Żyjemy w epoce kontrastów
Nigdy chyba dotychczas kontrasty te w życiu ludzkości nie występowały tak jaskrawo, tak tragicznie, jak dzisiaj. Widzimy je wszędzie, na każdym kroku, w olbrzymiej skali naszego życia zbiorowego i indywidualnego.
Nigdy jeszcze w dziejach świata nie zanotowano tylu wysiłków w kierunku utrzymania pokoju, powszechnego rozbrojenia — i nigdy dotychczas wyścig zbrojeń nie był tak powszechny i tak groźny, jak obecnie.
Nieznany jest w historii okres tak wspaniałego postępu i rozkwitu myśli ludzkiej, nauki i techniki, jak dzisiejszy — ale też nie zna historia tak olbrzymiego braku pracy dla ludzi, jak dzisiaj.
Podziwiamy samoloty przelatujące z szybkością kilkuset kilometrów na godzinę ponad całą kulą ziemską, przyzwyczailiśmy się już do radia — tego cudownego wynalazku ludzkiego geniuszu — nie imponuje już nam widok potężnych drapaczy nieba… A jednocześnie z tym wszystkiem znaczna część ludzkości nie może napełnić do syta żołądków, nie może się przyodziać należycie, zamieszkać w ludzkich warunkach; pracuje się jak zwierzę pociągowe.
Głód, ordynarny głód skręca kiszki milionom ludzi: w Ameryce, Azji, Europie. I jednocześnie giną w morzach i płoną w ogniu olbrzymie zapasy żywności i odzienia…
Kontrasty ponure, przerażające kontrasty…
Tuż obok nas, w naszych oczach, wyrastają wspaniałe budowle-pałace, będące pomnikami wiedzy i kultury ludzi XX wieku. I tuż obok nas mieszkają ludzie w barakach i lepiankach, w norach i ruderach… i nocują we wnękach bram, na stopniach pałaców i kościołów, lub na skrzyniach ze śmieciami. Żywe pomniki hańby ludzkości XX wieku!
Budujemy arcydzieła sztuki technicznej, potężne, gigantyczne gmachy, mosty i tamy… A tuż pod bokiem tych oszałamiających tworów mózgów i rąk ludzkich ludzie gnieżdżą się w norach ziemnych i w jaskiniach, jak przed tysiącami lat wstecz.
Wszędzie te straszne, koszmarne kontrasty! W Ameryce, w Sowietach, w Niemczech i w Polsce… i w setce innych państw i krajów.
Ten człowiek zrobił milion, rzuciwszy słówko w telefon na giełdę… Ten drugi złoty pięćdziesiąt zarobił przez dzień, stojąc po pas w lodowatej wodzie przy budowie tamy w górskiej rzece. A ten trzeci nie zarobił nic już od trzech lat, choć młody jest, zdrów i pełen ochoty do każdej pracy…
Straszna choroba trapi świat. Czy uleczalna? Któż to wie…


























































Napisz komentarz
Komentarze