Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 4 czerwca 2026 15:22
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny

Historia Konkursu Chopinowskiego

Jak grać muzykę Chopina? Perfekcyjnie, bezbłędnie, w stylu chopinowskim, a do tego proponując własną interpretację? Te pytania były podstawą 18 Międzynarodowych Konkursów Pianistycznych im. Fryderyka Chopina. Przypominamy historię tych zmagań, na początek - pierwsze cztery konkursy.

Tuż przed rozpoczęciem XIX Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego przypominamy historię tych zmagań. Kolejne konkursy odbyły się w latach: 1975-1990. To wówczas rozpoczynają swe międzynarodowe kariery gwiazdy pianistyki: Krystian Zimerman, Ivo Pogorelić, Ewa Pobłocka, Kevin Kenner.

IX Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina w Warszawie

Organizatorem konkursu, który trwał od 7 do 28 października 1975 r., było Towarzystwo im. Fryderyka Chopina.

W Konkursie wzięło udział 84 pianistów z 22 krajów, w tym sześcioro Polaków: Anna Jastrzębska, Hanna Jaszyk, Joanna Kurpiewska, Katarzyna Popowa-Zydroń, Elżbieta Tarnawska i Krystian Zimerman.

Polacy dostali się do konkursu głównego po wcześniejszych, ogólnopolskich czteroetapowych przesłuchaniach, które miały miejsce w lutym 1975 r.

W konkursie mogli uczestniczyć pianiści w wieku 17-30 lat. Najmłodszym uczestnikiem był siedemnastolatek Andre Boainain z Brazylii; najstarszym – blisko trzydziestoletni Gerald Robbins ze Stanów Zjednoczonych. Po raz pierwszy w historii konkursu wystąpił czarnoskóry pianista Donald Ryan, reprezentant Trynidadu i Tobago.

Powiedzmy to od razu: laureatem IX Konkursu Chopinowskiego został Krystian Zimerman.

„W najśmielszych marzeniach nie przewidywałem aż tak wysokiego wyróżnienia – mówił laureat. „Tę radość i satysfakcję zawdzięczam przede wszystkim memu profesorowi – Andrzejowi Jasińskiemu, pod którego opieką pozostaję od szóstego roku życia”.

Krystian Zimerman dodał: „po konkursie będę mógł więcej czasu poświęcić kompozytorom, których gram ze szczególną przyjemnością – Bachowi, Beethovenowi, Rachmaninowi, Czajkowskiemu. Poza tym za najważniejszą w tej chwili sprawę uważam naukę. Przyjęto mnie bezpośrednio po ukończeniu liceum na II rok studiów w katowickiej PWSM, co zobowiązuje do podwójnego wysiłku”.

Ale zanim bywalcy konkursu mogli uczestniczyć w przesłuchaniach, musieli się dostać do gmachu Filharmonii Narodowej. A było to tego roku szczególnie trudne. Przyjazdy do Warszawy na konkurs zaczęły bowiem organizować zagraniczne biura podróży. I one przypuściły szturm do kas po bilety, aby melomanom z różnych krajów świata zapewnić wstęp do Filharmonii.

Przez cały czas trwania konkursu publiczność warszawska z trudem pokonywała próg Filharmonii. Napięcie wzrosło przed finałami. Młodzi ludzie pragnący dostać się do środka rozsiedli się na ulicy, blokując wstęp do szacownego gmachu. Wezwano MO. Pierwszy koncert finałowy rozpoczął się z godzinnym opóźnieniem.

Podczas przesłuchań finałowych Wielką Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia (symfonicy z Filharmonii Narodowej byli na tournée) dyrygował Jerzy Maksymiuk.

W 1975 r. w jury, któremu przewodniczył Kazimierz Sikorski, zasiadały 23 osoby. Charakterystyczne, że w tym gronie znalazło się aż ośmiu laureatów poprzednich Konkursów Chopinowskich, wśród nich Louis Kentner - nagrodzony w II Konkursie; Witold Małcużyński- w III; Jewgienij Malinin – w IV i Bernard Ringeissen - w V. Byli to wybitni pianiści, mistrzowscy interpretatorzy muzyki kompozytora i znawcy problematyki chopinowskiej.

Jednak oceny jury nie zgadzały się z odczuciami i sympatiami publiczności. Tak zresztą działo się i podczas poprzednich edycji turnieju, ale tym razem były to drastyczne różnice. Doszło do tego, że zakwalifikowana przez jury do finału znakomita pianistka Elżbieta Tarnawska z tego finału zrezygnowała, bo tak ją zniechęcili „melomani”, którzy chcieli widzieć w finale Amerykanów, a przede wszystkim Williama Wolframa.

Wielkim zwycięzcą IX Konkursu Chopinowskiego był osiemnastoletni Krystian Zimerman, któremu przypadły niemal wszystkie nagrody; Grand prix, czyli I nagroda i złoty medal oraz nagrody za najlepsze wykonanie mazurków, poloneza i sonaty. Nagrodę za interpretację sonaty im. Zbigniewa Drzewieckiego ustanowili uczniowie profesora, laureaci Konkursów Chopinowskich.

Zimerman poza nagrodą główna wynosząca 60 tysięcy zł, otrzymał trzy prywatnie fundowane nagrody na sumę 55 tys. zł oraz siedem nagród na łączną kwotę 21 tysięcy dolarów USA.

„Początków dopiero słonecznej owej kariery nie muszę opisywać, bo nie tylko rozwija się na naszych oczach, ale jest to poniekąd - kariera naszych serc” - pisał - Jerzy Waldorff.

Trzy kolejne miejsca w konkursie zajęli pianiści z ZSRR – Dina Joffe, Tatiana Fiedkina, Paweł Giliłow. Laureatem piątego miejsca został Amerykanin Dean Kramer.

Finaliści i uczestnicy IX Konkursu Chopinowskiego – owa muzyczna młodzież – została obsypana nagrodami pozaregulaminowymi od instytucji i osób prywatnych z wielu krajów Europy i spoza kontynentu. Świadczyło to zdaniem organizatorów i krytyków muzycznych o stale rosnącym w świecie zainteresowaniu muzyką Chopina i konkursem jego imienia.

Goście zza granicy, dostojne, znane osoby niejednokrotnie przydawały blasku turniejowi pianistów. Podczas V Konkursu w 1955 r. w loży honorowej zasiadała królowa Elżbieta Belgijska. Natomiast jesienią 1975 r. do Warszawy przybył amerykański multimilioner John Seward Johnson. Towarzyszyła mu młoda żona Barbara, Polka. Z naszym krajem bosa ogromnego koncernu farmaceutycznego łączyła też osoba jego siostry, która wyszła za mąż za dyrygenta Leopolda Stokowskiego.

Państwa Johnsonów otaczał w Warszawie mały dwór: krewni, przyjaciele, asystenci. Towarzystwo z USA zajęło pół piętra w Hotelu Europejskim, w którym też – pomiędzy przesłuchaniami - wydawane były dla tego grona wytworne obiady.

Przede wszystkim jednak państwo Johnsonowie ufundowali kilka własnych, pozaregulaminowych nagród. Jedną z nich uhonorowany został Kristian Zimerman.

Od IX konkursu utrwalił się zwyczaj wykonywania w rocznicę śmierci Fryderyka Chopina – 17 października Requiem Wolfganga Amadeusa Mozarta w warszawskim kościele Świętego Krzyża, gdzie znajduje się wmurowana w filar świątyni urna z sercem Chopina. Requiem zabrzmiało w czasie uroczystości pogrzebowych kompozytora 30 października 1849 r. w kościele św. Magdaleny w Paryżu.

X Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina w Warszawie.

Organizatorem konkursu, który trwał od 1 do 20 października 1980 r. było Towarzystwo im. Fryderyka Chopina.

W trakcie trwania konkursu, 3 października, zmarł jego inicjator, profesor Jerzy Żurawlew.

W jubileuszowym – X Konkursie Chopinowskim - wzięła udział rekordowa liczba pianistów – 149 z 37 krajów.

Polskę reprezentowali Elżbieta Karaś-Krasztel, Kornelia Ogórek, Ewa Pobłocka, Paweł Skrzypek, Jerzy Sterczyński i Jerzy Tosik-Warszawiak. Licznie przybyli pianiści z Japonii i Stanów Zjednoczonych.

Konkurs składał się z trzech etapów i finału.

Zwyciężył Dang Thai So’n, pianista z Wietnamu. Uhonorowany też został ex aequo z innymi pianistami wszystkimi nagrodami specjalnymi. Dang Thai So’n zagrał z orkiestrą koncert finałowy po raz pierwszy w swoim życiu.

Zwycięzca X konkursu w pewien sposób został przyćmiony burzą, jaka wybuchła wokół reprezentanta Jugosławii Ivo Pogorelicia. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że Pogorelić skradł show. Młody Jugosłowianin z bujną, ciemną czupryną, z ujmującym uśmiechem, w wąskich czarnych spodniach, w białej „romantycznej” koszuli, z koralikami i łańcuszkami na szyi zasiadł na luzie do fortepianu.

„Bardzo przystojny, takie modne pół chłopca, pół dziewczyny, ale przy fortepianie cały tygrys!” – pisał Jerzy Waldorff.

Pogorelić stał się natychmiast ulubieńcem publiczności. Nie zdobył on żadnej z głównych nagród, odpadając w trzecim etapie. Jury nie dopuściło go do finału, gdyż jego interpretacje były według jurorów zbyt kontrowersyjne, zanadto odbiegały od kanonu wykonawczego i podobno pianiście zdarzały się błędy nutowe.

Odmiennego zdania był komentujący konkurs Jerzy Waldorff: „Niezwykłość Pogorelicia na tym się zasadzała, iż tego samego Fryderyka Chopina grał jedne utwory w sposób nie do przyjęcia (Polonez fis-moll, początek Sonaty b-moll) a inne w sposób zachwycający (Etiuda E-dur, Marsz żałobny i finał Sonaty b-moll)(…) te udane pozycje Jugosłowianina, jakkolwiek niezbyt liczne, artystycznie, w sensie odkrywczym – nowego słyszenia Chopina, więcej były warte od całych programów wykonywanych przez innych konkursowiczów”.

Do dyskusji w jury – o co zabiegała Martha Argerich – nie doszło. Argerich gwałtownie ustąpiła z grona jurorów, w wywiadzie telewizyjnym obraziła kolegów i potem długo gniewała się na Warszawę.

„Najdramatyczniejszy” z wszystkich dotychczasowych X konkurs zamknięto w nocy z 19 na 20 października 1980 r.

Zwycięzcą został „bardzo inteligentny i subtelny o ślicznej, perlistej technice dwudziestodwuletni Wietnamczyk – Dang Thai So’n; drugą nagrodę zdobyła Tatiana Szebanowa z ZSRR; trzecia przypadła Arutiunowi Papazjanowi, absolwentowi konserwatorium w Erewaniu, ZSRR. Czwartej nagrody nie przyznano; dwie piąte ex aequo zdobyły Japonka Akiko Wbi i Polka Ewa Pobłocka. Dwie szóste nagrody podzielili między siebie Erik Berchot z Paryża oraz Irina Pietrowa z Moskwy.

A potem, już tradycyjnie, na uczestników konkursu posypał się deszcz nagród pozaregulaminowych, pochodzących od fundatorów z Polski i całego świata. Najwięcej nagród – czternaście – otrzymała najwyżej oceniona przez jury polska pianistka Ewa Pobłocka.

Sześć nagród pozaregulaminowych osłodziło smak gorzkiej przegranej Pogoreliciowi, w tym medal i dyplom od polskich krytyków i sprawozdawców muzycznych, jak też nagroda specjalna Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego i prywatna nagroda ufundowana przez aktorkę Irenę Eichlerównę. Pogorelić, mimo że przepadł w konkursie, to wyjeżdżał z Warszawy z wieloma zaproszeniami na koncerty w Europie i w Stanach Zjednoczonych. Tak rozpoczęła się kariera tego oryginalnego pianisty, „bożyszcza warszawskiej publiczności” w roku 1980.

„Z im dłuższej perspektywy obserwuję konkursy, tym mocniej utwierdzam się w przekonaniu – pisał Jerzy Waldorff – że bezustanne wiązane z nimi perturbacje dowodzą ich niezmiennej młodości, rodzenia się coraz to nowych problemów artystycznych i czysto fortepianowych (…) szczególną zaletę i mocną stronę imprez polskich stanowi ich monograficzność. W tym sensie, jako wyłącznie poświęcone dziełom Fryderyka Chopina, są i pozostaną bezkonkurencyjne, tak długo, póki ta muzyka będzie ludziom potrzebna”.

XI Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina w Warszawie

Organizatorem konkursu, który trwał od 30 września – 20 października 1985 r. było Towarzystwo im. Fryderyka Chopina.

Konkurs składał się z trzech etapów i finału. Przystąpiło doń 124 pianistów z 32 krajów. W konkursie mogli uczestniczyć kandydaci wieku od 16 do 28 lat.

Najliczniej reprezentowana była Japonia, z której przybyło 26 pianistów; z Stanów Zjednoczonych zgłosiło się do chopinowskiego turnieju 17 uczestników.

Polska „wystawiła piękną dwunastkę”. Byli to: Mariola Cieniawa, Joanna Domańska, Krzysztof Jabłoński, Grzegorz Jastrzębski, Wojciech Kocyan. Joanna Michna, Kornelia Ogórek, Maciej Piotrowski, Monika Rosca (pianistka i aktorka - odtwórczyni roli Nel w ekranizacji „W pustyni i w puszczy”), Jerzy Stryjniak, Wojciech Szewczuk i Edward Wolanin.

Był to „konkurs po Pogoreliciu” jak też po buncie i radości czasu Solidarności. Ten XI Konkurs przypadł na połowę lat osiemdziesiątych i odbywał się „w smucie i szaroburym, siermiężnym klimacie schyłkowego PRL-u” – pisał Jacek Hawryluk w „Dodatku specjalnym” poświęconym konkursom 1985-2015.

Dyrektorem konkursu mianowano Bogumiła Pałasza. Jury składało się z 21 osób – wybitnych pianistek i pianistów; w gronie tym, któremu przewodniczył prof. Jan Ekier, zasiadali m.in. Edward Auer oraz Charles H. Webb z USA; Halina Czerny-Stefańska, Lidia Grychtołówna, Barbara Hesse-Bukowska, Andrzej Jasiński, Piotr Paleczny. Honorowym przewodniczącym był Kazimierz Sikorski.

Prof. Jan Ekier, który po raz pierwszy został przewodniczącym jury, był zwolennikiem arytmetyki i solennego przeliczania punktów, dyskusji nie przewidywał, słowo „reforma” w odniesieniu do konkursu go raziło. Środowisko muzyczne oczekiwało jednak po poprzednim „buntowniczym” konkursie zmian. Oczekiwania były raczej daremne. Prof. Ekier w wywiadzie dla „Kultury” miał nawet powiedzieć „Klimat dyskoteki zepsuł nam trochę X Konkurs”. Ocenianie w skali od 1 do 25, bez możliwości głosowania i dyskusji preferowało poprawnych, ale nie wybitnych pianistów. „Osobowości i postaci kontrowersyjne – jak zaznaczył Jacek Hawryluk – lądowały poza burtą”.

Drugi Pogorelić się nie pojawił, ale i w 1985 r. oczekiwano znowu w Warszawie na nową osobowość.

Od pierwszego etapu wyróżniał się pianista pochodzący z ZSRR - Stanisław Bunin, syn pianisty Stanisława Neuhausa i wnuk pianisty i pedagoga „Harry’ego” Neuhausa. Dziewiętnastoletni Rosjanin stał się faworytem publiczności, krytyków i jak się miało okazać – jury. „Bunin, gdy siadał do fortepianu, wszystko miał pod palcami. Scherzo E-dur i Ballada f-moll zniewalały, Grand Valse Brillante F-dur op. 34 nr 3 wirował, a Koncert e-moll był prawdziwie królewski”. Werdykt jury nie wzbudził żadnych kontrowersji i przyjęto go z aplauzem. Tylko jeden juror Chińczyk Fou Ts’ong, który w 1955 roku zdobył III nagrodę, nie zaakceptował zwycięzcy i nie podpisał werdyktu jury. Podobno gdy jurorzy obradowali po raz ostatni, on jadł kolację w hotelu Victoria.

Stanisław Bunin otrzymał większość głównych nagród. Warszawa zachowała go we wdzięcznej pamięci, ponieważ najważniejszą nagrodę finansową ufundowaną przez Ministra Kultury i Sztuki, przekazał na cele charytatywne. „Pragnę gorąco podziękować za umożliwienie mi przeżycia takiej satysfakcji i radości, jaka stała się w Polsce moim udziałem” – zaznaczał pianista. „Będąc w ojczyźnie Chopina, chciałbym wnieść swój symboliczny wkład w dzieło pielęgnowania tradycji związanych z postacią i twórczością i dlatego pragnę pozostawić w Polsce swą nagrodę, która przypadła mi jako laureatowi. Niech służy młodym pokoleniom chopinowskich adeptów”.

Swoje uczestnictwo w konkursie wyraźnie zaznaczyli Francuzi: II nagrodę zdobył Francuz Marc Laforet oraz V nagrodę JeanMarc Luisada. Japonka Michie Koyama uhonorowana została IV nagrodą.

Z polskiej ekipy do finału dotarł sympatyczny pianista, któremu wszyscy kibicowali – Krzysztof Jabłoński, student prof. Jasińskiego. Zdobył on III nagrodę. „To znakomity pianista, do dzisiaj z powodzeniem koncertujący i prowadzący kursy mistrzowskie na całym świecie” – pisał krytyk muzyczny Stanisław Dybowski.

Co ciekawe, zdobywca II nagrody Francuz Marc Laforet, otrzymał także nagrodę pozaregulaminową od Ministra Handlu Zagranicznego, a był nią fortepian marki Calisia.

Uczestnicy XI Konkursu Chopinowskiego mogli wybierać spośród pięciu instrumentów; po raz pierwszy pojawiły się fortepiany japońskich marek: Yamaha oraz Kawai obok dwóch Steinwayów i Boesendorfera.

Konkursowi towarzyszyła zorganizowana wystawa pt. „Kolekcje chopinowskie”. Towarzystwo im. Fryderyka Chopina zorganizowało w związku z konkursem również I Międzynarodowy Konkurs Płytowy „Grand Prix du Disque Frédéric Chopin”.

Polskie Nagrania wydały dziesięć płyt Kroniki konkursu, które ukazywały się sukcesywnie po każdym etapie.

„O, wciórności… tak komentował rozwścieczony Jerzy Waldorff brak zainteresowania Telewizji Polskiej konkursem.

Piękny natomiast był plakat XI konkursu. Jego autor Tomasz Szulecki umieścił na pięciolinii zamiast nut – wierzby, a nad tym „zapisem” świeciła tarcza jesiennego słońca.

XII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina w Warszawie

Organizatorem konkursu, który trwał od 1 do 20 października 1990 r. było Towarzystwo im. Fryderyka Chopina. Konkurs zaszczyciły swoją obecnością: królowa belgijska Fabiola oraz królowa Hiszpanii Zofia, którą poproszono otwarcie wystawy pt. „Podróż romantyczna Fryderyka Chopina i George Sand na Majorkę”.

W konkursie, składającym się z trzech etapów i finału, uczestniczyło 110 pianistów z 28 krajów. Liczna była reprezentacja Japonii; na piętnaścioro zakwalifikowanych osób, siedmioro dotarło do trzeciego etapu.

Polskę reprezentowało 11 pianistek i pianistów. Byli to: Tomasz Bartoszek, Wojciech Broczkowski, Artur Cieślak, Kordian Góra, Grzegorz Jastrzębski, Wojciech Kocyan, Monika Konopko, Agnieszka Kulikow, Marta Peter, Zbigniew Raubo, Wojciech Świtała.

XII Konkurs Chopinowski nie wyłonił zwycięzcy! Po raz pierwszy w historii konkursu jury pod przewodnictwem prof. Jana Ekiera, nie przyznało I nagrody i w związku z tym nikt nie otrzymał 20 milionów złotych, bo na tyle opiewała kwota za zwycięstwo. Jury również nie przyznało nagrody za wykonanie mazurków.

Laureatem II nagrody został Amerykanin Kevin Kenner. Doświadczony, 27-letni pianista, po raz drugi uczestniczył w konkursie. Dziesięć lat wcześniej – w roku 1980 - zdobył wyróżnienie. Później uczył się w Krakowie u prof. Ludwika Stefańskiego. prof. Halina Czerny-Stefańska, żona profesora tak opisywała młodego Amerykanina. „Okazał się nie tylko bardzo zdolnym, miłym, wrażliwym chłopcem, ale też szalenie pracowitym. Ćwiczył po 8, 10 godzin dziennie”.

Pianista musiał jednak na pewien czas zrezygnować z grania. Był mormonem i został skierowany na misję. Po dwóch latach powrócił do pianistyki. W Warszawie w roku 1990 „znakomicie grał etiudy, wspaniale zabrzmiały Ballada f-moll, walc As-dur op.42 oraz Andante spinato i Wielki Polonez Es-dur (…) XII Konkurs bez względu na ostateczną decyzje jurorów należał do niego” – charakteryzuje umiejętności Amerykanina Hawryluk.

W nocy z 20 na 21 października jury ogłosiło ostateczne wyniki XII Konkursu Chopinowskiego.

Zdobywcą II nagrody został Kevin Kenner. Amerykański pianista został również laureatem nagrody publiczności. III nagroda przypadła Yukio Yokoyama z Japonii. IV nagrodą uhonorowani zostali ex aequo Corado Roller z Włoch i Margarita Szewczenko z ZSRR. V nagroda przypadła ex aequo Annie Malinkowej z ZSRR i Takako Takahashi z Japonii. Laureatką VI nagrody została siedemnastoletnie francuska pianistka Caroline Sageman. Wszyscy finaliści otrzymali stosownie do zajętego miejsca bądź wyróżnienia odpowiednią nagrodę finansową.

Polscy pianiści nie „odegrali” znaczącej roli w konkursie. Do trzeciego etapu dotarł Wojciech Świtała. Po raz pierwszy nasz kraj nie miał swojego reprezentanta w finale. Świtała, jako najwyżej notowany Polak, otrzymał wiele nagród pozaregulaminowych, I co ważniejsze – razem z Kevinem Kennerem otrzymał wyróżnienia za najlepsze wykonanie poloneza.

XII konkurs odbył się już w wolnej Polsce, w czasie transformacji ustrojowej, w nowej sytuacji gospodarczej. Polska przygotowywała się do pierwszych wolnych wyborów prezydenckich. Nic dziwnego, że i w kuluarach Filharmonii Narodowej dyskutowano o polityce. Ale też i o wysokich cenach biletów wstępu do Filharmonii. Karnety na przesłuchania – jak przypomina Jacek Hawryluk – kosztowały 1000 dolarów dla cudzoziemców i 5 milionów złotych dla Polaków (przy średnim wynagrodzeniu wynoszącym wówczas milion 104 tys. zł). Koszt karnetu okazał się zbyt wygórowany na przykład dla Jerzego Waldorffa, który od czasu odbudowy gmachu Filharmonii Narodowej miał na Sali swoje stałe miejsce 12 w rzędzie trzynastym. W rezultacie Waldorffa po raz pierwszy na konkursie zabrakło.

XII Konkurs Chopinowski stał – zdaniem środowiska muzycznego na rozdrożu i przeżywał kryzys.

Budujące było jednak to, że w 1990 r. po raz pierwszy Program II Polskiego Radia transmitował wszystkie przesłuchania.

Polska Agencja Prasowa jest patronem medialnym Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina oraz XIX Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina.

Historia Konkursu Chopinowskiego: lata 1995-2021



Podziel się
Oceń

Komentarze

Opinie

Igor Matuszewski Igor Matuszewski

Nie piszę tego tekstu przeciwko komukolwiek. Nie przeciwko kibicom, którzy przestali przychodzić. Nie przeciwko działaczom, którzy próbują spinać budżety cienkie jak jesienna murawa po ciężkim meczu. Nie przeciwko piłkarzom, którzy wychodzą na boisko często bez wielkich świateł, kamer i fanfar. Piszę go raczej z niepokoju — tego samego, który pojawia się, gdy w miejscu dawniej pełnym gwaru zaczyna słychać echo.Tomaszowska piłka nożna ma za sobą historię dłuższą niż niejedna miejska instytucja. Ma swoje nazwiska, swoje derby, swoje trybuny, swoje rodzinne opowieści. Ma Lechię, ma Pilicę, ma pamięć boisk, na których spotykało się miasto — czasem po to, by kibicować, czasem by się spierać, ale przede wszystkim po to, by być razem.Dlatego dzisiejsze puste miejsca na trybunach bolą bardziej niż słabszy wynik w tabeli. Bo wynik można poprawić w następnym meczu. Utraconą więź odbudowuje się znacznie trudniej.Ten felieton jest więc pytaniem zadanym Tomaszowowi: czy lokalny klub ma być tylko kosztem, herbem, wspomnieniem i punktem w budżecie? Czy może nadal może być czymś, co łączy ludzi — tak zwyczajnie, po tomaszowsku, bez wielkich słów, za to z obecnością tam, gdzie naprawdę jest potrzebna: przy boisku.

Jeszcze nie tak dawno lokalny mecz piłkarski był czymś więcej niż dziewięćdziesięcioma minutami biegania za piłką. Był pretekstem, żeby wyjść z domu, spotkać znajomych, pokłócić się o skład, ponarzekać na sędziego, pochwalić bramkarza i przez chwilę poczuć, że miasto oddycha jednym rytmem. Dziś na trybunach coraz częściej słychać nie gwar kilku tysięcy gardeł, ale echo pustych krzesełek. W Tomaszowie Mazowieckim — mieście z mocną, robotniczą i sportową pamięcią — frekwencja na poziomie maksymalnie około 300 osób nie jest tylko statystyką. Jest pytaniem. I to pytaniem niewygodnym.
Igor Matuszewski Igor Matuszewski

W tej sprawie najważniejsze nie jest dziś pytanie, czy mandat radnej Pauliny Sochy powinien zostać wygaszony. To byłby wniosek przedwczesny, wymagający pełnej analizy dokumentów, zakresu obowiązków, ewentualnych pełnomocnictw i nagrań z sesji. Najważniejsze jest coś innego: czy w powiecie tomaszowskim potrafimy jeszcze wyraźnie oddzielać funkcję kontrolną radnego od lojalności wobec instytucji, w której ten radny pracuje.Bo nawet jeśli prawo ostatecznie nie dopatrzy się naruszenia art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym, pozostaje problem standardu. Radny nie jest zwykłym komentatorem życia publicznego. Radny ma kontrolować, pytać, sprawdzać, domagać się dokumentów i patrzeć władzy oraz spółkom zależnym od samorządu na ręce. Jeżeli jednocześnie pełni funkcję kierowniczą w jednej z takich spółek, powstaje cień wątpliwości. A w sprawach publicznych cień bywa czasem wystarczająco ciemny, by mieszkańcy zaczęli tracić zaufanie.

Sprawa ewentualnego wygaszenia mandatu radnej Pauliny Sochy nie została zakończona. Łódzki Urząd Wojewódzki zażądał od Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim kolejnych dokumentów dotyczących jej aktywności na sesjach, zwłaszcza tych, na których wypowiadała się w sprawach Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. W tle jest art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym — jeden z przepisów antykorupcyjnych, który ma pilnować granicy między mandatem radnego, interesem publicznym i działalnością podmiotów korzystających z mienia powiatu.
Elwira Banaszkiewicz Elwira Banaszkiewicz

Piszę o świecie protez, bo w Polsce coraz częściej nie naprawiamy systemu, lecz dokładamy mu kolejne podpórki. Trochę jak w starym filmie Barei: wszystko się chwieje, wszyscy wiedzą, że się chwieje, ale oficjalnie nadal udajemy, że konstrukcja stoi dumnie i stabilnie. Prawo rodzinne, demografia, bezpieczeństwo, ochrona zdrowia, opieka nad osobami starszymi — to nie są osobne wyspy. To jeden organizm. Jeżeli w jednym miejscu zaczyna brakować kości, w innym pojawia się ból.Niepokoi mnie nie sama debata o związkach partnerskich czy małżeństwach jednopłciowych. Niepokoi mnie sposób, w jaki państwo tę debatę prowadzi: nerwowo, fragmentarycznie, bez odwagi nazwania konsekwencji. Jedni chcą wszystko przepchnąć hasłem nowoczesności, drudzy wszystko zatrzymać hasłem tradycji. A między nimi stoi zwykły obywatel, który chciałby wiedzieć, jakie prawo będzie obowiązywać jutro, kto za nie odpowiada i ile ta polityczna improwizacja będzie nas kosztować.Najważniejsze pytanie brzmi więc nie tylko: jakie przepisy uchwalimy? Ważniejsze jest: czy mamy jeszcze odwagę myśleć o Polsce za dwadzieścia lat? O dzieciach, których rodzi się coraz mniej. O seniorach, których będzie coraz więcej. O rodzinach, które nie potrzebują propagandowych laurek, lecz stabilności. O ludziach chorych i niepełnosprawnych, którzy zamiast metaforycznych protez państwa potrzebują realnych protez, rehabilitacji, dostępnej pomocy i sprawnych instytucji.

Polski system od lat przypomina pacjenta, którego nikt już nawet nie próbuje porządnie leczyć. Zamiast diagnozy — plaster. Zamiast operacji — prowizorka. Zamiast prawa pisanego z myślą o następnych dekadach — kolejne protezy, które mają utrzymać konstrukcję w pionie jeszcze przez chwilę. Byle do następnego posiedzenia Sejmu. Byle do następnego sondażu. Byle nie powiedzieć obywatelom wprost, że państwo coraz częściej porusza się o kulach.

Ekspert o typach osobowości: mamy w sobie mieszankę różnych cech, ale jeden wzorzec dominuje (wywiad)

Większość z nas stanowi mieszankę różnych cech, choć zwykle jeden wzorzec pozostaje dominujący i to on w największym stopniu wpływa na nasze decyzje, emocje i relacje – powiedział PAP Marcin Cząba, współautor książki o dziewięciu typach osobowości. Data dodania artykułu: 04.06.2026 14:30
Ekspert o typach osobowości: mamy w sobie mieszankę różnych cech, ale jeden wzorzec dominuje (wywiad)

Sondaż IBRiS dla Polsat News: KO - 29,3 proc.; PiS - 23,7 proc.; Konfederacja - 13,4 proc.

Gdyby wybory parlamentarne odbywały się w najbliższą niedzielę, KO mogłaby liczyć na 29,3 proc. głosów, a PiS na 23,7 proc. - wynika z sondażu IBRiS dla Polsat News. Kolejne miejsce zajęła Konfederacja z wynikiem 13,4 proc. oraz Lewica (8,1 proc.). Data dodania artykułu: 04.06.2026 14:20
Sondaż IBRiS dla Polsat News: KO - 29,3 proc.; PiS - 23,7 proc.; Konfederacja - 13,4 proc.

Ekspert: podczas IV pielgrzymki do Polski Jan Paweł II czuł się w ojczyźnie jak persona non grata

Mija 35. rocznica IV pielgrzymki Jana Pawła II do Polski poświęconej Dekalogowi. Była to jedyna wizyta w ojczyźnie, podczas której poczuł się jak persona non grata - powiedział PAP Ignacy Masny, historyk z Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie. Data dodania artykułu: 04.06.2026 14:09
Ekspert: podczas IV pielgrzymki do Polski Jan Paweł II czuł się w ojczyźnie jak persona non grata

Ekspert: 4 czerwca bardziej dzieli politycznie niż historycznie (wywiad)

Polacy pozytywnie oceniają wydarzenia z czerwca 1989 r., ale pamięć o nich pozostaje słabo zakorzeniona rytualnie i emocjonalnie – ocenił w rozmowie z PAP Antoni Głowacki z Narodowego Centrum Kultury. Jego zdaniem 4 czerwca łatwo staje się dziś pretekstem do bieżącego sporu politycznego. Data dodania artykułu: 04.06.2026 13:08
Ekspert: 4 czerwca bardziej dzieli politycznie niż historycznie (wywiad)

Czerwona kartka dla komunistów. 4 czerwca 1989 roku Polska wybrała wolność

Polska 4 czerwca 1989 roku nie przypominała kraju gotowego do świętowania. Była raczej jak człowiek po długiej chorobie: wychudzona kryzysem, zmęczona kolejkami, reglamentacją, propagandą i strachem, ale wciąż z upartym błyskiem w oczach. W mieszkaniach pachniało nie rewolucją, lecz codziennym trudem. Na klatkach schodowych mówiło się półgłosem. W sklepach nadal brakowało więcej niż było. W telewizji wciąż pobrzmiewał język władzy, która przez dekady uczyła obywateli, że państwo należy do partii, a wybory są rytuałem potwierdzania tego, co już wcześniej zapisano w gabinetach. Data dodania artykułu: 04.06.2026 11:32
Czerwona kartka dla komunistów. 4 czerwca 1989 roku Polska wybrała wolność

4 czerwca: od Władysława Hermana po Moniuszkę, od wolności 1989 roku po tenisowy sen Mai Chwalińskiej

Dziś jest czwartek, 4 czerwca, sto pięćdziesiąty piąty dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.19, zajdzie o godz. 20.49. Imieniny obchodzą: Franciszek, Karol, Dacjan, Kwiryn i Kwiryna. Data dodania artykułu: 04.06.2026 10:39
4 czerwca: od Władysława Hermana po Moniuszkę, od wolności 1989 roku po tenisowy sen Mai Chwalińskiej

Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania. Sikorski wraca na drugie miejsce, Tusk spada na trzecią pozycję

Prezydent Karol Nawrocki pozostaje liderem majowego rankingu zaufania do osób publicznych. Tak wynika z najnowszego sondażu IBRiS przeprowadzonego dla Onetu. Za głową państwa uplasowali się Radosław Sikorski i Donald Tusk. Badanie pokazuje jednak coś więcej niż tylko kolejność na podium. To polityczny termometr kraju, w którym zaufanie coraz częściej miesza się z nieufnością, a każdy punkt procentowy przypomina ruch tektoniczny pod sceną publiczną. Data dodania artykułu: 03.06.2026 19:38
Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania. Sikorski wraca na drugie miejsce, Tusk spada na trzecią pozycję

EKF’26: ARP wspieranie rozwoju polskich firm ma w swoim DNA

Local content dotyczy całej polskiej gospodarki - chodzi o zwiększenie: udziału polskich firm w łańcuchach dostaw, poziomu marżowości, zdobywanie kompetencji i tym samym wzrost wartości dodanej, którą generują te firmy. „Agencja Rozwoju Przemysłu wspieranie rozwoju polskich firm ma w swoim DNA i aktywnie angażuje się w działania na rzecz zwiększenia udziału polskich firm w strategicznych projektach” - powiedział Krzysztof Telega, wiceprezes zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu S.A., podczas debaty „Local content w sektorze finansowym - między suwerennością a efektywnością” na 16. Europejskim Kongresie Finansowym w Sopocie. Data dodania artykułu: 03.06.2026 18:40
EKF’26: ARP wspieranie rozwoju polskich firm ma w swoim DNA
Charytatywny Bieg i Marsz Nordic Walking „Z Miłości dla Zdrowia”

Charytatywny Bieg i Marsz Nordic Walking „Z Miłości dla Zdrowia”

Aktywność dla zdrowia i ważny celZapraszamy na Charytatywny Bieg i Marsz Nordic Walking „Z Miłości dla Zdrowia” w Tomaszowie Mazowieckim. To wydarzenie skierowane jest do wszystkich – zarówno osób aktywnych fizycznie, jak i tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę ze zdrowym stylem życia.Organizatorzy podkreślają, że to nie tylko sportowa rywalizacja, ale przede wszystkim wyraz troski o zdrowie, życie oraz promocja profilaktyki onkologicznej i wczesnego wykrywania nowotworów. Podczas wydarzenia będzie można skorzystać również z bezpłatnych badań profilaktycznych oraz konsultacji ze specjalistami.Program wydarzeniaRejestracja uczestników i wydawanie numerów startowych odbędą się w godzinach 08:30–10:00. Oficjalne otwarcie zaplanowano na 09:45.Start biegu rekreacyjnego na 1,5 km przewidziano na 10:00, biegu głównego na 5 km na 10:40, a marszu Nordic Walking na 10:45. Po zakończeniu rywalizacji odbędzie się dekoracja zwycięzców, a o 13:00 zakończy się festyn.Nagrody i udziałKażdy uczestnik otrzyma pamiątkowy medal. Najlepsi zawodnicy w biegu głównym oraz marszu Nordic Walking zostaną nagrodzeni w klasyfikacjach open i wiekowych. Organizatorzy przewidzieli nagrody rzeczowe oraz puchary dla zwycięzców.Do udziału zaproszone są całe rodziny, grupy przyjaciół i wszyscy, którym bliska jest idea zdrowego stylu życia oraz wspierania profilaktyki zdrowotnej. Data rozpoczęcia wydarzenia: 07.06.2026

Polecane

Ekspert: 4 czerwca bardziej dzieli politycznie niż historycznie (wywiad) 4 czerwca: od Władysława Hermana po Moniuszkę, od wolności 1989 roku po tenisowy sen Mai Chwalińskiej Święto 25 Brygady Kawalerii Powietrznej. Tomaszów oddał hołd żołnierzom, którzy służbę rozumieją dosłownie SAFE, czyli obrona, która schodzi z wielkiej polityki do zakładów pracy Mały Niewiadów, wielka piłka. Stalówka 2012/13 awansowała do CLJ U-15 Wojewoda wzywa Radę Powiatu do wygaszenia mandatu Pauliny Sochy. Spór o pracę w TCZ, konflikt interesów i przepisy antykorupcyjne „Niewypowiedziane” Marty Osińskiej. Książka z Powiatu Tomaszowskiego, która przypomina, że pamięć zaczyna się w rodzinie Kask nie jest już sugestią. Od 3 czerwca nowe przepisy dla młodych rowerzystów i użytkowników e-hulajnóg 5000 zł nagrody za pomoc w ustaleniu sprawcy zniszczenia Małych Grot. Nad Pilicą runął fragment lokalnej pamięci Szambo pod kontrolą – fakty i mity, które każdy właściciel posesji powinien znać Czerwiec w Heliosie. Premiery, klasyki i kinowe niespodzianki dla całej rodziny 3 czerwca: Kopernik, Zamoyski, Aretha Franklin i nowe przepisy dla młodych rowerzystów
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Tomasz Treść komentarza: Zgadzam się, właściwy obieg dokumentów i bezpieczeństwo danych powinny iść w parze. W dobie cyfryzacji każda firma przetwarza ogromne ilości informacji, dlatego zgodność z RODO jest równie ważna jak sprawne zarządzanie dokumentacją. To samo dotyczy serwisów finansowych, takich jak Kantor. live, gdzie bezpieczeństwo danych użytkowników ma kluczowe znaczenie. Źródło komentarza: Jak zadbać o bezpieczeństwo dokumentów finansowych i podatkowych w przedsiębiorstwie? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Brawo dla firmy KNAPTRANS. Po pierwsze - dobrze się reklamuje, po drugie - robi dobrą robotę w zakresie tych "gównianych" tematów, po trzecie - pomaga temu portalowi. Tak trzymać - chłopaki (i dziewczyny - też). Źródło komentarza: Nowoczesna obsługa szamb – jak technologia zmienia branżę asenizacyjną Autor komentarza: Antolin Treść komentarza: Już za poprzedniego starosty był chęci do zrobienie kilku dróg niestety wtedy pan Pawlak wolał politykować kosztem mieszkańców gminy! Źródło komentarza: Powiat i gmina Ujazd o inwestycjach. W planach ciąg pieszo-rowerowy do Skrzynek Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Szpital to niestety JEST arena polityczna. Od dawien dawna do teraz. Nie wierzę w uczciwe konkursy i nominacje. Zawsze wygrywa kolesiostwo i chęć łatwego zysku. Nadal są osoby które są w szpitalu po to żeby się " nachapać", mają nieracjonelnie wysokie pensje, wręcz nieprzyzwoicie wysokie - na które absolutnie nie zasługują. Doją szpital. Doją nas. Tyle w temacie. Źródło komentarza: „Szpital to nie arena politycznej wojny”. Mocna odpowiedź na zarzuty wokół TCZ Autor komentarza: 😂🤣😂🤣😂🤣 Treść komentarza: co to jest "susz z THC"? 😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣 Źródło komentarza: 42-latek zatrzymany z marihuaną. Narkotyki w samochodzie, zarzut i groźba więzienia Autor komentarza: Tomaszów Treść komentarza: Porodówka w Brzezinach teraz Tuszyn a być może Tomaszów następny,ale pani minister wychodzin przed kamery i mówi że jeździ po Polsce i się wszyscy cieszą że jest lepiej!rząd popsl rządem nieudaczników! Źródło komentarza: Pulmonologia w Tuszynie: personel alarmuje o przyszłość oddziału
Reklama
Reklama
Łóżko rehabilitacyjne  Elbur PB 337

Łóżko rehabilitacyjne Elbur PB 337

Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż gratisNa zdjęciu: Łóżko PB 337 w wykonaniu standardowym w kolorze buk. Akcesoria: stolik Rubens 3 w kolorze buk.Łóżko PB 337 jest szczególnym łóżkiem do opieki długoterminowej, które w przeciwieństwie do klasycznych łóżek posiada możliwość opuszczenia krawędzi leża do poziomu ok. 23 cm. Niskie, dolne położenie leża ułatwia dostęp osobom z problemami z koordynacją ruchową i zwiększa bezpieczeństwo pacjenta nawet przy opuszczonych barierkach bocznych.Więcej informacjiKolory standardowe: DETALE PRODUKTU:1. Położenie leża 23 cm od podłogi4. Solidne koło z hamulcem2. Zabudowane napędy podnoszenia łóżka5. Pilot z blokadą poszczególnych funkcji3. Leże z regulacją twardości6. Dodatkowa regulacja za pomocą rastomatu OPCJE:zmiana wypełnienia leża • zmiana długości leża • zmiana kolorystykiPODSTAWOWE DANE TECHNICZNEBezpieczne obciążenie robocze175 kgMaksymalna waga użytkownika140 kgRegulacja wysokości leża:od 23 do 63 cmRegulacja segmentu oparcia pleców:0 ÷ 70°Regulacja segmentu oparcia podudzi:0 ÷ 20°Wymiary zewnętrzne długość × szerokość:219 × 102 cmPrześwit pod łóżkiem:ok. 7 cmCiężar całkowity:101,4 kgKółka jezdne:100 mm z hamulcem FUNKCJEDO POBRANIA: Karta produktu PB-337 [PDF]

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama