Semirunnij zdobywając srebro na 10 000 m wywalczył pierwszy w historii olimpijski medal dla Pilicy Tomaszów Mazowiecki. W sobotę zaś blisko podium był Żurek, drugi reprezentant tego klubu na igrzyskach Mediolan–Cortina d’Ampezzo. 26-letni sprinter wyścig na 500 m ukończył na czwartym miejscu, powtarzając wynik ze swojego wcześniejszego biegu na 1000 m.
Prezes tomaszowskiej Pilicy przyznał w rozmowie z PAP, że z uwagi na formę i potencjał Żurka, medalu z Mediolanu będzie brakować w jego dorobku.
Tak zapewne będzie z perspektywy czasu, bo Damian był świetnie przygotowany do olimpijskich startów i przystępował do nich z naprawdę wysokiego poziomu. Większe szanse miał na 500 m, a na brak miejsca na podium złożyło się kilka dość pechowych detali. Choćby to, że na finiszu rywal wjechał w jego przestrzeń, co musiało odbić się na setnych sekundach, które na tym dystansie decydują o medalu. Bardzo wierzyliśmy, że wróci z krążkiem, ale czwarte miejsce to świetny wynik. Przywitamy go z otwartymi ramionami i będziemy dalej wspierać – powiedział Ślusarski.
Jednocześnie nie krył radości z wywalczenia srebra przez Semirunnija. Urodzony w Jekaterynburgu 23-letni specjalista od długich dystansów od ponad dwóch lat mieszka w Tomaszowie Mazowieckim i jest zawodnikiem Pilicy.
Nie możemy doczekać się, kiedy uściskami Władka i jego trenera w reprezentacji Rolanda Cieślaka, który jest również szkoleniowcem w naszym klubie. Zbudowali świetny team i obaj wykonali fantastyczną robotę. Władek jest tu przyjacielem wszystkich, bo nie da się go nie lubić. Po przełamaniu bariery językowej ze wszystkimi żartuje, wygłupia się. A przy tym wszystkim jest tytanem pracy i świetnym przykładem dla innych – dodał.
Podkreślił, że olimpijskie starty Żurka i Semirunnija oraz trzeciej reprezentantki klubu na igrzyskach Karoliny Bosiek będą inspiracją dla ponad setki młodych łyżwiarzy trenujących w tomaszowskim klubie. Mogą oni zobaczyć, że droga do sukcesów jest otwarta i podążać wytyczoną przez reprezentantów Polski ścieżką, biorąc przykład z ich chęci do pracy i dążenia do progresu.
Nasza olimpijska trójka to pełen przekrój panczenów - od sprintów, przez średnie dystanse, do tych najdłuższych. To bardzo wartościowe, bo od Władka, Damiana i Karoliny mogą czerpać i uczyć się kolejne pokolenia. Chcemy wykorzystać ten moment, jeszcze mocniej stawiać na młodzież, bo bez niej nie będzie kolejnych Damianów i Władków – tłumaczył.
Ślusarski zapewnił, że w Pilicy już teraz nie brakuje kolejnych łyżwiarskich talentów. W klubie powstało nawet określenie „pokolenie areny”. Nikt w Tomaszowie Mazowieckim nie ma bowiem wątpliwości, że powiększająca się grupa chętnych do uprawiania łyżwiarstwa szybkiego to efekt powstania w 2017 roku w tym mieście krytego toru. Arena Lodowa do dziś pozostaje jedynym tego typu obiektem sportowym w Polsce.
Pilica od lat była uznaną marką w naszej dyscyplinie, ale hala pozwoliła nam na rozwój klubu oraz całego łyżwiarstwa szybkiego w kraju. Powstanie krytego toru wywołało efekt kuli śnieżnej. Ona się toczy i zabiera ze sobą wszystkich. Kiedyś w naszym mieście była tylko Pilica, a teraz jest pięć klubów łyżwiarskich. To pokazuje, jak dużo osób przyciąga w Tomaszowie Mazowieckim ten sport. To nie wzięło się znikąd – zaznaczył.
Prezydent miasta Marcin Witko dodał, że Arena Lodowa stała się jedną z wizytówek Tomaszowa Mazowieckiego. – W naszym mieście mnóstwo dzieciaków trenuje łyżwiarstwo szybkie i trenerzy Pilicy zapewnili mnie, że na następne igrzyska wyślemy jeszcze większą liczbę reprezentantów. To jest też potwierdzenie, że decyzja o budowie hali, którą podjęliśmy 10 lat temu, była trafiona – powiedział PAP.
Ślusarski zaznaczył zaś, że do dalszego rozwoju dyscypliny potrzebne są w kraju kolejne hale lodowe. W jego ocenie szanse Polaków na medale na największych imprezach ze względu na swoje położenie znacząco zwiększy powstanie obiektu w Zakopanem.
Trzymam kciuki, żeby ta inwestycja wreszcie dobiegła do szczęśliwego finału. Zakopane to świetne miejsce do uprawiania łyżwiarstwa szybkiego. Ale potrzebujemy też krytego toru w Warszawie, bo obiekt w tak dużej aglomeracji działałby jak magnes dla młodzieży, która jest niezbędna dla ciągłego rozwoju dyscypliny – przekonywał prezes klubu z Tomaszowa Mazowieckiego.
Bartłomiej Pawlak (PAP)


























































Napisz komentarz
Komentarze