W czwartkowy wieczór wicelider tabeli podejmował Lechię, która kilka dni wcześniej pokonała 3:0 zespół z Nowej Soli. Gospodarze natomiast bardzo dobrze weszli w Nowy Rok – mieli już na koncie dwa zwycięstwa, a przed spotkaniem podkreślali, że kluczem będzie własna gra i koncentracja.
– To będzie ciekawa rywalizacja. W tej lidze naprawdę każdy może wygrać z każdym. Dla nas nie ma znaczenia, z kim gramy. W czwartek zagramy u siebie i koncentrujemy się na swojej grze. Jeśli zagramy dobrze na zagrywce, a do tego będziemy odpowiednio skoncentrowani, to w tej lidze możemy wygrać z każdym – mówił przed meczem Maciej Krysiak, przyjmujący CUK Anioły.
Set 1: szybka przewaga i pewne 25:15
Pierwsza partia od początku układała się po myśli gospodarzy (9:6). Krysiak nie zwalniał ręki w polu serwisowym, a swoje dokładał skutecznie punktujący Lusi Paolinetti (14:7). Lechia popełniała zbyt wiele prostych błędów, co Toruń bezlitośnie wykorzystywał (17:11). Efekt? Pewne 25:15 dla CUK Anioły.
Set 2: Lechia walczyła, ale końcówka dla Torunia
Drugi set rozpoczął się wyrównanie (7:7), jednak z każdą kolejną akcją przewagę budowali podopieczni Marcina Krysia (15:11). Tomaszowianie nie odpuszczali i zbliżyli się w końcówce (17:19), ale ostatnie słowo należało do gospodarzy. Partię zakończył punktowy blok Krysiaka.
Set 3: nerwy, gra na przewagi i 30:28
Najwięcej emocji przyniósł trzeci set. Przez długi czas żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć na bezpieczny dystans (8:7, 17:17). O losach partii zadecydowała długa gra na przewagi – i znów lepiej wytrzymali ją torunianie. Najpierw skuteczny atak zanotował Krysiak, a chwilę później Konrad Jankowski dołożył punktowy blok, zamykając seta wynikiem 30:28 i cały mecz 3:0.


























































Napisz komentarz
Komentarze