Widzew Łódź wygrywa w meczu o życie
Widzew pokonał Bruk-Bet Termalikę Nieciecza 1:0 po bramce Sebastiana Bergiera z 89. minuty. To zwycięstwo może okazać się kluczowe w walce o utrzymanie, bo na boisku spotkały się dwie ostatnie drużyny tabeli.
Od początku było widać, że gospodarze czują stawkę spotkania. W pierwszych minutach zepchnęli rywala do defensywy, wywalczyli kilka rzutów rożnych, ale niewiele z tego wynikało. Problemem Widzewa – nie tylko w tym fragmencie, ale przez całą pierwszą połowę – był brak konkretów pod bramką rywala. Do przerwy łodzianie nie oddali ani jednego celnego strzału.
Bruk-Bet groźny mimo problemów
Zespół z Niecieczy nie ograniczał się do obrony. Najlepszą okazję w pierwszej połowie miał w 29. minucie. Najpierw Drągowski uprzedził Zapolnika, a po chwili strzał Guerrero został zablokowany. Bramkarz Widzewa musiał być też czujny przy próbie Isika z dystansu.
Druga połowa długo nie przynosiła przełomu. Mecz był szarpany, brakowało jakości i dokładności z obu stron.
Czerwona kartka zmieniła wszystko
Kluczowa okazała się 68. minuta. Arkadiusz Kasperkiewicz zobaczył drugą żółtą kartkę i Bruk-Bet musiał grać w osłabieniu.
Widzew natychmiast ruszył do ataku. Swoje okazje mieli Kapuadi, Baena i Kornvig, ale świetnie w bramce spisywał się Adrian Chovan. Bramkarz gości długo utrzymywał swoją drużynę przy życiu.
Decydujący cios w końcówce
Gdy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, Widzew dopiął swego. W 89. minucie Fornalczyk dobrze dośrodkował w pole karne, a Sebastian Bergier skutecznym strzałem głową pokonał Chovana.
To trafienie dało gospodarzom niezwykle ważne zwycięstwo.
Sytuacja w tabeli
Dzięki wygranej Widzew zwiększa swoje szanse na utrzymanie w Ekstraklasie. Bruk-Bet Termalica znalazł się natomiast w bardzo trudnym położeniu – każda kolejna strata punktów może być już nie do odrobienia.
To nie był mecz, który kibice będą wspominać latami. Ale może się okazać jednym z tych, które decydują o być albo nie być w lidze.





























































Napisz komentarz
Komentarze