Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 11 sierpnia 2026 00:24
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Krajobraz po politycznej nawałnicy. Czy możemy czuć się bezpiecznie?

Wielka polityka, która korzystając z zaproszenia wystosowanego nieoczekiwanie przez nieuprawnioną do tego nawałnicę, zawitała do Chojnic i okolicznych wsi. Wielu z zapartym tchem oczekiwało słów wsparcia, które miały spłynąć z ust tych wszystkich ważnych ludzi, których Chojniczanie na co dzień oglądają w TV. No bo i Minister Spraw Wewnętrznych i Minister Obrony Narodowej, no i Szefowa Rządu to w końcu nie byle kto.

4.45 niedziela rano. Budzi mnie dźwięk sms-a. To Basia sprawdza czy już się obudziłam. Niby tak, ale czy ja w ogóle spałam? Ciężka, krótka, nieprzespana noc, w głowie tysiące myśli. Trzeba wstawać, czekają na nas, a my czekałyśmy na ten wyjazd w wielkich emocjach. Mocna kawa na pewno postawi na nogi, dam radę. Basia też. O 5.30 jesteśmy już razem w samochodzie i jedziemy po naszych kolegów do Łodzi. Tam pakujemy w samochody paczki pełne przyborów szkolnych, plecaków, ubrań, zabawek. Cieszymy się bardzo. Czujemy, że mamy do zaoferowania konkretną i niemałą pomoc. Jesteśmy wdzięczni wszystkim ludziom dobrej woli, opowiadamy sobie historie darczyńców i spotkań z nimi. Każda jest wyjątkowa i inna.

 

Pogoda wydaje się przyjemna, wschodzi słońce, otrzymaliśmy w prezencie ładny dzień. Droga dłuży się na autostradzie, ale po 3 godzinach zjeżdżamy z niej, aby wiejskimi drogami dotrzeć do Chojnic, celu naszej wyprawy. Nagle znikąd pojawia się ogromna, czarna chmura i dopada nas ulewa. Jak się później okazuje, nie jedyny raz w tym dniu. Jesteśmy już coraz bliżej Chojnic, wskazują na to powalone gdzieniegdzie drzewa, zerwane zbocza, dużo kamieni i piachu na ulicach. Jednakże żadnej tragedii nie widać, jest właściwie normalnie, pomijając 3 wozy strażackie, które spotykamy gdzieś po drodze. No i te dachy. Na kilkunastu domach zauważamy duże folie okrywające je imitując dach.

 

Chojnice wydają się bardzo uroczym i ciekawym miasteczkiem. Zamieszkuje je czterdzieści tysięcy ludzi, jest to miasto powiatowe powiatu chojnickiego, położone na terenie Pomorza Gdańskiego graniczące z Borami Tucholskimi. Taki mniejszy Tomaszów, jednakże z dużo bogatszą i dłuższą historią, która sięga XIII wieku. Chojnice jako ważne ogniwo w systemie obronnym południowo-zachodniej granicy państwa krzyżackiego, były świadkiem wielkiej bitwy, która miała miejsce w 1657 roku. W celu jej upamiętnienia co roku w pierwszą niedzielę września organizowana jest w Chojnicach inscenizacja tej bitwy. To niewątpliwie jedno z najważniejszych wydarzeń miasta. Chojnice są słynne również z tego, że stanowią bazę turystyczną do wycieczek na południowe Kaszuby. Osobliwego charakteru nadają miastu liczne budowle pokrzyżackie, a klimatyczny ryneczek z przepięknym budynkiem Urzędu Miasta zachęca do zatrzymania się choć na krótką chwilę na filiżankę kawy. Decydujemy się jednak wypić ją z członkiem sztabu kryzysowego powiatu chojnickiego, który czeka już na nas w Urzędzie Gminy. Na spotkanie z nim umówiła nas posłanka Nowoczesnej z Gdańska, Ewa Lieder. Ewa podjęła się koordynacji ogólnopolskiej akcji Nowoczesnej pod skrzydłami PCK, której celem jest pomoc ofiarom nawałnic. Nowoczesna zdecydowała się wesprzeć dzieci i przygotować je do nowego roku szkolnego poprzez zaopatrzenie w artykuły szkolne, plecaki i inne niezbędne rzeczy.

 

W Tomaszowie zbiórka odbyła się w dniach 21-26 sierpnia. Ogłoszono ją na stronie Facebook Koła Nowoczesna Tomaszów Mazowiecki, przedrukowano w lokalnej gazecie TiT oraz portalach internetowych Nasz Tomaszów oraz Format 3A. Nowocześni są za te gesty naprawdę wdzięczni. Bardzo chcieli, aby informacja o zbiórce dotarła do jak największej grupy osób.

 

Pan Adam jest członkiem sztabu kryzysowego Urzędu Gminy Chojnice, na co dzień inspektorem BHP w tejże instytucji. Opowiada nam nie tylko o rozmiarach tragedii, która jest niewyobrażalna, ale również o historiach zwykłych ludzi. Jest ich wiele, każda zupełnie inna. Niektóre przerażają, niektóre budzą niesmak, czasami też pojawia się śmiech. Jak to w życiu, i podczas nawałnic bywa różnie. Pan Adam chwali postawę PZU, które na rozkaz rządu szybko i bez ceregieli wypłaca pierwsze pieniądze dla ofiar nawałnic. Aby je otrzymać należy wypełnić specjalne wnioski. Wypełniają je urzędniczki, dla każdego kto je o to poprosi. Pracują po godzinach, tyle ile są potrzebne. Aby było sprawniej i szybciej zorganizowane są specjalne busy, tzw. punkty mobilne PZU, które jeżdżą po wsiach i bezpośrednio na miejscu wypłacają potrzebującym pieniądze. W niektórych przypadkach pieniądze te wystarczają, aby uporać się ze skutkami nawałnic, w wielu jednak niestety nie. Potrzebna jest większa pomoc, zarówno finansowa, rzeczowa jak i ludzka. Ma nadejść.

 

 

No i ta polityka. Wielka polityka, która korzystając z zaproszenia wystosowanego nieoczekiwanie przez nieuprawnioną do tego nawałnicę, zawitała do Chojnic i okolicznych wsi. Wielu z zapartym tchem oczekiwało słów wsparcia, które miały spłynąć z ust tych wszystkich ważnych ludzi, których Chojniczanie na co dzień oglądają w TV. No bo i Minister Spraw Wewnętrznych i Minister Obrony Narodowej, no i Szefowa Rządu to w końcu nie byle kto. Rzeczywistość polityczna bywa jednak brutalna, więc Ci wszyscy ważni ludzie okazuje się, nie są do rozmowy dla wszystkich, choć niby dla nas wszystkich wybrani. Na specjalnie zwołaną konferencję prasową nie zaprasza się miejscowych samorządowców, bo podobno są tam „do niczego niepotrzebni”. Starosta mimo wszystko, choć nie zaproszony czuje, że powinien tam być. W końcu sprawy dotyczą terenu, którym bezpośrednio zarządza. Decyduje się iść nieproszony. Ku jego zdziwieniu, nie zostaje wpuszczony na salę, na której odbywa się konferencja. Dojścia do niej dzielnie bronią panowie z BOR.

Wieść gminna niesie, że Chojnice nie cieszą się sympatią władz centralnych. Ponoć uznały one Chojnice za siedlisko platformiarzy, a takim to obecnie panujący rząd panuje, czyt. pomaga, mniej. Pan Adam śmieje się z niemocy samorządowej, która go nagle dopadła i z zażenowaniem tłumaczy: „Ale u nas naprawdę nikt w urzędzie, ani miasta, ani gminy, nie jest w PO. No z wyjątkiem jednego zastępcy, który startował z list PO, ale nie był członkiem tej partii.” Z powyższych względów ważni ludzie zgodnie uznali, że Chojnice nie mają aż tak dużych strat i dadzą sobie radę w dużej mierze same. I jak przysłowie mówi „jak umiesz liczyć, to licz na siebie”, tak Chojniczanie zrobili. Zakasali rękawy i co mogą, gdzie mogą to sobie nawzajem pomagają i radzą. Sztab kryzysowy spotyka się 2 razy dziennie od 16 dni i podejmuje na bieżąco decyzje co, gdzie i jak pomagać, kogo o pomoc prosić, czego potrzeba, wyznacza priorytety. Starają się być przy tym bardzo racjonalni i ekonomiczni. Firmy budowane, które zgłosiły się do pomocy i chciały natychmiast przesłać materiały, głównie dachówkę, powstrzymywali dwukrotnie. Pomoc przyjmą, jest bardzo potrzebna i są wdzięczni, ale przyjmą dopiero wtedy, kiedy po inspekcjach nadzoru budowlanego będą dokładnie wiedzieć, jakich materiałów potrzeba konkretnie i w jakich ilościach.

 

Wszystko zaczęło się od telefonu od urzędników gminy, wzywających pana Adama do stawienia się w Urzędzie Gminy z samego rana po nawałnicy. Miała ona miejsce zeszłej nocy, trwała dosyć krótko, więc tak wczesny telefon z urzędu trochę pana Adama zdziwił. Jednak jak tylko zdecydował się stawić na wezwanie, nieoczekiwanie okazało się to niemożliwe. Wyjazd z jego domu został zatarasowany konarami drzew przewróconych podczas burzy. Pan Adam nie spodziewał się takich zniszczeń, myślał, że burza jak to burza, była, minęła i rano nikt już o niej nie będzie pamiętał. 2 godziny zajęło mu odblokowanie drogi. Próbując dojechać do urzędu zrozumiał co się wydarzyło i jak jest skala zniszczeń. Nikt nie mógł uwierzyć w to co się wydarzyło w ciągu 15 minut w nocy, obszar zniszczeń, ich ogrom i różnorodność porażała. Chwilę później okazało się, że prawie cały teren gminy jest pozbawiony prądu, telefonia, również ta komórkowa, została zerwana, wiele dróg jest zablokowanych, ludzie nie mogą się wydostać na zewnątrz. Do dziś Pana Adam pracuje praktycznie non stop, telefony już działają, więc udostępnił komu mógł jeszcze swój drugi numer, tak aby każdy kto potrzebuje mógł się do niego dodzwonić. Więc oba telefony dzwonią, cały czas. Już siedem dni po nawałnicy żona spakowała mu walizki, śmieje się pan Adam. Normalne życie to teraz wspomnienie, teraz nic normalnie nie funkcjonuje, nie ma urzędowych godzin pracy. Trzeba działać.

 

Priorytetem było ratowanie zdrowia i życia. I to nie tylko ludzi, ale również zwierząt. Tereny gminy Chojnice to tereny wiejskie, z dużą ilością pól uprawnych i farm zwierzęcych. Do tych zwierząt trzeba było dotrzeć, zabezpieczyć ich byt, zorganizować i dowieźć paszę. Odblokować drogi, umożliwić dojazd w każde miejsce, gdzie może być potrzebna pomoc. Przywrócić sieć elektryczną, bowiem przez kilka dni prawie w całej gminie brakuje prądu. Zidentyfikować najbardziej potrzebujących i niecierpiące zwłoki interwencje. Apelować o pomoc. Apelowali również do wojska polskiego. Jak mówi pan Adam, lokalnie dogadywali się z dowódcami wojsk dosyć dobrze, jednakże jak musieli wystosować oficjalne prośby i uruchomić drogę służbową, czyli biegnącą bezpośrednio do MON, sprawy zaczęły się komplikować. W końcu w oficjalnej aurze przybyli żołnierze. Pierwsze godziny spędzili jednak na zwiedzaniu okolic i to ostrożnie, tak aby nie pobrudzić mundurów. Czekają bowiem na przyjazd ważnych ludzi i konferencję prasową, będą stanowić, więc muszą wyglądać porządnie. Rozkaz to rozkaz.

 

 

Dziś w TVN24 mówią, że w gminie Chojnice jednak straty są bardzo duże i mimo tego, że już ponad 2 tygodnie od nawałnicy, to nadal jest bardzo dużo do zrobienia. Na terenie gminy pracuje ponad 300 żołnierzy. Tak na moje nieprofesjonalne oko, po tym co pobieżnie zobaczyłam, myślę że potrzeba ich 10 razy więcej i nie jest pewna, czy i to wystarczy. Niekończące się kilometry zniszczonych lasów, powalonych drzew. Nagrywam sześciominutowy film podczas jazdy samochodem przepisową prędkością. 6 minut, 10 kilometrów główna droga z Chojnic przez Czersk do słynnego już na całą Polskę Rytla z zaradnym sołtysem. Przez całą drogę pokazuję las po obu stronach ulicy, a właściwie to, co z niego pozostało. Sceny jak z niezłego science fiction. Jaka siła musiała być uruchomiona, aby tego dokonać? Jak to w ogóle możliwe? Drzewa pościnane jak zapałki na wysokości około 2 metrów, te które przetrwały, a jest ich niewiele, przechylone są łukiem prawie do samej ziemi z daleka wyglądają jak gigantyczne łany zbóż uginających się pod naporem letniej bryzy.

 

Pan Adam tłumaczy nam, że sosna może leżeć najwyżej miesiąc, dąb góra dwa miesiące. Po tym czasie drewno jest do niczego. Już teraz wiadomo, że wiele i tak z niego się nie da zrobić, ponieważ nawałnica poskręcała drzewa tak, że nie nadają się na deski. Ewentualnie na opał i celulozę. Ale tylko wtedy, jeśli szybko to drewno zostanie zabezpieczone. A leży już ponad 2 tygodnie i jest tego mnóstwo. Nie jestem pewna czy cała armia polska razem ze strażakami da radę to uprzątnąć na czas. Tak to wygląda jeśli chodzi o lasy państwowe. A co z lasami prywatnymi, kto pomoże prywatnemu właścicielowi lasu uporządkować przepisowo teren? Najgorsze w tym wszystkim jest to, że to nie jest pytanie retoryczne. Aby naświetlić rzeczywistość tego problemu, pan Adam zawiózł nas do gminy Lotyń. Zobaczyliśmy tam ogromną połać prywatnego lasu Tak samo zniszczonego jak las państwowy widziany 15 kilometrów wcześniej. Kto jemu pomoże? Wojsko, straż, policja? Kto pokryje ogromne koszty z tym związane?

 

Prosto z Lotynia jedziemy do wsi Racławki. Poznajmy dziarską i bardzo serdeczną sołtysową Zofię. Oprowadza nas po lokalnym parku i placu zabaw, w którym znajduje się również wiejska świetlica. Potrzebowałaby pomocy przy porządkowaniu parku, gdzie i tak już jest dużo zrobione. Największe konary i gałęzie zebrane na duże stosy, jest ich wiele. Część z nich należy spalić, reszt ę terenu nadal porządkować. Jednak to zrobimy może później. Teraz trzeba iść do Danki. Jej pomoc jest bardziej potrzebna. Ma ponad 80 lat, nie ma żadnej rodziny. Nigdy nie miała dzieci, a mąż umarł ponad 15 lat temu. Sama prowadzi małe gospodarstwo, ma kury, kaczki, dwa psy. Zastajemy Dankę przy robocie. Ma ręce brudne od paszy, która karmiła swoje zwierzęta. Bardzo niska, zgięta w pół, ale za to z błyskiem w oku i bardzo przytomnym umysłem. Mówi, że i tak dużo nie ucierpiała, bo wiatr zwalił tylko komin. Sąsiedzi jak tylko wydostali się ze swoich posesji przyszli do Danki, zobaczyć jak przetrwała nawałnicę, naprawili komin, uszczelnili dach. Naszym zadaniem jest pozbieranie gałęzi i zebranie ich na 2 duże stosy przy samej ulicy, tak aby śmieciarka która niedługo będzie tędy przejeżdżała mogła je łatwo zebrać. Pracujemy wszyscy, czterech chłopaków i my z Basią. Danka i Zofia też się nie oszczędzały, chwyciły za miotły i sprzątały ulicę. W międzyczasie dojeżdża do nas posłanka Nowoczesnej z Gdańska, koordynatorka pomocy dla ofiar nawałnic, Ewa Lieder. Ewa jest z mężem i córką. Po krótkiej rozmowie i omówieniu dalszego działania, również Ewa i jej mąż biorą się do pracy. Po półtorej godziny teren można uznać za uprzątnięty. Danka nie kryje wzruszenia, my również. „Bóg mnie kocha i nade mną czuwa. Tak czuję. Zawsze ktoś mi pomoże, jak potrzebuję. Jestem bardzo za to wdzięczna. Was też do mnie przysłał z pomocą.”

 

Wracamy pod dom sołtysowej. Dostała telefon od jednego z mieszkańców wsi. Udało mu się wreszcie zorganizować dwie piły do cięcia drzewa i pomocnika. Są jednak potrzebni jeszcze ludzie do usuwania pociętych gałęzi z pola. Za chwilę powinien już siać zboża ozime, a teraz pole w takim stanie, że nie ma jak. Jeśli nie otrzyma pomocy na czas sezon zostanie zmarnowany, zarobku też nie będzie. Jedziemy. Pole niby nie duże, gałęzi niby też aż tak wiele nie ma. Panowie tną piłami aż uszy puchną. My zaczynamy zbierać, ciągnąć za sobą olbrzymie gałęzie, nosić ciężkie konary. Pole jednak szerokie, wysuszony łubin mocno drapie nogi. Dotarcie do obrzeża pola i przeciągnięcie gałęzi to nie lada wyczyn Inaczej się nie da. Tylko jedna strona pola graniczy z ulicą, z której śmieciarka będzie mogła zebrać układane przez nas stosy.

 

Przez godzinę jest nadal wesoło, rozmawiamy, żartujemy, jak zawsze. Jednak chwilę później już pracujemy w ciszy. Każdy z nas jest mocno zmęczony i głodny. Jest 15, nie jedliśmy od czasu wyjazdu z Łodzi. Basia i ja bez słów rozumiemy się w locie. Chodzę od połowy pola do jego końca i znoszę gałęzie do z powrotem. Dalej przejmuje je Basia. Ewa w krótkiej spódniczce, nie spodziewająca się dzisiejszej aktywności, dzielnie nam towarzyszy. Panowie od pił skończyli już swoją pracę, odpoczywają rozmawiając i przyglądając się nam. Ktoś informuje ich, że pole chłopu sprząta posłanka, z Sejmu z Warszawy. Chłop nie wierzy, pyta nas z niedowierzaniem, po czym sam zabiera się do nowego zajęcia. Ciągnie gałęzie, dźwiga konary razem z nami. Po trzech godzinach wytężonej pracy zespołowej z racjonalnym podejściem do jej organizacji, pole uznajemy za uprzątnięte. Już wkrótce będzie można siać.

 

Podziękowaniom nie ma końca. Teraz nadszedł czas na pogaduchy i zatrważające opowieści. Sołtysowa Zofia wspomina, jak to było kilka lat temu, kiedy razem z mężem współczuli powodzianom ze Śląska. „Jak dobrze, że u nas takie rzeczy się nie dzieją”, cieszyli się. „A teraz co? Sami nie wierzymy, co nas spotkało”. Wszystko wydarzyło się w przeciągu kilkunastu minut, około godziny 23. Nagle nastała straszliwa ciemność i dało się słyszeć przeokropny, zatrważający świst wiatru i dźwięk łamanych drzew. Pani Zofia wyjrzała przez okno, „widziałam takie wiry, tumany wiatru, gałęzi a wśród nich czerwone błyski”, mówi. Czerwone błyski? Pioruny kuliste? Zerwane kable energetyczne? Co to mogło być?

 

Jest już po 17, czas na powrót do domu. Czekają tam na nas nasze dzieci, które dziś musiały zrozumieć, że niedzielę spędzą bez nas. Żegnamy się ze wszystkimi, ledwo żywe wsiadamy do samochodu przed nami ponad 300 kilometrów do Tomaszowa. Damy radę, kto jak nie my, a poza tym innego wyjścia raczej nie ma. Zatrzymujemy się na ryneczku, aby wreszcie coś zjeść. Wybór prawie żaden. Będzie prawdziwa włoska pizza. Ogromna, 50 centymetrów średnicy. Też damy radę. Do ostatniego okruszka.

 

Dziś słyszę pytania, „no i po co to robicie?”. Zaniemówiłam na chwilę, no bo co mam mądrego powiedzieć? Po co to robię? Nie zastanawiałam się nad tym, nie analizowałam. Ciężko wymyślić jakieś argumenty na coś, co wydaje się, dla mnie przynajmniej, choć dla Baśki i moich współtowarzyszy, oczywistą oczywistością.

 

Bo była potrzebna pomoc. Bo mogłam pomóc. Bo zdarzyła się okazja, aby tam pojechać przy okazji przekazywania darów. Bo chciałam osobiście dostarczyć dary od Tomaszowian, aby czuli, że ich pomoc dotarła tam gdzie powinna. Bo lubię się czuć potrzebna. Bo lubię pomagać. Bo mi też wiele razy pomagano. Bo mam dług wdzięczności do spłacenia. Bo nie chciałabym zostać sama w tak podbramkowej sytuacji. Bo to naturalny, ludzki odruch. Bo tak należy się zachować. Bo chcę dać córce przykład. Bo może dam również komuś innemu przykład i przyczynię się do tego, że takich jak ja się znajdzie więcej.

 

Jak już sobie odpowiedziałam na powyższe pytanie, pomyślałam, że ja zadałabym inne. W sumie nawet kilka. 

Czemu ci ludzie nie zostali ostrzeżeni przed nadchodzącym kataklizmem? Czy funkcjonuje i jak funkcjonuje w naszym kraju system wczesnego ostrzegania i alarmowania? Czy i w jakim zakresie jako państwo jesteśmy przygotowani na ewentualność naturalnych katastrof? Czy nie powinno się uczyć społeczeństwa przygotowania na kataklizmy? Czy nie należy uświadamiać ludzi, jak radzić sobie w różnych niespodziewanych sytuacjach spowodowanych przez katastrofy naturalne? Jakie są procedury w sytuacji wystąpienia zagrożeń?

 

Droga dłuży się nam niemiłosiernie. Jest już noc. Słuchamy radia, wspominamy wydarzenia dnia, dyskutujemy. Przypominamy sobie różne fakty, Basia wyszukuje informacje na telefonie.

 

Pokrótce. Istnieje Regionalny System Ostrzegania (RSO) uruchomiony w 2015 roku przez ówczesny rząd. Miał być skutecznym narzędziem zapewnienia bezpieczenstwa obywatelom w sytuacjach nagłych zagrożeń - powodzi, pożaró, gwałtownych zmian pogody, a nawet smogu czy niebezpieczeństwa na drogach. Technicznie sprowadzał się do tego, że ostrzeżenia formułowane przez wojewódzkie centra zarządzania kryzysowego miały trafiać nie tylko do internetu, ale również pojawiać się w formie tekstu na ekranach telewizorów nastawionych na kanały telewizji publicznej oraz w specjanych aplikacjach na smartfony. 1 lipca 2015 roku ówczesne Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji poinformowało, że najważniejsze komunikaty o lokalnych zagrożeniach będą trafiać w formie sms-ów również do użytkownikó telefonó komórkowych bez konieczności aktywowania tej usługi. Każdy posiadacz telefonu w razie zagrożenia miał otzrymać sms o treści, np.: "zarządza się ewakuację", tak jak otrzymuje się automatycznie powiadomienia o numerach alarmowych i kontakcie do polskiej ambasady za każdym razem, gdy przekracza się granicę. Po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość nadzór nad RSO przeszedł do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

 

„Pragnę panów posłów uspokoić, że (…) RSO działa i działał pod koniec czerwca bieżącego roku (2016). Jego funkcjonowanie nie zakończyło się wraz ze zmianą władzy, a wręcz przeciwnie, projekt ten uznajemy za bardzo potrzebny, bardzo funkcjonalny, jest on rozwijany i będzie rozwijany” - zapewniał na antenie TVN24 wiceminister MSWiA Jarosław Zieliński 21 lipca 2016 roku. 18 sierpnia 2017 roku ten sam wiceminister stwierdził, że system nie działa w pełni, bo są kłopoty z przesyłaniem ostrzeżeń za pośrednictwem telefonów komórkowych. Powiedział również, że operatorzy nie są w stanie wywiązać się z nałożonych na nich zadań. 

Argumentację rządu PiS podsumował krótko Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, Mariusz Błaszczak. „Sytuacja jest o tyle utrudniona, że firmy telefonii komórkowej to jest w większości kapitał obcy (…) Jednak kapitał ma narodowość i widzę większe zaangażowanie firm, które są polskimi firmami w niesienie pomocy, niż firm, które są przedstawicielami obcego kapitału."

 

Natomiast Andrzej Halicki, poseł PO, jeden z twórców systemu RSO w odpowiedzi na powyższe stwierdzenia mówi: „Moja hipoteza jest taka, że ktoś zapomniał przedłużyć umowę z operatorami. Ja ją podpisałem 1 lipca 2015 roku na dwa lata. Czy została przedłużona?”

 

Cóż, wydaje się że pomorskie nie tylko nawiedziła nawałnica, ale również wielka polityka. Jakby sama katastrofa naturalna nie wystarczyła, aby dokonać dzieła zniszczenia.

 

Jest już 22, nadal jesteśmy w drodze. Ale już jest blisko, przed nami już prawie Łódź. Zatrzymujemy się na dużej stacji benzynowej, proszę jej pracownika o zatankowanie paliwa. Aby było szybciej idę już stanąć w kolejce do kasy, jestem trzecia. Basia towarzyszy mi, czekamy kilka minut. Spieszy nam się, chcemy być już w domu. Wracając do samochodu słyszymy zagniewany głos płynący w naszym kierunku od rosłego pana z ogoloną głową. „Jak się kurwa pół godziny po sklepie łazi, to trzeba przestawić samochód, aby inni mogli tankować. Jestem w drodze, z dzieckiem!”.

 

Nie chce mi się gadać. Wsiadamy do samochodu, w domu czekają na nas nasze stęsknione dzieci.

 

PS. W imieniu swoim i Nowoczesnych z Tomaszowa Mazowieckiego, dziękujemy absolutnie wszystkim darczyńcom, którzy okazali dużą empatię i chęć niesienia bezinteresownej pomocy. Dziękujemy trzem Ewom, Pawłowi, Adamowi, Natalii, Annie, Ewie, Wiolecie, Krzysztofowi, Kubusiowi, Kacprowi, Małgorzacie, Adrianowi, Norbertowi i wszystkim tym, którzy chcieli pozostać anonimowi. Jesteście niesamowici, jesteście wielcy! Wasza pomoc dotarła wczoraj bezpośrednio do potrzebujących, do dzieci ze szkoły podstawowej w Chojnicach.
 

Tomaszowianie łącznie podarowali: 194 zeszyty, 3 zeszyty A4, 23 bloki techniczne, 20 papierów kolorowych, 3 teczki papierowe, 17 kompletów plastelin, 17 zestawów kredek ołówkowych, 7 kompletów kredek świecowych, 14 opakowań mazaków, 98 planów lekcji, 7 zestawów farb wodnych, 6 kompletów farb plakatowych, 2 komplety kredek pastelowych, 23 kleje, 99 długopisów, 14 par nożyczek, 19 cienkopisów, 9 temperówek, 8 pustych piórników, 4 piórniki wyposażeniem, 31 ołówków, 19 gumek do ścierania, 9 kompletów linijek, 5 okładek na zeszyty, 4 taśmy klejące, pędzelki do malowania 6 sztuk, 6 plecaków, 3 pary tenisówek, 25 pluszaków, 7 czapek zimowych, 2 szaliki, 5 kurtek, 3 bluzy polarowe.

 

Za wszystko jeszcze raz bardzo, bardzo dziękujemy w imieniu swoim i obdarowywanych!


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Jednorazowa 06.09.2017 10:34
akcja czy pomoc jest kontynuowana?

Sylwia Koszarna 07.09.2017 08:58
Każdy, kto czuje że chciałby w jakikolwiek sposób pomóc, może to robić na własną rękę dokonując np. wpłaty na wskazane konto lub może kontaktować się z nami w celu przekazania pomocy rzeczowej - Nowoczesna Tomaszów Maz. Mamy kontakt do ludzi ze sztabu kryzysowego w Chojnicach, do których zostaliśmy delegowani z naszego regionu. Wskazują nam zakres potrzebnej pomocy lub konkretne przypadki osób, którym potrzebna jest pomoc na terenie gmin znajdujących się na terenie powiatu chojnickiego. Zapraszam do biura poselskiego Katarzyny Lubnauer we wtorek w godzinach 10-12 lub w czwartek w godzinach 16-18 do budynku Tomax, pok. 221, ul. POW 17.

.N na bieżąco 07.09.2017 12:26
Dla zainteresowanych - obecnie potrzeba pilnie 50 rolek papy i 80 płyt OSB. Jeśli nie macie Państwo jak przekazać tego towaru - prosimy o wpłaty na: 84 8146 0003 0000 0273 2000 0020 Związek Harcertwa Polskiego Choragiew Kujawsko-Pomorska Komenda Hufca Chojnice. Każda złotówka ma znaczenie :) Ponado można nieść pomoc wpłacając na konto PCK PL 11 1160 2202 0000 0003 0286 5549, na portalu zrzutka.pl lub na konto CARITAS PL 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384 z dopiskiem WICHURA. W sprawie pomocy rzeczowej można kontaktować się na beżąco z dowolnym biurem poselskim posłów .Nowoczesnej lub regionalnych siedzibach tej partii. PROSZĘ wsparcie i dołączenie się w miarę możliwości do pomocy :)

Jaja 07.09.2017 13:51
I mamy wpłacać na konto z anonimowego wpisu :)) Bardziej efektywne było już chyba na wnuczka.

Filantropka 06.09.2017 06:46
Ci co pomagają tym się nie chwalą. Po prostu. Robią to, bo mają taką potrzebę. To z serca dla innych, dla sprawy. Z chcęci pomagania. Działają. Na poklask nie oczekują, ale to dlatego, że nie biorą udziału w wyścigu wyborczym. To ich sposób na życie. Naprawdę, nie trzeba o tym posać, żeby czuć się wspaniałe. Widzieć błysk w oku zadowolonych ludzi. Do tego trzeba mieć nie tylko klasę, trzeba mieć to COŚ. Chwała za to, że działacie, super.

Sylwia Koszarna 07.09.2017 08:52
Myślę, że żyjemy w czasach bardzo odmiennych od dotychczas nam znanych, w czasach rewidowania jednych wartości i przewartościowania innych. Myślę również, że nadmiernie udawana lub źle rozumiana skromność nic dobrego do życia społecznego nie wnosi. Żyjemy w czasach, w których trzeba dać świadectwo i przykład. I to jest w tym felietonie wyraźnie wskazane. Obawiam się, że nie zrozumiała Pani do końca jego przekazu. Poza tym pomoc oferowana ofiarom nawałnicy w tym przypadku była pomocą, którą TOMASZOWIANIE udzielili im za pośrednictwem Nowoczesnych. Wydaje mi się w dobrym tonie poinformować tych ludzi, w jaki sposób ich dary dotarły do potrzebujących, co udało się zebrać ogółem i jak sytuacja wygląda na miejscu oczami ludzi z zewnątrz, a nie kamer telewizyjnych. To prezentowanie uczciwości i rzetelności oraz forma podziękowania tym osobom. Poza tym treść felietonu, jak już sam jego tytuł, wskazuje wyraźnie czego dotyczy sprawa, a jest ona złożona. Z jednej strony pomoc rzeczowa i "fizyczna", z drugiej strony podtekst polityczny, którego nie da się i nie powinno się w tej sytuacji pominąć. Jednakże w mojej ocenie najistotniejszy jest trzeci aspekt tej złożoności czyli uświadamianie, uaktywnianie, dawanie przykładu innym. A tego się skromnie i po cichu nie uda osiągnąć. Na tym nam również najbardziej zależało i cel ten realizuje się każdego dnia dzięki osobom, które czytały ten felieton lub słyszały o naszej akcji i zgłaszają się nadal do dziś z chęcią pomocy lub z żalem, że nie dowiedzieli się wcześniej i nie uczestniczyli w niej. Co do wyborów, proszę się nie martwić, nie to nas motywuje, choć nie będziemy kłamliwie ukrywać, że wybory nas nie interesują. Natomiast jeśli już, należy oceniać ogólną aktywność danych osób, zarówno na dzień przed, na rok czy 4 lata przed wyborami, aby celnie móc posługiwać się argumentem przez Panią przytoczonym. Nasuwa mi się w tym momencie pytanie, na które mam nadzieję, Pani odpowie - na kogo chciałaby Pani zagłosować w wyborach? W zamyśle - na jaki typ osoby? Pozdrawiam serdecznie dziękując również za miłe słowa! :)

pokemon 29.08.2017 21:26
miało być o pomocy,ale powoli po sznureczku i polityka wlzała w rozwinięciu i zakończeniu.

Gosia 29.08.2017 23:53
Nie da się zaklinać rzeczywistości. Polityka przenika wszystkie sfery życia, tylko nie zawsze jest to namacalnie odczuwalne. Ale jeśli już politycy pomagają, to czemu mają o tym nie mówić i nie wskazywać na współzależności życia codziennego i polityki?? Moim zdaniem świetnie ten tekst pokazuje, że należy to ludziom uświadamiać te wzajemności i przenikanie. Może wtedy zrozumieją, że należy polityką interesować się nie tylko od święta czy wyborów, ale co dzień obserwować co się dzieje i dlaczego i na tej podstawie podejmować racjonalne, wyważone decyzje.

marek 29.08.2017 09:28
Czemu zostal skasowany wpis krytykujacy zachowanie tej pani. Tekst ukazal sie w medium publicznym ogolno dostepnym, czyli mozna wyrazac wobec wygloszonych tam tez swoje zdanie, ja je wyrazilem, nie obrazalem, tylko wyrazilem swoj sprzeciw wobec tak pojmowanej "promocji" Ta pani zarzuca komus dzialania czysto polityczne, sama stosujac takie metody, jak opisala. Wyrazilem odmienne zdanie. Jesli ten i porzedni tekst nie ukaze sie , bede zmuszony zaprotestowac w instytucjach do tego powolanych, albowiem naruszona zostala moja wolnosc do swobodnej wypowiedzi, zagwarantowana w konstytucji RP

ja 29.08.2017 08:53
Super, że pomogli, ale nawet w pomoc mieszają politykę... są tacy sami, a udają innych. Ech...

do "Eh" ;) 29.08.2017 09:51
Z tego co tam jest napisane, to nie oni mieszają w to politykę, tylko delikatnie wskazali, jak polityka miesza się w normalne życie ludzi nie związanych na co dzień w ogóle z polityką. Jak to mówią? Jeśli nie interesuje cię polityka, polityka zainteresuje się tobą". Więc chyba tylko z czystej zazdrości tak mówisz :) Felieton rewelacyjny! A przede wszystkim ta cała historia.

Obserwator 29.08.2017 10:08
Właśnie to co ich odróżnia od znanych politykierów to, że nic i nikogo nie udają :)

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Poniedziałek, 10 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości jak kadry z kilku różnych filmów rozgrywających się jednocześnie. Donald Trump zaostrza retorykę wobec Iranu, Rosja zwiększa produkcję rakiet, w Moskwie ludzie wychodzą przed Sąd Najwyższy w obronie opozycji, a w Kolumbii ratownicy przeszukują ruiny po potężnym trzęsieniu ziemi. W Polsce mowa przede wszystkim o kolejnych miliardach z KPO, finansach partii politycznych i postępowaniu dotyczącym pomocy dla powodzian. Oto najważniejsze informacje poniedziałku. Data dodania artykułu: 10.08.2026 22:10
Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Plac Piłsudskiego po raz kolejny stał się sceną dramatu, w którym pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej spotkała się z najbardziej gorącym językiem bieżącej polityki. Jarosław Kaczyński uznał słabe notowania gabinetu Donalda Tuska za zapowiedź zmiany władzy. Mówił o tworzeniu nowych instytucji, zatrzymaniach i surowych karach. Najdalej poszedł jednak w sprawie Smoleńska, przekonując o rosyjskiej zbrodni i możliwym udziale polskich współpracowników. To pozostaje tezą prezesa PiS, a nie ustaleniem prawomocnego wyroku ani zakończonego śledztwa. Data dodania artykułu: 10.08.2026 13:07
Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

W pierwszym półroczu 2026 roku liczba ujawnionych kradzieży sklepowych spadła niemal o jedną piątą. Na pierwszy rzut oka to bardzo dobra wiadomość. Statystyka ma jednak konstrukcję dobrego kryminału: najważniejszy szczegół pojawia się dopiero w drugim akcie. Ubywa przede wszystkim drobnych wykroczeń, podczas gdy liczba poważniejszych czynów maleje znacznie wolniej. Problem nie tyle znika, ile zmienia swoją twarz. Data dodania artykułu: 10.08.2026 09:22
Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Historia 10 sierpnia nie mówi jednym głosem. Raz trzaska ogniem nad Wawelem, innym razem szepcze z kart Jerzego Pilcha i Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Potrafi zabrzmieć fletem Iana Andersona, soulowym głosem Roberty Flack, ale też hukiem niemieckich pocisków nad powstańczą Warszawą. Data dodania artykułu: 10.08.2026 08:45
10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

W nocy z niedzieli na poniedziałek w pobliżu Ziemi przemknie planetoida 2019 NY2. Obiekt może mieć około 150–330 metrów średnicy, a w chwili największego zbliżenia znajdzie się około 2,5 miliona kilometrów od naszej planety. Brzmi jak początek „Armageddonu”, ale tym razem Bruce Willis może spokojnie zostać w domu. Astronomowie podkreślają: nie ma zagrożenia zderzeniem. Data dodania artykułu: 09.08.2026 09:14
Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

9 sierpnia to jedna z tych dat, przy których historia nie pozwala się nudzić. Tego dnia na częstochowskim wzgórzu pojawili się paulini, urodził się Roman Dmowski, polscy czołgiści ruszyli do walk pod Studziankami, Richard Nixon opuszczał Biały Dom, a kilka dekad później Freddie Mercury po raz ostatni stanął przed publicznością jako koncertowy frontman Queen. Do tego Whitney Houston, Bee Gees, AC/DC, Jerry Garcia i „San Francisco” Scotta McKenziego. A w niedzielę 9 sierpnia 2026 roku historia spotyka się z teraźniejszością również w Małopolsce, Janowie Podlaskim i na trasie Tour de Pologne. Data dodania artykułu: 09.08.2026 07:48
9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Nie sala konferencyjna w Warszawie, nie pałacowe korytarze i nie kolejna debata prowadzona zza mównicy. Tym razem rozmowa o Polsce ma przenieść się nad Bałtyk. Marta Nawrocka zwróciła się bezpośrednio do młodych Polek, zapraszając je na spotkanie w Juracie. W ostatni weekend wakacji, 29 i 30 sierpnia, młodzi ludzie mają spotkać się tam z parą prezydencką i rozmawiać o swoich oczekiwaniach, pomysłach oraz o tym, jak widzą przyszłość kraju. Data dodania artykułu: 09.08.2026 00:08
Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

8 sierpnia. Rejtan w drzwiach historii, „Błyskawica” w eterze i Beatlesi na pasach Abbey Road

Sobota, 8 sierpnia 2026 roku, to 220. dzień roku. Imieniny obchodzą dziś Dominik, Esmeralda, Jan, Joanna i Sylwiusz. W Tomaszowie Mazowieckim słońce wschodzi około godz. 5.14, a zachodzi około 20.19. Data dodania artykułu: 08.08.2026 08:43
8 sierpnia. Rejtan w drzwiach historii, „Błyskawica” w eterze i Beatlesi na pasach Abbey Road

Polecane

Ostatni tydzień letnich ślizgawek. W sierpniu można jeszcze wskoczyć na lód Sportowy poniedziałek: Schilder ze złotem, Kuchta w Legii i mocny front przeciw FIFA Wybuch gazu na Zawadzkiej pod lupą prokuratury. Biegły zbada przyczynę, w tle kara do 10 lat Akcja „Prędkość” w powiecie tomaszowskim. 99 przypadków przekroczenia limitu Jazz nad Zalewem Sulejowskim i łemkowskie brzmienia w regionie PILNE. Zaginął 37-letni Michał Szczepaniak z Tomaszowa. Policja prosi o pomoc 33 stopnie, potem grad i wiatr do 80 km/h. IMGW ostrzega Tomaszów i powiat Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł? 10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale Ponad 100 osób odwiedziło tomaszowską porodówkę. Oddział, który odzyskał zaufanie pacjentek „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Największym problemem nie musi być samo 58 procent
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Ten materiał powyżej dosyć szczegółowo i fachowo pokazuje, że ta spółdzielnia, to firma, która bardzo łatwo może stać się zwykła mafią, decydującą o losach ludzi, będących członkami tej spółdzielczej mafii. I rzeczywiście, ten stołek prezesa i szefa rady nadzorczej, tak "na oko", nie wydają się najważniejsze, jednak, tak, jak w każdej mafii, to są najważniejsze stołki, bo te stołki kierują tym mafijnym procederem wykorzystywania informacji o ludziach ze spółdzielni. Stad wzięła się i nadal trwa burza o szefostwo w tej spółdzielczej mafii. Źródło komentarza: Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Autor komentarza: Opiekun Treść komentarza: A z innej beczki. Musiałem z tatą - mającym problem z poruszaniem się, udać się do jednej z poradni przy TCZ. Aby do niej dojść, musieliśmy przejć przez mocno zniszczony plac ( między innymi wyrwy w płytach chodnikowych). Dla mojego taty, było to arcytrudne i od budki przy bramie, do drzwi - trwało z przerwami, około 15 minut. No i przy drzwiach wyrwana klamka i karteczka z napisem, że remont, a wejście drzwiami głównymi do szpitala. Kolejne około 15 minut w drugą stronę i niebotyczne zmęczenie osoby chorej i opiekuna. Z pomocy tych poradni raczej nie korzystają ludzie zdrowi, często są to pacjenci neurologiczni, ortopedyczni z urazami kończyn. Czy naprawdę trzeba uświadamiać ludzi odpowiedzialnych, za to że konieczne jest oznakowanie od strony bramy i furtki którędy teraz wiedzie droga do określonych poradni? Po wejściu na hol główny to samo. Nikogo w punkcie informacyjnym, rozumiem, że może pani poszła do toalety, ma prawo. Tylko nie każdy zna od lewa do prawa topografię szpitala, wystarczyłyby oznaczenia przyklejone na ścianach... Wydrukowanie czarnym tuszem i ofoliowanie kilku kartek, nie będzie finansowym gwoździem do trumny, już i tak zadłużonego szpitala, a zdecydowanie pomoże osobom chorym. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jak czytam tego gniota powyżej, to scyzoryk sam otwiera mi się w kieszeni. Ten materiał powyżej, to, co to, do kur.. nędzy, jest?! Publiczna scysja pomiędzy p. Strzępkiem i pozostałymi podmiotami tzw. "służby zdrowia" czy może to jest jakiekolwiek wyjaśniania dla zwykłych ludzi, którzy są zainteresowania takimi sytuacjami - co ?! Szanowna Redakcjo: nie traktujcie Waszych Czytelników jak zwykłych debili!!! Ten materiał powyżej, to jest zwykły bełkot, które nic nam nie wyjaśnia. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Wpisy tej dziewuchy z dnia 06.08.2026 r. z następujących godzin: 17:06, 17:10, 17:15, 17:42, 17:48. Dziewczyno: te Twoje wpisy, to jedna , wielka kakofonia, czy pomieszanie z poplątaniem, a inaczej: syf, kiła i mogiła. Mam wątpliwości, czy Ty sama siebie zrozumiesz z tych swoich wpisów. A może ktoś Cię wcześniej skrzywdził, albo po prostu Ci nie dogodził - co? Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jest godzina 20:53. Wychodzi na to, że to moje głosowanie (powyżej) na zadane pytanie, to jest to dotychczas jedyny oddany głos i dlatego po moim głosie napisano 100% głosów. Konkluzja jest taka: te wszystkie sondaże można potłuc o kant dupy. Ja jestem zdecydowanym prawicowcem, a ponadto zdecydowanym wrogiem ryżowatych niemców, którzy udają premierów Polski, a zostali wysłani przez potomków hitlera, aby razem z ukraińskimi żydami utopić Polskę i Polaków. Wobec tego, mój głos na zapytanie powyżej nic nie znaczy, bo za moment zgłosi się stu wielbicieli ryżego donka i wówczas mój jedyny głos przeciwny będzie stanowił zaledwie 1%. Źródło komentarza: Największym problemem nie musi być samo 58 procent Autor komentarza: Ekspert specjalista Treść komentarza: Ci panowie co to ich się tutaj górnolotnie nazywa "DJ-ami" to najwyżej "CJ-e". Różnica w literkach drobna, ale w znaczeniu - kolosalna. Ani jeden ani drugi "grajek" nie jest "DJ"-em, nigdy nim nie był i prawdopodobnie nie będzie bo oni nie mają ZIELONEGO pojęcia jak się beaty klei :D NIE MAJĄ ZIE-LO-NE-GO pojęcia. I spoko. Nie muszą, dziś ze sprzęu dla "sidżejów" imprezę zagra nawet tresowana ameba albo inna nibynóżka. Dlatego uprzejmie proszę o zmianę tekstu - nie "DJ", a "CJ" Źródło komentarza: Plac Kościuszki znów zatańczył. DJ Junior i BAILA porwali Tomaszów do wspólnej zabawy
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama