Czujność mieszkanki Tomaszowa Mazowieckiego i szybka reakcja służb mogły zapobiec tragedii. Dzięki zgłoszeniu na numer alarmowy policjanci udzielili pomocy 44-letniemu mężczyźnie, któremu – ze względu na zimową aurę – groziło wychłodzenie organizmu.
Do zdarzenia doszło 14 stycznia 2025 roku, kilka minut przed godziną 20.00. Dyżurny tomaszowskiej komendy otrzymał telefon od kobiety, która poinformowała, że na chodniku przy ulicy Tkackiej leży mężczyzna. Na miejsce natychmiast skierowano patrol.
Po przybyciu funkcjonariuszy okazało się, że mężczyzna jest pod wpływem alkoholu i jest wyraźnie zziębnięty. W związku z panującymi warunkami pogodowymi oraz realnym zagrożeniem dla zdrowia i życia 44-latka policjanci pomogli mu przejść do radiowozu, a następnie przewieźli go na komendę.
***
Leżał na chodniku przy mrozie. Policjanci z Tomaszowa zareagowali w porę
Policjanci z Tomaszowa Mazowieckiego po raz kolejny przypominają, że zimą obojętność może mieć tragiczne skutki. 12 stycznia 2026 roku, podczas wieczornego patrolu na ulicy Warszawskiej, funkcjonariusze Wydziału Prewencji zauważyli mężczyznę leżącego na chodniku. Była około godzina 20.00, a temperatura na zewnątrz była ujemna.
Jak ustalili policjanci z Referatu Patrolowo–Interwencyjnego, do zdarzenia doszło w rejonie skrzyżowania ul. Warszawskiej i Grota-Roweckiego. Funkcjonariusze natychmiast podeszli do mężczyzny i sprawdzili jego stan. Badanie trzeźwości wykazało, że miał blisko 3 promile alkoholu.
51-latek okazał się osobą mieszkającą samotnie. Ze względu na warunki atmosferyczne i stan mężczyzny policjanci – w trosce o jego zdrowie i życie – doprowadzili go do jednostki policji, gdzie mógł bezpiecznie dojść do siebie.
Ta sytuacja pokazują, jak ogromne znaczenie ma szybka reakcja świadków. W okresie zimowym nawet kilkanaście–kilkadziesiąt minut spędzonych na mrozie może skończyć się dramatem, szczególnie gdy osoba jest nietrzeźwa, osłabiona lub nie ma możliwości samodzielnie wrócić do bezpiecznego miejsca.

Zauważył zagubionego mężczyznę na polu. Szybka reakcja mieszkańca Wilkucic Małych zapobiegła tragedii
Czujność mieszkańca Wilkucic Małych w gminie Rokiciny i szybka interwencja policjantów mogły uratować życie 43-letniego mężczyzny, któremu groziło wychłodzenie organizmu. Do zdarzenia doszło 6 grudnia 2025 roku w godzinach porannych, gdy na zewnątrz panowała minusowa temperatura, a na polach zalegał śnieg.
Około godziny 7.00 72-letni mieszkaniec Wilkucic Małych zauważył z okna swojego domu mężczyznę błąkającego się po jego polu. Przez dłuższą chwilę obserwował nieznajomego, który oddalał się w kierunku pobliskiej drogi. Po upływie dwóch godzin, gdy ponownie spojrzał przez okno, zaniepokoił się jeszcze bardziej – ten sam człowiek wciąż chodził po polu i sprawiał wrażenie zagubionego.
Mężczyzna obawiał się, że w takich warunkach osoba przebywająca na zewnątrz przez dłuższy czas może być narażona na poważne konsekwencje zdrowotne. Ponieważ – ze względu na swój stan zdrowia – nie był w stanie sam dotrzeć do nieznajomego, zawiadomił policję.
Na miejsce skierowano funkcjonariuszy z Komisariatu Policji w Rokicinach – asp. Łukasza Pakułę i sierż. Piotra Ogłozę. Policjanci pieszo ruszyli w kierunku wskazanym przez zgłaszającego. Brodząc w śniegu, przeczesywali teren aż do momentu, gdy odnaleźli poszukiwanego mężczyznę z dala od zabudowań – skulonego na ziemi za balotami słomy.
Funkcjonariusze natychmiast sprawdzili jego funkcje życiowe. Okazało się, że mężczyzna spał. Po wybudzeniu powtarzał, że jest mu bardzo zimno. Ze względu na wyraźne objawy wychłodzenia policjanci wezwali zespół ratownictwa medycznego. Do czasu przyjazdu karetki pomogli mu dojść do radiowozu, okryli go kocem termicznym i rozpoczęli ogrzewanie. Następnie 43-latek został przetransportowany do szpitala.
Uratowanym okazał się mieszkaniec Koluszek, który – jak ustalono – był trzeźwy. Z jego relacji wynikało, że dzień wcześniej wyszedł z domu na spacer.
***
Policjanci apelują, by nie pozostawać obojętnym. Jeśli widzimy osobę, która może potrzebować pomocy – reagujmy. Czasem naprawdę wystarczy jeden telefon.
Pamiętaj: Ty też możesz pomóc. Zadzwoń pod numer alarmowy 112. Jeden telefon może uratować czyjeś życie.


































































Napisz komentarz
Komentarze