podobnie Witold Małcużyński ufundował własną nagrodę dla najlepszego Polaka w turnieju – dla Jerzego Godziszewskiego, który oficjalnie był laureatem drugiego spośród sześciu wyróżnień. Godziszewski rozwinął swój talent, zostając wybitnym interpretatorem, ale nie Chopina, lecz Debussy’ego, Szymanowskiego, Prokofiewa.

Mimo intryg i zamieszek VI Konkurs Chopinowski został uznany za wilka imprezę i „otoczony aureolą niezapomnianych przeżyć” – według Waldorffa – dostał się do historii.

VII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina odbywał się w Warszawie od 21 lutego do 16 marca 1965 r.

Organizatorem było Towarzystwo im. Fryderyka Chopina. Wzięło w nim udział 76 pianistów z 29 krajów. Muzyków z Polski było siedmiu. Najmłodszą uczestniczka - osiemnastoletnia Zora Mihailović - pochodziła z Jugosławii.

O ile w poprzedni skład jury podczas jubileuszowego konkursu był rozbudowany i liczył 37 osób, to obecne grono jurorów było mniejsze - 21 z 15 krajów. Jurorom przewodniczyli reprezentujący Francję Vlado Perlemuter i Polskę Jan Ekier. Ponadto w gronie jury zasiadali, m.in. Nikita Magaloff ze Szwajcarii, Eugene List z USA i Jakow Flier z ZSRR.

Program muzyczny został wydłużony i bardziej niż w poprzedniej edycji, utrudniony. Na pierwszym etapie pianiści oprócz regulaminowych nokturnów, etiud, wyboru polonezów, musieli wykonać Andante spinato I Wielki Polonez Es-dur, a ponadto sześć preludiów z opusu 28.

Podobnie zwiększony został zestaw utworów obowiązujący na drugim i trzecim etapie zmagań konkursowych. Nie było zaskoczenia podczas czwartego etapu. Jak wiadomo ta część konkursu obejmuje dwa Koncerty Fryderyka Chopina.

Wielką laureatką tej edycji Konkursu była Martha Argerich z Argentyny. „Burza włosów, ciepły uśmiech, zadziorne spojrzenie i hipnotyzująca muzyka. Oglądając pianistyczne koncerty Marthy Argerich, ciężko oderwać wzrok od jej gry” - pisano w prasie.

Pianistka dosłownie została obsypana nagrodami; poza I nagrodą Konkursu, zdobyła Nagrodę Miasta Warszawy i Nagrodę Polskiego Radia za najlepszą interpretację mazurków. Uhonorowana również została dwiema nagrodami zagranicznymi: Towarzystwa Chopinowskiego z Mariańskich Łaźni w ówczesnej Czechosłowacji oraz Szkoły Muzycznej im. Vincenta d’Indy z Montrealu w Kanadzie.

Publiczność urzeczona grą i urodą Marthy Argerich pokochała pianistkę na długie lata, również wtedy, gdy zasiadała w jury bezkompromisowo broniąc młodych oryginalnych pianistów, takich jak np. Ivo Pogorelić.

„W jej Chopinie nie ma sentymentalizmu – jest napięcie, niepokój, żywiołowość, a jednocześnie wrażliwość na barwę i frazę. Dla Argerich, wychowanej w Buenos Aires i kształconej w argentyńskiej tradycji muzycznej, kontakt z Chopinem stał się fascynującym zderzeniem – europejska precyzja i subtelność romantyzmu spotkały się tu z jej latynoską pasją i żywiołowym sposobem wyrażania muzyki. Ten wewnętrzny dialog między muzyką Chopina a południowoamerykańskim temperamentem pianistki ukształtował jej styl: z jednej strony oparty na żelaznej strukturze, z drugiej – pełen wolności, pasji i spontanicznej ekspresji” – pisała w kwietniu br. na łamach „Więzi” Alicja Michalska.

Serdecznie kibicowano także reprezentantce Polski Marcie Sosińskiej, która brała udział w konkursie będąc w zaawansowanej ciąży.

Argerich nazywana „czarną panterą fortepianu” swój pierwszy występ rozpoczęła od… ucieczki sprzed wejścia na estradę. Ale gdy już się pojawiła, oszołomiła słuchaczy tempem gry, które krytycy określali jako rakietowe. Z kolei sposób interpretacji porównywano do stylu Vladimira Horowitza.

Argerich jest powszechnie uznawana za jedną z najwybitniejszych pianistek wszech czasów. Choć była utalentowanym dzieckiem – zasiadała do fortepianu jako trzyletnia dziewczynka, potem była wybitnie grającą nastolatką, to jej wielka kariera zaczęła się w roku 1965 w Warszawie. Pianistka miała wtedy 24 lata.

Wśród nagrodzonych i wyróżnionych było czworo pianistów z Ameryki Łacińskiej. Był to wielki sukces nowojorskiej profesor Rosiny Lhevinne, której aż pięcioro uczniów znalazło się w gronie nagrodzonych i laureatów.

VII Konkurs Chopinowski zapamiętany też został w warszawskim środowisku muzycznym z powodu gwałtownych różnic zdań między jurorami a krytykami i dziennikarzami muzycznymi. „Bunt krytyków” przybierał na sile, i niestety przeczył tezie, że muzyka łagodzi obyczaje. Nie łagodziła. Jerzy Waldorff, który w roku 1959 organizował sekcję krytyków w ramach Stowarzyszenia Polskich Artystów Muzyków, podczas zjazdu tej instytucji rzucił na stół swoją legitymację i już do Stowarzyszenia nigdy nie powrócił.

Była to ostatnia wiosenna edycja Konkursu Chopinowskiego. Wiosną 1965 r. w Warszawie szalała grypa. Chorowali i jurorzy, i młodzi pianiści, jedynie publiczność się nie poddawała. Organizatorzy postanowili, że kolejny Konkurs Chopinowski odbędzie się wczesną jesienią. Aura tej pory roku była bardziej przyjazna dla muzyków przybywających do Warszawy z odległych krajów, zwłaszcza egzotycznych.

VIII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina trwał od 6 do 25 października 1970 r. w Warszawie. Organizatorem wydarzenia było Towarzystwo im. Fryderyka Chopina.

W ósmej edycji konkursu Chopinowskiego wzięło udział 80 pianistów z 28 krajów. Konkurs miał charakter trójstopniowy; składał się z dwóch etapów i finału.

VIII Konkurs okazał się triumfem szkoły amerykańskiej: zwycięstwo Garricka Ohlssona, IV nagroda Eugene’a Indjica oraz wyróżnienie dla pochodzącego ze Lwowa Emanuela Axa.

To też był historyczny sukces pianistyki japońskiej: II miejsce przypadło budzącej powszechną sympatię Mitsuko Uchidzie, a wyróżnieniem uhonorowano Ikuko Endo.

Wielkim przegranym był Amerykanin Jeffrey Swann.

„Życzyłbym sobie, żebyśmy mogli posłuchać nagrań Chopina, dowiedzieć się jak on naprawdę grał. Mogłoby się okazać, że grał w pewien klasycznie konserwatywny sposób bądź też ekstremalnie swobodny, spontaniczny; moglibyśmy być zszokowani jego interpretacją. Pewne jest, że najwięksi wirtuozi jego czasów i znawcy muzyki byli zachwyceni Chopinem-pianistą, maestrią i niepowtarzalnym urokiem jego gry, jak i oryginalnością oraz głębią jego muzyki. Ale czasy się zmieniają i powinniśmy być w stanie grać Chopina w sposób nowoczesny. W sztuce możliwe jest takie przełożenie dawnych wartości na nowoczesne idee” – zaznaczył w wywiadzie dla PAP Garrick Ohlsson.

Według Ohlssona, ton liryczny jest bardzo ważny, „ale sentymentalizmu nie lubię, bo już z definicji wynika, że jest w tym »za dużo cukru«”. Pamiętam, że kiedy byłem małym dzieckiem taki słodki styl był dość powszechny, wzdychano: »O, Chopin, jakie to piękne!«. Z kolei Chopin bez odrobiny magicznej słodyczy też nie może być prawdziwy – charakteryzował styl gry kompozytora zwycięzca VIII Konkursu Chopinowskiego.

Głównemu nurtowi konkursu towarzyszyły Warszawskie Koncerty Chopinowskie w sali nie istniejącego obecnie Teatru Rozrywki na Powiślu. Występowali tam uczestnicy konkursu, prezentując zazwyczaj program wykonywany poprzedniego dnia podczas przesłuchań w Filharmonii Narodowej. Podczas 20 koncertów zagrali niemal wszyscy pianiści biorący udział w muzycznym turnieju. „W tych dniach całe miasto mówi tylko o grze na fortepianie i każdy taksówkarz zna się najlepiej na tym, jak trzeba wykonać finał Sonaty b-moll” – wspominał Waldorff.

W dyskusjach pokonkursowych mocno zaznaczyła się opinia, że paradoksalnie zwycięstwo Fryderyka Chopina, polega na tym, że przestał być kompozytorem polskim. Stał się natomiast twórcą należącym do całej ludzkości, jak Bach, Mozart, Beethoven.

Polska Agencja Prasowa jest patronem medialnym Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina oraz XIX Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina.

Historia Konkursu Chopinowskiego: lata 1975-1990 - kliknij w link



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

KO wygrywa sondaż. PiS ponad 11 punktów z tyłu, ale układ sił jest znacznie bardziej skomplikowany

Koalicja Obywatelska zdecydowanie prowadzi w najnowszym sondażu Instytutu Badań Pollster dla „Super Expressu”. Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, na KO zagłosowałoby 33,34 proc. badanych. Prawo i Sprawiedliwość uzyskałoby 22,23 proc., a Konfederacja 13,54 proc. Samo pierwsze miejsce nie oznacza jednak, że obecny obóz rządzący miałby prostą drogę do utrzymania władzy. Data dodania artykułu: 04.09.2026 11:04
KO wygrywa sondaż. PiS ponad 11 punktów z tyłu, ale układ sił jest znacznie bardziej skomplikowany

4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego

4 września potrafi zmieścić w jednej kartce kalendarza półtora tysiąca lat historii. W 476 roku z tronu zniknął ostatni cesarz zachodniorzymski i podręczniki postawiły umowną kropkę po starożytności. W 1809 roku urodził się Juliusz Słowacki – poeta, którego za życia porównania z Mickiewiczem raczej nie uszczęśliwiały, a po śmierci Piłsudski kazał zanieść na Wawel „bo królom był równy”. We wrześniu 1939 roku ta data zapisała się krwią: Wehrmacht mordował cywilów w Częstochowie i Sieradzu, a kilkadziesiąt kilometrów od Tomaszowa Luftwaffe zamieniła Sulejów w morze gruzów. Muzycznie 4 września należy dziś do Beyoncé i Marka Ronsona. Sportowo – do Vuelty, Monzy i US Open. A w Tomaszowie Mazowieckim piątek będzie miał dwa bardzo różne oblicza: stare banery trafią pod maszyny do szycia, a po południu siatkarze wyjdą na parkiet, by uczcić Wiesława Gawłowskiego. Data dodania artykułu: 04.09.2026 10:00
4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego

3 września. Zachód wchodzi do wojny, Tomaszów znów pod bombami. Jastrzębie, Mars, Fogg i wielki sportowy czwartek

3 września jest datą, która zaczyna się od podpisu pod traktatem kończącym jedną wojnę, a potem prowadzi prosto w sam środek kolejnych. W 1783 roku Wielka Brytania uznała niepodległość Stanów Zjednoczonych. W 1939 roku Londyn i Paryż wypowiedziały wojnę III Rzeszy – w Warszawie ludzie wiwatowali, wierząc, że pomoc właśnie nadchodzi. Tego samego dnia niemieckie samoloty ponownie pojawiły się nad Tomaszowem Mazowieckim: o godz. 11.30 siedemnaście maszyn zrzuciło na miasto dziewiętnaście bomb, zabijając pięć osób. W 1944 roku dogorywała powstańcza Warszawa, w 1980 górnicy z Jastrzębia wywalczyli między innymi wolne soboty, a dokładnie pół wieku temu Viking 2 usiadł na powierzchni Marsa. Muzycznie wspominamy Mieczysława Fogga, świętujemy urodziny Stana Borysa i Bogdana Łyszkiewicza, a sportowo czekają nas dziś trzy duże polskie emocje: siatkarki grają o półfinał mistrzostw Europy, Iga Świątek wychodzi na kort US Open, a wieczorem Ekstraklasa nadrabia zaległości. W Tomaszowie dzień zakończy się jazzem. Data dodania artykułu: 03.09.2026 09:04
3 września. Zachód wchodzi do wojny, Tomaszów znów pod bombami. Jastrzębie, Mars, Fogg i wielki sportowy czwartek

Zondacrypto: kolejne zatrzymania. Sikorski o wojnie hybrydowej, Łódź w dymie i zmiany w Tomaszowie

Środa, 2 września, wygląda jak montaż równoległy z politycznego thrillera. W Katowicach prokuratura prowadzi kolejną dużą operację w sprawie Zondacrypto – zatrzymano trzy osoby, w tym znanego inwestora Rafała Zaorskiego, a funkcjonariusze zabezpieczają dokumentację w PKOl i UOKiK. Donald Tusk przed piątkowym głosowaniem nad wetem ustawy o kryptoaktywach mówi wprost o wykorzystywaniu kryptowalut przez Rosję do finansowania sabotażu. Radosław Sikorski ocenia, że Moskwa prowadzi przeciw Polsce i jej sojusznikom wojnę hybrydową. Kijów jest atakowany siódmy dzień z rzędu, USA i Iran wymieniają kolejne uderzenia, a baryłka ropy Brent kosztowała po południu blisko 95 dolarów. W Łodzi nad dawną Wifamą stanęła ściana czarnego dymu. Dla Tomaszowa najbliższe dni przyniosą natomiast znacznie spokojniejszy, ale bardzo praktyczny temat: Bieg Malinowskiego i duże zmiany w kursowaniu MZK. Data dodania artykułu: 02.09.2026 20:58
Zondacrypto: kolejne zatrzymania. Sikorski o wojnie hybrydowej, Łódź w dymie i zmiany w Tomaszowie

Nie tylko „wkuć i zapomnieć”. Szkoła ma uczyć myślenia, działania i korzystania z wiedzy

Komiks zamiast tradycyjnego omówienia lektury, budżet szkolnej wycieczki na matematyce, gry podczas nauki języka obcego, powrót przyrody i zajęć praktyczno-technicznych. Od tego roku szkolnego w polskiej edukacji rozpoczyna się jedna z największych od lat zmian programowych. Jej twórcy przekonują, że szkoła ma nie tylko przekazywać informacje, ale nauczyć młodych ludzi, jak je rozumieć, łączyć, oceniać i wykorzystywać w prawdziwym życiu. Data dodania artykułu: 02.09.2026 10:51
Nie tylko „wkuć i zapomnieć”. Szkoła ma uczyć myślenia, działania i korzystania z wiedzy

2 września: Chocim, londyński pożar, kapitulacja Japonii i narodziny WiN. Tolkien, sanah i noc Świątek w kalendarzu dnia

2 września jest jedną z tych dat, w których historia lubi stawiać obok siebie rzeczy pozornie niemożliwe. Dokładnie 405 lat temu pod Chocimiem zaczynała się jedna z największych bitew XVII-wiecznej Europy. W 1666 roku płonął Londyn. W 1944 roku dogorywała powstańcza Starówka, a niemieckie oddziały mordowały rannych i cywilów. Rok później na pokładzie USS „Missouri” Japonia podpisywała kapitulację – II wojna światowa formalnie się kończyła. Tego samego dnia w Warszawie byli oficerowie AK powoływali konspiracyjne Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”. Muzyczny kalendarz otwierają dziś Billy Preston, Steve Porcaro, Tatiana Okupnik i sanah, sportowy – Henryk Gruth, nocny mecz Igi Świątek i kolejny etap Vuelta a España. A w Tomaszowie Mazowieckim można dziś pójść na „Drugie życie” albo jeszcze zdążyć zgłosić drużynę do siatkarskiej walki o Puchar Wójta. Data dodania artykułu: 02.09.2026 09:04
2 września: Chocim, londyński pożar, kapitulacja Japonii i narodziny WiN. Tolkien, sanah i noc Świątek w kalendarzu dnia

87 lat po pierwszych bombach: syreny w Tomaszowie, ataki USA na Iran i rosyjski ostrzał Kijowa

Pierwszy dzień września miał być przede wszystkim dniem pamięci i pierwszego szkolnego dzwonka. Historia dopisała jednak własny, niepokojący komentarz. Gdy na Westerplatte i w Tomaszowie Mazowieckim wspominano ofiary niemieckiej napaści z 1939 roku, Rosja szósty dzień z rzędu atakowała Kijów, Niemcy oskarżyły Moskwę o próbę ataku dronem na lotnisko Lipsk/Halle, a Stany Zjednoczone rozpoczęły kolejną falę uderzeń na cele w Iranie. Ropa poszła ostro w górę. W Polsce prezydent Karol Nawrocki ponownie wezwał Niemcy do wypłaty reparacji, a prawie pięć milionów uczniów wróciło do szkół, w których od dziś obowiązują nowe zasady. W Tomaszowie dzień rozpoczął się syrenami o piątej rano, a kończy koncertem pamięci przy ul. Browarnej. Stan informacji: wieczór, 1 września 2026 roku. Data dodania artykułu: 01.09.2026 21:25
87 lat po pierwszych bombach: syreny w Tomaszowie, ataki USA na Iran i rosyjski ostrzał Kijowa

1 września. Dzień, w którym skończył się pokój. Westerplatte, bomby nad Tomaszowem, Deyna, Bee Gees i US Open

1 września ma w polskim kalendarzu ciężar, którego nie da się pomylić z żadną inną datą. O świcie 1939 roku huk dział „Schleswig-Holsteina” i bomb spadających na polskie miasta przerwał świat, który jeszcze poprzedniego wieczoru udawał, że wojny można uniknąć. Kilkadziesiąt minut później wojna dotarła również do Tomaszowa Mazowieckiego. Dzisiaj, dokładnie 87 lat później, na tomaszowskich ulicach znów zabrzmiały syreny – tym razem jako znak pamięci. Ale 1 września to nie tylko wojna: to także początek roku szkolnego, rocznica śmierci Kazimierza Deyny i Henryka Warsa, 80. urodziny Barry’ego Gibba, urodziny Glorii Estefan oraz sportowy dzień z awansem Igi Świątek w US Open i kolejnym etapem Vuelta a España. Data dodania artykułu: 01.09.2026 08:43
1 września. Dzień, w którym skończył się pokój. Westerplatte, bomby nad Tomaszowem, Deyna, Bee Gees i US Open
Kino Konesera: Nowa Fala

Kino Konesera: Nowa Fala

Filmowe spotkanie w cyklu Kino KoneseraNowa Fala to propozycja dla miłośników ambitnego kina prezentowana w ramach cyklu Kino Konesera. Na plakacie zapowiedziano seans filmu w reżyserii Richarda Linklatera, z udziałem Guillaume'a Marbecka, Zoey Deutch i Aubry Dullin.Produkcja Francja/USA z 2025 roku trwa 105 minut. Wydarzenie odbywa się we wrześniu 2026 roku w kinie Helios i stanowi okazję do obejrzenia interesującego filmu w kameralnej, kinowej atmosferze. Pokazywane w zeszłorocznym konkursie festiwalu w Cannes najnowsze dzieło Richarda Linklatera to energetyczna i błyskotliwa podróż do czasów narodzin francuskiej nowej fali. Reżyser, jeden z najważniejszych twórców amerykańskiego kina niezależnego, składa hołd Godardowi i całemu pokoleniu artystów, którzy odmienili oblicze światowego kina. „Nowa fala” to film o pasji, wolności twórczej i odwadze marzenia inaczej. Z niezwykłą lekkością i humorem pokazuje artystę w momencie, gdy rodzi się dzieło, a kino staje się przestrzenią buntu i młodzieńczej energii. Filmy prezentowane w ramach Kina Konesera to najczęściej niszowe dzieła z niebanalną fabułą i inteligentnym humorem. Wyświetlane historie mają na celu nie tylko uprzyjemnić widzowi spędzony czas w naszym kinie, ale również wzbogacić go o nowe wartości, przeżycia i walory wizualne! Filmy Kina Konesera to często dzieła uhonorowane licznymi nagrodami na festiwalach filmowych. Data rozpoczęcia wydarzenia: 07.09.2026

Polecane

4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego

4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego

4 września potrafi zmieścić w jednej kartce kalendarza półtora tysiąca lat historii. W 476 roku z tronu zniknął ostatni cesarz zachodniorzymski i podręczniki postawiły umowną kropkę po starożytności. W 1809 roku urodził się Juliusz Słowacki – poeta, którego za życia porównania z Mickiewiczem raczej nie uszczęśliwiały, a po śmierci Piłsudski kazał zanieść na Wawel „bo królom był równy”. We wrześniu 1939 roku ta data zapisała się krwią: Wehrmacht mordował cywilów w Częstochowie i Sieradzu, a kilkadziesiąt kilometrów od Tomaszowa Luftwaffe zamieniła Sulejów w morze gruzów. Muzycznie 4 września należy dziś do Beyoncé i Marka Ronsona. Sportowo – do Vuelty, Monzy i US Open. A w Tomaszowie Mazowieckim piątek będzie miał dwa bardzo różne oblicza: stare banery trafią pod maszyny do szycia, a po południu siatkarze wyjdą na parkiet, by uczcić Wiesława Gawłowskiego. Data dodania artykułu: Wczoraj, 10:00
5 września przypada Międzynarodowy Dzień Dobroczynności. To okazja, by spojrzeć na siłę lokalnej pomocy Ponad 3,2 kilometra nowej drogi dla pieszych przy DK12. Podpisano umowę Nowy wóz dla OSP w Lubochni. Inwestycja za ponad 1,55 mln zł zakończona Ponad milion złotych na magazyn obrony cywilnej w Kolonii Zawada Plica i Wolbórka jako zielony kręgosłup miasta. Stary pomysł wraca w nowej interpelacji Lechia podejmie KS CK Troszyn. Czeka ją trudny mecz z beniaminkiem III ligi, który przeszedł kadrową rewolucję Powiat zakończył rozbudowę drogi do Krzemienicy. Inwestycja za ponad 8,2 mln zł KO wygrywa sondaż. PiS ponad 11 punktów z tyłu, ale układ sił jest znacznie bardziej skomplikowany Polacy żyją w social mediach. Młodzi są tam najczęściej, ale to starsi chętniej wierzą temu, co widzą Silny wiatr uderzy w Tomaszów. IMGW ostrzega, porywy do 85 km/h 4 września. Upadek Rzymu, Słowacki, bomby nad Sulejowem i 45. urodziny Beyoncé. Tomaszów gra dla Gawłowskiego Ogólnopolskie Święto Dożynkowe w Spale. 25 tysięcy mieszkańców wsi z całego kraju u Prezydenta Rzeczypospolitej
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ella Treść komentarza: Park wyremontowano, uporzadkowano i otwarto w 20 rocznice istnienia PRL. W pracach porzadkiwych udzial brali tomaszowianie, po pracy, w wolnych chwilach, uczniowie po lekcjacj. Otwarcie parku bylo wielkom swietem. Fontanna, muszla, male zoo, staw z labedziami, park jordanowski dla najmlodszych, uporzdkowane alejki, Schmidt. To bylo cos. Duma tomaszowiakow, radosc dzieciakow. To bylo cos. Ale solidarnie uporzadkowany park XX lecia noszacy obecnie nazwe Park Solidarnosci chyba powinien otrzymac trzecia nazwe. Ale co ja tam wiem. Źródło komentarza: „Nikt nikogo o nic nie pytał”. Po decyzji radnych spór o nazwę parku przeniósł się do internetu Autor komentarza: Ella Treść komentarza: Co ma Solidarnosc do parku? Nic. Co ma park do Solidarnosci? Nic. I co mi zrobicie ? Nic. Źródło komentarza: „Nikt nikogo o nic nie pytał”. Po decyzji radnych spór o nazwę parku przeniósł się do internetu Autor komentarza: Klozetowa Treść komentarza: A może po prostu "Muszla"? Źródło komentarza: „Nikt nikogo o nic nie pytał”. Po decyzji radnych spór o nazwę parku przeniósł się do internetu Autor komentarza: m Treść komentarza: Taka też była nazwa parku "NASZ CZYN DLA DZIECI XX LAT PRL" Źródło komentarza: „Nikt nikogo o nic nie pytał”. Po decyzji radnych spór o nazwę parku przeniósł się do internetu Autor komentarza: Gość Treść komentarza: Te psy ciągle uciekają i biegają po lesie gdzie przebywają dzieci , niektórzy nie powinni mieć zwierząt Źródło komentarza: „Nożownika nie było”? Prokuratura stawia zarzuty. Pijany i agresywny kryminalista jednak na wolności Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: I jeden i drugi, to mniej więcej ta sama liga "noblistów" prymitywu. Źródło komentarza: 21 kłamstw w 15 minut. Piotr Kucharski rzuca nimi bez najmniejszych skrupułów
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama