Od pierwszych minut było widać, kto chce tu rozdawać karty. Lechia narzuciła pressing i tempo, nie dając gościom spokojnie wyjść z własnej połowy. Efekt? Już w 7. minucie kibice poderwali się z trybun: po dośrodkowaniu Filipa Bechta w polu karnym najlepiej odnalazł się Marcin Orzechowski i głową otworzył wynik spotkania.
Znicz próbował odpowiadać kontrami, ale tego dnia w Tomaszowie niewiele z nich wynikało. Gdy goście zbliżali się pod bramkę, defensywa gospodarzy zachowywała spokój, a Mateusz Awdziewicz dawał z tyłu poczucie bezpieczeństwa. Lechia za to konsekwentnie dokładała swoje. W 21. minucie po dograniu Daniela Chwałowskiego do siatki trafił Bartosz Bogus i do przerwy gospodarze prowadzili 2:0.
Po zmianie stron obraz meczu się nie zmienił — zmieniła się tylko skala dominacji. W 53. minucie po zamieszaniu w polu karnym przyjezdnych piłkę do bramki wepchnął Daniel Chwałowski i nagle zrobiło się 3:0. Chwilę później Znicz dostał dwa kolejne ciosy, po których trudno było już myśleć o odrabianiu strat: trafiali Marcin Pieńkowski i Filip Zawadzki.
Goście zdołali zdobyć honorowego gola w 65. minucie (strzelał Paweł Drażba), ale był to jedynie krótki przerywnik w tomaszowskiej kanonadzie. Lechia do końca szukała kolejnych bramek i dopięła swego: w 89. minucie cieszył się Piotr Gębala, a w doliczonym czasie wynik na 7:1 ustalił Igor Czapla.
To było jedno z tych spotkań, po których kibice wychodzą ze stadionu z jednym zdaniem na ustach: „tak to ma wyglądać”. Lechia wygrała wysoko, efektownie, a przy okazji nie opierała się na jednym snajperze — gole rozłożyły się na całą drużynę, co na start wiosny jest sygnałem bardzo mocnym.
Lechia Tomaszów Mazowiecki – Znicz Biała Piska 7:1 (2:0)
Bramki: Orzechowski 7, Bogus 21, Chwałowski 53, Pieńkowski 55, Zawadzki 57, Gębala 89, Czapla 90+1 – Drażba 65.
Mecz rozegrano: 28.02.2026, godz. 14:00.
Kontekst tabeli
W klubowej tabeli (sprzed aktualizacji po tej kolejce) Lechia była na 10. miejscu z 24 punktami, a Znicz zamykał stawkę z 5 punktami. Ten wynik to nie tylko trzy punkty — to też potężnie poprawiony bilans bramkowy.

























































Napisz komentarz
Komentarze