Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 4 czerwca 2026 15:22
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny

Historia Konkursu Chopinowskiego

Jak grać muzykę Chopina? Perfekcyjnie, bezbłędnie, w stylu chopinowskim, a do tego proponując własną interpretację? Te pytania były podstawą 18 Międzynarodowych Konkursów Pianistycznych im. Fryderyka Chopina. Przypominamy historię tych zmagań, na początek - pierwsze cztery konkursy.

Tuż przed rozpoczęciem XIX Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego przypominamy historię zmagań od 1995 do 2021 roku. XIII Konkurs Chopinowski został zapamiętany jako konkurs bez głównych nagród, a XV konkurs zwyciężył Polak - Rafał Blechacz.

XIII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina w Warszawie

Organizatorem konkursu, który trwał od 1 do 22 października 1995 r., było Towarzystwo im. Fryderyka Chopina.

Wzięło w nim udział 130 pianistów z 32 krajów. Polskę reprezentowało 22 pianistów. Dyrektorem konkursu był Albert Grudziński. 24-osobowemu jury przewodniczył prof. Jan Ekier. Wiceprzewodniczącymi byli Paul Badura-Skoda z Austrii i Polak Piotr Paleczny.

Przesłuchania konkursowe podzielone zostały na trzy etapy. Koncerty finałowe trwały dwa dni – 18 i 19 października. A laureaci zaprezentowali się w trzech koncertach: 20, 21 i 22 października.

Organizacja wydarzenia funkcjonowała jeśli nie bez zarzutu, to na pewno poprawnie. Ale jednak coś się wydarzyło, coś się stało. Otóż XIII Konkurs Chopinowski został zapamiętany jako konkurs bez głównych nagród. Nie przyznano głównej nagrody ani żadnej z trzech specjalnych nagród za najlepsze wykonanie mazurków, poloneza i koncertu.

Fakt, że nagrody głównej mnie wręczono już po raz drugi (podobnie stało się podczas XII konkursu), bardzo zaniepokoił środowisko muzyczne i publiczność. Obawiano się, że takie decyzje jury paradoksalnie mogą wpłynąć na obniżenie prestiżu turnieju chopinowskiego, a ponadto zniechęcić młodych pianistów, specjalizujących się w muzyce Chopina, do zgłaszania się do konkursu w Warszawie.

„Na młodych chopinistów wylano kubeł zimnej wody. Po co przyjeżdżać do Warszawy, skoro główna nagroda nie jest przyznawana? - zastanawiał się Jacek Hawryluk. - Dla wymagających, monograficznych zawodów nie była to dobra reklama, zwłaszcza że konkursy na świecie rozmnożyły się jak grzyby po deszczu, oferując niezwykle atrakcyjne nagrody finansowe za obiegowy repertuar”.

Za plastyczny komentarz do sytuacji „XIII Konkurs bez nagród” można uznać plakat autorstwa Rosłana Szaybo ukazujący rozedrgane palce pianisty dramatycznie zawieszone nad klawiaturą.

II nagrodę ex aequo otrzymali Francuz Philippe Giusiano oraz Rosjanin Aleksiej Sułtanow. Laureaci drugiego miejsca uhonorowani zostali srebrnymi medalami oraz nagrodą pieniężną - po 20 tys. dolarów.

„Byli jak ogień i woda, oddaleni od siebie, grający innego Chopina – charakteryzował Hawryluk. – Giusiano - spokojny, zrównoważony, akademicki, nieco staroświecki. Sułtanow – rozkapryszony, pewny swego, typ fightera (w istocie miał czarny pas taekwondo), uparcie dążący do celu, wirtuoz lubiący grę pod publiczkę”.

III nagroda przypadła Gabrieli Montero, Amerykance wenezuelskiego pochodzenie, która „subtelnie i bardzo po swojemu interpretowała Chopina”.

Ale tak naprawdę warszawska publiczność podczas tego konkursu pokochała Argentyńczyka Nelsona Goernera. Nie zrobiło to wrażenia na jury, które pod wodzą prof. Ekiera nadal zajmowało się arytmetyką, czyli liczeniem punktów z wykluczeniem wszelkiej dyskusji. W rezultacie owych podliczeń Goerner nie wszedł do finału. Krytycy nazwali go największym przegranym tej edycji konkursu, opinia publiczna uznała rzecz za skandal i porównywała niedocenienie Argentyńczyka do burzy, jaka wybuchła w 1980 r. w związku z wyeliminowaniem z dalszych rozgrywek Ivo Pogorelicia.

Goerner, który przed przybyciem do Warszawy był laureatem konkursu w Genewie w roku 1990, po XIII konkursie rozwinął swoją światową karierę. Należący do światowej czołówki pianista nie obraził się na werdykt jury i przez lata regularnie koncertował w naszym kraju.

„Liczy się to, że od 20 lat przyjeżdżam do Warszawy i do Polski. Słuchacze gorąco oklaskują moje występy, za co jestem im ogromnie wdzięczny. (…) To najwspanialsza nagroda, jaka otrzymałem na Konkursie Chopinowskim” – przypomniała wypowiedź pianisty Barbara Schabowska w gazecie konkursowej - „Chopin Courierze”.

Na łamach „Przekroju” pisał Lucjan Kydryński: „Trzeba więc sobie, niestety uzmysłowić, członkostwo w jury nie powinno być dożywotnim przywilejem, że młodych 18-19-letnich pianistów nie zawsze mogą oceniać sławy innej epoki, bo trochę tak, jakby Mieczysława Fogga zapraszać do jury festiwalu w Jarocinie”. (Dodatek specjalny J. Hawryluka)

Dla polskich młodych pianistów XIII konkurs zasłużył na swoją nazwę, czyli okazał się raczej feralny. Spośród 22 uczestników do trzeciego etapu i finału dostała się tylko jedna polska pianistka Magdalena Lisak, która zajęła szóste miejsce.

Jerzego Waldorffa tym razem zirytowała przemiana foyer Filharmonii Narodowej w targowisko przeróżnych towarów, opatrzonych monogramami Fryderyka. Publiczność jednak chętnie zaopatrywała się w pamiątki pokonkursowe. A ostatnio „na targach w foyer” furorę robią perfumy „Fryderyk Chopin” – o orzeźwiającej świeżej nucie, przypominającej zapach wiosennych wierzbowych witek.

Niestety, dla Jerzego Waldorffa był to ostatni Konkurs Chopinowski, który komentował. Wybitny krytyk zmarł 29 grudnia 1999 r.

XIV Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina w Warszawie.

Organizatorem konkursu, który trwał od 4 do 22 października 2000 r., było Towarzystwo im. Fryderyka Chopina. Honorowym gościem imprezy była królowa hiszpańska Sophia.

Do przesłuchań w konkursie przystąpiło 98 pianistów z 25 krajów. Ostatecznie, po rezygnacji czworga artystów, w konkursie wystartowało 94 młodych muzyków. 39 pochodziło z Azji: Japonii, Chin, Korei Południowej, Tajwanu i Hongkongu. W finałowej szóstce stanowili połowę. Natychmiast w kuluarach pojawiły się komentarze: „azjatycki” bądź „chiński” konkurs.

Martha Argerich, która od drugiego etapu jako jurorka oceniała młodych pianistów, miała powiedzieć: „Dużo artystów z Azji. Zaczynają dominować w konkursach”.

Postać Marthy Argerich przydała blasku konkursowi, wręcz „słonecznego”. „Wyszło słońce, Martha wróciła! Wszyscy odetchnęli z ulgą” – pisał Jacek Hawryluk.

Wielka pianistka, laureatka konkursu w 1965 r., jurorka w konkursie 1980 r. urażona nie dopuszczeniem do finału Pogorelicia przez lata nie pojawiała się w Warszawie.

Teraz jej obecność była wielkim plusem XIV konkursu. Drugim plusem było przyznanie wreszcie I nagrody. Zdobył ją osiemnastoletni Yundi Li jako pierwszy w historii konkursu Chińczyk. Nagrodą był złoty medal i kwota w wysokości 25 tysięcy dolarów.

Warto przypomnieć, że w 1955 r. na trzecim miejscu sklasyfikowany został również pochodzący z Chin Fou Ts’on. Natomiast pierwszym Azjatą, który wygrał konkurs był Wietnamczyk Dang Thai Son, w roku 1980, kiedy to „z hukiem” przepadł Pogorelić.

Yundi Li odniósł wielkie zwycięstwo. „Koncertowo” przeszedł przez wszystkie etapy i w zasadzie był ulubieńcem wszystkich: jurorów, publiczności i krytyków. Doceniano jego elegancki styl. Grał Chopina w stylu brillant. Okazało się, co podkreślali krytycy w komentarzach, że Azjaci nie tylko, rozumieją Chopina, czemu długi czas zaprzeczano, ale też głęboko go odczuwają i po prostu kochają.

Yundi Li pochodzi z niezamożnej rodziny, jego ojciec był hutnikiem i podobno, aby kupić używany fortepian dla syna, wydał kwotę równą 40 swoich wynagrodzeń za prace w hucie stali. Pianista został też nagrodzony razem z Chinką Sa Chen za najlepsze wykonanie poloneza. Nagród za mazurki i koncert nie przyznano.

„Chciałbym również podkreślić, że Yundi Li jest bardzo dojrzały jak na swój wiek, a co najważniejsze – czuje muzykę Chopina. Nie bywa w swych interpretacjach kontrowersyjny, gra pięknym dźwiękiem i ma przy tym fantazję, urok oraz perlistą technikę. Jest to tym bardziej ważne, że nie usłyszeliśmy podczas tegorocznego konkursu zbyt wielu wyróżniających się interpretacji prawdziwie chopinowskich, czego dowodem jest przede wszystkim nieprzyznanie nagrody za najlepsze wykonanie mazurków. Mówię to z pewnym smutkiem(…) wielu pianistów, którzy grają finezyjnie, z fantazją, znakomicie technicznie, natomiast w owej technicznej ozdobności za mało było serca. Może to jest znak naszych czasów, kiedy dążenie do nowoczesności za wszelką cenę zagłusza w człowieku to, co romantyczne. A bez tego granie mazurków, czy w ogóle całego Chopina, jest bardzo trudne” – zaznaczył prof. Andrzej Jasiński, przewodniczący jury XIV Konkursu.

Sukces Yundiego, a potem Lang Langa zaowocowały tym, że obecnie w Chinach kilkadziesiąt milionów dzieci – jak zauważa Hawryluk - uczy się grać na fortepianie.

Drugie miejsce w konkursie zajęła Argentynka Ingrid Fliter – skromna i zarazem charyzmatyczna pianistka ujmowała nie tylko grą, ale i kobiecym wdziękiem. Chopin to „jej kompozytor”, a jego muzyka „to – jak mówiła - przesłanie miłości, nadziei, melancholii. To zagęszczenie najpiękniejszych uczuć” (T. Deszkiewicz, Gazeta konkursowa).

Rumunka Mihaela Ursuleasa również należała do osobowości XIV konkursu. Ulubienica publiczności, wysoko oceniana przez Marthę Argerich, jednak do finału się nie dostała. Otrzymała natomiast nagrodę dziennikarzy i słuchaczy Programu 2 Polskiego Radia.

Podczas XIV Konkursu Chopinowskiego 24-osobowe jury, któremu przewodniczył po raz pierwszy prof. Andrzej Jasiński, a wiceprzewodniczącymi byli Piotr Paleczny i Bernard Ringeissen, nadal pracowało nad najbardziej solennymi kryteriami oceny pianistów. Jurorzy o przejściu pianisty do kolejnego etapu przesłuchań głosowali na „tak” lub „nie” a jednocześnie przyznawali punkty. Jednak wywoływało to pewne zamieszanie, np. rumuńska pianistka Mihaela Ursuleasa najpierw się dostała do finału na szóstym miejscu, a potem po przeliczeniu punktów „wypadła” z finałowej listy.

Znakomita pianistka rumuńska dawała potem recitale w najważniejszych salach koncertowych świata, takich jak Concertgebouw, Filharmonii Kolońskiej, Konzerthaus w Wiedniu, Tonhalle w Zuerichu i Carnegie Hall. Mihaela Ursuleasa miała zagrać w Warszawie w drugiej połowie sierpnia 2012 r. na festiwalu´„Chopin i jego Europa”. Artystka zmarła nagle 2 sierpnia w wieku 33 lat, osierociła pięcioletnią córkę.

Spośród Polaków do III etapu zakwalifikował się Radosław Sobczak. Do finałowej szóstki się jednak nie dostał.

W Finale zagrali: Ingrid Fliter z Argentyny; Chen Sa z Chin; Li Yundi z Chin; Mika Sato z Japonii.

XIV Konkurs zwany „Konkursem chińskim” określony też został „konkursem młodości”, bowiem jedna czwarta jego uczestników miała poniżej dwudziestu lat.

XV Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina w Warszawie

15. edycja Konkursu Chopinowskiego Pianistycznego odbyła się tradycyjnie w gmachu Filharmonii Narodowej w dniach 2–24 października 2005 r. Konkurs został zorganizowany przez Towarzystwo im. Fryderyka Chopina.

Zwycięzcą został 18-letni Polak – Rafał Blechacz. Pianista zdobył wszystko – grand prix, czyli I nagrodę główną, i uhonorowano go złotym medalem oraz kwotą w wysokości 25 tysięcy dolarów.

Zapis finałowego występu Rafała Blechacza warto odszukać w sieci. Wrażenie ogromne, poruszające. „Wybrzmiewają ostatnie akordy ronda Koncertu e-moll – orkiestra Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Antoniego Wita wciąż jeszcze gra, ale nikt jej już nie słucha. Zaczynają się wiwaty i okrzyki radości. A potem entuzjazm, owacja na stojąco, oklaskująca solistę orkiestra, zadowoleni i jacyś tacy bardziej ludzcy jurorzy, niektórzy nawet biją brawo” – opisuje wrażenia z finału Hawryluk.

Uśmiechnięty, młody człowiek z przekrzywioną czarną muszką tak kończył na estradzie Filharmonii Narodowej swój finałowy występ podczas XV Konkursu Chopinowskiego. I tak właśnie rozpoczynał swoją wielką błyskotliwą karierę.

Szczęśliwy finał stanowił piękne zwieńczenie XV konkursu, który zapisał się w historii rekordową liczbą deklarujących chęć udziału w eliminacjach pianistów. Było ich 300! Nie wszyscy jednak się zgłosili do eliminacji i ostatecznie w uczestniczyło w nich 256 pianistów z 35 krajów.

Zmieniła się forma eliminacji. W odróżnieniu od dotychczasowego kwalifikowania na podstawie przysyłanych kaset wideo, konieczny był występ przed jury. Przesłuchania eliminacyjne odbyły się w 23–29 września, w dwóch salach – w Akademii Muzycznej i w Pałacu Kultury i Nauki. Po przesłuchaniach - program eliminacji obejmował wyłącznie utwory Fryderyka Chopina grane z pamięci. Każdy z pianistów wykonał trzy utwory, w tym obowiązkowo dwie etiudy - z grupy 256 pianistów jury wybrało osiemdziesięciu uczestników.

Jury, składające się z 21 osób pod przewodnictwem prof. Andrzeja Jasińskiego (wiceprzewodniczącym był Piotr Paleczny) do finału XV Konkursu Chopinowskiego dopuściło 12 pianistów: czterech – z Japonii, trzech – z Korei Południowej, dwóch Polaków: Rafała Blechacza i Jacka Kortusa i po jednym artyście z Chin, Hongkongu, Rosji i USA. Zważywszy, ze Amerykanin miał azjatyckie pochodzenie, można powiedzieć, że i podczas finału XV konkursu dominowała Azja – ośmiu bowiem finalistów reprezentowało Daleki Wschód.

Ciekawe, co by powiedział Jerzy Waldorff, który, oprócz nich nikt więcej się nie zmieści i na łamach „Polityki” w żartobliwym tonie pisał w roku 1985: „Oczyma wyobraźni widzę Konkurs XV w 2005 roku: zjedzie do Warszawy 150 kandydatów japońskich i przeto sprawą logiczną będzie przeniesienie całego Konkursu Chopinowskiego z Warszawy do Tokio”.

„Muzyka Fryderyka Chopina nie jest jedynie naszą własnością. Każdy wykonawca, niezależnie od kraju, z którego pochodzi, i koloru skóry, może ją nie tylko pokochać, ale i dogłębnie odczuwać. Każdy z grających i słuchających ma swoje prawo do Chopina” – w pewien sposób „ripostował” prof. Andrzej Jasiński.

Przewaga Rafała Blechacza, który studiował u kilkukrotnej członkini jury prof. Katarzyny Popowej-Zydroń w Bydgoszczy, była tak znaczna, że jury nie przyznało II nagrody, tylko od razu III nagrodą uhonorowało dwóch braci Lim z Korei Południowej.

Zasadą konkursu było, że jurorzy nie mogli głosować na swoich uczniów, ale mogli głosować na uczniów kolegów… – co wytykali w komentarzach dziennikarze.

Podczas XV Konkursu Chopinowskiego po raz pierwszy przesłuchania były w całości transmitowane w internecie i w TVP Kultura.

XVI Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina w Warszawie

16. edycja Konkursu Chopinowskiego odbyła się w gmachu Filharmonii Narodowej w dniach od 2 do 23 października 2010 r.

Konkurs został zorganizowany przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina w 200. rocznicę urodzin kompozytora.

Po przeprowadzonych w kwietniu eliminacjach do udziału w konkursie głównym zakwalifikowano 81 pianistów z 22 krajów. Ponieważ trzech artystów zrezygnowało, ostatecznie w konkursie wystąpiło 78 pianistów; w tym 16 - po raz kolejny.

XVI Konkurs Chopinowski wygrała Rosjanka Julianna Awdiejewa. Otrzymała nagrodę główną, czyli 30 tysięcy euro oraz nagrodę za najlepsze wykonanie sonaty. Nagrodę specjalną w tej kategorii ufundował też dla Awdiejewej Krystian Zimerman.

Wygrała zatem Awdiejewa, a nie faworyt od początku konkursowych rywalizacji Austriak Ingolf Wunder, student Adama Harasiewicza. Grał on wspaniale. Otrzymał nagrodę za najlepsze wykonanie Koncertu e-moll i wyróżnienie za poloneza. Ostatecznie zdobył II nagrodę ex aequo z Lukasem Geniusasem.

Zwycięstwo Awdiejewej, pierwszej kobiety od 45 lat na najwyższym podium, czyli od triumfu Marthy Argerich w 1965 r., był całkowitym zaskoczeniem dla obserwatorów konkursu, krytyków, publiczności i w pewnej mierze dla samej pianistki.

„Szok i niedowierzanie. Gdy jury ogłosiło werdykt XVI konkursu we foyer Filharmonii Narodowej zapanowała konsternacja” – wspomina Hawryluk. Znowu zaczęto mówić o wielkim skandalu, bodajże większym niż w przypadku Pogorelicia w 1980 r.

Awdiejewa, nazywana George Sand, ponieważ występowała w garniturze o męskim kroju i w białej bluzce z żabotem, spokojnie i sprawnie pokonywała kolejne etapy. Wcześniej jednak nie było tak różowo, ponieważ taśma wideo przesłana przez pianistkę na preeliminacje nie spodobała się komisji i artystka odpadła.

Interweniowali w jej sprawie pianista Fou Ts’ong (Awdiejewa była jego studentką) i Stanisław Leszczyński, wicedyrektor Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina, która to instytucja była tym razem organizatorem konkursu. I tak Rosjanka trafiła na listę uczestników.

Jej styl gry nie zachwycał słuchaczy; był ostry, metaliczny a niekiedy „drewniany”. Krytycy uznali go za bardziej prokofiewowski niż chopinowski.

Trzeba jednak powiedzieć, że Awdiejewa w 2002 roku wygrała V Międzynarodowy Konkurs Młodych Pianistów „Arthur Rubinstein in memoriam”; za nią dopiero był Rafał Blechacz. Była też zdobywczynią II miejsca na VI Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. I.J. Paderewskiego.

13-osobowe jury, dowodzone przez prof. Andrzeja Jasińskiego i Piotra Palecznego doceniło jednak precyzję, solenność i pewne wychylenie ku nowoczesnym brzmieniom w grze Awdiejewej.

Obok nagrody głównej pianistka „wygrała” dwa koncerty z New York Philharmonic Orchestra 29 października 2010 w Warszawie i 4 stycznia 2011 w Nowym Jorku.

Pianiści z Rosji w ogólne mocno zaznaczyli swoją obecność w XV konkursie. Do finału dostało się ich pięciu, w tym Awdiejewa i zdobywca III nagrody Daniił Trifonow i wyróżnienia za najlepsze wykonanie mazurków.

W finale znalazł się tylko jeden polski pianista Paweł Wakarecy, wyróżniony nagrodą Prezydenta m.st. Warszawy.

„Konkurs Chopinowski nie jest zwykłym turniejem, wyłaniającym najlepszych wirtuozów na świecie. Promuje tych, którzy czują i rozumieją muzykę Chopina, ma przecież wskazywać wzory interpretacji następnym pokoleniom” – zaznaczył w tekście „Uchem jurora” Andrzej Jasiński.

Jednak zdanie krytyków muzycznych i części publiczności na temat XV konkursu było takie, że „tym razem Chopin nie dostał głównej nagrody”.

XVII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina w Warszawie

17. edycja Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina, która trwała od 1 do 23 października 2015 w Warszawie. Organizatorem konkursu był Narodowy Instytut Fryderyka Chopina.

Do udziału w konkursie zgłosiło się 450 pianistów z 45 krajów. Po eliminacjach, w których wzięło udział 152 pianistów z 27 krajów, międzynarodowe jury zakwalifikowało 84 pianistów z 20 krajów.

Siedmiu artystów dostało się na listę z pominięciem eliminacji, ponieważ wcześniej byli laureatami prestiżowych konkursów pianistycznych (w tej siódemce było trzech Polaków – Andrzej Wierciński, Łukasz Krupiński i Krzysztof Książek) i 77 po przeprowadzonych w kwietniu eliminacjach. Ostatecznie w konkursie wystąpiło 78 pianistów.

Najliczniejsza grupę stanowili reprezentanci Chin i Polski – po 15 osób. 12 pianistów przybyło z Japonii dziewięciu z Korei Południowej, siedmiu z Rosji, pięciu ze Stanów Zjednoczonych, po trzech z Kanady, Wielkiej Brytanii i Włoch. Było też dwóch Czechów. Pozostałych dziesięciu jednoosobowo reprezentowało swój kraj.

Liczby są wymowne. Konkurs stale się rozrastał, sława i prestiż warszawskiego turnieju chopinowskiego rozchodziły się po świecie, jego ranga stale wzrastała.

Novum było powołanie Komitetu honorowego XVII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina. Znalazło się w nim dziewięć osobistości ze świata kultury i sztuki z różnych krajów: Norman Davies z Wielkiej Brytanii, Umberto Eco z Włoch, Fu Cong z Chin, Jiri Kylian z Czech, Tomas Venclova z Litwy oraz Mirosław Bałka, Krzysztof Penderecki, Stanisław Skrowaczewski i Andrzej Wajda z Polski.

Liczącemu siedemnaście osób jury przewodniczyła prof. Katarzyna Popowa-Zydroń.

„Muzyka Chopina jest skierowana do świata duchowego, do emocji, ale oczywiście są wykonania bardziej powściągliwe, powiedzmy intelektualne i one też potrafią być bardzo przekonujące, są też wykonania bardzo bogate od strony emocjonalnej i one z reguły bardzo się podobają publiczności i nie wykluczam, że będą miały też powodzenie wśród jurorów. O ile nie jest to wykonanie deformujące utwór, to nie widzę żadnych przeciwwskazań, by ocenić wysoko występ pianisty. Patrzę na skład jury i mam wrażenie, że wszyscy będą poszukiwać kogoś, kto harmonijnie łączy w swojej interpretacji element intelektualny z emocjonalnym” – zaznaczyła w wywiadzie dla PAP prof. Popowa-Zydroń.

XVII Konkurs Chopinowski wygrał Koreańczyk Cho Seong-Jin zdobywając nagrodę główną w postaci złotego medalu i kwoty w wysokości 30 tysięcy euro.

Finalistów było dziesięciu, a oto komu też przypadły nagrody: II miejsce i 25 tys. euro oraz srebrny medal otrzymał Charles Richard-Hamelin z Kanady.

III nagrodą i sumą 20 tys. euro oraz brązowym medalem została uhonorowana Kate Liu ze Stanów Zjednoczonych.

IV nagrodę i 15 tys. euro wywalczył Eric Lu ze Stanów Zjednoczonych. V nagrodę oraz 10 tys. euro wygrał Yike (Tony) Yang z Kanady, VI nagrodę oraz 7 tys. euro otrzymał Dmitry Shishkin z Rosji. Równorzędne cztery wyróżnienia i sumę po 4 tys. euro przyznano pozostałym finalistom konkursu: Aljošowi Jurinić, Aimi Kobayashi, Szymonowi Nehringowi i Georgijsowi Osokinsowi, postaci oryginalnej, barwnej, zapamiętanej przez słuchaczy.

Ulubieńcem publiczności był bez wątpienia laureat konkursu Koreańczyk Cho Seong-Jin, który na estradzie z wdziękiem i swobodą czarował swoją perfekcyjną grą, a w drugim etapie zaimponował wyborem dodatkowego utworu – arcytrudnej Sonaty b-moll. Pierwszy w historii Koreańczyk, który stanął na najwyższym podium konkursu, został też wyróżniony za najlepsze wykonanie poloneza.

Serca słuchaczy skradł również Kanadyjczyk Charles Richard-Hamelin. Taki trochę „chłopak z sąsiedztwa”, miło uśmiechnięty, na luzie, był z jednej strony twardym zawodnikiem, z drugiej pokazał pełną uroku pianistykę. W finale odważnie wybrał Koncert f-moll, choć, jak wiadomo, w Warszawie tradycyjnie wygrywa się Koncertem e-moll. Charles Richard-Hamelin nie wygrał w kategorii koncertu, ale za to za Sonatę otrzymał nagrodę Krystiana Zimermana.

Wysoki poziom artystyczny konkursu i serdeczne emocje słuchaczy dały o sobie znać podczas występów Amerykanki Kate Liu. Filigranowa pianistka gra po swojemu. Jej styl opisywany jako liryczny, technicznie finezyjny i poetycki, charakteryzujący się głęboką wrażliwością muzyczną i umiejętnością nadawania „poezji każdej nuty”.

Jest to artyzm, który tworzy wciągającą narrację, dziś powiedzielibyśmy immersyjny, nie pozwalający pozostać obojętnym. Nic dziwnego, że bywalcy konkursu i słuchacze ją pokochali.

A słuchaczy było wielu. Konkurs był transmitowany w Programie 2 Polskiego Radia, TVP Kultura oraz w internecie. Narodowy Instytut Fryderyka Chopina udostępnił przekaz z Filharmonii Narodowej na swojej stronie, w kanale YouTube oraz aplikacji mobilnej. Kto nie zdobył biletów, - bo jak zawsze ich brakowało, albo ich ceny okazały się – jak zazwyczaj zbyt wygórowane, mógł zostać „domowym melomanem”. Okazało się, że Konkurs Chopinowski 2015 roku – jak to ujął Jacek Hawryluk – trafił pod strzechy.

XVIII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina w Warszawie

18. Konkurs Chopinowski był zaplanowany na 2020 r., ale z powodu pandemii odbył się rok później.

Konkurs trwał od 2 do 23 października 2021 r. w Warszawie. Organizatorem konkursu był Narodowy Instytut Fryderyka Chopina.

Pandemia miała wpływ na terminy eliminacji i do pewnego stopnia na atmosferę konkursu. „W rok 2021 wkraczamy pełni nadziei, że pandemia COVID-19 wkrótce zostanie opanowana (…). Wierzymy, że w październiku tego roku odbędzie się wyczekiwany XVIII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny – pisał Artur Szklener, dyrektor Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina. Jednocześnie dyrektor Szklener poinformował, że została podjęta decyzja o zmianie terminu eliminacji do konkursu na 12-23 lipca 2021. Eliminacje odbywać się miały w Sali Kameralnej Filharmonii Narodowej.

W eliminacjach wzięło udział 151 pianistów z 29 krajów. Do udziału w konkursie zakwalifikowano 87 pianistów z 18 państw; siedemnastu pianistów przybyło na warszawski turniej po raz kolejny.

Natomiast dziewięciu artystów - laureatów prestiżowych konkursów pianistycznych w latach ubiegłych - trafiło na listę uczestników z pominięciem eliminacji, w tym gronie znalazło się czterech Polaków: Szymon Nehring, Piotr Alexewicz, Piotr Ryszard Pawlak i Adam Kałduński.

78 pianistów trafiło do konkursu po przeprowadzonych eliminacjach. Przesłuchania konkursowe zostały podzielone na trzy etapy, a koncerty finałowe zaplanowano od 18 do 20 października.

Do finału zakwalifikowało się 12 pianistów, w tym dwóch Polaków: Jakub Kuszlik i Kamil Pacholec.

I właśnie od występu Kamila Pacholca rozpoczęły się 18 października przesłuchania finałowe. Orkiestrę Symfoniczną Filharmonii Narodowej podczas finałów poprowadził Andrzej Boreyko. Drugi z Polaków w finale Jakub Kuszlik wystąpił 20 października, a Kanadyjczyk Bruce Liu zakończył przesłuchania konkursowe.

Konkurs wygrał Kanadyjczyk Bruce Liu, zdobywając nagrodę główną w postaci złotego medalu i kwoty w wysokości 40 tysięcy euro.

II nagrodą uhonorowani zostali ex aequo Alexander Gadjiev, reprezentant Włoch i Słowenii oraz Japonka Kyohei Sorita. III Nagroda przypadła Hiszpanowi Martinowi Garcii Garcii. IV nagrodę ex aequo zdobyli Aimi Kobayashi i Jakub Kuszlik. Włoszka Elonora Armellini została laureatką V nagrody, a VI nagroda przypadła J J Jun Li Bui.

Bruce Liu został doceniony za styl swojej biegłej gry, w której każda nuta jest perfekcyjnie, przejrzyście artykułowana. To mistrz, wyrafinowany wirtuoz, ujmujący słuchaczy głębokim liryzmem - zachwycali się krytycy muzyczni. W jego interpretacjach Chopina dostrzegano połączenie europejskiego wyrafinowania z północnoamerykańskim dynamizmem, a także pewnym wpływem kultury chińskiej.

„Konkursy bywają okrutne, ale dzisiaj mogę powiedzieć, że ten wyjątkowy poziom zmusił nas w tym roku do podejmowania trudnych decyzji. Wszystkie etapy zostały poszerzone, jeśli chodzi o liczbę dopuszczonych uczestników, również laureatów konkursu jest więcej niż przeważnie” - powiedziała przewodnicząca jury Konkursu Katarzyna Popowa-Zydroń podczas briefingu po ogłoszeniu wyników XVIII Konkursu Chopinowskiego.

Konkurs miał szeroki zasięg medialny, porównywany do Igrzysk Olimpijskich, a mimo pandemicznych trudności, pozwolił pianistom na występy przed publicznością. Było to ważne wydarzenie otwierające drogę do międzynarodowej kariery dla pianistów.

XVIII Konkurs Chopinowski został uhonorowany statuetką Koryfeusz Muzyki Polskiej za rok 2021 w kategorii „Wydarzenie roku”.

Polska Agencja Prasowa jest patronem medialnym Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina oraz XIX Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina.



Podziel się
Oceń

Komentarze

Opinie

Igor Matuszewski Igor Matuszewski

Nie piszę tego tekstu przeciwko komukolwiek. Nie przeciwko kibicom, którzy przestali przychodzić. Nie przeciwko działaczom, którzy próbują spinać budżety cienkie jak jesienna murawa po ciężkim meczu. Nie przeciwko piłkarzom, którzy wychodzą na boisko często bez wielkich świateł, kamer i fanfar. Piszę go raczej z niepokoju — tego samego, który pojawia się, gdy w miejscu dawniej pełnym gwaru zaczyna słychać echo.Tomaszowska piłka nożna ma za sobą historię dłuższą niż niejedna miejska instytucja. Ma swoje nazwiska, swoje derby, swoje trybuny, swoje rodzinne opowieści. Ma Lechię, ma Pilicę, ma pamięć boisk, na których spotykało się miasto — czasem po to, by kibicować, czasem by się spierać, ale przede wszystkim po to, by być razem.Dlatego dzisiejsze puste miejsca na trybunach bolą bardziej niż słabszy wynik w tabeli. Bo wynik można poprawić w następnym meczu. Utraconą więź odbudowuje się znacznie trudniej.Ten felieton jest więc pytaniem zadanym Tomaszowowi: czy lokalny klub ma być tylko kosztem, herbem, wspomnieniem i punktem w budżecie? Czy może nadal może być czymś, co łączy ludzi — tak zwyczajnie, po tomaszowsku, bez wielkich słów, za to z obecnością tam, gdzie naprawdę jest potrzebna: przy boisku.

Jeszcze nie tak dawno lokalny mecz piłkarski był czymś więcej niż dziewięćdziesięcioma minutami biegania za piłką. Był pretekstem, żeby wyjść z domu, spotkać znajomych, pokłócić się o skład, ponarzekać na sędziego, pochwalić bramkarza i przez chwilę poczuć, że miasto oddycha jednym rytmem. Dziś na trybunach coraz częściej słychać nie gwar kilku tysięcy gardeł, ale echo pustych krzesełek. W Tomaszowie Mazowieckim — mieście z mocną, robotniczą i sportową pamięcią — frekwencja na poziomie maksymalnie około 300 osób nie jest tylko statystyką. Jest pytaniem. I to pytaniem niewygodnym.
Igor Matuszewski Igor Matuszewski

W tej sprawie najważniejsze nie jest dziś pytanie, czy mandat radnej Pauliny Sochy powinien zostać wygaszony. To byłby wniosek przedwczesny, wymagający pełnej analizy dokumentów, zakresu obowiązków, ewentualnych pełnomocnictw i nagrań z sesji. Najważniejsze jest coś innego: czy w powiecie tomaszowskim potrafimy jeszcze wyraźnie oddzielać funkcję kontrolną radnego od lojalności wobec instytucji, w której ten radny pracuje.Bo nawet jeśli prawo ostatecznie nie dopatrzy się naruszenia art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym, pozostaje problem standardu. Radny nie jest zwykłym komentatorem życia publicznego. Radny ma kontrolować, pytać, sprawdzać, domagać się dokumentów i patrzeć władzy oraz spółkom zależnym od samorządu na ręce. Jeżeli jednocześnie pełni funkcję kierowniczą w jednej z takich spółek, powstaje cień wątpliwości. A w sprawach publicznych cień bywa czasem wystarczająco ciemny, by mieszkańcy zaczęli tracić zaufanie.

Sprawa ewentualnego wygaszenia mandatu radnej Pauliny Sochy nie została zakończona. Łódzki Urząd Wojewódzki zażądał od Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim kolejnych dokumentów dotyczących jej aktywności na sesjach, zwłaszcza tych, na których wypowiadała się w sprawach Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. W tle jest art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym — jeden z przepisów antykorupcyjnych, który ma pilnować granicy między mandatem radnego, interesem publicznym i działalnością podmiotów korzystających z mienia powiatu.
Elwira Banaszkiewicz Elwira Banaszkiewicz

Piszę o świecie protez, bo w Polsce coraz częściej nie naprawiamy systemu, lecz dokładamy mu kolejne podpórki. Trochę jak w starym filmie Barei: wszystko się chwieje, wszyscy wiedzą, że się chwieje, ale oficjalnie nadal udajemy, że konstrukcja stoi dumnie i stabilnie. Prawo rodzinne, demografia, bezpieczeństwo, ochrona zdrowia, opieka nad osobami starszymi — to nie są osobne wyspy. To jeden organizm. Jeżeli w jednym miejscu zaczyna brakować kości, w innym pojawia się ból.Niepokoi mnie nie sama debata o związkach partnerskich czy małżeństwach jednopłciowych. Niepokoi mnie sposób, w jaki państwo tę debatę prowadzi: nerwowo, fragmentarycznie, bez odwagi nazwania konsekwencji. Jedni chcą wszystko przepchnąć hasłem nowoczesności, drudzy wszystko zatrzymać hasłem tradycji. A między nimi stoi zwykły obywatel, który chciałby wiedzieć, jakie prawo będzie obowiązywać jutro, kto za nie odpowiada i ile ta polityczna improwizacja będzie nas kosztować.Najważniejsze pytanie brzmi więc nie tylko: jakie przepisy uchwalimy? Ważniejsze jest: czy mamy jeszcze odwagę myśleć o Polsce za dwadzieścia lat? O dzieciach, których rodzi się coraz mniej. O seniorach, których będzie coraz więcej. O rodzinach, które nie potrzebują propagandowych laurek, lecz stabilności. O ludziach chorych i niepełnosprawnych, którzy zamiast metaforycznych protez państwa potrzebują realnych protez, rehabilitacji, dostępnej pomocy i sprawnych instytucji.

Polski system od lat przypomina pacjenta, którego nikt już nawet nie próbuje porządnie leczyć. Zamiast diagnozy — plaster. Zamiast operacji — prowizorka. Zamiast prawa pisanego z myślą o następnych dekadach — kolejne protezy, które mają utrzymać konstrukcję w pionie jeszcze przez chwilę. Byle do następnego posiedzenia Sejmu. Byle do następnego sondażu. Byle nie powiedzieć obywatelom wprost, że państwo coraz częściej porusza się o kulach.

Ekspert o typach osobowości: mamy w sobie mieszankę różnych cech, ale jeden wzorzec dominuje (wywiad)

Większość z nas stanowi mieszankę różnych cech, choć zwykle jeden wzorzec pozostaje dominujący i to on w największym stopniu wpływa na nasze decyzje, emocje i relacje – powiedział PAP Marcin Cząba, współautor książki o dziewięciu typach osobowości. Data dodania artykułu: 04.06.2026 14:30
Ekspert o typach osobowości: mamy w sobie mieszankę różnych cech, ale jeden wzorzec dominuje (wywiad)

Sondaż IBRiS dla Polsat News: KO - 29,3 proc.; PiS - 23,7 proc.; Konfederacja - 13,4 proc.

Gdyby wybory parlamentarne odbywały się w najbliższą niedzielę, KO mogłaby liczyć na 29,3 proc. głosów, a PiS na 23,7 proc. - wynika z sondażu IBRiS dla Polsat News. Kolejne miejsce zajęła Konfederacja z wynikiem 13,4 proc. oraz Lewica (8,1 proc.). Data dodania artykułu: 04.06.2026 14:20
Sondaż IBRiS dla Polsat News: KO - 29,3 proc.; PiS - 23,7 proc.; Konfederacja - 13,4 proc.

Ekspert: podczas IV pielgrzymki do Polski Jan Paweł II czuł się w ojczyźnie jak persona non grata

Mija 35. rocznica IV pielgrzymki Jana Pawła II do Polski poświęconej Dekalogowi. Była to jedyna wizyta w ojczyźnie, podczas której poczuł się jak persona non grata - powiedział PAP Ignacy Masny, historyk z Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie. Data dodania artykułu: 04.06.2026 14:09
Ekspert: podczas IV pielgrzymki do Polski Jan Paweł II czuł się w ojczyźnie jak persona non grata

Ekspert: 4 czerwca bardziej dzieli politycznie niż historycznie (wywiad)

Polacy pozytywnie oceniają wydarzenia z czerwca 1989 r., ale pamięć o nich pozostaje słabo zakorzeniona rytualnie i emocjonalnie – ocenił w rozmowie z PAP Antoni Głowacki z Narodowego Centrum Kultury. Jego zdaniem 4 czerwca łatwo staje się dziś pretekstem do bieżącego sporu politycznego. Data dodania artykułu: 04.06.2026 13:08
Ekspert: 4 czerwca bardziej dzieli politycznie niż historycznie (wywiad)

Czerwona kartka dla komunistów. 4 czerwca 1989 roku Polska wybrała wolność

Polska 4 czerwca 1989 roku nie przypominała kraju gotowego do świętowania. Była raczej jak człowiek po długiej chorobie: wychudzona kryzysem, zmęczona kolejkami, reglamentacją, propagandą i strachem, ale wciąż z upartym błyskiem w oczach. W mieszkaniach pachniało nie rewolucją, lecz codziennym trudem. Na klatkach schodowych mówiło się półgłosem. W sklepach nadal brakowało więcej niż było. W telewizji wciąż pobrzmiewał język władzy, która przez dekady uczyła obywateli, że państwo należy do partii, a wybory są rytuałem potwierdzania tego, co już wcześniej zapisano w gabinetach. Data dodania artykułu: 04.06.2026 11:32
Czerwona kartka dla komunistów. 4 czerwca 1989 roku Polska wybrała wolność

4 czerwca: od Władysława Hermana po Moniuszkę, od wolności 1989 roku po tenisowy sen Mai Chwalińskiej

Dziś jest czwartek, 4 czerwca, sto pięćdziesiąty piąty dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.19, zajdzie o godz. 20.49. Imieniny obchodzą: Franciszek, Karol, Dacjan, Kwiryn i Kwiryna. Data dodania artykułu: 04.06.2026 10:39
4 czerwca: od Władysława Hermana po Moniuszkę, od wolności 1989 roku po tenisowy sen Mai Chwalińskiej

Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania. Sikorski wraca na drugie miejsce, Tusk spada na trzecią pozycję

Prezydent Karol Nawrocki pozostaje liderem majowego rankingu zaufania do osób publicznych. Tak wynika z najnowszego sondażu IBRiS przeprowadzonego dla Onetu. Za głową państwa uplasowali się Radosław Sikorski i Donald Tusk. Badanie pokazuje jednak coś więcej niż tylko kolejność na podium. To polityczny termometr kraju, w którym zaufanie coraz częściej miesza się z nieufnością, a każdy punkt procentowy przypomina ruch tektoniczny pod sceną publiczną. Data dodania artykułu: 03.06.2026 19:38
Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania. Sikorski wraca na drugie miejsce, Tusk spada na trzecią pozycję

EKF’26: ARP wspieranie rozwoju polskich firm ma w swoim DNA

Local content dotyczy całej polskiej gospodarki - chodzi o zwiększenie: udziału polskich firm w łańcuchach dostaw, poziomu marżowości, zdobywanie kompetencji i tym samym wzrost wartości dodanej, którą generują te firmy. „Agencja Rozwoju Przemysłu wspieranie rozwoju polskich firm ma w swoim DNA i aktywnie angażuje się w działania na rzecz zwiększenia udziału polskich firm w strategicznych projektach” - powiedział Krzysztof Telega, wiceprezes zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu S.A., podczas debaty „Local content w sektorze finansowym - między suwerennością a efektywnością” na 16. Europejskim Kongresie Finansowym w Sopocie. Data dodania artykułu: 03.06.2026 18:40
EKF’26: ARP wspieranie rozwoju polskich firm ma w swoim DNA
Charytatywny Bieg i Marsz Nordic Walking „Z Miłości dla Zdrowia”

Charytatywny Bieg i Marsz Nordic Walking „Z Miłości dla Zdrowia”

Aktywność dla zdrowia i ważny celZapraszamy na Charytatywny Bieg i Marsz Nordic Walking „Z Miłości dla Zdrowia” w Tomaszowie Mazowieckim. To wydarzenie skierowane jest do wszystkich – zarówno osób aktywnych fizycznie, jak i tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę ze zdrowym stylem życia.Organizatorzy podkreślają, że to nie tylko sportowa rywalizacja, ale przede wszystkim wyraz troski o zdrowie, życie oraz promocja profilaktyki onkologicznej i wczesnego wykrywania nowotworów. Podczas wydarzenia będzie można skorzystać również z bezpłatnych badań profilaktycznych oraz konsultacji ze specjalistami.Program wydarzeniaRejestracja uczestników i wydawanie numerów startowych odbędą się w godzinach 08:30–10:00. Oficjalne otwarcie zaplanowano na 09:45.Start biegu rekreacyjnego na 1,5 km przewidziano na 10:00, biegu głównego na 5 km na 10:40, a marszu Nordic Walking na 10:45. Po zakończeniu rywalizacji odbędzie się dekoracja zwycięzców, a o 13:00 zakończy się festyn.Nagrody i udziałKażdy uczestnik otrzyma pamiątkowy medal. Najlepsi zawodnicy w biegu głównym oraz marszu Nordic Walking zostaną nagrodzeni w klasyfikacjach open i wiekowych. Organizatorzy przewidzieli nagrody rzeczowe oraz puchary dla zwycięzców.Do udziału zaproszone są całe rodziny, grupy przyjaciół i wszyscy, którym bliska jest idea zdrowego stylu życia oraz wspierania profilaktyki zdrowotnej. Data rozpoczęcia wydarzenia: 07.06.2026

Polecane

Ekspert: 4 czerwca bardziej dzieli politycznie niż historycznie (wywiad) 4 czerwca: od Władysława Hermana po Moniuszkę, od wolności 1989 roku po tenisowy sen Mai Chwalińskiej Święto 25 Brygady Kawalerii Powietrznej. Tomaszów oddał hołd żołnierzom, którzy służbę rozumieją dosłownie SAFE, czyli obrona, która schodzi z wielkiej polityki do zakładów pracy Mały Niewiadów, wielka piłka. Stalówka 2012/13 awansowała do CLJ U-15 Wojewoda wzywa Radę Powiatu do wygaszenia mandatu Pauliny Sochy. Spór o pracę w TCZ, konflikt interesów i przepisy antykorupcyjne „Niewypowiedziane” Marty Osińskiej. Książka z Powiatu Tomaszowskiego, która przypomina, że pamięć zaczyna się w rodzinie Kask nie jest już sugestią. Od 3 czerwca nowe przepisy dla młodych rowerzystów i użytkowników e-hulajnóg 5000 zł nagrody za pomoc w ustaleniu sprawcy zniszczenia Małych Grot. Nad Pilicą runął fragment lokalnej pamięci Szambo pod kontrolą – fakty i mity, które każdy właściciel posesji powinien znać Czerwiec w Heliosie. Premiery, klasyki i kinowe niespodzianki dla całej rodziny 3 czerwca: Kopernik, Zamoyski, Aretha Franklin i nowe przepisy dla młodych rowerzystów
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Tomasz Treść komentarza: Zgadzam się, właściwy obieg dokumentów i bezpieczeństwo danych powinny iść w parze. W dobie cyfryzacji każda firma przetwarza ogromne ilości informacji, dlatego zgodność z RODO jest równie ważna jak sprawne zarządzanie dokumentacją. To samo dotyczy serwisów finansowych, takich jak Kantor. live, gdzie bezpieczeństwo danych użytkowników ma kluczowe znaczenie. Źródło komentarza: Jak zadbać o bezpieczeństwo dokumentów finansowych i podatkowych w przedsiębiorstwie? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Brawo dla firmy KNAPTRANS. Po pierwsze - dobrze się reklamuje, po drugie - robi dobrą robotę w zakresie tych "gównianych" tematów, po trzecie - pomaga temu portalowi. Tak trzymać - chłopaki (i dziewczyny - też). Źródło komentarza: Nowoczesna obsługa szamb – jak technologia zmienia branżę asenizacyjną Autor komentarza: Antolin Treść komentarza: Już za poprzedniego starosty był chęci do zrobienie kilku dróg niestety wtedy pan Pawlak wolał politykować kosztem mieszkańców gminy! Źródło komentarza: Powiat i gmina Ujazd o inwestycjach. W planach ciąg pieszo-rowerowy do Skrzynek Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Szpital to niestety JEST arena polityczna. Od dawien dawna do teraz. Nie wierzę w uczciwe konkursy i nominacje. Zawsze wygrywa kolesiostwo i chęć łatwego zysku. Nadal są osoby które są w szpitalu po to żeby się " nachapać", mają nieracjonelnie wysokie pensje, wręcz nieprzyzwoicie wysokie - na które absolutnie nie zasługują. Doją szpital. Doją nas. Tyle w temacie. Źródło komentarza: „Szpital to nie arena politycznej wojny”. Mocna odpowiedź na zarzuty wokół TCZ Autor komentarza: 😂🤣😂🤣😂🤣 Treść komentarza: co to jest "susz z THC"? 😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣 Źródło komentarza: 42-latek zatrzymany z marihuaną. Narkotyki w samochodzie, zarzut i groźba więzienia Autor komentarza: Tomaszów Treść komentarza: Porodówka w Brzezinach teraz Tuszyn a być może Tomaszów następny,ale pani minister wychodzin przed kamery i mówi że jeździ po Polsce i się wszyscy cieszą że jest lepiej!rząd popsl rządem nieudaczników! Źródło komentarza: Pulmonologia w Tuszynie: personel alarmuje o przyszłość oddziału
Reklama
Reklama
Łóżko rehabilitacyjne  Elbur PB 337

Łóżko rehabilitacyjne Elbur PB 337

Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż gratisNa zdjęciu: Łóżko PB 337 w wykonaniu standardowym w kolorze buk. Akcesoria: stolik Rubens 3 w kolorze buk.Łóżko PB 337 jest szczególnym łóżkiem do opieki długoterminowej, które w przeciwieństwie do klasycznych łóżek posiada możliwość opuszczenia krawędzi leża do poziomu ok. 23 cm. Niskie, dolne położenie leża ułatwia dostęp osobom z problemami z koordynacją ruchową i zwiększa bezpieczeństwo pacjenta nawet przy opuszczonych barierkach bocznych.Więcej informacjiKolory standardowe: DETALE PRODUKTU:1. Położenie leża 23 cm od podłogi4. Solidne koło z hamulcem2. Zabudowane napędy podnoszenia łóżka5. Pilot z blokadą poszczególnych funkcji3. Leże z regulacją twardości6. Dodatkowa regulacja za pomocą rastomatu OPCJE:zmiana wypełnienia leża • zmiana długości leża • zmiana kolorystykiPODSTAWOWE DANE TECHNICZNEBezpieczne obciążenie robocze175 kgMaksymalna waga użytkownika140 kgRegulacja wysokości leża:od 23 do 63 cmRegulacja segmentu oparcia pleców:0 ÷ 70°Regulacja segmentu oparcia podudzi:0 ÷ 20°Wymiary zewnętrzne długość × szerokość:219 × 102 cmPrześwit pod łóżkiem:ok. 7 cmCiężar całkowity:101,4 kgKółka jezdne:100 mm z hamulcem FUNKCJEDO POBRANIA: Karta produktu PB-337 [PDF]

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama