Po 26 kolejkach Raków ma na koncie 38 punktów i zajmuje szóste miejsce w tabeli. Do prowadzącego Lecha Poznań traci sześć punktów, a do zespołów z drugiego i trzeciego miejsca – Zagłębia Lubin oraz Jagiellonii Białystok – już tylko trzy. Widzew z dorobkiem 29 punktów plasuje się na przedostatniej pozycji. Do Arki Gdynia i Legii Warszawa, które znajdują się tuż przed nim, traci zaledwie punkt. To sprawia, że sobotnie spotkanie może mieć istotny wpływ zarówno na układ górnej, jak i dolnej części tabeli.
Na papierze faworytem pozostaje Raków, ale sytuację gospodarzy komplikują problemy kadrowe. Z powodu kontuzji zabraknie kilku ważnych piłkarzy, podczas gdy łodzianie zimą wyraźnie wzmocnili skład. Dodatkowym atutem Widzewa może być nowy szkoleniowiec. Aleksandar Vuković, który niedawno objął zespół, ma znacznie większe doświadczenie od Łukasza Tomczyka. Dla trenera Rakowa starcie z Widzewem będzie dopiero dwunastym meczem w roli pierwszego szkoleniowca częstochowskiej drużyny.
Vuković ma za sobą pracę m.in. w Legii Warszawa, którą w 2022 roku uratował przed degradacją. W poprzednim sezonie poprowadził także Piasta Gliwice do pierwszego w historii zwycięstwa w Częstochowie. To pokazuje, że potrafi przygotować zespół na trudne wyjazdowe spotkania.
Raków w poprzedniej kolejce zremisował 1:1 z Legią w Warszawie. Po tym meczu piłkarze dostali cztery dni wolnego, a następnie rozegrali sparing z pierwszoligową Stalą Rzeszów, wygrywając aż 5:1. Dwa gole zdobył Leonardo Rocha, a po jednym trafieniu dołożyli Jean Carlos, Jonatan Brunes i Isak Brusberg. Ten ostatni z powodu urazu musiał wcześniej opuścić boisko w meczu z Legią, ale – jak się okazało – nie doznał poważniejszej kontuzji.
Znacznie gorzej wygląda sytuacja innych zawodników. Przeciwko Widzewowi na pewno nie zagrają Fran Tudor, Michael Ameyaw i Tomasz Pieńko. Niepewny pozostaje również występ Lamine’a Diaby-Fadigi. Napastnika z powodu urazu ominęło zgrupowanie reprezentacji Gwinei, ale wszystko wskazuje na to, że wkrótce wróci do gry. Jeśli nie zdąży na sobotni mecz ligowy, to być może będzie gotowy na półfinał Pucharu Polski z GKS Katowice, który Raków rozegra już pięć dni później.
Braki kadrowe są dla gospodarzy poważnym problemem, szczególnie jeśli chodzi o Tudora, jednego z kluczowych zawodników zespołu. Sam Łukasz Tomczyk nie ukrywa, że jego drużyna musi podejść do spotkania z pełną koncentracją.
– Wiemy, w jakim miejscu jesteśmy i z każdym przeciwnikiem musimy walczyć o zwycięstwo. Kibice podczas sparingu pokazali nam, jak ważny jest dla nich mecz z Widzewem i my to doceniamy. Widzew walczy i prezentuje się coraz lepiej w defensywie. Para Żyro – Wiśniewski jest bardzo solidna. Dla nas ważne będą stałe fragmenty gry. Nie zamierzamy grać „szalonej piłki”, ale chcemy wykorzystać swoje momenty – podkreślił szkoleniowiec Rakowa.
Nie bez znaczenia jest również fakt, że mecz zostanie rozegrany bezpośrednio po przerwie reprezentacyjnej. Raków nie ma tu najlepszych wspomnień – ostatni raz wygrał ligowe spotkanie po takim pauzie dokładnie rok temu, gdy 31 marca 2025 roku pokonał w Lubinie Zagłębie 2:0.
Statystyki bezpośrednich spotkań z ostatnich lat przemawiają jednak wyraźnie na korzyść częstochowian. Od powrotu Widzewa do ekstraklasy w 2022 roku łodzianie jeszcze nie zdołali pokonać Rakowa. Bilans to pięć zwycięstw zespołu z Częstochowy i dwa remisy. W rundzie jesiennej obecnego sezonu Raków wygrał w Łodzi 1:0 po golu Lamine’a Diaby-Fadigi zdobytym w 90. minucie.
Historia rywalizacji obu klubów jest jednak znacznie bogatsza. W latach 1994–1998, podczas pierwszego pobytu Rakowa w najwyższej klasie rozgrywkowej, Widzew dominował w tych pojedynkach. Po dwóch pierwszych meczach, w których częstochowianie zdobyli punkty, później przyszło aż sześć porażek z rzędu. Łodzianie dwukrotnie eliminowali też Raków w Pucharze Polski – w 1996 i 1998 roku. Z kolei w sezonie 1990/91, jeszcze na zapleczu ekstraklasy, Raków jako beniaminek potrafił skutecznie postawić się spadkowiczowi, wygrywając u siebie 1:0 i remisując w Łodzi 0:0.
Ciekawostką z historii tej rywalizacji pozostaje także mecz z 1 października 1978 roku, kiedy Widzew wystąpił w Częstochowie w roli gospodarza. Było to efektem kary, która zmusiła łodzian do rozegrania spotkania ponad 100 kilometrów od własnego stadionu. Wybór padł na Stadion Miejski przy ul. Olsztyńskiej, dziś znany jako Krono-Plast Arena. Widzew zagrał tam z Lechem Poznań i niespodziewanie przegrał 1:2 przy blisko 15 tysiącach widzów.
Sobotni mecz Rakowa z Widzewem obejrzy z trybun maksymalnie 5500 kibiców, bo tyle miejsc liczy zondacrypto Arena przy ul. Limanowskiego. Początek spotkania zaplanowano na godz. 14.45. Sędzią głównym będzie Paweł Raczkowski z Warszawy.



























































Napisz komentarz
Komentarze