Mecz rozegrano 7 lutego 2026 roku na bocznym boisku Stadionu Miejskiego w Skierniewicach (godz. 14:00).
Przebieg meczu: niewykorzystane okazje i cios przed przerwą
W pierwszej odsłonie Lechia wyglądała momentami dojrzalej piłkarsko – była bardziej ruchliwa w środku pola, częściej utrzymywała się przy piłce i potrafiła wyjść spod pressingu. Problem w tym, że przewaga w grze nie przełożyła się na konkrety pod bramką rywali. Gdy wydawało się, że do szatni oba zespoły zejdą przy bezbramkowym remisie, Unia zadała cios w 45. minucie – do siatki trafił zawodnik testowany.
Po przerwie weszła młodzież – a Unia przyspieszyła
Druga połowa miała wyraźnie sparingowy charakter. Sztab Lechii dał minuty głównie młodszym piłkarzom i zawodnikom szukającym miejsca w kadrze. Unia, jako zespół z wyższego poziomu rozgrywkowego, szybko to wykorzystała: w 63. minucie podwyższył Krzysztof Toporkiewicz, dwie minuty później padła bramka samobójcza autorstwa Maksyma Rosińskiego, a wynik ustalono w 90. minucie – ponownie po trafieniu zawodnika testowanego.
Unia Skierniewice – Lechia Tomaszów Mazowiecki 4:0 (1:0)
Bramki: testowany (45, 90), Krzysztof Toporkiewicz (63), Maksym Rosiński (65 – sam.).
Składy Lechii (wg podanych zestawień)
Lechia (I połowa): Marcin Żyła – Krystian Kolasa, Wojciech Kępa, Marcin Orzechowski, Filip Becht – Jacek Tkaczyk, Eryk Kaproń, Kamil Szymczak, Marcin Pieńkowski – Piotr Gębala, Bartosz Bogus.
Lechia (II połowa): Marcin Żyła (87. Kacper Wójciak) – Maksym Rosiński, Paweł Kępa, Jakub Król, Szymon Warczyński – Wiktor Kowalczyk, Daniel Chwałowski, testowany, testowany – Igor Czapla (68. testowany), Mateusz Kempski.
Dlaczego ten wynik boli bardziej, niż „tylko sparing”?
To był mecz z rywalem, który w tym sezonie jest rewelacją i trzyma pozycję lidera Betclic II ligi – Unia punktuje regularnie i buduje przewagę jako beniaminek, co samo w sobie pokazuje jakość zespołu.
Dla Lechii taki sparing jest więc wartościowy, bo bezlitośnie obnaża elementy do poprawy: skuteczność, reakcję na straconego gola i zachowanie po zmianach. Pierwsza połowa mogła się podobać, ale piłka nożna jest prosta – jeśli nie wykorzystujesz swoich momentów, ktoś zrobi to za ciebie.
Kontekst przygotowań
Warto dodać, że sparing z Unią był elementem zmienionego planu gier kontrolnych – pierwotnie w tym terminie Lechia miała zagrać inaczej, jednak ostatecznie tomaszowianie pojawili się w Skierniewicach na „podmianę” w terminarzu.
Wnioski? Lechia ma za sobą potrzebną lekcję. Wynik 0:4 wygląda brutalnie, ale w sparingu liczą się przede wszystkim odpowiedzi: kto dźwiga tempo, kto znika pod presją i gdzie drużyna traci kontrolę po roszadach. Ten mecz takich odpowiedzi dostarczył – teraz kluczowe będzie, jak szybko sztab przełoży je na korekty w treningu i organizacji gry.




































































Napisz komentarz
Komentarze