Na inaugurację finałów Mistrzostw Polski Juniorów w siatkówce tomaszowianie trafili na rywala z najwyższej półki – Energa Trefl Gdańsk. Wynik 0:3 mógł podciąć skrzydła, mógł ustawić turniej w cieniu porażki. Ale ta drużyna nie z tych, które chowają głowę w piasek. Raczej z tych, które – jak w dobrym thrillerze – wracają w najmniej spodziewanym momencie.
I wrócili.
Wygrana 3:1 z Budmar AZS Stoelzle Częstochowa była pierwszym sygnałem, że Lechia nie przyjechała nad Bałtyk tylko „na wycieczkę”. Prawdziwy egzamin przyszedł jednak w meczu o wszystko. Starcie z Gwardią Wrocław miało w sobie wszystko, co definiuje sport młodzieżowy na najwyższym poziomie: emocje, zwroty akcji, napięcie, które można było kroić nożem.
Tie-break. Piąty set. Moment, w którym nie gra się już schematów, tylko charakterem.
Lechia wygrała 3:2. I zrobiła to w sposób, który buduje drużyny na lata.
Ten awans do półfinału to coś więcej niż kolejny wynik w tabeli. To potwierdzenie, że w Tomaszowie Mazowieckim siatkówka nie jest przypadkiem. To efekt pracy szkoleniowej, systemu, ludzi, którzy od lat budują markę klubu – często z dala od reflektorów, ale z konsekwencją godną najlepszych.
Lechia od dawna uchodzi za jeden z najlepiej szkolących klubów w Polsce. I to nie jest slogan na potrzeby komunikatu prasowego. To fakt, który właśnie znajduje swoje odbicie na parkiecie w Mrzeżynie.
Przed tomaszowianami kolejny rozdział – półfinał Mistrzostw Polski, który zostanie rozegrany w sobotę o godzinie 18:30. Rywalem będzie zwycięzca grupy B, a więc drużyna, która również przeszła przez sito eliminacji bez przypadku.
Ale jeśli ktoś jeszcze wątpi, czy Lechia ma argumenty, by myśleć o finale, to chyba nie oglądał meczu z Gwardią.
Bo takie zwycięstwa nie zdarzają się przypadkiem. One są zapowiedzią.
A Tomaszów? Tomaszów znów może uwierzyć, że wielka siatkówka pisze się nie tylko w PlusLidze. Czasem zaczyna się od juniorów, od parkietu w Mrzeżynie, od jednego tie-breaka wygranego sercem.
I od drużyny, która wciąż jest w grze o tytuł Mistrza Polski.



























































Napisz komentarz
Komentarze