Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 4 czerwca 2026 13:26
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny

Historia Konkursu Chopinowskiego

Jak grać muzykę Chopina? Perfekcyjnie, bezbłędnie, w stylu chopinowskim, a do tego proponując własną interpretację? Te pytania były podstawą 18 Międzynarodowych Konkursów Pianistycznych im. Fryderyka Chopina. Przypominamy historię tych zmagań, na początek - pierwsze cztery konkursy.

W blisko stuletniej historii jurorzy kolejnych konkursów zastanawiali się i toczyli spory o to, czym jest sztuka interpretacji, jaką cząstkę własnej osobowości pianista może i powinien przekazać, grając muzykę Chopina.

Konkurs Chopinowski jest najważniejszym wydarzeniem muzycznym w Polsce i jednym z najbardziej się liczących wydarzeń muzycznych na świecie. Popularyzuje muzykę Chopina, odkrywa największe talenty pianistyczne, zapewniając młodym muzykom efektowny start w międzynarodowej karierze.

Idea konkursu pojawiła się w latach 20. XX wieku. Wszystko zaczęło się od zaniepokojenia faktem, że coraz węższe stawało się grono spadkobierców tradycji Fryderyka Chopina, coraz mniejsza była grupa znawców i wielbicieli jego muzyki, grywano coraz mniej utworów i rezygnowano z wykonywania form bardziej rozbudowanych, dłuższych i ambitniejszych.

Polski kompozytor coraz częściej bywał uznawany za salonowego romantyka, a jego muzykę określano jako kobiecą, sentymentalną, a nawet ckliwą i banalną. Zaczęło to budzić sprzeciw wielu polskich muzyków, z Jerzym Żurawlewem na czele. Postanowili oni zmobilizować młodych pianistów do ukazania muzyki genialnego kompozytora w różnorodnych interpretacjach, zachęcić do odczytania na nowo sonat, ballad, mazurków i scherz, organizując zawody na podobieństwo sportowych mistrzostw. Dlatego powołali Konkurs Chopinowski.

Pierwszy Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina, znany także jako I Konkurs Chopinowski lub historycznie Pierwszy Międzynarodowy Konkurs Pianistów im. Szopena, trwał od 23 do 30 stycznia 1927 roku w Warszawie.

Idea prof. Jerzego Żurawlewa, polskiego pianisty i pedagoga, przy finansowym wsparciu Henryka Rewkiewicza - przedsiębiorcy, miłośnika muzyki, członka zarządu Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego - stała się, jak to wówczas określano, „piękną rzeczywistością”.

Tę ogromną rolę konkursu jako jednego z najstarszych i najbardziej prestiżowych wydarzeń muzycznych na świecie, będącego okazją dla odkrywania i promocji młodych talentów pianistycznych, przedstawił Jerzy Waldorff w książce „Wielka gra. Rzecz o Konkursach Chopinowskich”. Wybitny krytyk muzyczny podkreślał, że dla laureatów zwycięstwo w konkursie jest bramą do światowej sławy, choć przyznawał, że był to niełatwy proces, zwłaszcza w czasach cenzury PRL-u.

Organizatorem konkursu było Warszawskie Towarzystwo Muzyczne, protektorat nad wydarzeniem objął prezydent Rzeczypospolitej Ignacy Mościcki. Konkurs odbył się w Filharmonii Warszawskiej. Wzięło w nim udział 26 pianistów z ośmiu krajów.

Grę uczestników oceniało 14-osobowe jury pod przewodnictwem Witolda Maliszewskiego. W gronie tym oprócz Polaków znalazł się tylko jeden juror z zagranicy - niemiecki pianista z Weimaru Alfred Hoehn.

W konkursie wykonywane były z pamięci wyłącznie utwory Fryderyka Chopina. W eliminacjach kandydaci interpretowali wybrane utwory spośród wskazanych w regulaminie: nokturnów, etiud, preludiów, obowiązkowo musieli wykonać Poloneza fis-moll op. 44, ballady oraz mazurki.

„W mazurkach słyszę, jak Chopin, coś tam przedrzeźniając, podrygując, podśpiewując, zwraca się jakby bezpośrednio do mnie, przemawia do mnie, i w dodatku tak życzliwie, przyjaźnie. Żadnych egocentryzmów, egotyzmów, popisów, żadnych szokowań. Zaraz, zaraz… przecież ja już znam skądsiś ten ton! Bach. (…) Ta sama zwyczajna domowość, ta sama intymna atmosfera (…) u Chopina z lekkim podbarwieniem szarością, którą próbuje oddać nieprzetłumaczalne polskie słowo »żal« (…). Na bezludną wyspę wziąłbym mazurki” - napisał Piotr Wierzbicki w książce „Jak słuchać muzyki”.

Zwycięzcą I Konkursu Chopinowskiego został Lew Oborin ze Związku Radzieckiego, później stały partner artystyczny skrzypka Dawida Ojstracha. Ponieważ Oborin nie dysponował repertuarem określonym przez regulamin konkursu, w ciągu miesiąca opanował wszystkie utwory. Występy Lwa Oborina na Konkursie Chopinowskim zakończyły się jego triumfem – zdobyciem I nagrody.

Jak pisał w prasie warszawskiej profesor Stanisław Niewiadomski: „Ogólny rezultat gry stanął na wyżynie. Słuchacza Słowianina podbija Oborin poetyczną, niezmiernie ujmującą prostotą, wysoce uduchowionym pojmowaniem muzyki Chopinowskiej, skromnością i duchową czystością swej sztuki wykonawczej. Całość każdego utworu ma z góry właściwy plan rozumny i zgodny z treścią dzieła i duchem autora. Słowem, stoimy tu już na gruncie prawdziwej sztuki”.

