Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 19 stycznia 2026 17:46
Reklama
Reklama

Historia Konkursu Chopinowskiego

Jak grać muzykę Chopina? Perfekcyjnie, bezbłędnie, w stylu chopinowskim, a do tego proponując własną interpretację? Te pytania były podstawą 18 Międzynarodowych Konkursów Pianistycznych im. Fryderyka Chopina. Przypominamy historię tych zmagań, na początek - pierwsze cztery konkursy.

Tuż przed rozpoczęciem XIX Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego przypominamy historię tych zmagań. Kolejne konkursy odbyły się w latach: 1975-1990. To wówczas rozpoczynają swe międzynarodowe kariery gwiazdy pianistyki: Krystian Zimerman, Ivo Pogorelić, Ewa Pobłocka, Kevin Kenner.

IX Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina w Warszawie

Organizatorem konkursu, który trwał od 7 do 28 października 1975 r., było Towarzystwo im. Fryderyka Chopina.

W Konkursie wzięło udział 84 pianistów z 22 krajów, w tym sześcioro Polaków: Anna Jastrzębska, Hanna Jaszyk, Joanna Kurpiewska, Katarzyna Popowa-Zydroń, Elżbieta Tarnawska i Krystian Zimerman.

Polacy dostali się do konkursu głównego po wcześniejszych, ogólnopolskich czteroetapowych przesłuchaniach, które miały miejsce w lutym 1975 r.

W konkursie mogli uczestniczyć pianiści w wieku 17-30 lat. Najmłodszym uczestnikiem był siedemnastolatek Andre Boainain z Brazylii; najstarszym – blisko trzydziestoletni Gerald Robbins ze Stanów Zjednoczonych. Po raz pierwszy w historii konkursu wystąpił czarnoskóry pianista Donald Ryan, reprezentant Trynidadu i Tobago.

Powiedzmy to od razu: laureatem IX Konkursu Chopinowskiego został Krystian Zimerman.

„W najśmielszych marzeniach nie przewidywałem aż tak wysokiego wyróżnienia – mówił laureat. „Tę radość i satysfakcję zawdzięczam przede wszystkim memu profesorowi – Andrzejowi Jasińskiemu, pod którego opieką pozostaję od szóstego roku życia”.

Krystian Zimerman dodał: „po konkursie będę mógł więcej czasu poświęcić kompozytorom, których gram ze szczególną przyjemnością – Bachowi, Beethovenowi, Rachmaninowi, Czajkowskiemu. Poza tym za najważniejszą w tej chwili sprawę uważam naukę. Przyjęto mnie bezpośrednio po ukończeniu liceum na II rok studiów w katowickiej PWSM, co zobowiązuje do podwójnego wysiłku”.

Ale zanim bywalcy konkursu mogli uczestniczyć w przesłuchaniach, musieli się dostać do gmachu Filharmonii Narodowej. A było to tego roku szczególnie trudne. Przyjazdy do Warszawy na konkurs zaczęły bowiem organizować zagraniczne biura podróży. I one przypuściły szturm do kas po bilety, aby melomanom z różnych krajów świata zapewnić wstęp do Filharmonii.

Przez cały czas trwania konkursu publiczność warszawska z trudem pokonywała próg Filharmonii. Napięcie wzrosło przed finałami. Młodzi ludzie pragnący dostać się do środka rozsiedli się na ulicy, blokując wstęp do szacownego gmachu. Wezwano MO. Pierwszy koncert finałowy rozpoczął się z godzinnym opóźnieniem.

Podczas przesłuchań finałowych Wielką Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia (symfonicy z Filharmonii Narodowej byli na tournée) dyrygował Jerzy Maksymiuk.

W 1975 r. w jury, któremu przewodniczył Kazimierz Sikorski, zasiadały 23 osoby. Charakterystyczne, że w tym gronie znalazło się aż ośmiu laureatów poprzednich Konkursów Chopinowskich, wśród nich Louis Kentner - nagrodzony w II Konkursie; Witold Małcużyński- w III; Jewgienij Malinin – w IV i Bernard Ringeissen - w V. Byli to wybitni pianiści, mistrzowscy interpretatorzy muzyki kompozytora i znawcy problematyki chopinowskiej.

Jednak oceny jury nie zgadzały się z odczuciami i sympatiami publiczności. Tak zresztą działo się i podczas poprzednich edycji turnieju, ale tym razem były to drastyczne różnice. Doszło do tego, że zakwalifikowana przez jury do finału znakomita pianistka Elżbieta Tarnawska z tego finału zrezygnowała, bo tak ją zniechęcili „melomani”, którzy chcieli widzieć w finale Amerykanów, a przede wszystkim Williama Wolframa.

Wielkim zwycięzcą IX Konkursu Chopinowskiego był osiemnastoletni Krystian Zimerman, któremu przypadły niemal wszystkie nagrody; Grand prix, czyli I nagroda i złoty medal oraz nagrody za najlepsze wykonanie mazurków, poloneza i sonaty. Nagrodę za interpretację sonaty im. Zbigniewa Drzewieckiego ustanowili uczniowie profesora, laureaci Konkursów Chopinowskich.

Zimerman poza nagrodą główna wynosząca 60 tysięcy zł, otrzymał trzy prywatnie fundowane nagrody na sumę 55 tys. zł oraz siedem nagród na łączną kwotę 21 tysięcy dolarów USA.

„Początków dopiero słonecznej owej kariery nie muszę opisywać, bo nie tylko rozwija się na naszych oczach, ale jest to poniekąd - kariera naszych serc” - pisał - Jerzy Waldorff.

Trzy kolejne miejsca w konkursie zajęli pianiści z ZSRR – Dina Joffe, Tatiana Fiedkina, Paweł Giliłow. Laureatem piątego miejsca został Amerykanin Dean Kramer.

Finaliści i uczestnicy IX Konkursu Chopinowskiego – owa muzyczna młodzież – została obsypana nagrodami pozaregulaminowymi od instytucji i osób prywatnych z wielu krajów Europy i spoza kontynentu. Świadczyło to zdaniem organizatorów i krytyków muzycznych o stale rosnącym w świecie zainteresowaniu muzyką Chopina i konkursem jego imienia.

Goście zza granicy, dostojne, znane osoby niejednokrotnie przydawały blasku turniejowi pianistów. Podczas V Konkursu w 1955 r. w loży honorowej zasiadała królowa Elżbieta Belgijska. Natomiast jesienią 1975 r. do Warszawy przybył amerykański multimilioner John Seward Johnson. Towarzyszyła mu młoda żona Barbara, Polka. Z naszym krajem bosa ogromnego koncernu farmaceutycznego łączyła też osoba jego siostry, która wyszła za mąż za dyrygenta Leopolda Stokowskiego.

Państwa Johnsonów otaczał w Warszawie mały dwór: krewni, przyjaciele, asystenci. Towarzystwo z USA zajęło pół piętra w Hotelu Europejskim, w którym też – pomiędzy przesłuchaniami - wydawane były dla tego grona wytworne obiady.

Przede wszystkim jednak państwo Johnsonowie ufundowali kilka własnych, pozaregulaminowych nagród. Jedną z nich uhonorowany został Kristian Zimerman.

Od IX konkursu utrwalił się zwyczaj wykonywania w rocznicę śmierci Fryderyka Chopina – 17 października Requiem Wolfganga Amadeusa Mozarta w warszawskim kościele Świętego Krzyża, gdzie znajduje się wmurowana w filar świątyni urna z sercem Chopina. Requiem zabrzmiało w czasie uroczystości pogrzebowych kompozytora 30 października 1849 r. w kościele św. Magdaleny w Paryżu.

X Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina w Warszawie.

Organizatorem konkursu, który trwał od 1 do 20 października 1980 r. było Towarzystwo im. Fryderyka Chopina.

W trakcie trwania konkursu, 3 października, zmarł jego inicjator, profesor Jerzy Żurawlew.

W jubileuszowym – X Konkursie Chopinowskim - wzięła udział rekordowa liczba pianistów – 149 z 37 krajów.

Polskę reprezentowali Elżbieta Karaś-Krasztel, Kornelia Ogórek, Ewa Pobłocka, Paweł Skrzypek, Jerzy Sterczyński i Jerzy Tosik-Warszawiak. Licznie przybyli pianiści z Japonii i Stanów Zjednoczonych.

Konkurs składał się z trzech etapów i finału.

Zwyciężył Dang Thai So’n, pianista z Wietnamu. Uhonorowany też został ex aequo z innymi pianistami wszystkimi nagrodami specjalnymi. Dang Thai So’n zagrał z orkiestrą koncert finałowy po raz pierwszy w swoim życiu.

Zwycięzca X konkursu w pewien sposób został przyćmiony burzą, jaka wybuchła wokół reprezentanta Jugosławii Ivo Pogorelicia. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że Pogorelić skradł show. Młody Jugosłowianin z bujną, ciemną czupryną, z ujmującym uśmiechem, w wąskich czarnych spodniach, w białej „romantycznej” koszuli, z koralikami i łańcuszkami na szyi zasiadł na luzie do fortepianu.

„Bardzo przystojny, takie modne pół chłopca, pół dziewczyny, ale przy fortepianie cały tygrys!” – pisał Jerzy Waldorff.

Pogorelić stał się natychmiast ulubieńcem publiczności. Nie zdobył on żadnej z głównych nagród, odpadając w trzecim etapie. Jury nie dopuściło go do finału, gdyż jego interpretacje były według jurorów zbyt kontrowersyjne, zanadto odbiegały od kanonu wykonawczego i podobno pianiście zdarzały się błędy nutowe.

Odmiennego zdania był komentujący konkurs Jerzy Waldorff: „Niezwykłość Pogorelicia na tym się zasadzała, iż tego samego Fryderyka Chopina grał jedne utwory w sposób nie do przyjęcia (Polonez fis-moll, początek Sonaty b-moll) a inne w sposób zachwycający (Etiuda E-dur, Marsz żałobny i finał Sonaty b-moll)(…) te udane pozycje Jugosłowianina, jakkolwiek niezbyt liczne, artystycznie, w sensie odkrywczym – nowego słyszenia Chopina, więcej były warte od całych programów wykonywanych przez innych konkursowiczów”.

Do dyskusji w jury – o co zabiegała Martha Argerich – nie doszło. Argerich gwałtownie ustąpiła z grona jurorów, w wywiadzie telewizyjnym obraziła kolegów i potem długo gniewała się na Warszawę.

„Najdramatyczniejszy” z wszystkich dotychczasowych X konkurs zamknięto w nocy z 19 na 20 października 1980 r.

Zwycięzcą został „bardzo inteligentny i subtelny o ślicznej, perlistej technice dwudziestodwuletni Wietnamczyk – Dang Thai So’n; drugą nagrodę zdobyła Tatiana Szebanowa z ZSRR; trzecia przypadła Arutiunowi Papazjanowi, absolwentowi konserwatorium w Erewaniu, ZSRR. Czwartej nagrody nie przyznano; dwie piąte ex aequo zdobyły Japonka Akiko Wbi i Polka Ewa Pobłocka. Dwie szóste nagrody podzielili między siebie Erik Berchot z Paryża oraz Irina Pietrowa z Moskwy.

A potem, już tradycyjnie, na uczestników konkursu posypał się deszcz nagród pozaregulaminowych, pochodzących od fundatorów z Polski i całego świata. Najwięcej nagród – czternaście – otrzymała najwyżej oceniona przez jury polska pianistka Ewa Pobłocka.

Sześć nagród pozaregulaminowych osłodziło smak gorzkiej przegranej Pogoreliciowi, w tym medal i dyplom od polskich krytyków i sprawozdawców muzycznych, jak też nagroda specjalna Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego i prywatna nagroda ufundowana przez aktorkę Irenę Eichlerównę. Pogorelić, mimo że przepadł w konkursie, to wyjeżdżał z Warszawy z wieloma zaproszeniami na koncerty w Europie i w Stanach Zjednoczonych. Tak rozpoczęła się kariera tego oryginalnego pianisty, „bożyszcza warszawskiej publiczności” w roku 1980.

„Z im dłuższej perspektywy obserwuję konkursy, tym mocniej utwierdzam się w przekonaniu – pisał Jerzy Waldorff – że bezustanne wiązane z nimi perturbacje dowodzą ich niezmiennej młodości, rodzenia się coraz to nowych problemów artystycznych i czysto fortepianowych (…) szczególną zaletę i mocną stronę imprez polskich stanowi ich monograficzność. W tym sensie, jako wyłącznie poświęcone dziełom Fryderyka Chopina, są i pozostaną bezkonkurencyjne, tak długo, póki ta muzyka będzie ludziom potrzebna”.

XI Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina w Warszawie

Organizatorem konkursu, który trwał od 30 września – 20 października 1985 r. było Towarzystwo im. Fryderyka Chopina.

Konkurs składał się z trzech etapów i finału. Przystąpiło doń 124 pianistów z 32 krajów. W konkursie mogli uczestniczyć kandydaci wieku od 16 do 28 lat.

Najliczniej reprezentowana była Japonia, z której przybyło 26 pianistów; z Stanów Zjednoczonych zgłosiło się do chopinowskiego turnieju 17 uczestników.

Polska „wystawiła piękną dwunastkę”. Byli to: Mariola Cieniawa, Joanna Domańska, Krzysztof Jabłoński, Grzegorz Jastrzębski, Wojciech Kocyan. Joanna Michna, Kornelia Ogórek, Maciej Piotrowski, Monika Rosca (pianistka i aktorka - odtwórczyni roli Nel w ekranizacji „W pustyni i w puszczy”), Jerzy Stryjniak, Wojciech Szewczuk i Edward Wolanin.

Był to „konkurs po Pogoreliciu” jak też po buncie i radości czasu Solidarności. Ten XI Konkurs przypadł na połowę lat osiemdziesiątych i odbywał się „w smucie i szaroburym, siermiężnym klimacie schyłkowego PRL-u” – pisał Jacek Hawryluk w „Dodatku specjalnym” poświęconym konkursom 1985-2015.

Dyrektorem konkursu mianowano Bogumiła Pałasza. Jury składało się z 21 osób – wybitnych pianistek i pianistów; w gronie tym, któremu przewodniczył prof. Jan Ekier, zasiadali m.in. Edward Auer oraz Charles H. Webb z USA; Halina Czerny-Stefańska, Lidia Grychtołówna, Barbara Hesse-Bukowska, Andrzej Jasiński, Piotr Paleczny. Honorowym przewodniczącym był Kazimierz Sikorski.

Prof. Jan Ekier, który po raz pierwszy został przewodniczącym jury, był zwolennikiem arytmetyki i solennego przeliczania punktów, dyskusji nie przewidywał, słowo „reforma” w odniesieniu do konkursu go raziło. Środowisko muzyczne oczekiwało jednak po poprzednim „buntowniczym” konkursie zmian. Oczekiwania były raczej daremne. Prof. Ekier w wywiadzie dla „Kultury” miał nawet powiedzieć „Klimat dyskoteki zepsuł nam trochę X Konkurs”. Ocenianie w skali od 1 do 25, bez możliwości głosowania i dyskusji preferowało poprawnych, ale nie wybitnych pianistów. „Osobowości i postaci kontrowersyjne – jak zaznaczył Jacek Hawryluk – lądowały poza burtą”.

Drugi Pogorelić się nie pojawił, ale i w 1985 r. oczekiwano znowu w Warszawie na nową osobowość.

Od pierwszego etapu wyróżniał się pianista pochodzący z ZSRR - Stanisław Bunin, syn pianisty Stanisława Neuhausa i wnuk pianisty i pedagoga „Harry’ego” Neuhausa. Dziewiętnastoletni Rosjanin stał się faworytem publiczności, krytyków i jak się miało okazać – jury. „Bunin, gdy siadał do fortepianu, wszystko miał pod palcami. Scherzo E-dur i Ballada f-moll zniewalały, Grand Valse Brillante F-dur op. 34 nr 3 wirował, a Koncert e-moll był prawdziwie królewski”. Werdykt jury nie wzbudził żadnych kontrowersji i przyjęto go z aplauzem. Tylko jeden juror Chińczyk Fou Ts’ong, który w 1955 roku zdobył III nagrodę, nie zaakceptował zwycięzcy i nie podpisał werdyktu jury. Podobno gdy jurorzy obradowali po raz ostatni, on jadł kolację w hotelu Victoria.

Stanisław Bunin otrzymał większość głównych nagród. Warszawa zachowała go we wdzięcznej pamięci, ponieważ najważniejszą nagrodę finansową ufundowaną przez Ministra Kultury i Sztuki, przekazał na cele charytatywne. „Pragnę gorąco podziękować za umożliwienie mi przeżycia takiej satysfakcji i radości, jaka stała się w Polsce moim udziałem” – zaznaczał pianista. „Będąc w ojczyźnie Chopina, chciałbym wnieść swój symboliczny wkład w dzieło pielęgnowania tradycji związanych z postacią i twórczością i dlatego pragnę pozostawić w Polsce swą nagrodę, która przypadła mi jako laureatowi. Niech służy młodym pokoleniom chopinowskich adeptów”.

Swoje uczestnictwo w konkursie wyraźnie zaznaczyli Francuzi: II nagrodę zdobył Francuz Marc Laforet oraz V nagrodę JeanMarc Luisada. Japonka Michie Koyama uhonorowana została IV nagrodą.

Z polskiej ekipy do finału dotarł sympatyczny pianista, któremu wszyscy kibicowali – Krzysztof Jabłoński, student prof. Jasińskiego. Zdobył on III nagrodę. „To znakomity pianista, do dzisiaj z powodzeniem koncertujący i prowadzący kursy mistrzowskie na całym świecie” – pisał krytyk muzyczny Stanisław Dybowski.

Co ciekawe, zdobywca II nagrody Francuz Marc Laforet, otrzymał także nagrodę pozaregulaminową od Ministra Handlu Zagranicznego, a był nią fortepian marki Calisia.

Uczestnicy XI Konkursu Chopinowskiego mogli wybierać spośród pięciu instrumentów; po raz pierwszy pojawiły się fortepiany japońskich marek: Yamaha oraz Kawai obok dwóch Steinwayów i Boesendorfera.

Konkursowi towarzyszyła zorganizowana wystawa pt. „Kolekcje chopinowskie”. Towarzystwo im. Fryderyka Chopina zorganizowało w związku z konkursem również I Międzynarodowy Konkurs Płytowy „Grand Prix du Disque Frédéric Chopin”.

Polskie Nagrania wydały dziesięć płyt Kroniki konkursu, które ukazywały się sukcesywnie po każdym etapie.

„O, wciórności… tak komentował rozwścieczony Jerzy Waldorff brak zainteresowania Telewizji Polskiej konkursem.

Piękny natomiast był plakat XI konkursu. Jego autor Tomasz Szulecki umieścił na pięciolinii zamiast nut – wierzby, a nad tym „zapisem” świeciła tarcza jesiennego słońca.

XII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina w Warszawie

Organizatorem konkursu, który trwał od 1 do 20 października 1990 r. było Towarzystwo im. Fryderyka Chopina. Konkurs zaszczyciły swoją obecnością: królowa belgijska Fabiola oraz królowa Hiszpanii Zofia, którą poproszono otwarcie wystawy pt. „Podróż romantyczna Fryderyka Chopina i George Sand na Majorkę”.

W konkursie, składającym się z trzech etapów i finału, uczestniczyło 110 pianistów z 28 krajów. Liczna była reprezentacja Japonii; na piętnaścioro zakwalifikowanych osób, siedmioro dotarło do trzeciego etapu.

Polskę reprezentowało 11 pianistek i pianistów. Byli to: Tomasz Bartoszek, Wojciech Broczkowski, Artur Cieślak, Kordian Góra, Grzegorz Jastrzębski, Wojciech Kocyan, Monika Konopko, Agnieszka Kulikow, Marta Peter, Zbigniew Raubo, Wojciech Świtała.

XII Konkurs Chopinowski nie wyłonił zwycięzcy! Po raz pierwszy w historii konkursu jury pod przewodnictwem prof. Jana Ekiera, nie przyznało I nagrody i w związku z tym nikt nie otrzymał 20 milionów złotych, bo na tyle opiewała kwota za zwycięstwo. Jury również nie przyznało nagrody za wykonanie mazurków.

Laureatem II nagrody został Amerykanin Kevin Kenner. Doświadczony, 27-letni pianista, po raz drugi uczestniczył w konkursie. Dziesięć lat wcześniej – w roku 1980 - zdobył wyróżnienie. Później uczył się w Krakowie u prof. Ludwika Stefańskiego. prof. Halina Czerny-Stefańska, żona profesora tak opisywała młodego Amerykanina. „Okazał się nie tylko bardzo zdolnym, miłym, wrażliwym chłopcem, ale też szalenie pracowitym. Ćwiczył po 8, 10 godzin dziennie”.

Pianista musiał jednak na pewien czas zrezygnować z grania. Był mormonem i został skierowany na misję. Po dwóch latach powrócił do pianistyki. W Warszawie w roku 1990 „znakomicie grał etiudy, wspaniale zabrzmiały Ballada f-moll, walc As-dur op.42 oraz Andante spinato i Wielki Polonez Es-dur (…) XII Konkurs bez względu na ostateczną decyzje jurorów należał do niego” – charakteryzuje umiejętności Amerykanina Hawryluk.

W nocy z 20 na 21 października jury ogłosiło ostateczne wyniki XII Konkursu Chopinowskiego.

Zdobywcą II nagrody został Kevin Kenner. Amerykański pianista został również laureatem nagrody publiczności. III nagroda przypadła Yukio Yokoyama z Japonii. IV nagrodą uhonorowani zostali ex aequo Corado Roller z Włoch i Margarita Szewczenko z ZSRR. V nagroda przypadła ex aequo Annie Malinkowej z ZSRR i Takako Takahashi z Japonii. Laureatką VI nagrody została siedemnastoletnie francuska pianistka Caroline Sageman. Wszyscy finaliści otrzymali stosownie do zajętego miejsca bądź wyróżnienia odpowiednią nagrodę finansową.

Polscy pianiści nie „odegrali” znaczącej roli w konkursie. Do trzeciego etapu dotarł Wojciech Świtała. Po raz pierwszy nasz kraj nie miał swojego reprezentanta w finale. Świtała, jako najwyżej notowany Polak, otrzymał wiele nagród pozaregulaminowych, I co ważniejsze – razem z Kevinem Kennerem otrzymał wyróżnienia za najlepsze wykonanie poloneza.

XII konkurs odbył się już w wolnej Polsce, w czasie transformacji ustrojowej, w nowej sytuacji gospodarczej. Polska przygotowywała się do pierwszych wolnych wyborów prezydenckich. Nic dziwnego, że i w kuluarach Filharmonii Narodowej dyskutowano o polityce. Ale też i o wysokich cenach biletów wstępu do Filharmonii. Karnety na przesłuchania – jak przypomina Jacek Hawryluk – kosztowały 1000 dolarów dla cudzoziemców i 5 milionów złotych dla Polaków (przy średnim wynagrodzeniu wynoszącym wówczas milion 104 tys. zł). Koszt karnetu okazał się zbyt wygórowany na przykład dla Jerzego Waldorffa, który od czasu odbudowy gmachu Filharmonii Narodowej miał na Sali swoje stałe miejsce 12 w rzędzie trzynastym. W rezultacie Waldorffa po raz pierwszy na konkursie zabrakło.

XII Konkurs Chopinowski stał – zdaniem środowiska muzycznego na rozdrożu i przeżywał kryzys.

Budujące było jednak to, że w 1990 r. po raz pierwszy Program II Polskiego Radia transmitował wszystkie przesłuchania.

Polska Agencja Prasowa jest patronem medialnym Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina oraz XIX Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina.

Historia Konkursu Chopinowskiego: lata 1995-2021



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Reklama
Reklama

Polecane

Co dalej z budżetem i Zarządem Powiatu. Wyjaśniamy co stanowią przepisy prawa

Co dalej z budżetem i Zarządem Powiatu. Wyjaśniamy co stanowią przepisy prawa

Nieodpowiedzialny wniosek o przerwę w obradach, złożony przez radnego Mordakę a wszystko wskazuje na to, że wcześniej skonsultowany z radnymi PiS i Koalicji Obywatelskiej, doprowadził do sytuacji patowej w powiecie. Chaos i destrukcja okazują się nie tylko sposobem na zarządzanie krajem ale zostały też przeniesione do samorządu. Do kogo na leży krzesło i kto powinien na nim siedzieć, kto z kim może a kto nie powinien rozmawiać. A przecież przepisy są jasne. Prawdopodobnie próba destabilizacji zrobiona przez Kazimierza Mordakę się nie powiedzie, bo radni z wybranym starostą Kowalczykiem na czele już złożyli wniosek o zwołanie kolejnej sesji. Powinna się odbyć w ciągu 7 dni, a więc najpóźniej we wtorek. Co jeśli Michał Jodłowski jej jednak nie zwoła? Wtedy zająć się nim będzie musiał prokurator.Data dodania artykułu: Wczoraj, 21:24 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 3
Most nad Wolbórką w ciągu ul. Legionów zamknięty od połowy listopada. Przebudowa najwcześniej wiosną

Most nad Wolbórką w ciągu ul. Legionów zamknięty od połowy listopada. Przebudowa najwcześniej wiosną

Most nad Wolbórką w ciągu ulicy Legionów pozostaje zamknięty dla ruchu od 17 listopada i – jak dziś wynika z deklaracji Zarządu Dróg Powiatowych – na szybkie rozpoczęcie przebudowy nie ma co liczyć. Wszystko wskazuje na to, że prace ruszą dopiero wiosną, a kluczową przeszkodą ma być brak uchwalonego budżetu powiatu, co blokuje możliwość ogłoszenia przetargu. Kazimierz Mordaka oraz radni PiS i KO postanowili, że przerwa w obradach Rady Powiatu może potrwać półtora miesiąca, mimo, że budżet należy przyjąć do 30 stycznia. Zgodnie z propozycją Starosty Dariusza Kowalczyka sesja budżetowa powinna się odbyć jutro.Data dodania artykułu: Wczoraj, 19:50 Liczba komentarzy: 2
Sławomir Żegota wyjaśnia: ustąpiłem dla dobra powiatu, poparłem Dariusza Kowalczyka

Sławomir Żegota wyjaśnia: ustąpiłem dla dobra powiatu, poparłem Dariusza Kowalczyka

Sławomir Żegota był prawdziwym a nie tylko domniemanym kandydatem na Starostę Powiatu Tomaszowskiego, którego wymyśliłby jednoosobowo poseł a wsparło wąskie, dwuosobowe kółko wzajemnej adoracji. W drodze dyskusji i kompromisu odpuścił zajmowanie tego stanowiska na rzecz Dariusza Kowalczyka, co było decyzją nie tylko kompromisową ale i pragmatyczną. Obaj panowie co prawda mają duże doświadczenie samorządowe, ale sam Żegota był wcześniej jedynie nieetatowym członkiem Zarządu, a Kowalczyk jednak wicestarostą, któremu podlegały bezpośrednio wszystkie najważniejsze wydziały w Powiecie. Ma Żegotę w ostatnich dnia wylano całe masę obrzydliwych a nawet wulgarnych komentarzy. Radny Mordaka krzyczał nawet do niego: wydymałeś mnie! Cokolwiek miałoby to oznaczać. Żegota do dzisiaj milczał, cierpliwe znosząc chamstwo i obelgi. Dzisiaj jednak postanowił zabrać głos. Poniżej jego komentarz do sytuacji w Powiecie, jaki opublikował na swoim profilu internetowym.Data dodania artykułu: 17.01.2026 11:41 Liczba komentarzy: 15 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 11
Pierwsza Złota Tarcza dla Technikum nr 6Noc w Śródziemiu w Heliosie. Maraton „Władcy Pierścieni” w wersjach reżyserskichProf. Przemysław Kosiński: poród może w sekundę z fizjologii przerodzić się w patologię (wywiad)Co dalej z budżetem i Zarządem Powiatu. Wyjaśniamy co stanowią przepisy prawaMost nad Wolbórką w ciągu ul. Legionów zamknięty od połowy listopada. Przebudowa najwcześniej wiosnąUKS Pilica rocznik 2019 najlepszy w Ekstralidze Talentów w SosnowcuDziś w kraju i na świecie (niedziela, 18 stycznia)Czwartek z PLS 1. Ligą: CUK Anioły Toruń – Lechia Tomaszów Mazowiecki 3:0Złota Łyżwa w Tomaszowie: pierwszy dzień Ogólnopolskich Zawodów Dzieci za nami.Perspektywy 2025: jak wypadły szkoły z Tomaszowa Mazowieckiego i co mówią o rankingu sami pedagodzy?Sławomir Żegota wyjaśnia: ustąpiłem dla dobra powiatu, poparłem Dariusza KowalczykaJeden telefon może uratować życie. Policyjna interwencja na ul. Tkackiej w Tomaszowie
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Sławomir Żegota wyjaśnia: ustąpiłem dla dobra powiatu, poparłem Dariusza Kowalczyka

Sławomir Żegota wyjaśnia: ustąpiłem dla dobra powiatu, poparłem Dariusza Kowalczyka

Sławomir Żegota był prawdziwym a nie tylko domniemanym kandydatem na Starostę Powiatu Tomaszowskiego, którego wymyśliłby jednoosobowo poseł a wsparło wąskie, dwuosobowe kółko wzajemnej adoracji. W drodze dyskusji i kompromisu odpuścił zajmowanie tego stanowiska na rzecz Dariusza Kowalczyka, co było decyzją nie tylko kompromisową ale i pragmatyczną. Obaj panowie co prawda mają duże doświadczenie samorządowe, ale sam Żegota był wcześniej jedynie nieetatowym członkiem Zarządu, a Kowalczyk jednak wicestarostą, któremu podlegały bezpośrednio wszystkie najważniejsze wydziały w Powiecie. Ma Żegotę w ostatnich dnia wylano całe masę obrzydliwych a nawet wulgarnych komentarzy. Radny Mordaka krzyczał nawet do niego: wydymałeś mnie! Cokolwiek miałoby to oznaczać. Żegota do dzisiaj milczał, cierpliwe znosząc chamstwo i obelgi. Dzisiaj jednak postanowił zabrać głos. Poniżej jego komentarz do sytuacji w Powiecie, jaki opublikował na swoim profilu internetowym.
Pomysł Mordaki może zabrać pieniądze dzieciom i niepełnosprawnym. Nie będzie też mostu na Legionów

Pomysł Mordaki może zabrać pieniądze dzieciom i niepełnosprawnym. Nie będzie też mostu na Legionów

W powiecie tomaszowskim wrze. Radni Koalicji Obywatelskiej najpierw odwołują Mariusza Węgrzynowskiego, a później go próbowali powołać ponownie. Nie wyszło, bo zabrakło jednego głosu. Co więc wydarzyło się takiego, że chwilę później nie udało się powołać pełnego składu Zarządu? Należałoby o to zapytać Mariusza Węgrzynowskiego oraz Michała Jodłowskiego. Stojąc na korytarzu obserwowaliśmy, jak dwaj ci panowie "ganiali" Leona Karwata. Do pokoju wrócił wyraźnie przestraszony. Ktoś temu człowiekowi groził? Wszystko na to wskazuje. Niestety kolejna sesja też nie przyniosła rozwiązania. Dzięki wnioskowi Kazimierza Mordaki. Poprosił o półtoramiesięczną przerwę. Genialne? Skrajnie głupie i nieodpowiedzialne. Niestety tak jest, kiedy ludzie bez odpowiedniej wiedzy starają się dorwać do władzy najgorzej jest wtedy, kiedy im się to udaje. Jaki jest efekt działania radnego z Wąwału. Skutki mogą być bardzo poważne. I nie chodzi o to, że mogą się odbyć kolejne wybory i miejsce obecnych radnych zgodnie z prawem Kopernika. Dzięki Kazimierzowi Mordace dzieci z tomaszowskich szkół mogą nie pojechać na Erazmusa, most na Legionów nie może być remontowany a osoby niepełnosprawne nie dostaną pieniędzy na rehabilitację.
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: EllaTreść komentarza: Brawo nauczyciele, brawo uczniowie. Swietna mlodziez, tak trzymac.Źródło komentarza: Pierwsza Złota Tarcza dla Technikum nr 6Autor komentarza: EllaTreść komentarza: Dobry artykul, autora prosimy. Tych ludzi ze zdjecia to juz chyba nie ma. A jednak sa, dzieki zdjeciu.Źródło komentarza: 18 stycznia 1945: przeprawy przez Pilicę i walka o miastoAutor komentarza: TomaszówTreść komentarza: Dobrze że nie wściekłe Lampertowe,kurdej szafranowe;)czy tęczowo lewackie napinatory!Źródło komentarza: Rycerze Maryi, Antoni Macierewicz, Anna Milczanowska, kluby Gazety PolskiejAutor komentarza: niebrowiakTreść komentarza: Lewa strona miasta licząc od Warszawskiej ma dwa mosty dla pojazdów a prawa tylko jeden. I dlatego te korki, rozumnym myśleniem dochodzimy do wniosku że po prawej od Warszawskiej powinny być też dwa mosty to nie byłoby bałaganu. Zaniechanie tego tematu przed laty mści się teraz na mieszkańcach, którzy przeklinają...Źródło komentarza: Most nad Wolbórką w ciągu ul. Legionów zamknięty od połowy listopada. Przebudowa najwcześniej wiosnąAutor komentarza: BeriaTreść komentarza: "ludzie ludziom zgotowali ten los ..." Znacie ten cytat? Tylko Stalin mógłby pomóc.Źródło komentarza: Most nad Wolbórką w ciągu ul. Legionów zamknięty od połowy listopada. Przebudowa najwcześniej wiosnąAutor komentarza: MigotekTreść komentarza: To co się dzieje w Starostwie to ŻENADA.Źródło komentarza: Sławomir Żegota wyjaśnia: ustąpiłem dla dobra powiatu, poparłem Dariusza Kowalczyka
Reklama
Łóżko rehabilitacyjne  Elbur PB 337

Łóżko rehabilitacyjne Elbur PB 337

Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż gratisNa zdjęciu: Łóżko PB 337 w wykonaniu standardowym w kolorze buk. Akcesoria: stolik Rubens 3 w kolorze buk.Łóżko PB 337 jest szczególnym łóżkiem do opieki długoterminowej, które w przeciwieństwie do klasycznych łóżek posiada możliwość opuszczenia krawędzi leża do poziomu ok. 23 cm. Niskie, dolne położenie leża ułatwia dostęp osobom z problemami z koordynacją ruchową i zwiększa bezpieczeństwo pacjenta nawet przy opuszczonych barierkach bocznych.Więcej informacjiKolory standardowe: DETALE PRODUKTU:1. Położenie leża 23 cm od podłogi4. Solidne koło z hamulcem2. Zabudowane napędy podnoszenia łóżka5. Pilot z blokadą poszczególnych funkcji3. Leże z regulacją twardości6. Dodatkowa regulacja za pomocą rastomatu OPCJE:zmiana wypełnienia leża • zmiana długości leża • zmiana kolorystykiPODSTAWOWE DANE TECHNICZNEBezpieczne obciążenie robocze175 kgMaksymalna waga użytkownika140 kgRegulacja wysokości leża:od 23 do 63 cmRegulacja segmentu oparcia pleców:0 ÷ 70°Regulacja segmentu oparcia podudzi:0 ÷ 20°Wymiary zewnętrzne długość × szerokość:219 × 102 cmPrześwit pod łóżkiem:ok. 7 cmCiężar całkowity:101,4 kgKółka jezdne:100 mm z hamulcem FUNKCJEDO POBRANIA: Karta produktu PB-337 [PDF]
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama