Sprawa dotyczy działek 52/4, 53/4, 54/5, 55/7 i 55/9 w obrębie 31 Tomaszowa Mazowieckiego. Postępowanie w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach wszczęto jeszcze 22 grudnia 2025 roku. W urzędowych dokumentach przedsięwzięcie występuje pod dość niewinną nazwą: „Budowa budynków mieszkalnych jednorodzinnych”.
Dziewięć miesięcy później sprawa weszła jednak w znacznie poważniejszy etap.
Najpierw uzupełnienie dokumentacji, potem pełny raport
18 września w BIP Urzędu Miasta pojawiły się trzy bardzo istotne informacje dotyczące tej inwestycji.
Pierwsza mówi o ponownym wystąpieniu przez Prezydenta Miasta do organów opiniujących z prośbą o stanowisko w sprawie potrzeby przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko. Powodem było przedłożenie przez inwestora uzupełnienia dokumentacji.
Druga informuje, że 15 września Prezydent Tomaszowa stwierdził obowiązek przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko i określił zakres raportu.
Trzecia – opublikowana kilkanaście minut później – dotyczy wydania tego samego dnia postanowienia o zawieszeniu prowadzonego postępowania do czasu przedłożenia przez inwestora raportu OOŚ.
Ta kolejność jest istotna. Pokazuje, że decyzja o żądaniu raportu nie pojawiła się na samym początku procedury. Wcześniej inwestor uzupełniał materiały, a organy opiniujące zostały ponownie poproszone o ich ocenę.
To właśnie tutaj znajduje się najciekawsze pytanie całej sprawy: co znalazło się w uzupełnionej dokumentacji albo jakie okoliczności zostały wskazane przez organy, że ostatecznie uznano pełną ocenę środowiskową za konieczną?
Na obecnym etapie nie ma podstaw, by odpowiedź dopisywać.
Nie jest to „zablokowanie osiedla”
Warto uporządkować terminologię, bo w tego typu sprawach jedno źle użyte słowo potrafi całkowicie zmienić sens decyzji.
Prezydent nie odmówił wydania decyzji środowiskowej. Nie ma też decyzji mówiącej, że inwestycja nie może powstać.
Postępowanie zostało zawieszone z przyczyny proceduralnej: inwestor ma przygotować raport o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko. Dopiero na podstawie raportu i dalszych uzgodnień organ będzie mógł ocenić wpływ inwestycji, określić ewentualne warunki jej realizacji albo podjąć inne rozstrzygnięcie przewidziane prawem.
To ważne rozróżnienie. Raport środowiskowy nie jest administracyjnym czerwonym światłem. Jest raczej znakiem: „sprawdzamy dokładniej”.
Dom jednorodzinny też może trafić do procedury OOŚ
Czytelnik może zapytać: dlaczego w ogóle domy jednorodzinne wymagają decyzji środowiskowej?
Odpowiedź kryje się w skali całego przedsięwzięcia, nie w rodzaju pojedynczego budynku.
Obowiązujące 20 września 2026 roku rozporządzenie Rady Ministrów zalicza zabudowę mieszkaniową wraz z towarzyszącą infrastrukturą do przedsięwzięć mogących potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko, jeżeli przekracza określone parametry.
W przypadku terenu objętego miejscowym planem chodzi zasadniczo o powierzchnię zabudowy wynoszącą co najmniej 2 ha na niektórych obszarach chronionych lub w ich otulinach oraz 4 ha na pozostałych terenach. Gdy miejscowego planu nie ma, progi są niższe: odpowiednio 0,5 ha oraz 2 ha.
Co bardzo istotne, „powierzchnia zabudowy” w rozumieniu tego rozporządzenia nie oznacza wyłącznie sumy powierzchni fundamentów domów. Przepisy definiują ją jako teren zajęty przez obiekty budowlane oraz pozostałą powierzchnię przeznaczoną do przekształcenia – nawet tymczasowego – w celu realizacji przedsięwzięcia.
Dlatego przy większym zespole domów znaczenie mogą mieć również drogi wewnętrzne i inne elementy infrastruktury.
Teren jest większy niż działka pod jeden dom
Jedna z nieruchomości objętych postępowaniem – działka 52/4 w obrębie 31 – ma według danych kartograficznych powierzchnię geometryczną około 0,2404 ha. Wszystkie wskazane w postępowaniu nieruchomości leżą w tym samym miejskim obrębie ewidencyjnym nr 31.
Wcześniejsze dane kartograficzne dla całego zestawu pięciu działek wskazują na teren rzędu około 1,67 ha. Tej wartości nie należy jednak utożsamiać z powierzchnią zabudowy w rozumieniu przepisów środowiskowych. Ostateczną odpowiedź powinna dać Karta Informacyjna Przedsięwzięcia i dokumentacja złożona przez inwestora.
I właśnie tego dokumentu najbardziej dziś brakuje.
Bez KIP nie wiemy bowiem jeszcze, ile dokładnie domów ma powstać, jak mają być obsługiwane komunikacyjnie, ile terenu zostanie utwardzone, jak przewidziano odprowadzanie wód opadowych ani czy przedsięwzięcie będzie realizowane etapami.
Prawo właśnie się zmienia, ale ta sprawa podlega jeszcze starym przepisom
Jest tu jeszcze jeden ciekawy zbieg dat.
2 września 2026 roku Rada Ministrów przyjęła kolejną nowelizację rozporządzenia dotyczącego przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko. Została ona ogłoszona 7 września, ale wejdzie w życie dopiero 22 września 2026 roku.
Postanowienie w sprawie inwestycji przy Zwierzynieckiej wydano 15 września. Oceniając jego podstawę prawną, trzeba więc brać pod uwagę regulacje obowiązujące właśnie wtedy, a nie przepisy, które zaczną obowiązywać tydzień później.
Nie sama liczba domów decyduje
Podobne postępowania pokazują jeszcze jedną rzecz: nie da się odpowiedzieć na pytanie o konieczność OOŚ prostym równaniem „więcej domów = raport”.
W gminie Tomaszów Mazowiecki prowadzone są również postępowania dotyczące większych zespołów zabudowy jednorodzinnej. Przykładowo w Smardzewicach przedmiotem procedury jest 17 budynków mieszkalnych jednorodzinnych wraz z infrastrukturą i drogą dojazdową.
Samo istnienie kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu domów nie przesądza więc automatycznie, jaki będzie wynik screeningu środowiskowego. Znaczenie mają powierzchnia przedsięwzięcia, lokalizacja, sposób zagospodarowania terenu, infrastruktura oraz konkretne możliwe oddziaływania.



Napisz komentarz
Komentarze