„Oborin ze swym porywającym zapałem, młodzieńczą nierównością, fenomenalną muzykalnością, igraniem z trudnościami technicznymi zdaje się jakimś fantastycznym muzykiem z opowieści E.T.A. Hoffmanna – pisał o grze pianisty rosyjskiego poeta i pisarz Jarosław Iwaszkiewicz. - Jak szczurołap zaczarował on warszawską publiczność, która zdobyła się w stosunku do młodego Rosjanina na salwy histerycznych uniesień. Powodzenie Oborina nabierało coraz ostrzejszych cech psychozy”.

Ponieważ laureata pierwszej nagrody chciano usłyszeć w różnych stronach Polski, odbył on tournée - zagrał w Warszawie, Łodzi, Krakowie, Lwowie, Poznaniu i Wilnie. Na kilka koncertów zaproszony został także do Niemiec. Po II wojnie światowej występował w Polsce w latach 1949, 1950, 1955. Oborin był członkiem jury IV i V Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie oraz konkursów w Moskwie, Lizbonie, Paryżu, Leeds i Zwickau.

II Nagrodę w tym konkursie otrzymał jeden z najwybitniejszych polskich pianistów Stanisław Szpinalski. I przed tym „uczniem Paderewskiego” otworzyły się po Konkursie Chopinowskim bramy światowej kariery. W latach 1932-1939 Szpinalski koncertował w Szwajcarii, Anglii, Belgii, Holandii, Francji, Hiszpanii, Niemczech, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. 2 maja 1939 r. wziął udział w koncercie symfonicznym w Carnegie Hall, gdzie wraz z New York Philharmonic Symphony pod dyrekcją Artura Rodzińskiego wykonał IV Symfonię koncertującą Karola Szymanowskiego. Występy Stanisława Szpinalskiego wszędzie spotykały się z entuzjastycznym przyjęciem publiczności i pochlebnymi ocenami krytyków. Po jednym z nich, gdy zagrał Koncert fortepianowy f-moll op. 21 Chopina, pisano: „Szpinalski grał tak ładnie, że (…) Chopin mógł się radować, że oto w osobie Szpinalskiego urósł mu interpretator, i tak potoczyście, tak prosto i z takim umiarem wykonuje mu jego romantyczne dzieło. A jaka souplesse w tym ręku, jaka perlistość i jaki ton ładny! I to forte, co brzmi pełnym tonem”.

Wśród wyróżnionych w konkursie w 1927 r. znalazł się Dymitr Szostakowicz, który jako pierwszy pianista miał w repertuarze wszystkie utwory Chopina z orkiestrą.

Dziesięć lat później ten wybitny pianista i wielki kompozytor, często uważany za najwybitniejszego symfonika XX wieku, stał się celem ataków Stalina, który przeprowadzał krwawą czystkę w Związku Radzieckim. „To chaos, nie muzyka” – twierdził Stalin. Szostakowicz spodziewał się, że po niego przyjdą. Spał w ubraniu, na podłodze przy drzwiach wejściowych, obok walizeczki, do której spakował bieliznę, papierosy Kazbek i proszek do zębów. Nie chciał, żeby enkawudziści wyrwali ze snu jego żonę Ninę i roczną córeczkę Galę.

Konkurs Chopinowski organizowany miał być co pięć lat. Przed II wojną światową odbyły się jeszcze dwie jego edycje: w 1932 i w 1937 r.

II Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina odbywał się od 6 do 23 marca 1932 r. w Warszawie. Wzięło w nim udział 67 pianistów z 14 krajów; dwie osoby nie zadeklarowały przynależności państwowej.

Gościem honorowym konkursu był Maurice Ravel, który podczas koncertu 11 marca prowadził wykonanie swoich utworów: Koncertu fortepianowego G-dur oraz La valse.

Na ceremonię inauguracji II Konkursu Chopinowskiego do Sali Filharmonii Narodowej przybyli prezydent RP Ignacy Mościcki oraz korpus dyplomatyczny. Powitał ich prezes Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, będący jednocześnie prezesem komitetu konkursowego książę Włodzimierz Czetwertyński.

Do regulaminowego repertuaru konkursu weszły po raz pierwszy takie utwory jak: Polonez As-dur op. 53, scherza, Fantazje f-moll op. 49 oraz sonaty.

22-osobowe jury obradowało pod przewodnictwem Adama Tadeusza Wieniawskiego. Wśród polskich jurorów znalazł się inicjator konkursu Jerzy Żurawlew. Oprócz Polaków byli też jurorzy z Belgii, Rzeszy Niemieckiej, Francji, Republiki Austrii, Brazylii i Włoch.

Laureatem I nagrody II Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie został Aleksander Uniński. Pianista pochodzący z rodziny polsko-rosyjsko-ukraińskiej, w Polsce uważany za muzyka rosyjskiego lub amerykańskiego, w Rosji – za polskiego. Podczas Konkursu Chopinowskiego podawał się za bezpaństwowca - stateless person. Zmarł jako obywatel Stanów Zjednoczonych.

Na początku lat 20. ubiegłego wieku rodzina Unińskich osiadła w Paryżu. Tam utalentowanego młodzieńca posłano do Konserwatorium, by studiował fortepian w klasie Lazare’a Lévy’ego. W Warszawie podczas konkursu w 1932 r. Uniński oczarował publiczność znakomitą techniką i precyzją. W końcowej klasyfikacji otrzymał tyle samo punktów co węgierski pianista Imre Ungár, więc zadecydowano, że zwycięzca zostanie wyłoniony w drodze losowania. Szczęście uśmiechnęło się do Unińskiego.

„W tamtych czasach ten konkurs był niezwykle ważny – wspominał po 40 latach pianista - bo były tylko dwa wielkie międzynarodowe konkursy – Konkurs Chopinowski i Królowej Elżbiety, który utworzono mniej więcej w tym okresie. Natychmiast po zdobyciu przeze mnie pierwszej nagrody i nagrody za najlepsze wykonanie mazurków otworzył się dla mnie muzyczny świat (...). Przyjechałem do Stanów Zjednoczonych później, w czasie II wojny, ale wszystkie drzwi były dla mnie otwarte. Zacząłem grać na całym świecie”.

„Uniński już po pierwszych taktach Sonaty zapowiada się jako muzyk i artysta pewny. Proporcje tonu, nasilenia doskonale utrzymane, miara i smak nie zawodzi nigdzie. Tempa nie wloką się, bo miara wewnętrznego nasilenia modyfikuje chyżość (…), lewa ręka nie śpi, polifoniczne unerwienie wychodzi na jaw. Lekko i z precyzją mkną Etiudy (…), wytworna prostota cechuje mazurki. (…) Polonez jest w duchu utrzymany. Oto Chopin nie pogromcy fortepianu, ale Chopin bardzo chopinowski. Nie wiem, czy Aleksander Uniński jest albo będzie wielkim pianistą, ale wydaje mi się najlepszym chopinistą konkursu” – pisał o występach Unińskiego prof. Karol Stromenger.

Zwycięstwo Warszawie sprawiło, że Uniński w krótkim czasie stał się modnym pianistą w Europie. Do Polski zapraszany był każdego sezonu, dając recitale i biorąc udział w koncertach symfonicznych. „Na przykład tuż po konkursie, w 1932 r., wystąpił z kilkoma koncertami w Warszawie, m.in. grał na fortepianie Chopina w Muzeum Narodowym; 4 listopada pokazał się publiczności warszawskiej jako solista III Koncertu fortepianowego C-dur Sergiusza Prokofiewa” – pisał muzykolog i krytyk Stanisław Dybowski.

Jednak gdy w lutym 1938 r. wystąpił w Warszawie z recitalem, w prasie pojawiły się głosy krytyczne: „Od Konkursu Chopinowskiego, rozwinął Uniński wspaniale swą technikę (…), lecz równocześnie w interpretacji Chopina przeszedł na znaną, a nieznośną manierę: rubatowania, nerwowości i pogoni za efektami, które by dawały wrażenie. (…) Uniński rozwinął się w dobrego pianistę, którego wszakże słabą stroną jest… Chopin” – przypominał w szkicu o pianiście Dybowski.

W Stanach Zjednoczonych Uniński poświęcił się pracy pedagogicznej, jego uczniowie osiągali znaczące sukcesy. Jego studentem był m.in. Jeffrey Swann, który w 1970 r. otrzymał w VIII Konkursie Chopinowskim nagrodę krytyków.

Ostatni przed wojną - III Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina - rozpoczął się 21 lutego 1937 r. i trwał do 13 marca. Odbywał się pod opieką prezydenta Ignacego Mościckiego. Istniały dwa komitety: honorowy pod patronatem Felicjana Sławoj-Składkowskiego, i organizacyjny pod przewodnictwem Władysława Korsaka, prezesa Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego.

Do konkursu zgłosiło się 250 pianistów, ostatecznie wzięło w nim udział 80 pianistów z 21 krajów. 30-osobowe międzynarodowe jury obradowało pod przewodnictwem Adama Tadeusza Wieniawskiego. Wiceprzewodniczącymi byli: reprezentujący III Rzeszę Wilhelm Backhaus, Isidor Philipp z Francji i Emil von Sauer z Austrii. Wybór jury odzwierciedlał prestiż i znaczenie konkursu w świecie muzycznym tamtych czasów. W jury byli muzykolodzy, kompozytorzy i pedagodzy z Bułgarii, Węgier, Szwajcarii, Brazylii, III Rzeszy, Francji, Austrii, Łotwy, Włoch, Grecji.

Sensację wzbudziły debiutujące w historii konkursu pianistki z Japonii: Miwiwa Kai oraz wyróżniona Chieko Hara. Choć nie zdobyły nagród głównych, ich gra spotkała się ogromnym uznaniem krytyków i publiczności. Kiedy okazało się, że wśród laureatów nie ma Hary, wybuchło zamieszanie, które rozładował przemysłowiec Stanisław Meyer, fundując indywidualną nagrodę dla Japonki, w obawie, by rozgorączkowany tłum nie wyrządził szkód w Filharmonii.

Po raz pierwszy w historii konkursu do listy utworów podanych w regulaminie dodano Poloneza - Fantazję Asd-dur op. 61.

Laureatem konkursu został rosyjski pianista i pedagog Jakow Izrailewicz Zak, później jeden z najwybitniejszych pianistów XX wieku.

„Piękne zwycięstwo i tryumf – pisał w sprawozdaniu pokonkursowym prof. Piotr Rytel - Mazurki, owe tak najbardziej polskie mazurki Chopina, najlepiej, jak się okazuje, zrozumiał, odczuł, grał pan Jakow Zak. To, co robią palce Zaka, ta ich perfekcja, niespotykana u pianistów innych, może nawet przewyższających Zaka swym talentem, musi imponować i – bądźmy szczerzy – zachwycać. Tą perfekcją, tą absolutną swobodą Zak pobił wszystkich – w opinii jurorów i prawdopodobnie także w opinii wielu słuchaczy”.

III Nagrodę zdobył Witold Małcużyński (1914-1977). W celu jak najlepszego przygotowania repertuaru muzyk udał się do Morges, do Paderewskiego. Pomyślne przesłuchanie Małcużyńskiego sprawiło, że Paderewski postanowił otoczyć młodego pianistę pedagogiczną opieką na przełomie lat 1936 i 1937.

Udział Małcużyńskiego w Konkursie Chopinowskim zakończył się zdobyciem III nagrody. Jedni obserwatorzy uważali, że powinien był otrzymać najwyższą nagrodę, drudzy zaś stwierdzali, iż lokata była sprawiedliwa. „Charakterystyczną cechą sztuki interpretacyjnej Małcużyńskiego było dążenie do osobistej wypowiedzi muzycznej, przekazywanej wyraziście, sugestywnie i z wielką siłą wewnętrzną” – podkreślali krytycy.

Interpretacje Małcużyńskiego odchodziły od utartych szablonów. Pianista uważał bowiem, że nie istnieje coś takiego jak interpretacja obiektywna. „Podczas koncertów Małcużyński dawał się ponieść własnej fantazji, ale była to fantazja zaplanowana i kontrolowana. Był ponadto perfekcjonistą, który wykonywał publicznie utwór tylko wtedy, gdy dopracował go w najdrobniejszych szczegółach” – charakteryzował grę pianisty muzykolog Stanisław Dybowski. - Każde wyjście na scenę nosiło znamiona wyjątkowości, ponieważ był artystą obdarzonym ogromną charyzmą”.

Po raz pierwszy po wojnie Małcużyński przyjechał do Polski w 1958 r. Każdy jego koncert był niemal patriotycznym świętem, a on sam uchodził za bohatera narodowego. Dzięki swoim kontaktom przyczynił się do zwrotu Polsce zbiorów wawelskich - a także rękopisów Chopina, które podczas wojny zostały wywiezione do Kanady na przechowanie. Władze prowincji Quebec nie chciały zwrócić skarbów, uznając, że nie mogą przekazać zbiorów władzom kraju niesuwerennego - pod kontrolą ZSRR. Małcużyński wielokrotnie odwiedzał ojczyznę. W latach 1960, 1970 i 1975 był jurorem Konkursów Chopinowskich w Warszawie.

Kolejny Konkurs Chopinowski miał się odbyć w roku 1942, ale został odwołany - trwała II wojna światowa i okupacja.

Pierwszy po wojnie - IV Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina - odbył się od 15 września do 15 października 1949 r.

Dyrektorem biura konkursu był Edmund Rudnicki, przedwojenny dyrektor muzyczny Polskiego Radia, a organizatorem - komitet wykonawczy powołany przez Ministra Kultury i Sztuki.

W konkursie wzięło udział 54 pianistów z 14 krajów. Górną granicę wieku uczestników konkursu podniesiono z 28 do 32 lat.

Polaków było 11: Ryszard Bagst, Halina Czerny-Stefańska, Jan Drath, Barbara Hesse-Bukowska, Tadeusz Kerner, Władysław Kędra, Waldemar Maciszewski, Julitta Sleńdzińska, Regina Smendzianka, Zbigniew Szymonowicz i Tadeusz Żmudziński.

Z powodu zniszczenia gmachu Filharmonii Narodowej przesłuchania odbywały się w budynku Teatru Roma, jedynej ocalałej w Warszawie sali koncertowej, przy ul. Nowogrodzkiej 49. Przed sceną w teatrze zbudowano specjalną estradę, a na scenie stanęła muszla akustyczna.

Pianiści mieli do wyboru cztery fortepiany: Bechstein, Bluethner, Ibach i Steinway. Wybór fortepianu należy do bardzo emocjonujących decyzji. Jakość instrumentu wpływa bowiem na barwę dźwięku i dynamikę, co jest kluczowe dla interpretacji utworów Chopina, które charakteryzują się bogactwem ekspresji. W przypadku Konkursu Chopinowskiego pianiści często wybierają fortepiany marki Steinway, które są powszechnie uznawane za najlepsze i najchętniej używane na światowych scenach muzycznych.

Konkurs był trójstopniowy: składał się z dwóch etapów i finału. W programie regulaminu konkursu pojawiła się barkarola Fis-dur op.60.

Jury złożonemu z 29 osób przewodniczył Zbigniew Drzewiecki. Wiceprzewodniczącymi zostali: Arthur Hedley z Anglii, Margueritte Long z Francji, Frantiisek Maxian z Czechosłowacji, Lew Oborin z ZSRR oraz Brazylijka posiadająca także obywatelstwo francuskie Magda Tagliaferro.

Ciekawy był styl przesłuchań w I i II etapie IV Konkursu. Jury bowiem, jedyny raz w historii, przysłuchiwało się grze pianistów za zasłoną z drewnianych żaluzji, tak aby ich nie widzieć.

Uczestnicy występowali nie pod swoimi nazwiskami, lecz wylosowanymi wcześniej numerami. Po raz pierwszy i jedyny w dziejach konkursów ustanowiono „męża zaufania”, którym został prof. Jerzy Lefeld - on jako jedyny znał nazwiska i jurorom przekazywał jedynie numery wylosowane tego dnia i ustalające kolejność występujących. Jury oceniało grę uczestników, stosując punktację od 1 do 25. Przejście z jednego etapu do następnego odbywało się na podstawie otrzymania od jurorów minimum 18 punktów. O ostatecznej kolejności laureatów decydowała suma ocen II i III etapu.

W finale IV Konkursu Chopinowskiego brało udział 18 pianistów: ośmiu z Polski, sześciu z ZSRR dwóch z Brazylii po jednym z Meksyku i Węgier.

Jego triumfatorkami zostały ex aequo dwie wielkie damy pianistyki: Halina Czerny-Stefańska i reprezentantka ZSRR Bella Dawidowicz. Był to pierwszy i dotąd jedyny Konkurs Chopinowski, w którym I nagrodę przyznano ex aequo. W dalszych edycjach konkursu miały miejsce podziały nagród, ale na niższych stopniach rywalizacji.

Jednym z największych zwolenników Haliny Czerny-Stefańskiej był Jerzy Waldorff; traktował ją jako jedną z najwybitniejszych polskich pianistek; cenił jej perfekcyjną grę, głębię interpretacji i bogactwo brzmienia. Podkreślał, że Czerny-Stefańska potrafiła wnieść do muzyki nowe, oryginalne spojrzenie. Także w jej interpretacji utworów Chopina dostrzegał wyjątkową maestrie i wrażliwość artystyczną.

Bella Dawidowicz urodzona w Baku jest rosyjską pianistką pochodzenia żydowskiego. Obecnie jest obywatelką amerykańską. W opinii krytyków i słuchaczy należy do artystów, którzy w swych interpretacjach, unikając zewnętrznego blasku, starają się być wierni kompozytorom. Dawidowicz była jurorką międzynarodowych konkursów muzycznych w Maryland, Vevey, Brukseli i Warszawie w latach 1995 oraz 2010.

Polska Agencja Prasowa jest patronem medialnym Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina oraz XIX Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina. 

Historia Konkursu Chopinowskiego: lata 1955-1970 na kolejnej stronie



Podziel się
Oceń

Komentarze

Opinie

Igor Matuszewski Igor Matuszewski

Nie piszę tego tekstu przeciwko komukolwiek. Nie przeciwko kibicom, którzy przestali przychodzić. Nie przeciwko działaczom, którzy próbują spinać budżety cienkie jak jesienna murawa po ciężkim meczu. Nie przeciwko piłkarzom, którzy wychodzą na boisko często bez wielkich świateł, kamer i fanfar. Piszę go raczej z niepokoju — tego samego, który pojawia się, gdy w miejscu dawniej pełnym gwaru zaczyna słychać echo.Tomaszowska piłka nożna ma za sobą historię dłuższą niż niejedna miejska instytucja. Ma swoje nazwiska, swoje derby, swoje trybuny, swoje rodzinne opowieści. Ma Lechię, ma Pilicę, ma pamięć boisk, na których spotykało się miasto — czasem po to, by kibicować, czasem by się spierać, ale przede wszystkim po to, by być razem.Dlatego dzisiejsze puste miejsca na trybunach bolą bardziej niż słabszy wynik w tabeli. Bo wynik można poprawić w następnym meczu. Utraconą więź odbudowuje się znacznie trudniej.Ten felieton jest więc pytaniem zadanym Tomaszowowi: czy lokalny klub ma być tylko kosztem, herbem, wspomnieniem i punktem w budżecie? Czy może nadal może być czymś, co łączy ludzi — tak zwyczajnie, po tomaszowsku, bez wielkich słów, za to z obecnością tam, gdzie naprawdę jest potrzebna: przy boisku.

Jeszcze nie tak dawno lokalny mecz piłkarski był czymś więcej niż dziewięćdziesięcioma minutami biegania za piłką. Był pretekstem, żeby wyjść z domu, spotkać znajomych, pokłócić się o skład, ponarzekać na sędziego, pochwalić bramkarza i przez chwilę poczuć, że miasto oddycha jednym rytmem. Dziś na trybunach coraz częściej słychać nie gwar kilku tysięcy gardeł, ale echo pustych krzesełek. W Tomaszowie Mazowieckim — mieście z mocną, robotniczą i sportową pamięcią — frekwencja na poziomie maksymalnie około 300 osób nie jest tylko statystyką. Jest pytaniem. I to pytaniem niewygodnym.
Igor Matuszewski Igor Matuszewski

W tej sprawie najważniejsze nie jest dziś pytanie, czy mandat radnej Pauliny Sochy powinien zostać wygaszony. To byłby wniosek przedwczesny, wymagający pełnej analizy dokumentów, zakresu obowiązków, ewentualnych pełnomocnictw i nagrań z sesji. Najważniejsze jest coś innego: czy w powiecie tomaszowskim potrafimy jeszcze wyraźnie oddzielać funkcję kontrolną radnego od lojalności wobec instytucji, w której ten radny pracuje.Bo nawet jeśli prawo ostatecznie nie dopatrzy się naruszenia art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym, pozostaje problem standardu. Radny nie jest zwykłym komentatorem życia publicznego. Radny ma kontrolować, pytać, sprawdzać, domagać się dokumentów i patrzeć władzy oraz spółkom zależnym od samorządu na ręce. Jeżeli jednocześnie pełni funkcję kierowniczą w jednej z takich spółek, powstaje cień wątpliwości. A w sprawach publicznych cień bywa czasem wystarczająco ciemny, by mieszkańcy zaczęli tracić zaufanie.

Sprawa ewentualnego wygaszenia mandatu radnej Pauliny Sochy nie została zakończona. Łódzki Urząd Wojewódzki zażądał od Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim kolejnych dokumentów dotyczących jej aktywności na sesjach, zwłaszcza tych, na których wypowiadała się w sprawach Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. W tle jest art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym — jeden z przepisów antykorupcyjnych, który ma pilnować granicy między mandatem radnego, interesem publicznym i działalnością podmiotów korzystających z mienia powiatu.
Elwira Banaszkiewicz Elwira Banaszkiewicz

Piszę o świecie protez, bo w Polsce coraz częściej nie naprawiamy systemu, lecz dokładamy mu kolejne podpórki. Trochę jak w starym filmie Barei: wszystko się chwieje, wszyscy wiedzą, że się chwieje, ale oficjalnie nadal udajemy, że konstrukcja stoi dumnie i stabilnie. Prawo rodzinne, demografia, bezpieczeństwo, ochrona zdrowia, opieka nad osobami starszymi — to nie są osobne wyspy. To jeden organizm. Jeżeli w jednym miejscu zaczyna brakować kości, w innym pojawia się ból.Niepokoi mnie nie sama debata o związkach partnerskich czy małżeństwach jednopłciowych. Niepokoi mnie sposób, w jaki państwo tę debatę prowadzi: nerwowo, fragmentarycznie, bez odwagi nazwania konsekwencji. Jedni chcą wszystko przepchnąć hasłem nowoczesności, drudzy wszystko zatrzymać hasłem tradycji. A między nimi stoi zwykły obywatel, który chciałby wiedzieć, jakie prawo będzie obowiązywać jutro, kto za nie odpowiada i ile ta polityczna improwizacja będzie nas kosztować.Najważniejsze pytanie brzmi więc nie tylko: jakie przepisy uchwalimy? Ważniejsze jest: czy mamy jeszcze odwagę myśleć o Polsce za dwadzieścia lat? O dzieciach, których rodzi się coraz mniej. O seniorach, których będzie coraz więcej. O rodzinach, które nie potrzebują propagandowych laurek, lecz stabilności. O ludziach chorych i niepełnosprawnych, którzy zamiast metaforycznych protez państwa potrzebują realnych protez, rehabilitacji, dostępnej pomocy i sprawnych instytucji.

Polski system od lat przypomina pacjenta, którego nikt już nawet nie próbuje porządnie leczyć. Zamiast diagnozy — plaster. Zamiast operacji — prowizorka. Zamiast prawa pisanego z myślą o następnych dekadach — kolejne protezy, które mają utrzymać konstrukcję w pionie jeszcze przez chwilę. Byle do następnego posiedzenia Sejmu. Byle do następnego sondażu. Byle nie powiedzieć obywatelom wprost, że państwo coraz częściej porusza się o kulach.

Ekspert: 4 czerwca bardziej dzieli politycznie niż historycznie (wywiad)

Polacy pozytywnie oceniają wydarzenia z czerwca 1989 r., ale pamięć o nich pozostaje słabo zakorzeniona rytualnie i emocjonalnie – ocenił w rozmowie z PAP Antoni Głowacki z Narodowego Centrum Kultury. Jego zdaniem 4 czerwca łatwo staje się dziś pretekstem do bieżącego sporu politycznego. Data dodania artykułu: 04.06.2026 13:08
Ekspert: 4 czerwca bardziej dzieli politycznie niż historycznie (wywiad)

Czerwona kartka dla komunistów. 4 czerwca 1989 roku Polska wybrała wolność

Polska 4 czerwca 1989 roku nie przypominała kraju gotowego do świętowania. Była raczej jak człowiek po długiej chorobie: wychudzona kryzysem, zmęczona kolejkami, reglamentacją, propagandą i strachem, ale wciąż z upartym błyskiem w oczach. W mieszkaniach pachniało nie rewolucją, lecz codziennym trudem. Na klatkach schodowych mówiło się półgłosem. W sklepach nadal brakowało więcej niż było. W telewizji wciąż pobrzmiewał język władzy, która przez dekady uczyła obywateli, że państwo należy do partii, a wybory są rytuałem potwierdzania tego, co już wcześniej zapisano w gabinetach. Data dodania artykułu: 04.06.2026 11:32
Czerwona kartka dla komunistów. 4 czerwca 1989 roku Polska wybrała wolność

4 czerwca: od Władysława Hermana po Moniuszkę, od wolności 1989 roku po tenisowy sen Mai Chwalińskiej

Dziś jest czwartek, 4 czerwca, sto pięćdziesiąty piąty dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.19, zajdzie o godz. 20.49. Imieniny obchodzą: Franciszek, Karol, Dacjan, Kwiryn i Kwiryna. Data dodania artykułu: 04.06.2026 10:39
4 czerwca: od Władysława Hermana po Moniuszkę, od wolności 1989 roku po tenisowy sen Mai Chwalińskiej

Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania. Sikorski wraca na drugie miejsce, Tusk spada na trzecią pozycję

Prezydent Karol Nawrocki pozostaje liderem majowego rankingu zaufania do osób publicznych. Tak wynika z najnowszego sondażu IBRiS przeprowadzonego dla Onetu. Za głową państwa uplasowali się Radosław Sikorski i Donald Tusk. Badanie pokazuje jednak coś więcej niż tylko kolejność na podium. To polityczny termometr kraju, w którym zaufanie coraz częściej miesza się z nieufnością, a każdy punkt procentowy przypomina ruch tektoniczny pod sceną publiczną. Data dodania artykułu: 03.06.2026 19:38
Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania. Sikorski wraca na drugie miejsce, Tusk spada na trzecią pozycję

EKF’26: ARP wspieranie rozwoju polskich firm ma w swoim DNA

Local content dotyczy całej polskiej gospodarki - chodzi o zwiększenie: udziału polskich firm w łańcuchach dostaw, poziomu marżowości, zdobywanie kompetencji i tym samym wzrost wartości dodanej, którą generują te firmy. „Agencja Rozwoju Przemysłu wspieranie rozwoju polskich firm ma w swoim DNA i aktywnie angażuje się w działania na rzecz zwiększenia udziału polskich firm w strategicznych projektach” - powiedział Krzysztof Telega, wiceprezes zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu S.A., podczas debaty „Local content w sektorze finansowym - między suwerennością a efektywnością” na 16. Europejskim Kongresie Finansowym w Sopocie. Data dodania artykułu: 03.06.2026 18:40
EKF’26: ARP wspieranie rozwoju polskich firm ma w swoim DNA

3 czerwca: Kopernik, Zamoyski, Aretha Franklin i nowe przepisy dla młodych rowerzystów

Środa, 3 czerwca 2026 roku, przynosi dzień utkany z wielkich ambicji, ostrych sporów i dźwięków, które zmieniały świat. W kalendarium spotykają się Mikołaj Kopernik piszący z Fromborka naukową polemikę, Jan Zamoyski — polityk, hetman i budowniczy własnego miasta, deklaracja mocarstw zapowiadająca odrodzenie Polski, Aretha Franklin z hymnem „Respect”, The Doors rozpalający radiowe etery i współczesna Polska, w której od dziś zmieniają się przepisy dla najmłodszych uczestników ruchu drogowego. Data dodania artykułu: 03.06.2026 09:11
3 czerwca: Kopernik, Zamoyski, Aretha Franklin i nowe przepisy dla młodych rowerzystów

Ukraiński dziennikarz: Ukraina nie gloryfikuje sprawców zbrodni wołyńskiej (wywiad)

Nikt w Ukrainie nie gloryfikuje sprawców zbrodni wołyńskiej, ale wielu Ukraińców uważa UPA za część walki o niepodległość – powiedział PAP Roman Romaniuk, dziennikarz polityczny opiniotwórczego portalu „Ukraińska Prawda”. Data dodania artykułu: 02.06.2026 08:20
Ukraiński dziennikarz: Ukraina nie gloryfikuje sprawców zbrodni wołyńskiej (wywiad)

2 czerwca: od Garibaldiego i Teatru Słowackiego po Jana Pawła II, telefony w szkołach i cyfrowe bezpieczeństwo dzieci

Dziś jest wtorek, 2 czerwca, sto pięćdziesiąty trzeci dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.20, zajdzie o godz. 20.46. Imieniny obchodzą: Maria, Marianna, Erazm, Eugeniusz, Mikołaj oraz Piotr. Data dodania artykułu: 02.06.2026 07:58
2 czerwca: od Garibaldiego i Teatru Słowackiego po Jana Pawła II, telefony w szkołach i cyfrowe bezpieczeństwo dzieci
Charytatywny Bieg i Marsz Nordic Walking „Z Miłości dla Zdrowia”

Charytatywny Bieg i Marsz Nordic Walking „Z Miłości dla Zdrowia”

Aktywność dla zdrowia i ważny celZapraszamy na Charytatywny Bieg i Marsz Nordic Walking „Z Miłości dla Zdrowia” w Tomaszowie Mazowieckim. To wydarzenie skierowane jest do wszystkich – zarówno osób aktywnych fizycznie, jak i tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę ze zdrowym stylem życia.Organizatorzy podkreślają, że to nie tylko sportowa rywalizacja, ale przede wszystkim wyraz troski o zdrowie, życie oraz promocja profilaktyki onkologicznej i wczesnego wykrywania nowotworów. Podczas wydarzenia będzie można skorzystać również z bezpłatnych badań profilaktycznych oraz konsultacji ze specjalistami.Program wydarzeniaRejestracja uczestników i wydawanie numerów startowych odbędą się w godzinach 08:30–10:00. Oficjalne otwarcie zaplanowano na 09:45.Start biegu rekreacyjnego na 1,5 km przewidziano na 10:00, biegu głównego na 5 km na 10:40, a marszu Nordic Walking na 10:45. Po zakończeniu rywalizacji odbędzie się dekoracja zwycięzców, a o 13:00 zakończy się festyn.Nagrody i udziałKażdy uczestnik otrzyma pamiątkowy medal. Najlepsi zawodnicy w biegu głównym oraz marszu Nordic Walking zostaną nagrodzeni w klasyfikacjach open i wiekowych. Organizatorzy przewidzieli nagrody rzeczowe oraz puchary dla zwycięzców.Do udziału zaproszone są całe rodziny, grupy przyjaciół i wszyscy, którym bliska jest idea zdrowego stylu życia oraz wspierania profilaktyki zdrowotnej. Data rozpoczęcia wydarzenia: 07.06.2026

Polecane

Ekspert: 4 czerwca bardziej dzieli politycznie niż historycznie (wywiad) 4 czerwca: od Władysława Hermana po Moniuszkę, od wolności 1989 roku po tenisowy sen Mai Chwalińskiej Święto 25 Brygady Kawalerii Powietrznej. Tomaszów oddał hołd żołnierzom, którzy służbę rozumieją dosłownie SAFE, czyli obrona, która schodzi z wielkiej polityki do zakładów pracy Mały Niewiadów, wielka piłka. Stalówka 2012/13 awansowała do CLJ U-15 Wojewoda wzywa Radę Powiatu do wygaszenia mandatu Pauliny Sochy. Spór o pracę w TCZ, konflikt interesów i przepisy antykorupcyjne „Niewypowiedziane” Marty Osińskiej. Książka z Powiatu Tomaszowskiego, która przypomina, że pamięć zaczyna się w rodzinie Kask nie jest już sugestią. Od 3 czerwca nowe przepisy dla młodych rowerzystów i użytkowników e-hulajnóg 5000 zł nagrody za pomoc w ustaleniu sprawcy zniszczenia Małych Grot. Nad Pilicą runął fragment lokalnej pamięci Szambo pod kontrolą – fakty i mity, które każdy właściciel posesji powinien znać Czerwiec w Heliosie. Premiery, klasyki i kinowe niespodzianki dla całej rodziny 3 czerwca: Kopernik, Zamoyski, Aretha Franklin i nowe przepisy dla młodych rowerzystów
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Tomasz Treść komentarza: Zgadzam się, właściwy obieg dokumentów i bezpieczeństwo danych powinny iść w parze. W dobie cyfryzacji każda firma przetwarza ogromne ilości informacji, dlatego zgodność z RODO jest równie ważna jak sprawne zarządzanie dokumentacją. To samo dotyczy serwisów finansowych, takich jak Kantor. live, gdzie bezpieczeństwo danych użytkowników ma kluczowe znaczenie. Źródło komentarza: Jak zadbać o bezpieczeństwo dokumentów finansowych i podatkowych w przedsiębiorstwie? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Brawo dla firmy KNAPTRANS. Po pierwsze - dobrze się reklamuje, po drugie - robi dobrą robotę w zakresie tych "gównianych" tematów, po trzecie - pomaga temu portalowi. Tak trzymać - chłopaki (i dziewczyny - też). Źródło komentarza: Nowoczesna obsługa szamb – jak technologia zmienia branżę asenizacyjną Autor komentarza: Antolin Treść komentarza: Już za poprzedniego starosty był chęci do zrobienie kilku dróg niestety wtedy pan Pawlak wolał politykować kosztem mieszkańców gminy! Źródło komentarza: Powiat i gmina Ujazd o inwestycjach. W planach ciąg pieszo-rowerowy do Skrzynek Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Szpital to niestety JEST arena polityczna. Od dawien dawna do teraz. Nie wierzę w uczciwe konkursy i nominacje. Zawsze wygrywa kolesiostwo i chęć łatwego zysku. Nadal są osoby które są w szpitalu po to żeby się " nachapać", mają nieracjonelnie wysokie pensje, wręcz nieprzyzwoicie wysokie - na które absolutnie nie zasługują. Doją szpital. Doją nas. Tyle w temacie. Źródło komentarza: „Szpital to nie arena politycznej wojny”. Mocna odpowiedź na zarzuty wokół TCZ Autor komentarza: 😂🤣😂🤣😂🤣 Treść komentarza: co to jest "susz z THC"? 😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣 Źródło komentarza: 42-latek zatrzymany z marihuaną. Narkotyki w samochodzie, zarzut i groźba więzienia Autor komentarza: Tomaszów Treść komentarza: Porodówka w Brzezinach teraz Tuszyn a być może Tomaszów następny,ale pani minister wychodzin przed kamery i mówi że jeździ po Polsce i się wszyscy cieszą że jest lepiej!rząd popsl rządem nieudaczników! Źródło komentarza: Pulmonologia w Tuszynie: personel alarmuje o przyszłość oddziału
Reklama
Reklama
Łóżko rehabilitacyjne  Elbur PB 340

Łóżko rehabilitacyjne Elbur PB 340

Cena: Do negocjacji Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż gratisNa zdjęciu: Łóżko PB 340 w rozmiarze 120×200 cm w kolorze buk z płytą osłaniającą napęd łóżka. Akcesoria: stolik Rubens 9 w kolorze buk.Wyjątkowa propozycja wśród łóżek, zaprojektowana z myślą o komforcie i bezpieczeństwie użytkowników o zwiększonej masie ciała. Wzmocniona konstrukcja, szersze leże oraz dostosowane do dużych obciążeń napędy, pozwalają na korzystanie z tego łóżka przez użytkowników o maksymalnej wadze do 215 kg. Z uwagi na ponadprzeciętne parametry techniczne, łóżko PB 340 przeznaczone jest szczególnie dla pacjentów bariatrycznych.DETALE PRODUKTU:1. Szerokość leża 100 i 120 cm4. Wytrzymałe, higieniczne leże2. Dopuszczalne obciążenie 250kg5. Pilot z blokadą poszczególnych funkcji3. Nowoczesny napęd podnoszenia łóżka6. Osłona frontu (opcja)OPCJE:osłona frontu • zmiana długości i szerokości leżaPODSTAWOWE DANE TECHNICZNEBezpieczne obciążenie robocze250 kgMaksymalna waga użytkownika215 kgRegulacja wysokości leża:od 30 do 80 cmRegulacja segmentu oparcia pleców:0 ÷ 70°Regulacja segmentu oparcia podudzi:0 ÷ 20°Wymiary zewnętrzne długość × szerokość:218 × 112 (132) cmPrześwit pod łóżkiem:ok. 16 cmCiężar całkowity:109,8 (123,5) kgKółka jezdne:100 mm z hamulcem

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama