Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 21 lipca 2026 16:07
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Historia Konkursu Chopinowskiego

Jak grać muzykę Chopina? Perfekcyjnie, bezbłędnie, w stylu chopinowskim, a do tego proponując własną interpretację? Te pytania były podstawą 18 Międzynarodowych Konkursów Pianistycznych im. Fryderyka Chopina. Przypominamy historię tych zmagań, na początek - pierwsze cztery konkursy.

W blisko stuletniej historii jurorzy kolejnych konkursów zastanawiali się i toczyli spory o to, czym jest sztuka interpretacji, jaką cząstkę własnej osobowości pianista może i powinien przekazać, grając muzykę Chopina.

Konkurs Chopinowski jest najważniejszym wydarzeniem muzycznym w Polsce i jednym z najbardziej się liczących wydarzeń muzycznych na świecie. Popularyzuje muzykę Chopina, odkrywa największe talenty pianistyczne, zapewniając młodym muzykom efektowny start w międzynarodowej karierze.

Idea konkursu pojawiła się w latach 20. XX wieku. Wszystko zaczęło się od zaniepokojenia faktem, że coraz węższe stawało się grono spadkobierców tradycji Fryderyka Chopina, coraz mniejsza była grupa znawców i wielbicieli jego muzyki, grywano coraz mniej utworów i rezygnowano z wykonywania form bardziej rozbudowanych, dłuższych i ambitniejszych.

Polski kompozytor coraz częściej bywał uznawany za salonowego romantyka, a jego muzykę określano jako kobiecą, sentymentalną, a nawet ckliwą i banalną. Zaczęło to budzić sprzeciw wielu polskich muzyków, z Jerzym Żurawlewem na czele. Postanowili oni zmobilizować młodych pianistów do ukazania muzyki genialnego kompozytora w różnorodnych interpretacjach, zachęcić do odczytania na nowo sonat, ballad, mazurków i scherz, organizując zawody na podobieństwo sportowych mistrzostw. Dlatego powołali Konkurs Chopinowski.

Pierwszy Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina, znany także jako I Konkurs Chopinowski lub historycznie Pierwszy Międzynarodowy Konkurs Pianistów im. Szopena, trwał od 23 do 30 stycznia 1927 roku w Warszawie.

Idea prof. Jerzego Żurawlewa, polskiego pianisty i pedagoga, przy finansowym wsparciu Henryka Rewkiewicza - przedsiębiorcy, miłośnika muzyki, członka zarządu Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego - stała się, jak to wówczas określano, „piękną rzeczywistością”.

Tę ogromną rolę konkursu jako jednego z najstarszych i najbardziej prestiżowych wydarzeń muzycznych na świecie, będącego okazją dla odkrywania i promocji młodych talentów pianistycznych, przedstawił Jerzy Waldorff w książce „Wielka gra. Rzecz o Konkursach Chopinowskich”. Wybitny krytyk muzyczny podkreślał, że dla laureatów zwycięstwo w konkursie jest bramą do światowej sławy, choć przyznawał, że był to niełatwy proces, zwłaszcza w czasach cenzury PRL-u.

Organizatorem konkursu było Warszawskie Towarzystwo Muzyczne, protektorat nad wydarzeniem objął prezydent Rzeczypospolitej Ignacy Mościcki. Konkurs odbył się w Filharmonii Warszawskiej. Wzięło w nim udział 26 pianistów z ośmiu krajów.

Grę uczestników oceniało 14-osobowe jury pod przewodnictwem Witolda Maliszewskiego. W gronie tym oprócz Polaków znalazł się tylko jeden juror z zagranicy - niemiecki pianista z Weimaru Alfred Hoehn.

W konkursie wykonywane były z pamięci wyłącznie utwory Fryderyka Chopina. W eliminacjach kandydaci interpretowali wybrane utwory spośród wskazanych w regulaminie: nokturnów, etiud, preludiów, obowiązkowo musieli wykonać Poloneza fis-moll op. 44, ballady oraz mazurki.

„W mazurkach słyszę, jak Chopin, coś tam przedrzeźniając, podrygując, podśpiewując, zwraca się jakby bezpośrednio do mnie, przemawia do mnie, i w dodatku tak życzliwie, przyjaźnie. Żadnych egocentryzmów, egotyzmów, popisów, żadnych szokowań. Zaraz, zaraz… przecież ja już znam skądsiś ten ton! Bach. (…) Ta sama zwyczajna domowość, ta sama intymna atmosfera (…) u Chopina z lekkim podbarwieniem szarością, którą próbuje oddać nieprzetłumaczalne polskie słowo »żal« (…). Na bezludną wyspę wziąłbym mazurki” - napisał Piotr Wierzbicki w książce „Jak słuchać muzyki”.

Zwycięzcą I Konkursu Chopinowskiego został Lew Oborin ze Związku Radzieckiego, później stały partner artystyczny skrzypka Dawida Ojstracha. Ponieważ Oborin nie dysponował repertuarem określonym przez regulamin konkursu, w ciągu miesiąca opanował wszystkie utwory. Występy Lwa Oborina na Konkursie Chopinowskim zakończyły się jego triumfem – zdobyciem I nagrody.

Jak pisał w prasie warszawskiej profesor Stanisław Niewiadomski: „Ogólny rezultat gry stanął na wyżynie. Słuchacza Słowianina podbija Oborin poetyczną, niezmiernie ujmującą prostotą, wysoce uduchowionym pojmowaniem muzyki Chopinowskiej, skromnością i duchową czystością swej sztuki wykonawczej. Całość każdego utworu ma z góry właściwy plan rozumny i zgodny z treścią dzieła i duchem autora. Słowem, stoimy tu już na gruncie prawdziwej sztuki”.

„Oborin ze swym porywającym zapałem, młodzieńczą nierównością, fenomenalną muzykalnością, igraniem z trudnościami technicznymi zdaje się jakimś fantastycznym muzykiem z opowieści E.T.A. Hoffmanna – pisał o grze pianisty rosyjskiego poeta i pisarz Jarosław Iwaszkiewicz. - Jak szczurołap zaczarował on warszawską publiczność, która zdobyła się w stosunku do młodego Rosjanina na salwy histerycznych uniesień. Powodzenie Oborina nabierało coraz ostrzejszych cech psychozy”.

Ponieważ laureata pierwszej nagrody chciano usłyszeć w różnych stronach Polski, odbył on tournée - zagrał w Warszawie, Łodzi, Krakowie, Lwowie, Poznaniu i Wilnie. Na kilka koncertów zaproszony został także do Niemiec. Po II wojnie światowej występował w Polsce w latach 1949, 1950, 1955. Oborin był członkiem jury IV i V Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie oraz konkursów w Moskwie, Lizbonie, Paryżu, Leeds i Zwickau.

II Nagrodę w tym konkursie otrzymał jeden z najwybitniejszych polskich pianistów Stanisław Szpinalski. I przed tym „uczniem Paderewskiego” otworzyły się po Konkursie Chopinowskim bramy światowej kariery. W latach 1932-1939 Szpinalski koncertował w Szwajcarii, Anglii, Belgii, Holandii, Francji, Hiszpanii, Niemczech, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. 2 maja 1939 r. wziął udział w koncercie symfonicznym w Carnegie Hall, gdzie wraz z New York Philharmonic Symphony pod dyrekcją Artura Rodzińskiego wykonał IV Symfonię koncertującą Karola Szymanowskiego. Występy Stanisława Szpinalskiego wszędzie spotykały się z entuzjastycznym przyjęciem publiczności i pochlebnymi ocenami krytyków. Po jednym z nich, gdy zagrał Koncert fortepianowy f-moll op. 21 Chopina, pisano: „Szpinalski grał tak ładnie, że (…) Chopin mógł się radować, że oto w osobie Szpinalskiego urósł mu interpretator, i tak potoczyście, tak prosto i z takim umiarem wykonuje mu jego romantyczne dzieło. A jaka souplesse w tym ręku, jaka perlistość i jaki ton ładny! I to forte, co brzmi pełnym tonem”.

Wśród wyróżnionych w konkursie w 1927 r. znalazł się Dymitr Szostakowicz, który jako pierwszy pianista miał w repertuarze wszystkie utwory Chopina z orkiestrą.

Dziesięć lat później ten wybitny pianista i wielki kompozytor, często uważany za najwybitniejszego symfonika XX wieku, stał się celem ataków Stalina, który przeprowadzał krwawą czystkę w Związku Radzieckim. „To chaos, nie muzyka” – twierdził Stalin. Szostakowicz spodziewał się, że po niego przyjdą. Spał w ubraniu, na podłodze przy drzwiach wejściowych, obok walizeczki, do której spakował bieliznę, papierosy Kazbek i proszek do zębów. Nie chciał, żeby enkawudziści wyrwali ze snu jego żonę Ninę i roczną córeczkę Galę.

Konkurs Chopinowski organizowany miał być co pięć lat. Przed II wojną światową odbyły się jeszcze dwie jego edycje: w 1932 i w 1937 r.

II Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina odbywał się od 6 do 23 marca 1932 r. w Warszawie. Wzięło w nim udział 67 pianistów z 14 krajów; dwie osoby nie zadeklarowały przynależności państwowej.

Gościem honorowym konkursu był Maurice Ravel, który podczas koncertu 11 marca prowadził wykonanie swoich utworów: Koncertu fortepianowego G-dur oraz La valse.

Na ceremonię inauguracji II Konkursu Chopinowskiego do Sali Filharmonii Narodowej przybyli prezydent RP Ignacy Mościcki oraz korpus dyplomatyczny. Powitał ich prezes Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, będący jednocześnie prezesem komitetu konkursowego książę Włodzimierz Czetwertyński.

Do regulaminowego repertuaru konkursu weszły po raz pierwszy takie utwory jak: Polonez As-dur op. 53, scherza, Fantazje f-moll op. 49 oraz sonaty.

22-osobowe jury obradowało pod przewodnictwem Adama Tadeusza Wieniawskiego. Wśród polskich jurorów znalazł się inicjator konkursu Jerzy Żurawlew. Oprócz Polaków byli też jurorzy z Belgii, Rzeszy Niemieckiej, Francji, Republiki Austrii, Brazylii i Włoch.

Laureatem I nagrody II Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie został Aleksander Uniński. Pianista pochodzący z rodziny polsko-rosyjsko-ukraińskiej, w Polsce uważany za muzyka rosyjskiego lub amerykańskiego, w Rosji – za polskiego. Podczas Konkursu Chopinowskiego podawał się za bezpaństwowca - stateless person. Zmarł jako obywatel Stanów Zjednoczonych.

Na początku lat 20. ubiegłego wieku rodzina Unińskich osiadła w Paryżu. Tam utalentowanego młodzieńca posłano do Konserwatorium, by studiował fortepian w klasie Lazare’a Lévy’ego. W Warszawie podczas konkursu w 1932 r. Uniński oczarował publiczność znakomitą techniką i precyzją. W końcowej klasyfikacji otrzymał tyle samo punktów co węgierski pianista Imre Ungár, więc zadecydowano, że zwycięzca zostanie wyłoniony w drodze losowania. Szczęście uśmiechnęło się do Unińskiego.

„W tamtych czasach ten konkurs był niezwykle ważny – wspominał po 40 latach pianista - bo były tylko dwa wielkie międzynarodowe konkursy – Konkurs Chopinowski i Królowej Elżbiety, który utworzono mniej więcej w tym okresie. Natychmiast po zdobyciu przeze mnie pierwszej nagrody i nagrody za najlepsze wykonanie mazurków otworzył się dla mnie muzyczny świat (...). Przyjechałem do Stanów Zjednoczonych później, w czasie II wojny, ale wszystkie drzwi były dla mnie otwarte. Zacząłem grać na całym świecie”.

„Uniński już po pierwszych taktach Sonaty zapowiada się jako muzyk i artysta pewny. Proporcje tonu, nasilenia doskonale utrzymane, miara i smak nie zawodzi nigdzie. Tempa nie wloką się, bo miara wewnętrznego nasilenia modyfikuje chyżość (…), lewa ręka nie śpi, polifoniczne unerwienie wychodzi na jaw. Lekko i z precyzją mkną Etiudy (…), wytworna prostota cechuje mazurki. (…) Polonez jest w duchu utrzymany. Oto Chopin nie pogromcy fortepianu, ale Chopin bardzo chopinowski. Nie wiem, czy Aleksander Uniński jest albo będzie wielkim pianistą, ale wydaje mi się najlepszym chopinistą konkursu” – pisał o występach Unińskiego prof. Karol Stromenger.

Zwycięstwo Warszawie sprawiło, że Uniński w krótkim czasie stał się modnym pianistą w Europie. Do Polski zapraszany był każdego sezonu, dając recitale i biorąc udział w koncertach symfonicznych. „Na przykład tuż po konkursie, w 1932 r., wystąpił z kilkoma koncertami w Warszawie, m.in. grał na fortepianie Chopina w Muzeum Narodowym; 4 listopada pokazał się publiczności warszawskiej jako solista III Koncertu fortepianowego C-dur Sergiusza Prokofiewa” – pisał muzykolog i krytyk Stanisław Dybowski.

Jednak gdy w lutym 1938 r. wystąpił w Warszawie z recitalem, w prasie pojawiły się głosy krytyczne: „Od Konkursu Chopinowskiego, rozwinął Uniński wspaniale swą technikę (…), lecz równocześnie w interpretacji Chopina przeszedł na znaną, a nieznośną manierę: rubatowania, nerwowości i pogoni za efektami, które by dawały wrażenie. (…) Uniński rozwinął się w dobrego pianistę, którego wszakże słabą stroną jest… Chopin” – przypominał w szkicu o pianiście Dybowski.

W Stanach Zjednoczonych Uniński poświęcił się pracy pedagogicznej, jego uczniowie osiągali znaczące sukcesy. Jego studentem był m.in. Jeffrey Swann, który w 1970 r. otrzymał w VIII Konkursie Chopinowskim nagrodę krytyków.

Ostatni przed wojną - III Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina - rozpoczął się 21 lutego 1937 r. i trwał do 13 marca. Odbywał się pod opieką prezydenta Ignacego Mościckiego. Istniały dwa komitety: honorowy pod patronatem Felicjana Sławoj-Składkowskiego, i organizacyjny pod przewodnictwem Władysława Korsaka, prezesa Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego.

Do konkursu zgłosiło się 250 pianistów, ostatecznie wzięło w nim udział 80 pianistów z 21 krajów. 30-osobowe międzynarodowe jury obradowało pod przewodnictwem Adama Tadeusza Wieniawskiego. Wiceprzewodniczącymi byli: reprezentujący III Rzeszę Wilhelm Backhaus, Isidor Philipp z Francji i Emil von Sauer z Austrii. Wybór jury odzwierciedlał prestiż i znaczenie konkursu w świecie muzycznym tamtych czasów. W jury byli muzykolodzy, kompozytorzy i pedagodzy z Bułgarii, Węgier, Szwajcarii, Brazylii, III Rzeszy, Francji, Austrii, Łotwy, Włoch, Grecji.

Sensację wzbudziły debiutujące w historii konkursu pianistki z Japonii: Miwiwa Kai oraz wyróżniona Chieko Hara. Choć nie zdobyły nagród głównych, ich gra spotkała się ogromnym uznaniem krytyków i publiczności. Kiedy okazało się, że wśród laureatów nie ma Hary, wybuchło zamieszanie, które rozładował przemysłowiec Stanisław Meyer, fundując indywidualną nagrodę dla Japonki, w obawie, by rozgorączkowany tłum nie wyrządził szkód w Filharmonii.

Po raz pierwszy w historii konkursu do listy utworów podanych w regulaminie dodano Poloneza - Fantazję Asd-dur op. 61.

Laureatem konkursu został rosyjski pianista i pedagog Jakow Izrailewicz Zak, później jeden z najwybitniejszych pianistów XX wieku.

„Piękne zwycięstwo i tryumf – pisał w sprawozdaniu pokonkursowym prof. Piotr Rytel - Mazurki, owe tak najbardziej polskie mazurki Chopina, najlepiej, jak się okazuje, zrozumiał, odczuł, grał pan Jakow Zak. To, co robią palce Zaka, ta ich perfekcja, niespotykana u pianistów innych, może nawet przewyższających Zaka swym talentem, musi imponować i – bądźmy szczerzy – zachwycać. Tą perfekcją, tą absolutną swobodą Zak pobił wszystkich – w opinii jurorów i prawdopodobnie także w opinii wielu słuchaczy”.

III Nagrodę zdobył Witold Małcużyński (1914-1977). W celu jak najlepszego przygotowania repertuaru muzyk udał się do Morges, do Paderewskiego. Pomyślne przesłuchanie Małcużyńskiego sprawiło, że Paderewski postanowił otoczyć młodego pianistę pedagogiczną opieką na przełomie lat 1936 i 1937.

Udział Małcużyńskiego w Konkursie Chopinowskim zakończył się zdobyciem III nagrody. Jedni obserwatorzy uważali, że powinien był otrzymać najwyższą nagrodę, drudzy zaś stwierdzali, iż lokata była sprawiedliwa. „Charakterystyczną cechą sztuki interpretacyjnej Małcużyńskiego było dążenie do osobistej wypowiedzi muzycznej, przekazywanej wyraziście, sugestywnie i z wielką siłą wewnętrzną” – podkreślali krytycy.

Interpretacje Małcużyńskiego odchodziły od utartych szablonów. Pianista uważał bowiem, że nie istnieje coś takiego jak interpretacja obiektywna. „Podczas koncertów Małcużyński dawał się ponieść własnej fantazji, ale była to fantazja zaplanowana i kontrolowana. Był ponadto perfekcjonistą, który wykonywał publicznie utwór tylko wtedy, gdy dopracował go w najdrobniejszych szczegółach” – charakteryzował grę pianisty muzykolog Stanisław Dybowski. - Każde wyjście na scenę nosiło znamiona wyjątkowości, ponieważ był artystą obdarzonym ogromną charyzmą”.

Po raz pierwszy po wojnie Małcużyński przyjechał do Polski w 1958 r. Każdy jego koncert był niemal patriotycznym świętem, a on sam uchodził za bohatera narodowego. Dzięki swoim kontaktom przyczynił się do zwrotu Polsce zbiorów wawelskich - a także rękopisów Chopina, które podczas wojny zostały wywiezione do Kanady na przechowanie. Władze prowincji Quebec nie chciały zwrócić skarbów, uznając, że nie mogą przekazać zbiorów władzom kraju niesuwerennego - pod kontrolą ZSRR. Małcużyński wielokrotnie odwiedzał ojczyznę. W latach 1960, 1970 i 1975 był jurorem Konkursów Chopinowskich w Warszawie.

Kolejny Konkurs Chopinowski miał się odbyć w roku 1942, ale został odwołany - trwała II wojna światowa i okupacja.

Pierwszy po wojnie - IV Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina - odbył się od 15 września do 15 października 1949 r.

Dyrektorem biura konkursu był Edmund Rudnicki, przedwojenny dyrektor muzyczny Polskiego Radia, a organizatorem - komitet wykonawczy powołany przez Ministra Kultury i Sztuki.

W konkursie wzięło udział 54 pianistów z 14 krajów. Górną granicę wieku uczestników konkursu podniesiono z 28 do 32 lat.

Polaków było 11: Ryszard Bagst, Halina Czerny-Stefańska, Jan Drath, Barbara Hesse-Bukowska, Tadeusz Kerner, Władysław Kędra, Waldemar Maciszewski, Julitta Sleńdzińska, Regina Smendzianka, Zbigniew Szymonowicz i Tadeusz Żmudziński.

Z powodu zniszczenia gmachu Filharmonii Narodowej przesłuchania odbywały się w budynku Teatru Roma, jedynej ocalałej w Warszawie sali koncertowej, przy ul. Nowogrodzkiej 49. Przed sceną w teatrze zbudowano specjalną estradę, a na scenie stanęła muszla akustyczna.

Pianiści mieli do wyboru cztery fortepiany: Bechstein, Bluethner, Ibach i Steinway. Wybór fortepianu należy do bardzo emocjonujących decyzji. Jakość instrumentu wpływa bowiem na barwę dźwięku i dynamikę, co jest kluczowe dla interpretacji utworów Chopina, które charakteryzują się bogactwem ekspresji. W przypadku Konkursu Chopinowskiego pianiści często wybierają fortepiany marki Steinway, które są powszechnie uznawane za najlepsze i najchętniej używane na światowych scenach muzycznych.

Konkurs był trójstopniowy: składał się z dwóch etapów i finału. W programie regulaminu konkursu pojawiła się barkarola Fis-dur op.60.

Jury złożonemu z 29 osób przewodniczył Zbigniew Drzewiecki. Wiceprzewodniczącymi zostali: Arthur Hedley z Anglii, Margueritte Long z Francji, Frantiisek Maxian z Czechosłowacji, Lew Oborin z ZSRR oraz Brazylijka posiadająca także obywatelstwo francuskie Magda Tagliaferro.

Ciekawy był styl przesłuchań w I i II etapie IV Konkursu. Jury bowiem, jedyny raz w historii, przysłuchiwało się grze pianistów za zasłoną z drewnianych żaluzji, tak aby ich nie widzieć.

Uczestnicy występowali nie pod swoimi nazwiskami, lecz wylosowanymi wcześniej numerami. Po raz pierwszy i jedyny w dziejach konkursów ustanowiono „męża zaufania”, którym został prof. Jerzy Lefeld - on jako jedyny znał nazwiska i jurorom przekazywał jedynie numery wylosowane tego dnia i ustalające kolejność występujących. Jury oceniało grę uczestników, stosując punktację od 1 do 25. Przejście z jednego etapu do następnego odbywało się na podstawie otrzymania od jurorów minimum 18 punktów. O ostatecznej kolejności laureatów decydowała suma ocen II i III etapu.

W finale IV Konkursu Chopinowskiego brało udział 18 pianistów: ośmiu z Polski, sześciu z ZSRR dwóch z Brazylii po jednym z Meksyku i Węgier.

Jego triumfatorkami zostały ex aequo dwie wielkie damy pianistyki: Halina Czerny-Stefańska i reprezentantka ZSRR Bella Dawidowicz. Był to pierwszy i dotąd jedyny Konkurs Chopinowski, w którym I nagrodę przyznano ex aequo. W dalszych edycjach konkursu miały miejsce podziały nagród, ale na niższych stopniach rywalizacji.

Jednym z największych zwolenników Haliny Czerny-Stefańskiej był Jerzy Waldorff; traktował ją jako jedną z najwybitniejszych polskich pianistek; cenił jej perfekcyjną grę, głębię interpretacji i bogactwo brzmienia. Podkreślał, że Czerny-Stefańska potrafiła wnieść do muzyki nowe, oryginalne spojrzenie. Także w jej interpretacji utworów Chopina dostrzegał wyjątkową maestrie i wrażliwość artystyczną.

Bella Dawidowicz urodzona w Baku jest rosyjską pianistką pochodzenia żydowskiego. Obecnie jest obywatelką amerykańską. W opinii krytyków i słuchaczy należy do artystów, którzy w swych interpretacjach, unikając zewnętrznego blasku, starają się być wierni kompozytorom. Dawidowicz była jurorką międzynarodowych konkursów muzycznych w Maryland, Vevey, Brukseli i Warszawie w latach 1995 oraz 2010.

Polska Agencja Prasowa jest patronem medialnym Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina oraz XIX Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina. 

Historia Konkursu Chopinowskiego: lata 1955-1970 na kolejnej stronie



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Mateusz Morawiecki zapewnia, że nie zamierza odchodzić z Prawa i Sprawiedliwości. Deklaruje lojalność wobec partii, Jarosława Kaczyńskiego i całego „obozu patriotycznego”. Jednocześnie nie chce rezygnować ze stowarzyszenia „Rozwój Plus”, które kierownictwo PiS najwyraźniej uznało za potencjalne centrum niezależnej działalności politycznej. Data dodania artykułu: 21.07.2026 13:02
Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie

Dziś jest wtorek, 21 lipca, dwieście drugi dzień 2026 roku. Do końca roku pozostały 163 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.38, a zajdzie o godz. 20.45. Imieniny obchodzą Andrzej, Benedykt, Daniel, Ignacy, Jan, Julia i Wiktor. Data dodania artykułu: 21.07.2026 09:18
Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie

CBOS: Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania; spadki Tuska i Trzaskowskiego

Prezydent Karol Nawrocki pozostaje w lipcu liderem rankingu zaufania do polityków, ufa mu 55 proc. badanych - wynika z sondażu CBOS. Najwięcej - po 6 pkt proc. - stracili w tym miesiącu premier Donald Tusk i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Premierowi ufa 32 proc., prezydentowi stolicy - 34 proc. Data dodania artykułu: 20.07.2026 14:06
CBOS: Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania; spadki Tuska i Trzaskowskiego

Dziś w kraju i na świecie. Od „Mazurka Dąbrowskiego” po lądowanie człowieka na Księżycu

Dziś jest poniedziałek, 201. dzień roku. Do jego końca pozostały 164 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.37, a zajdzie o godz. 20.46. Imieniny obchodzą: Czesław, Czesława, Hieronim, Małgorzata, Leon, Leona, Ludwika i Remigiusz. Data dodania artykułu: 20.07.2026 08:13
Dziś w kraju i na świecie. Od „Mazurka Dąbrowskiego” po lądowanie człowieka na Księżycu

Dziś w kraju i na świecie. Niedziela, 19 lipca

Dziś jest niedziela, 19 lipca – dwusetny dzień 2026 roku. Do jego końca pozostało 165 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.35, a zajdzie o godz. 20.47. Imieniny obchodzą dziś Wincenty, Marcin, Teodor i Ambroży. Data dodania artykułu: 19.07.2026 14:15
Dziś w kraju i na świecie. Niedziela, 19 lipca

17 lipca w historii. Od Brunona Jasieńskiego i Wojciecha Kilara po GPS, „Misia” i „Żółtą łódź podwodną”

Piątek, 17 lipca, jest 198. dniem 2026 roku. Do jego końca pozostaje 167 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.33, a zajdzie o godz. 20.49. Imieniny obchodzą dziś: Aneta, Konstancja, Marcelina, Jadwiga, Andrzej, Bogdan, Feliks oraz Leon. Data dodania artykułu: 17.07.2026 11:22
17 lipca w historii. Od Brunona Jasieńskiego i Wojciecha Kilara po GPS, „Misia” i „Żółtą łódź podwodną”

16 lipca w historii. Od Henryka Sławika i Grzegorza Przemyka po Coldplay, Cream i wielkie pytania o polski wymiar sprawiedliwości

Dziś jest czwartek, 16 lipca, sto dziewięćdziesiąty siódmy dzień 2026 roku. Słońce wzeszło o godz. 4.32, a zajdzie o 20.50. Imieniny obchodzą dziś między innymi Maria, Marika, Bartłomiej, Andrzej, Stefan, Benedykt, Walenty i Walentyn. Data dodania artykułu: 16.07.2026 08:22
16 lipca w historii. Od Henryka Sławika i Grzegorza Przemyka po Coldplay, Cream i wielkie pytania o polski wymiar sprawiedliwości

15 lipca w kraju i na świecie. Grunwald, „Rota”, epidemia ospy i muzyka, która zmieniała epoki

Dziś jest środa, 15 lipca – sto dziewięćdziesiąty szósty dzień 2026 roku. Do jego końca pozostało 169 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.30, a zajdzie o 20.51. Imieniny obchodzą dziś: Henryk, Włodzimierz, Dawid, Roksana, Anna, Daniel, Ignacy oraz Włodzimir. Data dodania artykułu: 15.07.2026 07:53
15 lipca w kraju i na świecie. Grunwald, „Rota”, epidemia ospy i muzyka, która zmieniała epoki

Polecane

70 milionów za oddanie szpitala? Konsolidacyjna marchewka już wisi. Tomaszów musi uważać, by nie zostać z samym kijem

70 milionów za oddanie szpitala? Konsolidacyjna marchewka już wisi. Tomaszów musi uważać, by nie zostać z samym kijem

Od 1 lipca szpitale mogą składać wnioski o pieniądze na inwestycje związane z konsolidacją. Do podziału jest ponad 1,1 miliarda złotych, a pojedynczy projekt obejmujący połączenie kilku podmiotów może otrzymać nawet 70 milionów (nie znaczy to jednak, że je otrzyma lub otrzyma w takiej wysokości). W Tomaszowie Mazowieckim natychmiast pojawia się jednak pytanie zasadnicze: czy konkurs Ministerstwa Zdrowia ma służyć rozwojowi Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, czy stanie się finansową przynętą ułatwiającą sprzedaż szpitala i oddanie nad nim kontroli łódzkiemu ośrodkowi akademickiemu? Data dodania artykułu: Wczoraj, 21:00 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 2
„Wejście smoka” wraca na wielki ekran. Bruce Lee ponownie w kinie Helios Koniec lekarskiej „akordówki”? Tusk zapowiada zmiany. W tomaszowskim szpitalu taki system już działa Jakie parapety wewnętrzne wybrać w Warszawie do nowoczesnego domu Planowane wyłączenia prądu w Tomaszowie i regionie. Sprawdź daty i miejscowości 1 sierpnia w Tomaszowie Mazowieckim. Obchody 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie Poseł obiecuje leczenie. Szpital odsyła pacjentkę. NFZ potwierdza: pieniądze się skończyły Radny zamówił dwanaście lat papierów. Za urzędniczy maraton zapłacą mieszkańcy 21 lipca w Tomaszowie Mazowieckim odbędą się próby systemu alarmowego CKD wstrzymuje przyjęcia pacjentów onkologicznych. Czy to ten szpital ma gwarantować Tomaszowowi „większą dostępność” leczenia? 70 milionów za oddanie szpitala? Konsolidacyjna marchewka już wisi. Tomaszów musi uważać, by nie zostać z samym kijem Chłodniej, wietrznie i z przelotnym deszczem. Prognoza pogody na 21 i 22 lipca
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Patryk słowik z Kanału Zero, oprócz tego, co napisał, powinien jeszcze doradzić temu posłowi pilną wizytę (lub wg zeszytu KO) i intensywne leczenie u dobrego specjalisty w zakresie psychiatrii. PS. Takich przypadków w KO do takiego leczenia jest w tej KO znacznie więcej. Źródło komentarza: Poseł obiecuje leczenie. Szpital odsyła pacjentkę. NFZ potwierdza: pieniądze się skończyły Autor komentarza: jackTM Treść komentarza: Zacznę od tego że owszem popieram każdą działalność promującą sport wśród dzieci, ale dlaczego nazwa klubu ma być dzieciom wpajana na piknikach ( uczą się "fair play" czy wpajane jest im kibicowanie jednej drużynie?). Z tego co od lat widzę, to kibicowanie w Polsce ma coraz mniej ze sportem, a więcej z bandytką i obawiam się że najmłodsi już tym mogą "nasiąkać" właśnie w czasie takich imprez. Nie można nazwać takiej imprezy nie wiem, np. "Wszyscy kopiemy piłkę"?. P.S Czy kibice innych drużyn z dziećmi będą mile widziani? Źródło komentarza: Spółdzielnia ostrzega, a Widzew odpowiada: dzieci zostawcie w spokoju Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Mój dodatkowy wpis do wpisu poprzedniego. Najpierw cytat z materiału powyżej. "Koncepcję przejęcia lub konsolidacji TCZ z łódzką placówką forsują przede wszystkim parlamentarzysta Koalicji Obywatelskiej oraz radni KO w Radzie Powiatu Tomaszowskiego. Wsparcie dla rozpoczęcia tego procesu płynie również ze strony części radnych Prawa i Sprawiedliwości." Dla przygłupów, którzy szykują zacytowany powyżej numer, proponuję reklamę pewnego leku, zamieszczoną na tym portalu powyżej: łatwa ulga na zaparcia. Źródło komentarza: CKD wstrzymuje przyjęcia pacjentów onkologicznych. Czy to ten szpital ma gwarantować Tomaszowowi „większą dostępność” leczenia? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Uniwersyteckie CKD w Łodzi, które przestaje przyjmować chorych, bo nie ma kasy i TCZ w Tomaszowie, to (w przenośni) takich dwóch braci, z których każdy nie ma jednej nogi i obydwaj chodzą o kulach. W takiej sytuacji ktoś debilowaty (w tym wypadku ryży donek i tomaszowski, parlamentarny głupek poseł) mówi im: trzymajcie się razem i wtedy razem będziecie chodzili bez kul. Źródło komentarza: CKD wstrzymuje przyjęcia pacjentów onkologicznych. Czy to ten szpital ma gwarantować Tomaszowowi „większą dostępność” leczenia? Autor komentarza: prresident Treść komentarza: presydent przekazał dane mieszkańców w pandemi na pocztę na pendrive to i tu wszystko jest możłiwe Źródło komentarza: Spółdzielnia ostrzega, a Widzew odpowiada: dzieci zostawcie w spokoju Autor komentarza: Daria Treść komentarza: Wyciąć te zagrażające drzewa, zdrowie jest najważniejsze. Źródło komentarza: Silny wiatr nad Nagórzycami. Niebezpieczny konar zawisł nad ścieżką rowerową
Reklama
Reklama
Łóżko rehabilitacyjne  Elbur PB 533DB

Łóżko rehabilitacyjne Elbur PB 533DB

Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż gratisCzy łóżko rehabilitacyjne można otrzymać od nas niemal za darmo? Tak. Pomożemy załatwić wszelkie formalności  Na zdjęciu: Obudowa PB 533 DB w kolorze orzech, z dwoma wkładami PB 521 wraz z okrągłymi podstawami łóżka.Obudowa PB 533 DB wraz z wkładami PB 521, to nasza propozycja rozwiązania umożliwiającego korzystanie z łóżka przez oboje partnerów przy zachowaniu wszystkich jego istotnych funkcji. To jedyne w swoim rodzaju łóżko umożliwia stałe wsparcie i obecność opiekuna/partnera, co stanowi istotny czynnik w rekonwalescencji i opiece nad chorym.Więcej informacji Kolory standardowe: Kolory niestandardowe*:DETALE PRODUKTU:1. Aplikacje z drewna bukowego4. Indywidualne sterowanie leżami2. Możliwość konfiguracji z barierką składaną5. Podwójny system podnoszenia3. Różne wymiary leża 6. Okrągłe podstawy łóżkaOPCJE:zmiana długości i szerokości leża • zmiana kolorystyki • możliwość zastosowania okrągłych podstaw kółPODSTAWOWE DANE TECHNICZNEBezpieczne obciążenie robocze330 kgMaksymalna waga użytkownika2 × 140 kgRegulacja wysokości leża:od 39 do 80 cmRegulacja segmentu oparcia pleców:0 ÷ 70°Regulacja segmentu oparcia podudzi:0 ÷ 20°Wymiary zewnętrzne długość × szerokość:206 × 165 cmPrześwit pod łóżkiem:ok. 16 cmCiężar całkowity:

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama