Wędrujące karty wyborcze
Przy okazji każdych wyborów, szczególnie samorządowych, dochodzą nas wieści o procederze „kupowania głosów”, jakiego dopuszczają się niektórzy kandydaci. Po raz pierwszy zaczęto mówić głośno na ten temat 12 lat temu, gdy pracownicy jednego z tomaszowskich przedsiębiorców budowlanych rozdawali alkohol w zamian za karty do głosowania. Transakcji dokonywano w kilku samochodach rozstawionych w pobliżu obwodowych komisji wyborczych. Zabawne w całej tej sytuacji jest to, że jedna z osób, która dla swojego szefa głosy za alkohol skupowała została później członkiem Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Cztery lata później głosy skupowano dla tego samego przedsiębiorcy już za gotówkę. Płacono od 15 do 20 złotych za kartę. Od samego rana przed lokalami wyborczymi zaczęli gromadzić się osobnicy o miękkich kolanach i rozbieganym wzroku. O tym wyborczym oszustwie pisałem w wydawanej przez nas wówczas gazecie „Życie Tomaszowa”. Okazuje się jednak, że czas płynie a metody się nie zmieniają. W tym roku także skupowano karty wyborcze. Na ile wpłynęły one na wyniki głosowania trudno w tej chwili powiedzieć.
01.12.2010 21:59
16
Komentarze