Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 11 sierpnia 2026 19:47
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Częste koszenie trawników to mniej gatunków roślin, owadów i ptaków

Często kosząc miejskie przestrzenie zielone, w tym trawniki czy przydomowe ogródki, przyczyniamy się do spadku różnorodności biologicznej roślin, owadów i ptaków – ocenił w rozmowie z PAP botanik prof. Łukasz Łuczaj. Naukowiec podkreślił, że powinno się kosić najwyżej raz lub dwa razy w sezonie.

W przeszłości nasze miasta były mniejsze, zielonych przestrzeni miejskich też było w nich mniej, i jeszcze w latach 60. wykaszano je przy pomocy kosy. Na wsiach z kolei trawniki wokół domów były wygryzane przez pasące się zwierzęta: krowy, owce, kury czy gęsi" – powiedział PAP botanik prof. Łukasz Łuczaj z Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Według niego moda na równo skoszone trawniki przyszła do Polski z krajów zachodnich, pod wpływem oglądanych filmów i podróży. "W użycie weszły kosiarki, a piękne wykoszone trawniki stały się - wśród mieszkańców klasy średniej - standardem dobrego utrzymania posesji. Stał się to nawet ogólnie przyjęty standard. Tymczasem taki sposób utrzymania terenu bardzo zubaża roślinność" – tłumaczył botanik.

Zaznaczył, że zielone przestrzenie wygryzane przez zwierzęta były znacznie bardziej różnorodne pod względem gatunkowym. "Utrzymanie bioróżnorodności gatunkowej jest ogromnie istotne, ponieważ tylko istnienie wielogatunkowych zbiorowisk roślinnych stanowi gwarancję istnienia wielogatunkowych ekosystemów zwierząt" – podkreślił naukowiec.

Prof. Łuczaj wyjaśnił, że przystrzyżone równo trawniki to w zasadzie monokultury jednego do trzech gatunków traw. "Ludziom ciężko zrozumieć, że ekosystemy są bardzo skomplikowane. Około jedna trzecia gatunków owadów są to gatunki monofagiczne, które żerują na jednym gatunku lub rodzaju rośliny. Gdy tej rośliny zabraknie w ekosystemie, to nie będzie też danego gatunku owada" – tłumaczył botanik.

Za przykład podał motyle z rodzaju czerwończyk – np. z gatunków czerwończyk dukacik i czerwończyk nieparek. "Ich gąsienice żerują tylko na szczawiu. I jeśli jest dziko porośnięty trawnik ze szczawiem, to będą tam żerować. A gdy mamy trawnik, gdzie zniszczono rośliny dwuliścienne, to czerwończyka nie będzie" – wyjaśnił.

Innym przykładem jest gatunek pszczoły samotnej – pszczolinki świerzbnicówki, która żeruje tylko na kwiatach świerzbnicy. Jeśli tego gatunku nie będzie na trawniku, łące - to nie będzie i pszczolinki. Inny gatunek pszczoły samotnej, nożycówka jaskrzanka, żywi się głównie pożytkami w postaci pyłku jaskra. Jeśli jaskrów zabraknie, nie będzie również tego gatunku pszczół.

"Przeciętny Polak nie jest jednak świadomy, że gdy ubożeje roślinność ekosystemu, tracimy pewne owady, a co za tym idzie – tracimy pewne gatunki ptaków" – wyjaśnił prof. Łuczaj. Dodał, że nawet roślinożerne gatunki ptaków żywią swoje młode owadami. "Jeżeli tych owadów mamy mniej w ekosystemie, to mniejsza liczba osobników ptaków może się wyżywić" – powiedział.

Spadek bioróżnorodności dotyczy również pól uprawnych. "Kiedyś w pszenicy czy w życie można było znaleźć maki polne, chabry bławatki, kąkole, wykę i wiele innych pięknych chwastów. Obecnie pola stały się monokulturami zbóż, ponieważ mamy bardzo efektywne herbicydy, które eliminują inne gatunki roślin" – konstatował botanik. - "A na dodatek uprawy opryskiwane są pestycydami zaburzającymi życie całego świata owadów".

Z powodu spadku bioróżnorodności ekosystemów na świecie pojawił się trend, żeby trawniki w przestrzeni miejskiej czy w przydomowych ogródkach zmieniać w łąki bogate w gatunki roślin.

"Możemy oczywiście wysiewać łąki kwietne z określonym składem gatunkowym, ale wystarczy tylko zmienić rytm koszenia i to - w sposób naturalny - po kilku latach doprowadzi do zwiększenia bioróżnorodności. Nie trzeba nic robić, i jest to mniej kosztowne" – przekonywał prof. Łuczaj.

Są na to dowody naukowe. "Słynny eksperyment przeprowadzono w jednym z miast niemieckich, Tybinga, gdzie przez sześć lat część trawników zaczęto wykaszać tylko dwa razy lub raz w roku. Po kilku latach różnorodność gatunków roślin i owadów w tych miejscach wzrosła o kilkadziesiąt procent, bez dosiewania czegokolwiek" – przypomniał naukowiec.

Jak dodał, amerykański ekolog Douglas Thallamy zaczął już kilka lat temu popularyzować ideę tworzenia "parków narodowych we własnym ogrodzie". "Chodzi o to, żeby zamiast równo przyciętych trawników, sadzenia tui i innych obcych gatunków roślin, tworzyć rabaty z gatunkami rodzimymi, należącymi do lokalnych ekosystemów, będącymi źródłem pokarmu dla zwierząt, które na nich żerują" – wyjaśnił botanik.

Niektóre miasta w Europie i USA próbują od lat ograniczyć koszenie trawników, dzięki czemu bioróżnorodność w zielonych przestrzeniach miejskich rośnie. Popularyzuje się tam ruch "no mow May" czyli "maj bez koszenia" - przypomniał.

"W Polsce od wielu już lat mamy akcję rzadszego koszenia trawników w Warszawie. Podobny trend obserwujemy w Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu. Gdy jadę przez Warszawę, jestem jako botanik zachwycony, że jest tyle miejsc, gdzie rosną rośliny z gatunków ruderalnych i łąkowych" – powiedział naukowiec.

Jak dodał, coraz większą popularność zyskuje tzw. partyzantka ogrodnicza, polegająca na potajemnym sadzeniu rożnych gatunków roślin na terenach zielonych, między innymi po to, by zwiększyć bioróżnorodność.

Prof. Łuczaj ocenił, że znacznie gorsza sytuacja jest w małych miasteczkach i miejscowościach, nawet sąsiadujących z dużymi miastami. "Nie ma tam świadomości; królują krótko przystrzyżone trawniki - zarówno na posesjach prywatnych, jaki i w przestrzeni miejskiej. Są one tam synonimem porządku i statusu" – powiedział.

"Niedawno jeden z radnych krośnieńskich siłą wykosił miejsce, gdzie Urząd Miejski w Krośnie - za moimi poradami - utrzymywał piękne, wielogatunkowe zbiorowisko jednorocznych chwastów ruderalnych, jak komosa biała, gorczyca i inne gatunki. Radny uważał, że miasto wygląda na zaniedbane, i bezprawnie wjechał na ten teren z kosiarką" – wspominał botanik.

W jego ocenie kolejnym zagrożeniem dla bioróżnorodności ekosystemów jest wzrost udziału obcych gatunków drzew, krzewów i roślin zielnych w przestrzeniach ogrodów i miast.

"Gatunki inwazyjne zaczynają dominować nad rodzimymi. Z drzew i krzewów niebezpieczne i bardzo inwazyjne są czeremcha amerykańska, klon jesionolistny, a z roślin zielnych - takie gatunki, jak rdestowiec japoński i sachaliński, nawłoć kanadyjska i późna, niektóre gatunki z rodzaju przymiotno, niecierpek himalajski i drobnokwiatowy, barszcz Sosnowskiego czy przegorzan węgierski" – tłumaczył prof. Łuczaj.

Dodał, że są też drzewa i krzewy sprowadzone z innych kontynentów, które wprawdzie nie są inwazyjne, ale z reguły mają dużo mniej szkodników, co oznacza że dają pokarm mniejszej ilości owadów i – w konsekwencji – ptaków. I ma to znaczenie, gdy są sadzone masowo zamiast roślin rodzimych. Dlatego trzeba wiedzieć, czym obsadzać zielone tereny, aby nie rozprzestrzeniać gatunków obcych i dać także miejsce gatunkom rodzimym.

"Jeśli chcemy zwiększać potencjał ekosystemów tak, by były korzystne dla ptaków, powinniśmy przede wszystkim zostawiać (także w miastach) stare drzewa, które mają dziuple. Niestety, w Polsce drzewa traktuje się jak meble. Stare drzewa przeszkadzają; wycinamy je, bo mają suchą gałąź, sadzimy na ich miejsce drzewa ozdobne. Tymczasem stare drzewo trzeba traktować jak zabytkowy kościół" – podsumował prof. Łuczaj. (PAP)


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Są takie daty, które nie dają się zamknąć w kilku linijkach kalendarza. 11 sierpnia należy właśnie do nich. Tego dnia papież Urban IV ustanawiał święto, które na trwałe wpisało się w polski pejzaż religijny, rodził się Władysław Anders, Armia Czerwona stawała nad Wisłą, a Warszawa przeżywała kolejny dramatyczny dzień Powstania. W muzycznym kalendarzu spotykają się Eric Carmen, Joe Jackson, The Knack i „Ghostbusters”, a współczesność dopisuje własne rozdziały: pomoc dla poszkodowanych w programie „Czyste Powietrze”, wielki kontrakt dotyczący śmigłowców Apache w Łodzi i wybór nowego prezydenta Węgier po zakończeniu ery rządów Viktora Orbána. Data dodania artykułu: 11.08.2026 05:24
Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Poniedziałek, 10 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości jak kadry z kilku różnych filmów rozgrywających się jednocześnie. Donald Trump zaostrza retorykę wobec Iranu, Rosja zwiększa produkcję rakiet, w Moskwie ludzie wychodzą przed Sąd Najwyższy w obronie opozycji, a w Kolumbii ratownicy przeszukują ruiny po potężnym trzęsieniu ziemi. W Polsce mowa przede wszystkim o kolejnych miliardach z KPO, finansach partii politycznych i postępowaniu dotyczącym pomocy dla powodzian. Oto najważniejsze informacje poniedziałku. Data dodania artykułu: 10.08.2026 22:10
Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Plac Piłsudskiego po raz kolejny stał się sceną dramatu, w którym pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej spotkała się z najbardziej gorącym językiem bieżącej polityki. Jarosław Kaczyński uznał słabe notowania gabinetu Donalda Tuska za zapowiedź zmiany władzy. Mówił o tworzeniu nowych instytucji, zatrzymaniach i surowych karach. Najdalej poszedł jednak w sprawie Smoleńska, przekonując o rosyjskiej zbrodni i możliwym udziale polskich współpracowników. To pozostaje tezą prezesa PiS, a nie ustaleniem prawomocnego wyroku ani zakończonego śledztwa. Data dodania artykułu: 10.08.2026 13:07
Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

W pierwszym półroczu 2026 roku liczba ujawnionych kradzieży sklepowych spadła niemal o jedną piątą. Na pierwszy rzut oka to bardzo dobra wiadomość. Statystyka ma jednak konstrukcję dobrego kryminału: najważniejszy szczegół pojawia się dopiero w drugim akcie. Ubywa przede wszystkim drobnych wykroczeń, podczas gdy liczba poważniejszych czynów maleje znacznie wolniej. Problem nie tyle znika, ile zmienia swoją twarz. Data dodania artykułu: 10.08.2026 09:22
Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Historia 10 sierpnia nie mówi jednym głosem. Raz trzaska ogniem nad Wawelem, innym razem szepcze z kart Jerzego Pilcha i Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Potrafi zabrzmieć fletem Iana Andersona, soulowym głosem Roberty Flack, ale też hukiem niemieckich pocisków nad powstańczą Warszawą. Data dodania artykułu: 10.08.2026 08:45
10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

W nocy z niedzieli na poniedziałek w pobliżu Ziemi przemknie planetoida 2019 NY2. Obiekt może mieć około 150–330 metrów średnicy, a w chwili największego zbliżenia znajdzie się około 2,5 miliona kilometrów od naszej planety. Brzmi jak początek „Armageddonu”, ale tym razem Bruce Willis może spokojnie zostać w domu. Astronomowie podkreślają: nie ma zagrożenia zderzeniem. Data dodania artykułu: 09.08.2026 09:14
Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

9 sierpnia to jedna z tych dat, przy których historia nie pozwala się nudzić. Tego dnia na częstochowskim wzgórzu pojawili się paulini, urodził się Roman Dmowski, polscy czołgiści ruszyli do walk pod Studziankami, Richard Nixon opuszczał Biały Dom, a kilka dekad później Freddie Mercury po raz ostatni stanął przed publicznością jako koncertowy frontman Queen. Do tego Whitney Houston, Bee Gees, AC/DC, Jerry Garcia i „San Francisco” Scotta McKenziego. A w niedzielę 9 sierpnia 2026 roku historia spotyka się z teraźniejszością również w Małopolsce, Janowie Podlaskim i na trasie Tour de Pologne. Data dodania artykułu: 09.08.2026 07:48
9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Nie sala konferencyjna w Warszawie, nie pałacowe korytarze i nie kolejna debata prowadzona zza mównicy. Tym razem rozmowa o Polsce ma przenieść się nad Bałtyk. Marta Nawrocka zwróciła się bezpośrednio do młodych Polek, zapraszając je na spotkanie w Juracie. W ostatni weekend wakacji, 29 i 30 sierpnia, młodzi ludzie mają spotkać się tam z parą prezydencką i rozmawiać o swoich oczekiwaniach, pomysłach oraz o tym, jak widzą przyszłość kraju. Data dodania artykułu: 09.08.2026 00:08
Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Polecane

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Są takie daty, które nie dają się zamknąć w kilku linijkach kalendarza. 11 sierpnia należy właśnie do nich. Tego dnia papież Urban IV ustanawiał święto, które na trwałe wpisało się w polski pejzaż religijny, rodził się Władysław Anders, Armia Czerwona stawała nad Wisłą, a Warszawa przeżywała kolejny dramatyczny dzień Powstania. W muzycznym kalendarzu spotykają się Eric Carmen, Joe Jackson, The Knack i „Ghostbusters”, a współczesność dopisuje własne rozdziały: pomoc dla poszkodowanych w programie „Czyste Powietrze”, wielki kontrakt dotyczący śmigłowców Apache w Łodzi i wybór nowego prezydenta Węgier po zakończeniu ery rządów Viktora Orbána. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 05:24
„Bodyguard” wraca na wielki ekran. Whitney Houston ponownie w kinie Helios „Mogę was sprzedać”? Związek żąda odwołania dyrektor ZUS w Tomaszowie Mazowieckim. Poważne zarzuty po spotkaniu w Radomsku Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce Ostatni tydzień letnich ślizgawek. W sierpniu można jeszcze wskoczyć na lód Sportowy poniedziałek: Schilder ze złotem, Kuchta w Legii i mocny front przeciw FIFA Wybuch gazu na Zawadzkiej pod lupą prokuratury. Biegły zbada przyczynę, w tle kara do 10 lat Akcja „Prędkość” w powiecie tomaszowskim. 99 przypadków przekroczenia limitu Jazz nad Zalewem Sulejowskim i łemkowskie brzmienia w regionie PILNE. Zaginął 37-letni Michał Szczepaniak z Tomaszowa. Policja prosi o pomoc 33 stopnie, potem grad i wiatr do 80 km/h. IMGW ostrzega Tomaszów i powiat Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł? 10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Janina Treść komentarza: Od 15 lipca miał być remont ulicy Zielonej. Ale w TM remontuje się drogi prowadzące do Witko. Źródło komentarza: Od 4 sierpnia utrudnienia na ul. Zielonej. Miasto wyznacza objazdy Autor komentarza: rwd Treść komentarza: Jak zawsze winny pacjent, który przychodzi, nic nie wie i tylko przeszkadza w pracy i rządzeniu ( jak się okazuje każdej władzy). Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Chłopie: 100 % racji. Ta cała, tzw. "służba zdrowia" , to w rzeczywistości jest kolejne dojne koryto dla różnych, debilowatych samorządowców, dla różnych, debilowatych lekarzy i innych debilowatych, samorządowych przygłupów. To jest istny świat matrixu, szkodliwy dla tych chorych, którzy się (niestety) znajdą się w tym debilowatym świecie. P.S. Pacjent? Dla tego, debilowatego towarzystwa, to jest tylko jednostka chorobowa, na której trzeba na maska zarobić. A, że tego pacjenta nie wyleczyliśmy i zszedł z tego świata?! A co to, kur.., kogokolwiek obchodzi ..... Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Ten materiał powyżej dosyć szczegółowo i fachowo pokazuje, że ta spółdzielnia, to firma, która bardzo łatwo może stać się zwykła mafią, decydującą o losach ludzi, będących członkami tej spółdzielczej mafii. I rzeczywiście, ten stołek prezesa i szefa rady nadzorczej, tak "na oko", nie wydają się najważniejsze, jednak, tak, jak w każdej mafii, to są najważniejsze stołki, bo te stołki kierują tym mafijnym procederem wykorzystywania informacji o ludziach ze spółdzielni. Stad wzięła się i nadal trwa burza o szefostwo w tej spółdzielczej mafii. Źródło komentarza: Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Autor komentarza: Opiekun Treść komentarza: A z innej beczki. Musiałem z tatą - mającym problem z poruszaniem się, udać się do jednej z poradni przy TCZ. Aby do niej dojść, musieliśmy przejć przez mocno zniszczony plac ( między innymi wyrwy w płytach chodnikowych). Dla mojego taty, było to arcytrudne i od budki przy bramie, do drzwi - trwało z przerwami, około 15 minut. No i przy drzwiach wyrwana klamka i karteczka z napisem, że remont, a wejście drzwiami głównymi do szpitala. Kolejne około 15 minut w drugą stronę i niebotyczne zmęczenie osoby chorej i opiekuna. Z pomocy tych poradni raczej nie korzystają ludzie zdrowi, często są to pacjenci neurologiczni, ortopedyczni z urazami kończyn. Czy naprawdę trzeba uświadamiać ludzi odpowiedzialnych, za to że konieczne jest oznakowanie od strony bramy i furtki którędy teraz wiedzie droga do określonych poradni? Po wejściu na hol główny to samo. Nikogo w punkcie informacyjnym, rozumiem, że może pani poszła do toalety, ma prawo. Tylko nie każdy zna od lewa do prawa topografię szpitala, wystarczyłyby oznaczenia przyklejone na ścianach... Wydrukowanie czarnym tuszem i ofoliowanie kilku kartek, nie będzie finansowym gwoździem do trumny, już i tak zadłużonego szpitala, a zdecydowanie pomoże osobom chorym. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jak czytam tego gniota powyżej, to scyzoryk sam otwiera mi się w kieszeni. Ten materiał powyżej, to, co to, do kur.. nędzy, jest?! Publiczna scysja pomiędzy p. Strzępkiem i pozostałymi podmiotami tzw. "służby zdrowia" czy może to jest jakiekolwiek wyjaśniania dla zwykłych ludzi, którzy są zainteresowania takimi sytuacjami - co ?! Szanowna Redakcjo: nie traktujcie Waszych Czytelników jak zwykłych debili!!! Ten materiał powyżej, to jest zwykły bełkot, które nic nam nie wyjaśnia. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama